Grzegorz Gołębiewski: "Samotny" kapłan biznesu ks. Kazimierz Sowa
10.06.2017 18:27

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Nie jest możliwe, żeby szeregowy ksiądz, tak zupełnie sam z siebie, w instytucji tak zhierarchizowanej, bez wiedzy przełożonych, a być może i za ich przyzwoleniem, działał w świecie polityki i gospodarki jako wolny strzelec. Wiemy, że kościół od wieków prowadzi różne gry z władcami i rządami, ale nie po knajpach, nie tym językiem i nie wbrew jego interesom.
Był (jest) w Polsce podział na kościół "łagiewnicki" i "toruński"? Ponoć to wymysł. Jednak to, co dziś usłyszeliśmy z ust księdza Sowy w TVP INFO świadczy ewidentnie o tym, że w samym kościele (zdaniem kapłana) była część hierarchów, którzy przynajmniej w tamtym czasie, za rządów PO/PSL, byli "normalni" i sprzyjali władzy, oraz biskupi "świry", którzy szli pod prąd, zamiast dogadywać się z Tuskiem. On sam zresztą powiedział, że "nie będzie się kłaniał biskupom". Zapewne biskupom "świrom". Na pozór, jest to tylko pojedynczy przykład upadku moralnego księdza, który po publikacji nowych nagrań z tej przeklętej knajpy, kończy celebryckie życie w świetle kamer (albo i nie, może zrzuci sutannę). Na pozór, bo zwykły kapłan w tych rozmowach, prowadzi interesy z rządzącymi, zachowuje się jak emisariusz Kościoła katolickiego, ważny rozgrywający w biznesie. Instruuje wprost, burzy się, że diecezje przeciwne władzy, dostają wsparcie finansowe państwa. Uspokaja biznesmena Mazgaja, że w sprawie odszkodowania za grunt kościelny on może spać spokojnie, bo nabył go w dobrej wierze. Dużo wie i dużo mówi, właściwie to jest gwiazdą tej imprezy, w której - tak już na marginesie - jest chyba największe natężenie słowa "kur.." ze wszystkich dotychczas opublikowanych nagrań. Do tego mamy niewybredne wypowiedzi na temat Świątyni Opatrzności Bożej - "Stolec Opatrznościowy", mnóstwo przechwałek, jaką moc sprawczą ma ksiądz Sowa niemal we wszystkim, co dotyczy ważnych decyzji personalnych w państwie. Już wiadomo, że Ryszard (Petru - red.) jako prezes ważnej spółki "ma zapier.....ć.". Jeśli jest coś szokującego w tych nowych rozmowach "ważnych Polaków", to nie język i kulisy polskiej polityki, bo te już znamy z "kamieni kupy". Po raz pierwszy pojawia się jednak w nich kapłan, który nie jest przecież biskupem, ważnym hierarchą, tylko zwykłym księdzem. Owszem, brylującym w mediach, uwielbianym przez TVN, krążącym po salonach stolicy, udzielającym się na lewo i prawo, wskazywanym nawet jako autorytet, bezstronny obserwator, który z pozycji prawd wiary patrzy na świat polityki i wydaje wyroki. Jakie one były to też wiemy - PiS jest straszny, PiS jest zły.
Episkopat Polski ma teraz zmartwienie, szczególnie po dzisiejszej, sobotniej publikacji nowych nagrań. Nie jest ono jakieś wielkie, bywały trudniejsze momenty dla kościoła po 1989 roku. Sam koniec kariery świeckiego decydenta w sutannie nie załatwia jednak sprawy. Wiele pytań pozostaje otwartych i bez odpowiedzi. Nie jest bowiem możliwe, żeby szeregowy ksiądz, tak zupełnie sam z siebie, w instytucji tak zhierarchizowanej, bez wiedzy przełożonych, a być może i za ich przyzwoleniem, działał w świecie polityki i gospodarki jako wolny strzelec. Daleki jestem od personaliów, to wewnętrzna sprawa biskupów. Wiemy, że kościół od wieków prowadzi różne gry z władcami i rządami, ale nie po knajpach, nie tym językiem i nie wbrew jego interesom. Jego zachowania, wyrażane poglądy są powszechnie znane i były tolerowane przez długie lata. Teraz okazuje się, że ksiądz Kazimierz Sowa urwał się swoim zwierzchnikom i stał się częścią świata świeckiej polityki, w jej najgorszym wydaniu. W tym sensie można powiedzieć, że zdradził kościół, zdradził także tych biskupów, którzy być może dali mu wolną rękę w prowadzeniu działań na styku biznesu i polityki. Nie każdy kapłan zasiada w końcu w radzie nadzorczej dużej firmy. Pojawia się również pytanie - przy całym szacunku dla dziennikarzy TVP INFO - dlaczego znowu wychodzą na jaw kolejne kompromitujące rozmowy z "Sowy", dlaczego są dawkowane w porcjach. TVP INFO pozyskało te je w marcu br., nie jest to więc, jak truje opozycja, "przykrycie" sprawy Małgorzaty Sadurskiej. Te pytania zresztą nie są aż tak ważne, jak odpowiedź na najważniejsze z nich: Kto chciał taśmami zaorać PO? Ani PiS, ani Rosjanie, ani "kelnerzy" - to wiemy, wątpliwe też, że jakaś grupa funkcjonariuszy ABW. Komuś przestała się podobać Platforma, która żerowała na Polsce na niespotykaną wcześniej skalę. W tej grze, sprawa księdza Sowy to tylko niewielki odprysk, a dla prawdziwych autorów nagrań ksiądz Sowa nie ma i nigdy nie miał najmniejszego znaczenia.
Episkopat Polski ma teraz zmartwienie, szczególnie po dzisiejszej, sobotniej publikacji nowych nagrań. Nie jest ono jakieś wielkie, bywały trudniejsze momenty dla kościoła po 1989 roku. Sam koniec kariery świeckiego decydenta w sutannie nie załatwia jednak sprawy. Wiele pytań pozostaje otwartych i bez odpowiedzi. Nie jest bowiem możliwe, żeby szeregowy ksiądz, tak zupełnie sam z siebie, w instytucji tak zhierarchizowanej, bez wiedzy przełożonych, a być może i za ich przyzwoleniem, działał w świecie polityki i gospodarki jako wolny strzelec. Daleki jestem od personaliów, to wewnętrzna sprawa biskupów. Wiemy, że kościół od wieków prowadzi różne gry z władcami i rządami, ale nie po knajpach, nie tym językiem i nie wbrew jego interesom. Jego zachowania, wyrażane poglądy są powszechnie znane i były tolerowane przez długie lata. Teraz okazuje się, że ksiądz Kazimierz Sowa urwał się swoim zwierzchnikom i stał się częścią świata świeckiej polityki, w jej najgorszym wydaniu. W tym sensie można powiedzieć, że zdradził kościół, zdradził także tych biskupów, którzy być może dali mu wolną rękę w prowadzeniu działań na styku biznesu i polityki. Nie każdy kapłan zasiada w końcu w radzie nadzorczej dużej firmy. Pojawia się również pytanie - przy całym szacunku dla dziennikarzy TVP INFO - dlaczego znowu wychodzą na jaw kolejne kompromitujące rozmowy z "Sowy", dlaczego są dawkowane w porcjach. TVP INFO pozyskało te je w marcu br., nie jest to więc, jak truje opozycja, "przykrycie" sprawy Małgorzaty Sadurskiej. Te pytania zresztą nie są aż tak ważne, jak odpowiedź na najważniejsze z nich: Kto chciał taśmami zaorać PO? Ani PiS, ani Rosjanie, ani "kelnerzy" - to wiemy, wątpliwe też, że jakaś grupa funkcjonariuszy ABW. Komuś przestała się podobać Platforma, która żerowała na Polsce na niespotykaną wcześniej skalę. W tej grze, sprawa księdza Sowy to tylko niewielki odprysk, a dla prawdziwych autorów nagrań ksiądz Sowa nie ma i nigdy nie miał najmniejszego znaczenia.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 10.06.2017 18:27
Kościół po Franciszku. Nowy papież stanie przed wieloma wyzwaniami
30.04.2025 11:22
Piotr Duda po śmierci papieża Franciszka: "Pontyfikat Ojca Świętego odznaczał się niezłomną walką o najsłabszych"
21.04.2025 13:03

Komentarzy: 0
W naszej pamięci pozostanie również ustanowienie w 2014 roku Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki Patronem NSZZ "Solidarność" - przekazuje w kondolencjach po śmieci papieża Franciszka Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".
Czytaj więcej
Ks. prof. Waldemar Chrostowski: Apostołowie, nie mając mediów, byli niezwykle skuteczni w pozyskiwaniu nowych wyznawców
20.04.2025 10:53

Komentarzy: 0
– To paradoksalne, że Apostołowie, nie mając do dyspozycji gazet, prasy, radia telewizji, internetu, okazali się niezwykle skuteczni w pozyskiwaniu nowych wyznawców. Kościół apostolski w ciągu zaledwie kilku lat wyszedł daleko nie tylko poza granice Jerozolimy i docierał do Syrii, Anatolii, Grecji, Italii, Hiszpanii, Afryki Północnej, a także nad Eufrat i pod Kaukaz – mówi ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski w rozmowie z Jakubem Pacanem. Biblista i laureat watykańskiej Nagrody Ratzingera opowiadał m.in. o historii pierwszych chrześcijan oraz o godzinie Miłosierdzia Bożego.
Czytaj więcej
Lourdes bije rekordy popularności wśród paryskich licealistów. Zabrakło miejsc noclegowych
15.04.2025 20:40

Komentarzy: 0
Sanktuarium w Lourdes okazało się za małe, by pomieścić wszystkich licealistów z regionu paryskiego, którzy chcieli wziąć udział w pielgrzymce Frat 2025. "Gdyby w Lourdes było więcej miejsc noclegowych, mogłoby przyjechać co najmniej 15 tys. samej młodzieży, a tak jest nas 13,5 tys. młodzieży i ich opiekunów" – powiedział ks. Gaultier de Chaillé, organizator pielgrzymki.
Czytaj więcej
Diecezja toruńska ma nowego biskupa
05.04.2025 16:30

