Bartosz Chruślak: Zapomniał wół, jak cielęciem był...
22.12.2016 12:55

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Internet obiega wypowiedź Bronisława Komorowskiego sprzed 4 lat, gdzie prezydent w sposób bardzo zdecydowany krytykował posłów opozycji blokujących mównicę sejmową. W tym samym roku Lech Wałęsa w bardzo kontrowersyjny sposób zaatakował protestujących działaczy "Solidarności". Dwa lata temu Ewa Kopacz skrytykowała manifestujących zwolenników Prawa i Sprawiedliwości. Co łączy te trzy wypowiedzi?
Zamieszczone wideo od kilku dni obiega internet. To wypowiedź Bronisława Komorowskiego, który skrytykował protestujących działaczy "Solidarności". Związkowcy zamanifestowali swój sprzeciw wobec zmian, jakie przegłosowali politycy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego 11 maja 2012 roku. Rząd przyjął wówczas projekt podniesienia wieku emerytalnego. "Solidarność" strajkowała przed sejmem trzy dni. Prezydent w bardzo ostry sposób mówił, że "próbowano ubezwłasnowolnić serce polskiej demokracji".
To jest rzecz nieprawdopodobnie groźna! Przekraczając prawo, organizatorzy demonstracji zablokowali jeden z istotnych elementów władzy państwa polskiego! W środku był premier, ministrowie… To przekroczenie normalnej, zdrowej zasady prawa do demonstracji. Można demonstrować, ale zgodnie z przepisami prawa, bez anarchizowania życia publicznego! Można demonstrować tam, gdzie się uzyskało zgodę od odpowiednich władz. Blokada Sejmu to zjawisko nieprawdopodobnie groźne i powinno spotkać się z odporem wszystkich sił, także dziennikarskich! - podkreślał prezydent.

- Można kogoś lubić albo nie lubić, można lubić albo nie lubić premiera, można lubić albo nie lubić samej instytucji Sejmu, można lubić albo nie lubić konkretnego posła czy senatora, ale trzeba szanować mechanizm demokracji w Polsce - mówił Komorowski w maju 2012 roku.
Cóż. Bronisław Komorowski dzisiaj chyba zapomniał co mówił cztery lata temu, ale jak pokazuje historia - internauci nie zapominają. Dzisiejsze manifestacje przed Sejmem były prezydent usprawiedliwia. Usprawiedliwia także blokowanie mównicy sejmowej - mimo, iż sam twierdzi, że jest to w jakimś stopniu łamanie regulaminu. Dzisiaj bez skrupułów można określić Komorowskiego - hipokrytą.
Lech Wałęsa pogromca?
Były działacz "Solidarności" podobnie jak były prezydent Bronisław Komorowski skrytykował protestujących związkowców. Co ciekawe, Wałęsa chyba zapomniał, że jest laureatem POKOJOWEJ nagrody Nobla, ponieważ słowa jakie wypowiadał były pełne agresji - wprost nawoływał do przemocy.
- Gdybym był na miejscu Tuska dałbym polecenie spałować, oddać za to, władzę trzeba szanować, wybierać mądrze, brać udział w wyborach, organizować się, ale potem szacunek, ktoś ich wybrał, oni są przedstawicielami narodu, nie mogą pozwolić sobie na takie, na opluwanie, na bijatykę, no, no, no. Panie premierze, zdecydowania, dość takiej zabawy - mówił wzburzony Wałęsa.
Na pytanie Moniki Olejnik, czy pałowałby działaczy "Solidarności" odparł: - Tak, z przewodniczącym na czele. Pierwszego bym, jak byłbym komendantem albo premierem wyszedł z pałą i go spałował, że nie potrafi mądrze układać stosunki w wolnej Polsce.

Były prezydent podkreślił, że protestujący mają prawo do demonstracji, ale..."nie do takiej demonstracji, nie do opluwania, nie do bijatyk, demonstracja musi być w formie, a nie areszt zrobić dla premiera, zamknąć parlament". Manifestujących bez skrupułów nazwał "cywil bandą".
Dzisiaj Lech Wałęsa jawnie apeluje, aby "obalić rząd". Usprawiedliwia protestujących, a nawet nawołuje do okazywania nieposłuszeństwa władzy. Nie da się ukryć, że były przywódca "Solidarności" nie darzy sympatią partii Jarosława Kaczyńskiego, ale jego słowa sprzed 4 lat udowodniają jedno - Lecha Wałęsę także można nazwać hipokrytą. Wtedy mieliśmy do czynienia z atakiem na demokrację bo "rządzili nasi", dziś jest wszystko dobrze bo "rządzą oni". Takie stanowisko Wałęsy bardzo źle świadczy o byłym prezydencie, który jest jedną z ikon odzyskanej niepodległości w 1989 roku.
Była premier też ma amnezję?
Również i była premier, Ewa Kopacz, cierpi chyba na amnezję. Otóż dzisiaj występuje jako orędownik walki z władzą m.in. na ulicach. Często możemy zobaczyć byłą premier na marszach Komitetu Obrony Demokracji. Dzisiaj otwarcie wspiera anty-rządową działalność i chce obalić rząd Beaty Szydło. Jednak internet pamięta co mówiła Pani Kopacz dwa lata temu. Wtedy postrzegała demokrację inaczej niż dzisiaj. Jak?

Dajmy świadectwo temu, że Polska jest państwem prawa. Pokażmy, że władzy w Polsce nie można przejąć na ulicy, a jedynie przy urnie wyborczej. I że każdy ma tyle władzy, ile przyznali mu obywatele, a nie tyle, ile przyznaje sobie sam - mówiła podczas orędzia w listopadzie 2014 roku. Cóż, dzisiaj Ewa Kopacz wyraża całkowicie inne poglądy. Ba, sama uczestniczy w czymś, co jeszcze dwa lata temu krytykowała. Tym samym była premier zamyka tercet hipokrytów.
Tercet hipokrytów
Bronisław Komorowski, Lech Wałęsa i Ewa Kopacz piastowali jedne z najważniejszych urzędów w polskim państwie. Dlatego słowa jakie wypowiadają są bardzo ważne dla obywateli. To osoby, które dla wielu Polaków są autorytetami. O ile opinie na niektóre tematy mogą się zmieniać, o tyle te dotyczące "demokracji" powinny być stałe i niezmienne. Bez wątpienia ta trójka miała rację cztery i dwa lata temu, że nie można naginać demokracji. Nie można łamać prawa w imię demokracji. Niestety, dziś Komorowski, Wałęsa i Kopacz zapomnieli o swoich słowach sprzed kilku lat. Te trzy ważne osobistości łączy nie tylko hipokryzja. Łączy ich także przegrana. Wałęsa przegrał wybory z Aleksandrem Kwaśniewskim, Komorowski przegrał z Andrzejem Dudą, zaś Kopacz przegrała z Beatą Szydło. Być może utrata władzy potęguje w tej trójce hipokryzję i niedemokratyczne zabiegi.
Bartosz Chruślak
To jest rzecz nieprawdopodobnie groźna! Przekraczając prawo, organizatorzy demonstracji zablokowali jeden z istotnych elementów władzy państwa polskiego! W środku był premier, ministrowie… To przekroczenie normalnej, zdrowej zasady prawa do demonstracji. Można demonstrować, ale zgodnie z przepisami prawa, bez anarchizowania życia publicznego! Można demonstrować tam, gdzie się uzyskało zgodę od odpowiednich władz. Blokada Sejmu to zjawisko nieprawdopodobnie groźne i powinno spotkać się z odporem wszystkich sił, także dziennikarskich! - podkreślał prezydent.

- Można kogoś lubić albo nie lubić, można lubić albo nie lubić premiera, można lubić albo nie lubić samej instytucji Sejmu, można lubić albo nie lubić konkretnego posła czy senatora, ale trzeba szanować mechanizm demokracji w Polsce - mówił Komorowski w maju 2012 roku.
Cóż. Bronisław Komorowski dzisiaj chyba zapomniał co mówił cztery lata temu, ale jak pokazuje historia - internauci nie zapominają. Dzisiejsze manifestacje przed Sejmem były prezydent usprawiedliwia. Usprawiedliwia także blokowanie mównicy sejmowej - mimo, iż sam twierdzi, że jest to w jakimś stopniu łamanie regulaminu. Dzisiaj bez skrupułów można określić Komorowskiego - hipokrytą.
Lech Wałęsa pogromca?
Były działacz "Solidarności" podobnie jak były prezydent Bronisław Komorowski skrytykował protestujących związkowców. Co ciekawe, Wałęsa chyba zapomniał, że jest laureatem POKOJOWEJ nagrody Nobla, ponieważ słowa jakie wypowiadał były pełne agresji - wprost nawoływał do przemocy.
- Gdybym był na miejscu Tuska dałbym polecenie spałować, oddać za to, władzę trzeba szanować, wybierać mądrze, brać udział w wyborach, organizować się, ale potem szacunek, ktoś ich wybrał, oni są przedstawicielami narodu, nie mogą pozwolić sobie na takie, na opluwanie, na bijatykę, no, no, no. Panie premierze, zdecydowania, dość takiej zabawy - mówił wzburzony Wałęsa.
Na pytanie Moniki Olejnik, czy pałowałby działaczy "Solidarności" odparł: - Tak, z przewodniczącym na czele. Pierwszego bym, jak byłbym komendantem albo premierem wyszedł z pałą i go spałował, że nie potrafi mądrze układać stosunki w wolnej Polsce.

Były prezydent podkreślił, że protestujący mają prawo do demonstracji, ale..."nie do takiej demonstracji, nie do opluwania, nie do bijatyk, demonstracja musi być w formie, a nie areszt zrobić dla premiera, zamknąć parlament". Manifestujących bez skrupułów nazwał "cywil bandą".
Dzisiaj Lech Wałęsa jawnie apeluje, aby "obalić rząd". Usprawiedliwia protestujących, a nawet nawołuje do okazywania nieposłuszeństwa władzy. Nie da się ukryć, że były przywódca "Solidarności" nie darzy sympatią partii Jarosława Kaczyńskiego, ale jego słowa sprzed 4 lat udowodniają jedno - Lecha Wałęsę także można nazwać hipokrytą. Wtedy mieliśmy do czynienia z atakiem na demokrację bo "rządzili nasi", dziś jest wszystko dobrze bo "rządzą oni". Takie stanowisko Wałęsy bardzo źle świadczy o byłym prezydencie, który jest jedną z ikon odzyskanej niepodległości w 1989 roku.
Była premier też ma amnezję?
Również i była premier, Ewa Kopacz, cierpi chyba na amnezję. Otóż dzisiaj występuje jako orędownik walki z władzą m.in. na ulicach. Często możemy zobaczyć byłą premier na marszach Komitetu Obrony Demokracji. Dzisiaj otwarcie wspiera anty-rządową działalność i chce obalić rząd Beaty Szydło. Jednak internet pamięta co mówiła Pani Kopacz dwa lata temu. Wtedy postrzegała demokrację inaczej niż dzisiaj. Jak?

Dajmy świadectwo temu, że Polska jest państwem prawa. Pokażmy, że władzy w Polsce nie można przejąć na ulicy, a jedynie przy urnie wyborczej. I że każdy ma tyle władzy, ile przyznali mu obywatele, a nie tyle, ile przyznaje sobie sam - mówiła podczas orędzia w listopadzie 2014 roku. Cóż, dzisiaj Ewa Kopacz wyraża całkowicie inne poglądy. Ba, sama uczestniczy w czymś, co jeszcze dwa lata temu krytykowała. Tym samym była premier zamyka tercet hipokrytów.
Tercet hipokrytów
Bronisław Komorowski, Lech Wałęsa i Ewa Kopacz piastowali jedne z najważniejszych urzędów w polskim państwie. Dlatego słowa jakie wypowiadają są bardzo ważne dla obywateli. To osoby, które dla wielu Polaków są autorytetami. O ile opinie na niektóre tematy mogą się zmieniać, o tyle te dotyczące "demokracji" powinny być stałe i niezmienne. Bez wątpienia ta trójka miała rację cztery i dwa lata temu, że nie można naginać demokracji. Nie można łamać prawa w imię demokracji. Niestety, dziś Komorowski, Wałęsa i Kopacz zapomnieli o swoich słowach sprzed kilku lat. Te trzy ważne osobistości łączy nie tylko hipokryzja. Łączy ich także przegrana. Wałęsa przegrał wybory z Aleksandrem Kwaśniewskim, Komorowski przegrał z Andrzejem Dudą, zaś Kopacz przegrała z Beatą Szydło. Być może utrata władzy potęguje w tej trójce hipokryzję i niedemokratyczne zabiegi.
Bartosz Chruślak

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.12.2016 12:55
Bronisław Komorowski o rządzie Tuska: Jest w kiepskiej kondycji
03.06.2025 09:30
Wałęsa z receptą na sukces: „Rządząca koalicjo! Czas na męskie działania oczyszczające!”
02.06.2025 10:43

Komentarzy: 0
W kwietniu Lech Wałęsa wyraził swoje poparcie w wyborach kandydatowi KO. Zadeklarował wówczas, że będzie także „pomagał” Rafałowi Trzaskowskiemu, ponieważ „na ten czas jest najlepszym kandydatem”. Niestety jego faworyt przegrał potyczkę o prezydencki fotel, stąd były prezydent punktuje wady obecnie rządzących i nie szczędzi im rad.
Czytaj więcej
Komorowski o Trzaskowskim: "Jak się udało dzięki kłamstwom wygrać wybory, to się idzie w to chętnie"
29.05.2025 14:38
Bronisław Komorowski dumny "z upolowania dubletu kaczorów"
29.05.2025 12:22

Komentarzy: 0
Były prezydent Bronisław Komorowski błysnął w swoim mniemaniu poczuciem humoru. Na pytanie, z jakiej zdobyczy jest szczególnie dumny jako myśliwy, wypalił: "z dubletu do kaczorów. (…) Bach i spadają dwa kaczory". Pod wypowiedzią, opublikowaną na platformie X, pojawiło się szereg opinii zniesmaczonych komentatorów.
Czytaj więcej
Wałęsa przegrał proces z Cenckiewiczem. Były prezydent przerywa milczenie
18.05.2025 17:01

Komentarzy: 0
Sąd Apelacyjny wydał prawomocny wyrok w sprawie Lecha Wałęsy i prof. Sławomira Cenckiewicza. Były prezydent nie może dłużej publicznie twierdzić, że historyk sfałszował dokumenty dotyczące tajnego współpracownika SB o pseudonimie „Bolek”. Dodatkowo musi wystosować przeprosiny i zapłacić zadośćuczynienie.
Czytaj więcej

