Anna Brzeska: Solidarność "jest zła" bo ośmieliła się zaprosić Polaków na ich narodowe święto
04.11.2016 01:24

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Zamykałam właśnie komputer, kiedy postanowiłam zajrzeć jeszcze na tysol.pl, aby dodać zaległy post. Zerkam - na „jedynce” smutny dość materiał o ataku na Przewodniczącego Piotra Dudę, dokonanym w odpowiedzi na jego zaproszenie na obchody 11 listopada. W tekście - screeny postów nie pozostawiających suchej nitki na Solidarności - „zaprzedanej PiS”, „skończonej”, „nie mającej już nic wspólnego z tamtą Solidarnością”. Czy naprawdę tak źle ze związkiem? Przecież nie dalej niż parę godzin temu… Ale po kolei!
Pojadę dziś trochę pod prąd, ale co tam, z roboty mnie chyba nie wywalą.
Większość mojej "górnej i durnej" młodości byłam "lewakiem". Kimś w rodzaju punka. Taką młodą gniewną w glanach i z kolczykiem w nosie. Serdecznie nie cierpiałam wszelkiej ksenofobii, skinów, antysemitów, rasistów, faszystów i innych takich. Na hasło "ONR" w kieszeni zaciskałam pięść.
Czy coś się zmieniło? Co nieco. Mam lat niemal dwa razy tyle, dzieci, pracę, podatki i kota. Nadal mam alergię na nierówność, dyskryminację i nietolerancję. Tylko że... patrzę jakoś mniej globalnie, a bardziej lokalnie. Hasła o rasowej dyskryminacji i hailującej młodzieży kwituję wzruszeniem ramion. Zmieniłam poglądy? Gdzie tam! Po prostu moja uwaga przeniosła się z oderwanych od rzeczywistości ideałów na realne problemy świata dorosłych obywateli tego kraju.
Jakie to problemy? Widzimy je codziennie. Nadal jesteśmy w pewnym sensie kolonią zachodnich mocarstw. Ofiarami źle przeprowadzonej transformacji, w której rozkradziono co się dało, zaś resztę sprzedano obcemu kapitałowi - często za bezcen. Wielkie korporacje (niestety nie polskie) nadal doją z nas co się da, zaś kosmiczne sumy, zamiast płynąć do budżetu państwa trafiają do obcych kieszeni. Lwia część małych sklepików została wyparta przez wielkie markety. Szeregowi pracownicy zachodnich gigantów pracują dla nich za o wiele mniejsze pieniądze niż zachodni koledzy… Dam sobie spokój z dalszą wyliczanką.
Parę godzin temu redagowałam tekst zawierający podziękowania od jednego z naszych związkowców… dla związku.
Kilka tygodni wcześniej pisałam tekst o skutecznym strajku przeprowadzonym przeciwko - a jakże - zachodnim włodarzom międzynarodowej firmy. Tego strajku nie byłoby bez "S".
To tylko pojedyncze przypadki. Takich spraw jest o wiele więcej. To nadal się dzieje. Szkoda, że nie wszyscy mogą o tym przeczytać. Cóż, "mainstream" raczej o nas nie napisze. Chyba że źle. W tym sensie nadal siedzimy w podziemiu.
W mediach "głównych" nie przeczytamy też zbyt wiele o tym, co robi Rada Dialogu Społecznego, której szefem jest "ten straszny, zaprzedany PiS-owi Piotr Duda". O dialogu, którego do tej pory nie było, bo neoliberałowie z PO (ach, gdyby oni chociaż byli tymi neoliberałami z prawdziwego zdarzenia, może wcale nie byłoby tak źle, sęk w tym, że nawet nie byli...) mieli na dialog wywalone. O zwiększeniu płacy minimalnej i minimalnej stawki godzinowej (o tym piszą, owszem, ale robią wszystko, by przekonać szary tłum, że to spowoduje coś w rodzaju końca świata). O koniecznych zmianach w ustawie o pracy tymczasowej, która niosła za sobą mnóstwo nieprzewidzianych patologii…
No tak. Ładniej wyglądali ludzie z flagami "S" na ulicach, wśród dymu palonych opon, niż w garniturkach w Sejmie. Ja to trochę rozumiem. Ta nasza narodowa, programowa wręcz niechęć do władzy. Nadal drzemią w nas rebelianci, co zrobić… Zresztą, może i dobrze.
W klubie PiS rzeczywiście nie brakuje związkowców. Zasiedli teraz na rządowych i poselskich stołkach i… próbują coś zrobić. Czy to zasługuje na potępienie? Czy związek ma teraz udawać, że neguje sens wszystkiego, co robi rząd - bo to rząd, a rząd zawsze jest zły - i wyjść na ulicę, żeby zrobić sobie lepszy pi-ar i poprawić stylówę? Zresztą, nieważne co teraz robią ludzie "S". Ważne, że "Solidarność", która kiedyś była dobra, jest teraz zła, bo ośmiela się zapraszać Polaków na ich własne Narodowe Święto Niepodległości. Samo święto też jest nieważne i złe, bo obchodzą je też radykałowie z ONR (który z kolei mnie guzik obchodzi) - więc może najlepiej wcale go nie obchodźmy, tylko strzelmy ogólnokrajowego focha?
Mamy więc wybór - albo pozwolimy nadal dzielić się tym, którym jest to na rękę - albo weźmiemy flagi i będziemy cieszyć się narodowym świętem. Nie pozwólmy go sobie odebrać.
Anna Brzeska
Większość mojej "górnej i durnej" młodości byłam "lewakiem". Kimś w rodzaju punka. Taką młodą gniewną w glanach i z kolczykiem w nosie. Serdecznie nie cierpiałam wszelkiej ksenofobii, skinów, antysemitów, rasistów, faszystów i innych takich. Na hasło "ONR" w kieszeni zaciskałam pięść.
Czy coś się zmieniło? Co nieco. Mam lat niemal dwa razy tyle, dzieci, pracę, podatki i kota. Nadal mam alergię na nierówność, dyskryminację i nietolerancję. Tylko że... patrzę jakoś mniej globalnie, a bardziej lokalnie. Hasła o rasowej dyskryminacji i hailującej młodzieży kwituję wzruszeniem ramion. Zmieniłam poglądy? Gdzie tam! Po prostu moja uwaga przeniosła się z oderwanych od rzeczywistości ideałów na realne problemy świata dorosłych obywateli tego kraju.
Jakie to problemy? Widzimy je codziennie. Nadal jesteśmy w pewnym sensie kolonią zachodnich mocarstw. Ofiarami źle przeprowadzonej transformacji, w której rozkradziono co się dało, zaś resztę sprzedano obcemu kapitałowi - często za bezcen. Wielkie korporacje (niestety nie polskie) nadal doją z nas co się da, zaś kosmiczne sumy, zamiast płynąć do budżetu państwa trafiają do obcych kieszeni. Lwia część małych sklepików została wyparta przez wielkie markety. Szeregowi pracownicy zachodnich gigantów pracują dla nich za o wiele mniejsze pieniądze niż zachodni koledzy… Dam sobie spokój z dalszą wyliczanką.
Parę godzin temu redagowałam tekst zawierający podziękowania od jednego z naszych związkowców… dla związku.
- mówi w rozmowie z Tygodnikiem Solidarność pewien facet, któremu dzięki wsparciu ze strony "S" udało się szczęśliwie wrócić do pracy.- Gdyby NSZZ “S" nie wsparł mnie w trudnym momencie, z pewnością nie miałbym możliwości równorzędnego prowadzenia wieloletniego postępowania sądowego zakończonego ugodą. Byłoby to zwyczajnie ponad moje siły
Kilka tygodni wcześniej pisałam tekst o skutecznym strajku przeprowadzonym przeciwko - a jakże - zachodnim włodarzom międzynarodowej firmy. Tego strajku nie byłoby bez "S".
To tylko pojedyncze przypadki. Takich spraw jest o wiele więcej. To nadal się dzieje. Szkoda, że nie wszyscy mogą o tym przeczytać. Cóż, "mainstream" raczej o nas nie napisze. Chyba że źle. W tym sensie nadal siedzimy w podziemiu.
W mediach "głównych" nie przeczytamy też zbyt wiele o tym, co robi Rada Dialogu Społecznego, której szefem jest "ten straszny, zaprzedany PiS-owi Piotr Duda". O dialogu, którego do tej pory nie było, bo neoliberałowie z PO (ach, gdyby oni chociaż byli tymi neoliberałami z prawdziwego zdarzenia, może wcale nie byłoby tak źle, sęk w tym, że nawet nie byli...) mieli na dialog wywalone. O zwiększeniu płacy minimalnej i minimalnej stawki godzinowej (o tym piszą, owszem, ale robią wszystko, by przekonać szary tłum, że to spowoduje coś w rodzaju końca świata). O koniecznych zmianach w ustawie o pracy tymczasowej, która niosła za sobą mnóstwo nieprzewidzianych patologii…
No tak. Ładniej wyglądali ludzie z flagami "S" na ulicach, wśród dymu palonych opon, niż w garniturkach w Sejmie. Ja to trochę rozumiem. Ta nasza narodowa, programowa wręcz niechęć do władzy. Nadal drzemią w nas rebelianci, co zrobić… Zresztą, może i dobrze.
W klubie PiS rzeczywiście nie brakuje związkowców. Zasiedli teraz na rządowych i poselskich stołkach i… próbują coś zrobić. Czy to zasługuje na potępienie? Czy związek ma teraz udawać, że neguje sens wszystkiego, co robi rząd - bo to rząd, a rząd zawsze jest zły - i wyjść na ulicę, żeby zrobić sobie lepszy pi-ar i poprawić stylówę? Zresztą, nieważne co teraz robią ludzie "S". Ważne, że "Solidarność", która kiedyś była dobra, jest teraz zła, bo ośmiela się zapraszać Polaków na ich własne Narodowe Święto Niepodległości. Samo święto też jest nieważne i złe, bo obchodzą je też radykałowie z ONR (który z kolei mnie guzik obchodzi) - więc może najlepiej wcale go nie obchodźmy, tylko strzelmy ogólnokrajowego focha?
Mamy więc wybór - albo pozwolimy nadal dzielić się tym, którym jest to na rękę - albo weźmiemy flagi i będziemy cieszyć się narodowym świętem. Nie pozwólmy go sobie odebrać.
Anna Brzeska

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.11.2016 01:24
Zwolnieni z PKP Cargo pracownicy wygrywają w sądach
17.04.2026 15:05

Komentarzy: 2
Sąd Rejonowy Katowice-Zachód uznał, że zwolnienie przewodniczącego „Solidarności” działającej w katowickiej centrali PKP Cargo Jerzego Pilawskiego było bezzasadne. Na początku tego tygodnia podobne wyroki zapadły w przypadku trzech innych pracowników spółki.
Czytaj więcej
Rondo w Białej Podlaskiej nazwano imieniem bł. ks. Jerzego Popiełuszki
17.04.2026 13:53

Komentarzy: 0
Rondu na skrzyżowaniu Al. Jana Pawła II i ul. Sidorskiej w Białej Podlaskiej nadano imię bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Dziś odbyło się oficjalne odsłonięcie tablicy z nazwą ronda. W wydarzeniu wziął udział Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".
Czytaj więcej
Dobiegło końca IV Forum Młodych NSZZ “Solidarność”
17.04.2026 11:45

Komentarzy: 0
Wygaszanie produkcji, likwidacja miejsc pracy, przenoszenie zakładów z Polski do krajów trzeciego świata, głównie Indii, gdzie koszty pracy są niższe - to rodzi konieczność zawalczenia o nasze miejsca pracy i o naszą przyszłość. Musimy przygotować się na to, że być może przyjdzie nam zmierzyć się z ogromnym kryzysem, który odbije się zarówno na nas, na naszych rodzinach, jak i na kolejnych pokoleniach - stwierdziła Alicja Skowron, przewodnicząca Krajowej Sekcji Młodych NSZZ "Solidarność".
Czytaj więcej
"W czwartek Pilica na odwrót!". Młodzi z Solidarności "demonstrowali" w Spale
17.04.2026 06:46

Komentarzy: 0
Przygotowanie manifestacji na wyznaczony temat było elementem gry terenowej, w której uczestniczyli młodzi związkowcy. W tym roku Forum Młodych NSZZ "Solidarność" postawiło na praktyczną formułę szkoleniową tzw. "Szkołę Protestu", która miała pomóc młodym działaczom zdobyć wiedzę i umiejętności potrzebne do zaplanowania, organizacji i przeprowadzenia działań protestacyjnych.
Czytaj więcej
"Brak uregulowań franczyzy prowadzi do szeregu wynaturzeń". Przedstawiono raport o uprzywilejowaniu modelu franczyzowego
16.04.2026 17:20

Komentarzy: 0
- Brak uregulowania franczyzy prowadzi do szeregu wynaturzeń i nadużyć w zakresie pracowniczym i podatkowym – powiedział w czwartek przedstawiciel NSZZ „Solidarność” Alfred Bujara podczas prezentacji raportu o fiskalnych skutkach franczyzacji gospodarki.
Czytaj więcej