Anna Brzeska: Solidarność "jest zła" bo ośmieliła się zaprosić Polaków na ich narodowe święto

Zamykałam właśnie komputer, kiedy postanowiłam zajrzeć jeszcze na tysol.pl, aby dodać zaległy post. Zerkam - na „jedynce” smutny dość materiał o ataku na Przewodniczącego Piotra Dudę, dokonanym w odpowiedzi na jego zaproszenie na obchody 11 listopada. W tekście - screeny postów nie pozostawiających suchej nitki na Solidarności - „zaprzedanej PiS”, „skończonej”, „nie mającej już nic wspólnego z tamtą Solidarnością”. Czy naprawdę tak źle ze związkiem? Przecież nie dalej niż parę godzin temu… Ale po kolei!
Pojadę dziś trochę pod prąd, ale co tam, z roboty mnie chyba nie wywalą.
Większość mojej "górnej i durnej" młodości byłam "lewakiem". Kimś w rodzaju punka. Taką młodą gniewną w glanach i z kolczykiem w nosie. Serdecznie nie cierpiałam wszelkiej ksenofobii, skinów, antysemitów, rasistów, faszystów i innych takich. Na hasło "ONR" w kieszeni zaciskałam pięść.
Czy coś się zmieniło? Co nieco. Mam lat niemal dwa razy tyle, dzieci, pracę, podatki i kota. Nadal mam alergię na nierówność, dyskryminację i nietolerancję. Tylko że... patrzę jakoś mniej globalnie, a bardziej lokalnie. Hasła o rasowej dyskryminacji i hailującej młodzieży kwituję wzruszeniem ramion. Zmieniłam poglądy? Gdzie tam! Po prostu moja uwaga przeniosła się z oderwanych od rzeczywistości ideałów na realne problemy świata dorosłych obywateli tego kraju.
Jakie to problemy? Widzimy je codziennie. Nadal jesteśmy w pewnym sensie kolonią zachodnich mocarstw. Ofiarami źle przeprowadzonej transformacji, w której rozkradziono co się dało, zaś resztę sprzedano obcemu kapitałowi - często za bezcen. Wielkie korporacje (niestety nie polskie) nadal doją z nas co się da, zaś kosmiczne sumy, zamiast płynąć do budżetu państwa trafiają do obcych kieszeni. Lwia część małych sklepików została wyparta przez wielkie markety. Szeregowi pracownicy zachodnich gigantów pracują dla nich za o wiele mniejsze pieniądze niż zachodni koledzy… Dam sobie spokój z dalszą wyliczanką.
Parę godzin temu redagowałam tekst zawierający podziękowania od jednego z naszych związkowców… dla związku.
Kilka tygodni wcześniej pisałam tekst o skutecznym strajku przeprowadzonym przeciwko - a jakże - zachodnim włodarzom międzynarodowej firmy. Tego strajku nie byłoby bez "S".
To tylko pojedyncze przypadki. Takich spraw jest o wiele więcej. To nadal się dzieje. Szkoda, że nie wszyscy mogą o tym przeczytać. Cóż, "mainstream" raczej o nas nie napisze. Chyba że źle. W tym sensie nadal siedzimy w podziemiu.
W mediach "głównych" nie przeczytamy też zbyt wiele o tym, co robi Rada Dialogu Społecznego, której szefem jest "ten straszny, zaprzedany PiS-owi Piotr Duda". O dialogu, którego do tej pory nie było, bo neoliberałowie z PO (ach, gdyby oni chociaż byli tymi neoliberałami z prawdziwego zdarzenia, może wcale nie byłoby tak źle, sęk w tym, że nawet nie byli...) mieli na dialog wywalone. O zwiększeniu płacy minimalnej i minimalnej stawki godzinowej (o tym piszą, owszem, ale robią wszystko, by przekonać szary tłum, że to spowoduje coś w rodzaju końca świata). O koniecznych zmianach w ustawie o pracy tymczasowej, która niosła za sobą mnóstwo nieprzewidzianych patologii…
No tak. Ładniej wyglądali ludzie z flagami "S" na ulicach, wśród dymu palonych opon, niż w garniturkach w Sejmie. Ja to trochę rozumiem. Ta nasza narodowa, programowa wręcz niechęć do władzy. Nadal drzemią w nas rebelianci, co zrobić… Zresztą, może i dobrze.
W klubie PiS rzeczywiście nie brakuje związkowców. Zasiedli teraz na rządowych i poselskich stołkach i… próbują coś zrobić. Czy to zasługuje na potępienie? Czy związek ma teraz udawać, że neguje sens wszystkiego, co robi rząd - bo to rząd, a rząd zawsze jest zły - i wyjść na ulicę, żeby zrobić sobie lepszy pi-ar i poprawić stylówę? Zresztą, nieważne co teraz robią ludzie "S". Ważne, że "Solidarność", która kiedyś była dobra, jest teraz zła, bo ośmiela się zapraszać Polaków na ich własne Narodowe Święto Niepodległości. Samo święto też jest nieważne i złe, bo obchodzą je też radykałowie z ONR (który z kolei mnie guzik obchodzi) - więc może najlepiej wcale go nie obchodźmy, tylko strzelmy ogólnokrajowego focha?
Mamy więc wybór - albo pozwolimy nadal dzielić się tym, którym jest to na rękę - albo weźmiemy flagi i będziemy cieszyć się narodowym świętem. Nie pozwólmy go sobie odebrać.
Anna Brzeska
Większość mojej "górnej i durnej" młodości byłam "lewakiem". Kimś w rodzaju punka. Taką młodą gniewną w glanach i z kolczykiem w nosie. Serdecznie nie cierpiałam wszelkiej ksenofobii, skinów, antysemitów, rasistów, faszystów i innych takich. Na hasło "ONR" w kieszeni zaciskałam pięść.
Czy coś się zmieniło? Co nieco. Mam lat niemal dwa razy tyle, dzieci, pracę, podatki i kota. Nadal mam alergię na nierówność, dyskryminację i nietolerancję. Tylko że... patrzę jakoś mniej globalnie, a bardziej lokalnie. Hasła o rasowej dyskryminacji i hailującej młodzieży kwituję wzruszeniem ramion. Zmieniłam poglądy? Gdzie tam! Po prostu moja uwaga przeniosła się z oderwanych od rzeczywistości ideałów na realne problemy świata dorosłych obywateli tego kraju.
Jakie to problemy? Widzimy je codziennie. Nadal jesteśmy w pewnym sensie kolonią zachodnich mocarstw. Ofiarami źle przeprowadzonej transformacji, w której rozkradziono co się dało, zaś resztę sprzedano obcemu kapitałowi - często za bezcen. Wielkie korporacje (niestety nie polskie) nadal doją z nas co się da, zaś kosmiczne sumy, zamiast płynąć do budżetu państwa trafiają do obcych kieszeni. Lwia część małych sklepików została wyparta przez wielkie markety. Szeregowi pracownicy zachodnich gigantów pracują dla nich za o wiele mniejsze pieniądze niż zachodni koledzy… Dam sobie spokój z dalszą wyliczanką.
Parę godzin temu redagowałam tekst zawierający podziękowania od jednego z naszych związkowców… dla związku.
- mówi w rozmowie z Tygodnikiem Solidarność pewien facet, któremu dzięki wsparciu ze strony "S" udało się szczęśliwie wrócić do pracy.- Gdyby NSZZ “S" nie wsparł mnie w trudnym momencie, z pewnością nie miałbym możliwości równorzędnego prowadzenia wieloletniego postępowania sądowego zakończonego ugodą. Byłoby to zwyczajnie ponad moje siły
Kilka tygodni wcześniej pisałam tekst o skutecznym strajku przeprowadzonym przeciwko - a jakże - zachodnim włodarzom międzynarodowej firmy. Tego strajku nie byłoby bez "S".
To tylko pojedyncze przypadki. Takich spraw jest o wiele więcej. To nadal się dzieje. Szkoda, że nie wszyscy mogą o tym przeczytać. Cóż, "mainstream" raczej o nas nie napisze. Chyba że źle. W tym sensie nadal siedzimy w podziemiu.
W mediach "głównych" nie przeczytamy też zbyt wiele o tym, co robi Rada Dialogu Społecznego, której szefem jest "ten straszny, zaprzedany PiS-owi Piotr Duda". O dialogu, którego do tej pory nie było, bo neoliberałowie z PO (ach, gdyby oni chociaż byli tymi neoliberałami z prawdziwego zdarzenia, może wcale nie byłoby tak źle, sęk w tym, że nawet nie byli...) mieli na dialog wywalone. O zwiększeniu płacy minimalnej i minimalnej stawki godzinowej (o tym piszą, owszem, ale robią wszystko, by przekonać szary tłum, że to spowoduje coś w rodzaju końca świata). O koniecznych zmianach w ustawie o pracy tymczasowej, która niosła za sobą mnóstwo nieprzewidzianych patologii…
No tak. Ładniej wyglądali ludzie z flagami "S" na ulicach, wśród dymu palonych opon, niż w garniturkach w Sejmie. Ja to trochę rozumiem. Ta nasza narodowa, programowa wręcz niechęć do władzy. Nadal drzemią w nas rebelianci, co zrobić… Zresztą, może i dobrze.
W klubie PiS rzeczywiście nie brakuje związkowców. Zasiedli teraz na rządowych i poselskich stołkach i… próbują coś zrobić. Czy to zasługuje na potępienie? Czy związek ma teraz udawać, że neguje sens wszystkiego, co robi rząd - bo to rząd, a rząd zawsze jest zły - i wyjść na ulicę, żeby zrobić sobie lepszy pi-ar i poprawić stylówę? Zresztą, nieważne co teraz robią ludzie "S". Ważne, że "Solidarność", która kiedyś była dobra, jest teraz zła, bo ośmiela się zapraszać Polaków na ich własne Narodowe Święto Niepodległości. Samo święto też jest nieważne i złe, bo obchodzą je też radykałowie z ONR (który z kolei mnie guzik obchodzi) - więc może najlepiej wcale go nie obchodźmy, tylko strzelmy ogólnokrajowego focha?
Mamy więc wybór - albo pozwolimy nadal dzielić się tym, którym jest to na rękę - albo weźmiemy flagi i będziemy cieszyć się narodowym świętem. Nie pozwólmy go sobie odebrać.
Anna Brzeska

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 04.11.2016 02:24
Komentarze
Solidarność ruszyła w strefę ekonomiczną
08.07.2026 12:13

Komentarzy: 0
Działacze Solidarności pojawili się przed bramami największych fabryk w Legnickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Związkowcy chcą być bliżej ludzi, oferując im realne wsparcie i obronę praw pracowniczych. Jak przekonują władze regionu, bezpośrednie wyjście do załóg przynosi już pierwsze wymierne efekty w postaci rosnącego uzwiązkowienia.
Czytaj więcej
Lubelski Lipiec. 46 lat temu wybuchł strajk w WSK Świdnik
08.07.2026 07:47
W Kętach uczczono Bohaterów Polskich Czerwców
07.07.2026 19:16

Komentarzy: 0
W sobotę 4 lipca 2026 roku w Kętach odbyły się uroczyste obchody dwóch rocznic: Poznańskiego Czerwca 1956 oraz Czerwca 1976. Organizatorem tego wydarzenia była Grupa Inicjatywna „Solidarni Kęty”, wspierana przez Zarząd Regionu Podbeskidzie NSZZ „Solidarność” oraz Solidarność Grupy Kęty SA. Honorowy Patronat nad uroczystością objęła Kancelaria Prezydenta RP Karola Nawrockiego.
Czytaj więcej
Związkowcy i pracodawcy przerwali obrady Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia. "Czekamy na przybycie minister"
07.07.2026 15:32

Komentarzy: 0
"Przedstawiciele Organizacji Pracodawców i Związki Zawodowe zdecydowali o przerwaniu obrad i będą czekać na przybycie minister Sobierańskiej-Grendy. W Centrum Dialogu Społecznego czekamy do skutku" - poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych Maria Ochman, przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność".
Czytaj więcej
Chcą zmienić nazwę Parku Solidarności w Tomaszowie Maz. Stanowcza reakcja Związku: "To nie jest przypadkowa nazwa"
07.07.2026 14:03

Komentarzy: 0
Park Miejski w Tomaszowie Mazowieckim od lat nosi nazwę Parku Solidarności. Wysunięta niedawno propozycja zmiany jego nazwy wywołała ostrą reakcję NSZZ „Solidarność”. Związkowcy mówią o niezrozumiałej inicjatywie i stanowczo sprzeciwiają się planowanym zmianom, podkreślając znaczenie historycznego dziedzictwa Związku.
Czytaj więcej
