Czas na Frexit? Czy francuskiej klasie politycznej uda się zatrzymać Marine Le Pen?

W 2017 roku czeka nas na europejskiej scenie politycznej wiele bardzo ważnych wydarzeń. Jednym z nich będą zaplanowane na 23 kwietnia i 7 maja wybory prezydenckie we Francji – jednym z największych i najważniejszych krajów Unii. Obserwatorzy zastanawiają się nad jednym – czy uda się francuskiej klasie politycznej zatrzymać Marine Le Pen?
Prezydent Francji wybierany jest w wyborach powszechnych na pięcioletnią kadencję (do roku 2000 obowiązywała kadencja siedmioletnia). Władza głowy państwa nad Sekwaną jest całkiem spora. Ma prawo powoływania i odwoływania premiera, bezpośrednio przewodniczy posiedzeniom rządu. Odpowiada za politykę zagraniczną, jest formalnym głównodowodzącym francuskich sił zbrojnych. Ma prawo wydawać dekrety i kontrasygnować ustawy. Dysponuje inicjatywą ustawodawczą, ma prawo ogłaszania referendów (a ich wyniki są wiążące), może również rozwiązać Zgromadzenie Narodowe i ogłosić stan wyjątkowy lub wojenny - z tej ostatniej możliwości skorzystał Francois Hollande po zamachach terrorystycznych jesienią 2015 roku. Dotychczasowy prezydent, choć ma takie prawo, nie zamierza jednak ubiegać się o reelekcję - to pierwszy taki przypadek w historii Republiki Francuskiej. Powodem jest dramatycznie niska popularność Hollande’a - popiera go obecnie poniżej 10 procent Francuzów. Poinformował o swojej rezygnacji z ubiegania się o ponowny wybór 1 grudnia w telewizyjnym orędziu do narodu i tą decyzją postawił w dużym kłopocie partię, z ramienia której kandydował pięć lat temu. Ostatecznie socjaliści zdecydowali się na wystawienie Benoit Hamona.
Dwunastu gniewnych ludzi
Do rywalizacji o miejsce w Pałacu Elizejskim ostatecznie stanie dwanaście osób. Część z nich ma jedynie teoretyczne szanse, jak Philippe Poitou, kandydat Nowej Partii Antykapitalistycznej, czy Nicolas Dupont-Aignan, reprezentujący ruch Powstań Francjo. W rozgrywce o głosy Francuzów liczą się tak naprawdę cztery osoby - wspomniany socjalista Benoit Hamon, republikanin François Fillon, centrowy kandydat niezależny Emmanuel Macron oraz szefowa nacjonalistycznego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Według sondaży przeprowadzonych na początku lutego właśnie kandydatka skrajnej prawicy ma największe szanse na wygranie pierwszej tury. Chce na nią obecnie głosować 27 procent wyborców. Macron mógłby liczyć obecnie na 23 procent głosów, Fillon na 19, zaś Hamon na 17 procent.
Najbardziej efektownie rozpoczęła kampanię Le Pen. Na specjalnej konwencji w Lyonie przedstawiła 144 zobowiązania dotyczące czterech obszarów, w których chce "przywrócić suwerenność Francji". Chce odejścia od euro i powrotu do franka, dodatkowego opodatkowania umów zawieranych z zagranicznymi pracownikami, obniżenia wieku emerytalnego, podniesienia niektórych świadczeń socjalnych - lecz jedynie dla obywateli francuskich. Zapowiada ograniczenie prawa do osiedlenia się we Francji do 10 tysięcy pozwoleń rocznie, odebranie prawa do podwójnego obywatelstwa dla pochodzących spoza Europy oraz natychmiastową deportację wszystkich obcokrajowców, którzy popełniliby przestępstwo na terenie Francji. W ważnych obecnie dla Francuzów kwestiach bezpieczeństwa Le Pen zapowiada zwiększenie liczebności sił policyjnych o 15 tysięcy etatów, a także wprowadzenie za najcięższe przestępstwa kary dożywocia bez prawa do zwolnienia warunkowego. Co ważne dla całej Europy - szefowa Frontu Narodowego chce rozpisania referendum w sprawie wyjścia Francji z Unii Europejskiej oraz wycofania się tego kraju ze struktur wojskowych NATO.
Le Pen korzysta sondażowo z kłopotów najgroźniejszego kontrkandydata. Neogaullista François Fillon, dotychczasowy lider sondaży, traci poparcie po aferze wywołanej przez tygodnik "Le Canard Enchaine". Dziennikarze ujawnili, iż małżonka Fillona zatrudniana była przez niego na podstawie fikcyjnej umowy jako asystentka parlamentarna. Penelope Fillon otrzymała za to ponad 300 tysięcy euro. Były premier rzecz jasna odrzuca owe oskarżenia i zapowiada tygodnikowi proces, lecz jego notowania dramatycznie spadają. Wśród republikanów pojawiły się nawet głosy na rzecz zmiany kandydata. Miałby nim zostać Alain Jouppe, jednak nie wyraził zainteresowania.
Zjednoczenie przeciw FN
Wygrana Marine Le Pen w pierwszej turze wydaje się obecnie, na trzy miesiące przed wyborami, bardzo prawdopodobna. Jednak nie oznacza to zwiększenia jej szans na wygranie całej rywalizacji. Potwierdzają to doświadczenia historyczne - w 2002 roku ojciec Marine i założyciel Frontu Narodowego Jean-Marie Le Pen przebił się do drugiej tury, lecz spotkał się wówczas ze zjednoczonym sprzeciwem niemal całej francuskiej klasy politycznej i opinii publicznej. Jego kontrkandytat, republikanin Jacques Chirac, otrzymał wówczas poparcie od lewa do prawa i zebrał aż 82 procent głosów.
Obecne sondaże dotyczące drugiej tury też nie są łaskawe dla Marine Le Pen. W przypadku, gdyby w drugiej turze zmierzyła się z Emmanuelem Macronem, kandydat niezależny otrzymałby aż 65 procent poparcia. Gdyby zaś przeciwnikiem Le Pen był François Fillon, mógłby liczyc na 59 procent głosów. Oczywiście, w trakcie kampanii jeszcze dużo może się wydarzyć, lecz aktualnie o wejściu do Pałacu Elizejskiego w roli gospodyni Marine Le Pen może jedynie pomarzyć, co nieco uspokaja wszystkich przeciwników skrajnej prawicy w Europie.
Leszek Masierak
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (07/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj
Dwunastu gniewnych ludzi
Do rywalizacji o miejsce w Pałacu Elizejskim ostatecznie stanie dwanaście osób. Część z nich ma jedynie teoretyczne szanse, jak Philippe Poitou, kandydat Nowej Partii Antykapitalistycznej, czy Nicolas Dupont-Aignan, reprezentujący ruch Powstań Francjo. W rozgrywce o głosy Francuzów liczą się tak naprawdę cztery osoby - wspomniany socjalista Benoit Hamon, republikanin François Fillon, centrowy kandydat niezależny Emmanuel Macron oraz szefowa nacjonalistycznego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Według sondaży przeprowadzonych na początku lutego właśnie kandydatka skrajnej prawicy ma największe szanse na wygranie pierwszej tury. Chce na nią obecnie głosować 27 procent wyborców. Macron mógłby liczyć obecnie na 23 procent głosów, Fillon na 19, zaś Hamon na 17 procent.
Najbardziej efektownie rozpoczęła kampanię Le Pen. Na specjalnej konwencji w Lyonie przedstawiła 144 zobowiązania dotyczące czterech obszarów, w których chce "przywrócić suwerenność Francji". Chce odejścia od euro i powrotu do franka, dodatkowego opodatkowania umów zawieranych z zagranicznymi pracownikami, obniżenia wieku emerytalnego, podniesienia niektórych świadczeń socjalnych - lecz jedynie dla obywateli francuskich. Zapowiada ograniczenie prawa do osiedlenia się we Francji do 10 tysięcy pozwoleń rocznie, odebranie prawa do podwójnego obywatelstwa dla pochodzących spoza Europy oraz natychmiastową deportację wszystkich obcokrajowców, którzy popełniliby przestępstwo na terenie Francji. W ważnych obecnie dla Francuzów kwestiach bezpieczeństwa Le Pen zapowiada zwiększenie liczebności sił policyjnych o 15 tysięcy etatów, a także wprowadzenie za najcięższe przestępstwa kary dożywocia bez prawa do zwolnienia warunkowego. Co ważne dla całej Europy - szefowa Frontu Narodowego chce rozpisania referendum w sprawie wyjścia Francji z Unii Europejskiej oraz wycofania się tego kraju ze struktur wojskowych NATO.
Le Pen korzysta sondażowo z kłopotów najgroźniejszego kontrkandydata. Neogaullista François Fillon, dotychczasowy lider sondaży, traci poparcie po aferze wywołanej przez tygodnik "Le Canard Enchaine". Dziennikarze ujawnili, iż małżonka Fillona zatrudniana była przez niego na podstawie fikcyjnej umowy jako asystentka parlamentarna. Penelope Fillon otrzymała za to ponad 300 tysięcy euro. Były premier rzecz jasna odrzuca owe oskarżenia i zapowiada tygodnikowi proces, lecz jego notowania dramatycznie spadają. Wśród republikanów pojawiły się nawet głosy na rzecz zmiany kandydata. Miałby nim zostać Alain Jouppe, jednak nie wyraził zainteresowania.
Zjednoczenie przeciw FN
Wygrana Marine Le Pen w pierwszej turze wydaje się obecnie, na trzy miesiące przed wyborami, bardzo prawdopodobna. Jednak nie oznacza to zwiększenia jej szans na wygranie całej rywalizacji. Potwierdzają to doświadczenia historyczne - w 2002 roku ojciec Marine i założyciel Frontu Narodowego Jean-Marie Le Pen przebił się do drugiej tury, lecz spotkał się wówczas ze zjednoczonym sprzeciwem niemal całej francuskiej klasy politycznej i opinii publicznej. Jego kontrkandytat, republikanin Jacques Chirac, otrzymał wówczas poparcie od lewa do prawa i zebrał aż 82 procent głosów.
Obecne sondaże dotyczące drugiej tury też nie są łaskawe dla Marine Le Pen. W przypadku, gdyby w drugiej turze zmierzyła się z Emmanuelem Macronem, kandydat niezależny otrzymałby aż 65 procent poparcia. Gdyby zaś przeciwnikiem Le Pen był François Fillon, mógłby liczyc na 59 procent głosów. Oczywiście, w trakcie kampanii jeszcze dużo może się wydarzyć, lecz aktualnie o wejściu do Pałacu Elizejskiego w roli gospodyni Marine Le Pen może jedynie pomarzyć, co nieco uspokaja wszystkich przeciwników skrajnej prawicy w Europie.
Leszek Masierak
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (07/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 15.02.2017 10:06
Komentarze
Gwałtowne zamieszki we Włoszech: Ponad 100 policjantów rannych. Meloni zwołuje pilne posiedzenie
19.10.2026 14:07

Komentarzy: 0
Przez ostatnie dwa dni Mediolan był areną starć demonstrantów z policją. W centrum miasta doszło do plądrowania sklepów, niszczenia radiowozów i podpalania barykad. Rannych zostało ponad 100 funkcjonariuszy, a służby zatrzymały ponad 200 osób. W związku z wydarzeniami premier Giorgia Meloni zwołała pilne posiedzenie komitetu do spraw porządku publicznego.
Czytaj więcej
Francuska policja bezradna wobec zamieszek. Kraj pogrąża się w kryzysie
19.10.2026 11:21

Komentarzy: 0
Francuskie służby bezpieczeństwa nie zdołały opanować gwałtownych zamieszek, które wybuchły podczas protestów przeciwko rosnącym kosztom życia. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez przyznał, że policja w niektórych miastach straciła kontrolę nad sytuacją, i podał się do dymisji. Prezydent Emmanuel Macron odmówił jednak jej przyjęcia. Straty po weekendowych rozruchach szacowane są na setki milionów euro.
Czytaj więcej
Macron zabrał głos po zamieszkach: Jak Francuzi mogą zrobić coś takiego Francji?
18.10.2026 21:00
Zamieszki we Francji. Wstrząśnięty właściciel sklepu: "Grożą, że poderżną nam gardła"
18.10.2026 19:04

Komentarzy: 0
Przez 30 lat prowadził biznes w centrum Paryża. Teraz musiał zabarykadować się we własnym sklepie. Wstrząśnięty przedsiębiorca opowiedział francuskim mediom o groźbach śmierci i brutalności napastników podczas zamieszek.
Czytaj więcej
Przelękniona i pękająca Francja wraca do de Gaulle’a
18.10.2026 13:42

Komentarzy: 0
Francja przygotowuje się do wyborów prezydenckich w 2027 roku, a spory o jej przyszłość coraz częściej prowadzą do pytań o narodową tożsamość i historyczne autorytety. Po kraju rozlewają się niszczycielskie rozruchy. Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera monumentalny, dwuczęściowy film o Charlesie de Gaulle’u w reżyserii Abla Lanzaca. Łukasz Jasina, który obejrzał produkcję podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego, zastanawia się, dlaczego właśnie dziś Francuzi ponownie opowiadają historię generała i twórcy V Republiki.
Czytaj więcej

