Szukaj
Konto

Kazimierz Paczesny: Jeśli Putin wjedzie w Ukrainę

23.09.2017 20:38
Kazimierz Paczesny: Jeśli Putin wjedzie w Ukrainę
Komentarzy: 0
Kiedy po wybuchu Kijowskiego Majdanu głosiłem, że ,,Putin nie odda Ukrainy i Krymu” spotkałem się ze znaną chyba większości z nas odpowiedzią: ,,dziś są inne czasy”. Co więcej, MSZ w oficjalnym dokumencie stwierdził nawet że na przestrzeni lat żadna wojna Europie nie grozi, dając moim oponentom dobrą pożywkę.


Wojna w Europie jednak przyszła. Dziś ogranicza się do Krymu i Wschodniej Ukrainy, niemniej coraz mocniejsza obecność rosyjskiej armii na Białorusi zmusza do zadania pytania o bezpieczeństwo Polski. I to bynajmniej nie tylko w kontekście bezpośredniej agresji Moskwy na Rzeczpospolitą, ale właśnie Ukrainy. Jeśli spojrzeć na mapę ewentualne uderzenie znad jej granicy wschodniej, północnej i południowo-wschodniej oraz daleko idąca różnica potencjałów militarnych musi prowadzić do wniosku, że Kijów znajdzie się w okrążeniu i padnie znacznie szybciej niż Warszawa pod naporem III Rzeszy. Stracimy w ów czas, jako Polska, wiele. Bardzo wiele. Od kontaktu z Morzem Czarnym, przez względną stabilność bodaj połowy wschodniej granicy i ewentualną linię obrony na Bugu i Wiśle po zagrożenie flanki południowej oraz konieczność ingerencji znacznych sił NATO na Bałkanach zamiast na przesmyku Suwalskim i Krajach Bałtyckich, co dla odmiany odsłania całość granicy północnej Polski i uniemożliwia zajęcie Królewca jeśli doszłoby do konfliktu. Moglibyśmy mnożyć tu zagrożenia, ale lepiej zostawić je ekspertom, a skupić na delikatnej podpowiedzi możliwości wyjścia z impasu. Choćby potencjalnego.
Jak wiadomo siły które walnie wspierają Ukrainę związane są z USA, Polską i Rumunią. Cóż, gra interesów. Stąd nie będę odwoływał się do sentymentu Ukraińców dla Krajów których przyjaźń poznali w biedzie, ale i na ich interesie. Bo upadek państwa oznacza upadek ośrodka władzy, elit, które represjonowane giną lub szukają schronienia za granicą. Oznacza pogorszenie sytuacji bytowej ludności podbitej, dla Ukrainy zwłaszcza tej z dawnej Małopolski Wschodniej. Wszyscy chyba pamiętamy film gdzie oficer ,,zielonych ludzików" krzyczy o odwecie w Żytomierzu i we Lwowie. Jak je ocalić, zapewniając jednocześnie obowiązywanie Traktatu Waszyngtońskiego - czyli NATO - przynamniej na części terytorium współczesnej Ukrainy? Otóż związać je czymś na kształt unii, opartej o zapis zbliżony do mortis causa, z sąsiadami. Oczywiście tymi zachodnimi, czyli Polską i Rumunią. Oddającą wobec klęski Ukrainy choćby obszary dawnego województwa Lwowskiego, Tarnopolskiego, Stanisławowskiego i Pokucia, blokujące Moskwie ekspansję na Bałkany i ubezpieczającą linię Bałtyk - Morze Czarne, komunikację między Polską a Rumunią (przy nie do końca jasnej polityce wobec Putina jaką przedstawiają Orban i Fico). O korzyści wizerunkowej i polskim wpływie na te ziemie nie mówiąc. Nie przesądzam realności pomysłu, ale zdaje się że obecny MSZ mógłby zastanowić się i zbadać nastroje Ukraińców do jego podjęcia.
wikipedia creative commons
Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.09.2017 20:38