O miękiej dyktaturze z lekko twardym akcentem
Karierę w Internecie zrobiło zdjęcie z uroczystości, na którym widzimy Jarosława Kaczyńskiego, jak, otoczony tłumem oklaskujących go polityków i dziennikarzy, siedzi tam z miną człowieka, który ani już nie wie, co się wokół niego dzieje i po co, i któremu ów obrzydliwie śliski entuzjazm nie jest ani do niczego potrzebny, ani nie jest w stanie go w jakikolwiek sposób poruszyć, bo on akurat świetnie wie, że każdy z tych lizusów nie może się już doczekać aż on wreszcie umrze i pozwoli im się wszystkim wreszcie wyszaleć.
Tym razem, po wszystkich głosach krytyki, jakie spadły na niego, kiedy to wraz z małżonką pojawił się na imprezie u prezesa Bembenka, prezydent Duda zachował dystans i zaledwie wysłał list. Poza tym było jeszcze piękniej. Gala odbyła się w pięknej sali Filharmonii Narodowej, konferansjerkę prowadzili bracia Karnowscy, oraz lektorzy Wiadomości TVP i Panoramy. Obecni byli wszyscy najważniejsi politycy Prawa i Sprawiedliwości, a sam minister Macierewicz, by zdążyć na imprezę mało się nie zabił. Przyszli też czołowi dziennikarze tygodnika "W Sieci", czyli głównie dobrodzieje pana Prezesa. Wszyscy kolejno wygłaszali kolejne laudacje, premier Szydło podziękowała Prezesowi za to, że - cytuję wiernie - "nauczyłam się od niego, co to znaczy wolność", na koniec odbył się koncert muzyki poważnej, a dyrektor Kurski wszystko to pięknie pokazał w telewizorze.
Sam Prezes w swoim wystąpieniu najpierw za owo wyróżnienie podziękował, a następnie oświadczył, że nagroda przyznawana przez środowisko tygodnika "W Sieci" jest "najważniejszą z nagród, jakie przyznaje się dziś w Polsce". I jeśli ktoś myśli, że Jarosław Kaczyński znów dał się zwieść owej narracji i przyjął wypełniające ją kłamstwo, jako swoje, zapewniam go, że jest w błędzie. Jak wiele na to wskazuje, dziś nagroda Karnowskich jest w rzeczy samej najważniejszą z przyznawanych w Polsce nagród. No bo zastanówmy się, kto jest dziś w stanie ich przebić? Człowiek Roku "Gazety Wyborczej"? Nie żartujmy. Tu się autentycznie dzieje historia.
Karierę w Internecie zrobiło zdjęcie z uroczystości, na którym widzimy Jarosława Kaczyńskiego, jak, otoczony tłumem oklaskujących go polityków i dziennikarzy, siedzi tam z miną człowieka, który ani już nie wie, co się wokół niego dzieje i po co, i któremu ów obrzydliwie śliski entuzjazm nie jest ani do niczego potrzebny, ani nie jest w stanie go w jakikolwiek sposób poruszyć, bo on akurat świetnie wie, że każdy z tych lizusów nie może się już doczekać aż on wreszcie umrze i pozwoli im się wszystkim wreszcie wyszaleć.
Jak czytam na portalu wpolityce.pl, partnerem strategicznym uroczystości z okazji przyznania Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrody "Człowieka Wolności roku 2016", zostało PZU. Jako partnerzy główni wystąpili Orlen, PGNiG, niejaki Synthos, oraz PKO Bank Polski. Tak zwanymi partnerami zostali Tauron, Totalizator Sportowy, PGE, GPW, ARP, Kasa Stefczyka, Skok Ubezpieczenia, Towarzystwo Zarządzające SKOK, Lotnisko Chopina Warszawa, ZIPSEE Cyfrowa Polska, oraz coś o nazwie Data Techno Park. Partnerami wspierającymi Poczta Polska, jakiś Cedrob, oraz niejaki Polski Holding Nieruchomości. Mecenasem gali została Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, partnerem Technologicznym T-Mobile Polska, a partnerem medialnym satyryk Marcin Wolski… przepraszam bardzo - TVP2.
Wydaje się natomiast, że całość tego nieszczęścia najlepiej jednak podsumował w swoim wystąpieniu wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki następującymi słowami: "Wreszcie główny nurt, mainstream, przeniósł się na właściwą stronę".
I to, jak sądzę, stanowi dla nas wiadomość podstawową. W ten oto sposób widzimy, jak wystarczył rok z hakiem, by ów underground cudownie się przeistoczył w mainstream. Wystarczyło tylko, że zamiast Zenona Martyniuka, z orkiestrą zagrał skrzypek, zamiast Jana Pietrzaka skrzypka zastąpił pianista, a Dodę Szopen. No i faktem jest, że Filharmonia Narodowa to też nie Teatr Polski. Oto już za chwilę ani się nie obejrzymy, jak podstawową metodą prowadzenia polityki społecznej przez rząd "dobrej zmiany" będzie wysłanie nas wszystkich na zakupy do lokalnej galerii handlowej, albo nad morze za tych parę stów extra, gdzie pod koniec dnia, w pokoju z telewizorem, będziemy sobie mogli obejrzeć, jak red. Ziemkiewicz żartuje sobie na tematy polityczne z dr Ogórek. I osobiście jestem pewien, że tym razem władza zapisze na swoim koncie sukces już ostateczny. A to właśnie Jarosław Kaczyński jest jego głównym sprawcą. To on bowiem przez minione 8 lat rządów Platformy Obywatelskiej doprowadził do tego, że gdy kiedy już opadł ten kurz, na polu bitwy pozostała tylko jedna partia, z pełnią władzy, bez choćby teoretycznie istniejącej opozycji, no i ze świadomością, że największym grzechem, na jaki może sobie pozwolić władza o poważnych ambicjach, są skrupuły.
Piszę ten tekst z prawdziwym bólem i wstydem, ale jednocześnie przypominam sobie dawną, parokrotnie tu już wspominaną, wypowiedź Pawła Śpiewaka, gdzie ów mędrzec przedstawił obraz Polski pod niczym nieograniczonymi rządzami Platformy Obywatelskiej: "Ja się tego nie boję, bo nie bardzo wierzę w despotyczne skłonności PO. Pocieszam się, że to byłby raczej miękki reżim. Dziennikarze będą się bali mocniej zaatakować Platformę, niezależni eksperci nie będą się tak wyrywać do krytykowania rządu, sędziowie będą brali pod uwagę to co powie prezydent Komorowski. Wszyscy będą wiedzieć, że z nimi trzeba się liczyć. […] Ale będzie to wszystko jakieś miękkie, da się to przeżyć…".
A zatem dziś chciałbym się zwrócić zarówno do samego Pawła Śpiewaka, jak też do wszystkich tych zawiedzionych rozwojem sytuacji przeciwników państwa Prawa i Sprawiedliwości. Oto przed wami czas, jakiego nawet Wy się nie spodziewaliście. Czasy owego opisanego przez prof. Śpiewaka "miękkiego reżimu", gdzie wszystko będzie wyglądało dokładnie tak, jak zostało opisane, a i nawet rządzić będą idioci tacy sami jak tamci. A jedyna różnica będzie taka, że tym razem to jajeczko będzie troszkę bardziej na twardo i nikt już nawet nie piśnie. Nawet kanclerz Merkel i prezydent Trump Wam nie pomogą. I nikt nie pójdzie demonstrować, nikt nie spali jednej nędznej opony. Po prostu. I wreszcie zobaczycie, jak się spełnia ów koszmar, o którym zawsze marzyliście, a któregoście jednocześnie tak bardzo się bali.
Zapraszam wszystkich do księgarni pani Lucyny Maciejewskiej pod adresem www.coryllus.pl, gdzie kupujemy między innymi i moje książki. Zachęcam serdecznie.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 30.01.2017 20:12
Komentarze
Rozłam w PiS. „Decyzja jest podjęta. Wychodzimy”
18.08.2026 10:27
PiS i Rozwój Plus: Separacja bez orzekania o winie
12.08.2026 21:07

Komentarzy: 0
Mogę występować w roli wyborczego kombatanta PiS, ponieważ głosuję na partię Jarosława Kaczyńskiego ponad 20 lat, w życiu wyborcy to całe wieki. Zatem obserwowałem wszystkie przewagi, ale także grzechy i zaniechania; odchylenia prawicowe i lewicowe; zdrajców i rewizjonistów; odejścia i powroty. Dużo tego było, nie narzekałem na brak emocji, nabawiłem się nadciśnienia, pozbyłem się złudzeń.
Czytaj więcej
Kolejne odejścia z PiS. Wybrali Rozwój Plus Morawieckiego
11.08.2026 17:14

Komentarzy: 0
Kolejne osoby związane z PiS przechodzą do organizacji Mateusza Morawieckiego. Jak ustaliła Wirtualna Polska, wypowiedzenia złożyło dwóch pracowników biura prasowego. Mają rozpocząć pracę dla Rozwoju Plus.
Czytaj więcej
Nowa odsłona sporu prezesa PiS z Komosą. Jarosław Kaczyński skierował pozew do sądu
11.08.2026 08:26

Komentarzy: 0
Nowa odsłona sporu Jarosława Kaczyńskiego ze Zbigniewem Komosą. Prezes Prawa i Sprawiedliwości skierował przeciwko aktywiście pozew, w którym domaga się 30 tys. zł oraz zakazu stawiania przez niego wieńców. Sprawa ma dotyczyć napisu umieszczonego na wieńcu podczas jednej z miesięcznic smoleńskich. Pierwsza rozprawa ma odbyć się 30 września.
Czytaj więcej
Kto wygra walkę o duszę prawicy
09.08.2026 19:45

Komentarzy: 0
Rozpad PiS nie jest przede wszystkim wynikiem osobistych animozji, to raczej efekt procesu wyczerpywania się formuły głównych, polskich partii politycznych. Formacje Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska przestały być atrakcyjne dla niemal połowy wyborców. Nie ma już większego znaczenia, czy Mateusz Morawiecki został z Prawa i Sprawiedliwości wypchnięty, czy też od dawna planował swoje wyjście. Rozwód jest bolesny, choć obie strony robią wszystko, by nie spalić za sobą wszystkich mostów. Wśród polityków obu zwaśnionych dziś stron panuje przekonanie, że prędzej czy później nastąpi ponowne połączenie. Pewnie najistotniejsze jest, na jakich odbędzie się to warunkach.
Czytaj więcej
