Szukaj
Konto

Elżbieta Połomska: Bękart marnotrawny

08.06.2018 00:38
Elżbieta Połomska: Bękart marnotrawny
Źródło: morguefile.com
Komentarzy: 0
A minister kultury milczy i przyznaje granty. Rozbrajająco tłumaczy przy okazji, że właśnie troszczy się po równo o wszystkich tzw. „twórców”, w szczególności tych lewackich, którzy nie podają mu ręki…  Taki „ojciec miłosierny”, co za zło nagradza. A na zdradę i niewdzięczność przymyka oko.
Znana przypowieść o synu marnotrawnym z Ewangelii św. Łukasza zawiera wiele wątków znaczeniowych. Jednym z nich jest postawa Ojca, który przyjmuje i wybacza z miłością synowi utracjuszowi. Historia ta jest z lubością przytaczana przez liberałów wszelkiej maści. Pomijają oni oczywiście całą historię wewnętrznej refleksji syna, która poprzedziła decyzję o powrocie. Tę refleksję można śmiało nazwać skruchą lub nawróceniem. Nieważne jak zostanie nazwana, nie może zostać pominięta, bo bez niej nie ma miłosierdzia i wybaczenia.
W obszarze polskiej kultury dzieją się rzeczy zgoła inne. Oto hojny minister rozdaje granty, nagrody i dofinansowania tym, którzy nie wykazują najmniejszej nawet skruchy z powodu swojej, często antypolskiej i bluźnierczej, działalności. Skandaliczne decyzje uzasadnia potworkiem semantycznym "wahadło demokracji", a co gorsza jest przekonany, że "to, po prostu sprawiedliwe".
Oto dawca darów, czerpiący hojnie z naszych kieszeni, bez naszej zgody i na pewno niezgodnie z duchem "dobrej zmiany". Brak reakcji premiera jest doprawdy zdumiewający. Świadczy bowiem, moim zdaniem, o lekceważeniu i zmarginalizowaniu problemów polskiej kultury i niedocenianiu jej demoralizującego wpływu na elity.
Trudno się więc dziwić teraz, brakom stanowczych reakcji na bluźniercze spektakle teatralne i donosom na Polskę, jakie ośmielają się tworzyć zapatrzeni w swoje ego i kieszenie celebryci. A minister kultury milczy i przyznaje granty. Rozbrajająco tłumaczy przy okazji, że właśnie troszczy się po równo o wszystkich tzw. "twórców", w szczególności tych lewackich, którzy nie podają mu ręki… Taki "ojciec miłosierny", co za zło nagradza. A na zdradę i niewdzięczność przymyka oko.
Praktykowanie karykatury ewangelii może urodzić tylko potwora. Marnotrawny bękart nie ma szans, aby się nawrócić, bo złe czyny miast piętnowane są nagradzane. Każdy wie, kto jest nazwany w ludowej pobożności małpą i karykaturą Pana Boga, skąd pochodzi inspiracja do nagradzania zła, nawet tego, które udaje dobro. Rolą ministra kultury powinno być rozeznawanie, a nie paktowanie z liberalnym lewactwem, pod pozorem rozdawania sprawiedliwości. Może minister zapomniał, że nie jest mecenasem, a jedynie sługą mecenatu państwowego, który otrzymał z nadania i wyboru Polaków?
Komentarzy: 0
Data publikacji: 08.06.2018 00:38