Grzegorz Gołębiewski: "Samotny" kapłan biznesu ks. Kazimierz Sowa

Nie jest możliwe, żeby szeregowy ksiądz, tak zupełnie sam z siebie, w instytucji tak zhierarchizowanej, bez wiedzy przełożonych, a być może i za ich przyzwoleniem, działał w świecie polityki i gospodarki jako wolny strzelec. Wiemy, że kościół od wieków prowadzi różne gry z władcami i rządami, ale nie po knajpach, nie tym językiem i nie wbrew jego interesom.
Był (jest) w Polsce podział na kościół "łagiewnicki" i "toruński"? Ponoć to wymysł. Jednak to, co dziś usłyszeliśmy z ust księdza Sowy w TVP INFO świadczy ewidentnie o tym, że w samym kościele (zdaniem kapłana) była część hierarchów, którzy przynajmniej w tamtym czasie, za rządów PO/PSL, byli "normalni" i sprzyjali władzy, oraz biskupi "świry", którzy szli pod prąd, zamiast dogadywać się z Tuskiem. On sam zresztą powiedział, że "nie będzie się kłaniał biskupom". Zapewne biskupom "świrom". Na pozór, jest to tylko pojedynczy przykład upadku moralnego księdza, który po publikacji nowych nagrań z tej przeklętej knajpy, kończy celebryckie życie w świetle kamer (albo i nie, może zrzuci sutannę). Na pozór, bo zwykły kapłan w tych rozmowach, prowadzi interesy z rządzącymi, zachowuje się jak emisariusz Kościoła katolickiego, ważny rozgrywający w biznesie. Instruuje wprost, burzy się, że diecezje przeciwne władzy, dostają wsparcie finansowe państwa. Uspokaja biznesmena Mazgaja, że w sprawie odszkodowania za grunt kościelny on może spać spokojnie, bo nabył go w dobrej wierze. Dużo wie i dużo mówi, właściwie to jest gwiazdą tej imprezy, w której - tak już na marginesie - jest chyba największe natężenie słowa "kur.." ze wszystkich dotychczas opublikowanych nagrań. Do tego mamy niewybredne wypowiedzi na temat Świątyni Opatrzności Bożej - "Stolec Opatrznościowy", mnóstwo przechwałek, jaką moc sprawczą ma ksiądz Sowa niemal we wszystkim, co dotyczy ważnych decyzji personalnych w państwie. Już wiadomo, że Ryszard (Petru - red.) jako prezes ważnej spółki "ma zapier.....ć.". Jeśli jest coś szokującego w tych nowych rozmowach "ważnych Polaków", to nie język i kulisy polskiej polityki, bo te już znamy z "kamieni kupy". Po raz pierwszy pojawia się jednak w nich kapłan, który nie jest przecież biskupem, ważnym hierarchą, tylko zwykłym księdzem. Owszem, brylującym w mediach, uwielbianym przez TVN, krążącym po salonach stolicy, udzielającym się na lewo i prawo, wskazywanym nawet jako autorytet, bezstronny obserwator, który z pozycji prawd wiary patrzy na świat polityki i wydaje wyroki. Jakie one były to też wiemy - PiS jest straszny, PiS jest zły.
Episkopat Polski ma teraz zmartwienie, szczególnie po dzisiejszej, sobotniej publikacji nowych nagrań. Nie jest ono jakieś wielkie, bywały trudniejsze momenty dla kościoła po 1989 roku. Sam koniec kariery świeckiego decydenta w sutannie nie załatwia jednak sprawy. Wiele pytań pozostaje otwartych i bez odpowiedzi. Nie jest bowiem możliwe, żeby szeregowy ksiądz, tak zupełnie sam z siebie, w instytucji tak zhierarchizowanej, bez wiedzy przełożonych, a być może i za ich przyzwoleniem, działał w świecie polityki i gospodarki jako wolny strzelec. Daleki jestem od personaliów, to wewnętrzna sprawa biskupów. Wiemy, że kościół od wieków prowadzi różne gry z władcami i rządami, ale nie po knajpach, nie tym językiem i nie wbrew jego interesom. Jego zachowania, wyrażane poglądy są powszechnie znane i były tolerowane przez długie lata. Teraz okazuje się, że ksiądz Kazimierz Sowa urwał się swoim zwierzchnikom i stał się częścią świata świeckiej polityki, w jej najgorszym wydaniu. W tym sensie można powiedzieć, że zdradził kościół, zdradził także tych biskupów, którzy być może dali mu wolną rękę w prowadzeniu działań na styku biznesu i polityki. Nie każdy kapłan zasiada w końcu w radzie nadzorczej dużej firmy. Pojawia się również pytanie - przy całym szacunku dla dziennikarzy TVP INFO - dlaczego znowu wychodzą na jaw kolejne kompromitujące rozmowy z "Sowy", dlaczego są dawkowane w porcjach. TVP INFO pozyskało te je w marcu br., nie jest to więc, jak truje opozycja, "przykrycie" sprawy Małgorzaty Sadurskiej. Te pytania zresztą nie są aż tak ważne, jak odpowiedź na najważniejsze z nich: Kto chciał taśmami zaorać PO? Ani PiS, ani Rosjanie, ani "kelnerzy" - to wiemy, wątpliwe też, że jakaś grupa funkcjonariuszy ABW. Komuś przestała się podobać Platforma, która żerowała na Polsce na niespotykaną wcześniej skalę. W tej grze, sprawa księdza Sowy to tylko niewielki odprysk, a dla prawdziwych autorów nagrań ksiądz Sowa nie ma i nigdy nie miał najmniejszego znaczenia.
Episkopat Polski ma teraz zmartwienie, szczególnie po dzisiejszej, sobotniej publikacji nowych nagrań. Nie jest ono jakieś wielkie, bywały trudniejsze momenty dla kościoła po 1989 roku. Sam koniec kariery świeckiego decydenta w sutannie nie załatwia jednak sprawy. Wiele pytań pozostaje otwartych i bez odpowiedzi. Nie jest bowiem możliwe, żeby szeregowy ksiądz, tak zupełnie sam z siebie, w instytucji tak zhierarchizowanej, bez wiedzy przełożonych, a być może i za ich przyzwoleniem, działał w świecie polityki i gospodarki jako wolny strzelec. Daleki jestem od personaliów, to wewnętrzna sprawa biskupów. Wiemy, że kościół od wieków prowadzi różne gry z władcami i rządami, ale nie po knajpach, nie tym językiem i nie wbrew jego interesom. Jego zachowania, wyrażane poglądy są powszechnie znane i były tolerowane przez długie lata. Teraz okazuje się, że ksiądz Kazimierz Sowa urwał się swoim zwierzchnikom i stał się częścią świata świeckiej polityki, w jej najgorszym wydaniu. W tym sensie można powiedzieć, że zdradził kościół, zdradził także tych biskupów, którzy być może dali mu wolną rękę w prowadzeniu działań na styku biznesu i polityki. Nie każdy kapłan zasiada w końcu w radzie nadzorczej dużej firmy. Pojawia się również pytanie - przy całym szacunku dla dziennikarzy TVP INFO - dlaczego znowu wychodzą na jaw kolejne kompromitujące rozmowy z "Sowy", dlaczego są dawkowane w porcjach. TVP INFO pozyskało te je w marcu br., nie jest to więc, jak truje opozycja, "przykrycie" sprawy Małgorzaty Sadurskiej. Te pytania zresztą nie są aż tak ważne, jak odpowiedź na najważniejsze z nich: Kto chciał taśmami zaorać PO? Ani PiS, ani Rosjanie, ani "kelnerzy" - to wiemy, wątpliwe też, że jakaś grupa funkcjonariuszy ABW. Komuś przestała się podobać Platforma, która żerowała na Polsce na niespotykaną wcześniej skalę. W tej grze, sprawa księdza Sowy to tylko niewielki odprysk, a dla prawdziwych autorów nagrań ksiądz Sowa nie ma i nigdy nie miał najmniejszego znaczenia.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 10.06.2017 20:27
Komentarze
100-lecie śmierci kardynała Edmunda Dalbora — pierwszego prymasa niepodległej Polski
11.02.2026 13:14

Komentarzy: 0
13 lutego 2026 r. mija sto lat od śmierci jednego z najważniejszych hierarchów Kościoła katolickiego w historii II Rzeczypospolitej — kardynała Edmunda Dalbora. W latach pełnienia swoich funkcji stał się symbolem jedności narodowej, odbudowy życia duchowego Polaków po latach zaborów oraz budowniczym struktur Kościoła w odrodzonej Polsce. Jego działalność oraz wpływ na kształt polskiego katolicyzmu pozostają inspiracją dla kolejnych pokoleń wiernych i historyków.
Czytaj więcej
Chaos w Kościele. O duchowym głodzie i fałszywych przewodnikach
08.02.2026 10:24

Komentarzy: 0
Trudności, które przechodzi obecnie Kościół, nie są chyba dla nikogo tajemnicą, a analizie przyczyn tego kryzysu można poświęcić tomy. Jak na tle Kościoła powszechnego wypada Kościół polski? Myślę, że mimo wszystko nienajgorzej (choć nie znaczy to, że jest dobrze!) i że – paradoksalnie – „zawdzięczamy” to trudnej historii naszego kraju.
Czytaj więcej
Św. Antoni. Wykrywacz zgub z nieba
30.01.2026 21:14

Komentarzy: 0
W rankingu popularności świętych znajduje się na szczycie. We Włoszech wystarczy powiedzieć „Il Santo” – i już wiadomo, o kogo chodzi, także w rejonach, gdzie oficjalny patronat sprawują inni święci. Zwracają się do niego nawet niedowiarki w sytuacji, kiedy odzyskanie jakiejś straty wydaje się beznadziejne.
Czytaj więcej
Abp Jędraszewski: Planuję pozostać w Krakowie i służyć temu Kościołowi
26.11.2025 15:48
Rafał Woś: Prawa pracownicze + Pan Bóg = Solidarność
01.10.2025 22:58

Komentarzy: 0
Jak odróżnić Solidarność od produktów „solidarnościopodobnych”? Nic prostszego. Wystarczy sprawdzić, kto do dziś trzyma się dwóch podstawowych wartości Związku, czyli praw pracowniczych oraz wiary w Boga. I tak dostaniecie odpowiedź bez żadnych fałszywych tonów.
Czytaj więcej
