loading
Proszę czekać...
Krysztopa: Jacek Nizinkiewicz chciał sięgnąć Andrzeja Dudy, ale dosięgnął tylko Cezarego Krysztopy:)
Opublikowano dnia 11.02.2020 22:56
Jacek Nizinkiewicz cytat z mojego tekstu sprzed lat uczynił leadem swojego wiekopomnego dzieła "Gwizdać na prezydenta", w którym usiłuje ratować sytuację powstałą po kompromitacji "opozycji ulicznej" i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w Pucku i Wejherowie. Tak, w 2015 roku jako bloger, który czuł się mocno zaangażowany w zmienianie świata, napisałem tekst [link na końcu], w którym podsumowałem walkę małych mróweczek, które właściwie bez nadziei na zwycięstwo postanowiły zawalczyć z III RP. Akurat wtedy na ekranach kin grano film "Lincz", w którym opisana była historia słynnego linczu we Włodowie, gdzie mieszkańcy terroryzowani przez bandytę, zagrożeni i przerażeni, nie mogąc doprosić się pomocy państwa, "poradzili sobie sami". Może to i mocna metafora, ale tak się wtedy czuliśmy, stłamszeni, bez nadziei, pozbawieni pomocy, wbrew wszelkim pieniądzom i mediom, staraliśmy się uchronić swoje dzieci przed światem, który usiłowali nam i naszym dzieciom zbudować gubernatorzy na Polskę. Dzisiaj bym takiego tekstu nie napisał, ale nie dlatego, że coś chciałbym z niego wycofać, tylko dlatego, że wtedy byłem blogerem, który mógł sobie pozwolić na to, na co jako robiący za dziennikarza (formalnie, wiem, że są lepsi) sobie nie pozwalam, ponieważ rolę dziennikarza postrzegam inaczej niż rolę blogera. Bloger ma prawo uczestniczyć, dziennikarz powinien zachować większy dystans

screen YouTube Rzeczpospolita
Co mieliśmy do dyspozycji? Ręce i głowy. Ręce i głowy, którymi mogliśmy pisać teksty, ja mogłem robić rysunki. Ciekawe, ze bardzo często ci sami, którzy kwestionują ich jakość, dostają amoku na ich punkcie:) I używaliśmy tych rąk i głów. Ja miałem jeszcze rozlatującego się laptopa, którego kiedyś sprzedam na Allegro z podpisem "tym laptopem dokonałem linczu na Bronisławie Komorowskim". Dziś laptopa mam nowszego, Żona mi kupiła, ale ciągle siedzę w tym samym schowku na szczotki i ciągle piszę i rysuję.

Czy Jackowi Nizinkiewiczowi ma prawo nie podobać się mój tekst sprzed pięciu lat? Ma prawo. Oczywiście przywołuje go nie bez powodu, oto kandydatka obozu politycznego, który zgwałcił jego gazetę pod śmietnikiem, którego to "związku" przypadkowym dzieckiem stała się kariera Nizinkiewicza, dała się przyłapać na nagraniu, które jest mocną przesłanką do tego by sądzić, że może mieć coś wspólnego z chuliganami, którzy krzyczeli do prezydenta Andrzeja Dudy "Ty ch.ju". Politycy powinni mieć grubą skórę, niezależnie od tego czy to Bronisław Komorowski czy Andrzej Duda, ale to jednak były oficjalne obchody 100-lecia Zaślubin Polski z Morzem, wydarzenia, które jeśli czują się Polakami, również dla nich powinno mieć swoją wagę. Cóż, nie po raz pierwszy grupa widoczna na filmach i zdjęciach wykazała, że to ich nie dotyczy. Nihil novi. Co jednak począć z uśmiechami jakimi ich obdarzyła Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydatka podpierająca się hasłem "Współpraca. Nie kłótnie"?. I to, że nic już się nie da z tym zrobić, jest prawdziwym powodem wściekłości Jacka Nizinkiewicza.

Jackowi Nizinkiewiczowi, jak już pisałem, ma prawo nie podobać się mój tekst, choć nieładnie, że dopisuje sobie do niego manipulacyjnie "dumę", której tam nie ma, natomiast Jacek Nizinkiewicz również kłamie. Kłamie, pisząc, że "koniunkturalnie zmieniłem front". Pomijam fakt, że w związku z podjęciem obowiązków dziennikarza "fronty partyjne" stały mi się obce i fronty na których walczę staram się określać według zupełnie innych kryteriów, ale jako bloger rzeczywiście pozwalałem sobie na więcej. Tyle, że jak można zarzucać mi koniunkturalizm, skoro wcześniej zarzucało mi się bycie "dzieckiem smoleńskim"? Nie twierdzę, że robił to Jacek Nizinkiewicz, ale jeśli można napisać, że "zmieniłem front" to najpóźniej po katastrofie smoleńskiej. Czy to miałoby być koniunkturalne? Wtedy kiedy wszystkim się wydawało, że Tusk będzie rządził wiecznie, policja biła uczestników Marszu Niepodległości, służby napadały na redakcje, a jak się później okazało, inwigilowały też blogerów? To był taki biznes z mojej strony? Może niech Jacek Nizinkiewicz przyjrzy się raczej swojej pośmietnikowej karierze?

Żeby zapoznać się z trwającą lata drogą, którą przebyłem wystarczyło zajrzeć na mojego bloga na Salonie24 i później na Blogpublika.com. Niczego nie usuwałem, sam napisałem ileś tekstów o tym jak wyleczyłem się z lemingozy. Możliwości są dwie, albo Jacek Nizinkiewicz nie sprawdził kim jestem i co zrobiłem i powtórzył twitterowe plotki, albo sprawdził i świadomie kłamie. A przecież jest dziennikarzem wysokiej próby, frontmanem swojej gazety, jak bym więc śmiał wątpić w jego "profesjonalizm"?

I na koniec bezpośrednio: Nie denerwuj się tak Panie Redaktorze Jacku Nizinkiewiczu. Świat którego Pan bronisz odchodzi, ponieważ przyzwyczajony do supremacji zatracił instynkt samozachowawczy i zanikły mu niezbędne do życia narządy. Jeszcze się trochę miota, pewnie zdąży komuś zrobić krzywdę, na przykład Pan, wielki Redaktor, jeszcze może zdołasz sięgnąć Krysztopy, wyżej już nie bardzo, a z tej mąki chleba nie będzie. 

Zacznij się Pan przyzwyczajać. Schowek na szczotki nie zna litości;)

Trochę wiedzy na koniec:

To mój blog na Salonie24
To mój blog na Blogpublika.com
A to tekst, którego zapewne znasz tylko fragmenty

Aha, jeszcze jak byłem lemingiem;)
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Prof. Romuald Szeremietiew: Polska może wrócić do pozycji mocarstwowej
Blogi
avatar
Zbigniew "Zebe"
Kula

Zbigniew "Zebe" Kula: Dlaczego jest "drogo"
Jednymi ze sztandarowych haseł opozycji, które są podnoszone w obecnej kampanii wyborczej są: wzrost cen i inflacja. Oczywiście jedno z drugim się łączy, gdyż inflacja rzeczywiście wpływa na wzrost cen, ale nie tylko ona. Głównym czynnikiem wzrostu cen jest… wzrost gospodarczy.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Czy Zjednoczona Prawica jest w kryzysie?
Jeszcze kilka lat temu Zjednoczona Prawica nie byłaby zagrożona nawet największymi ambicjami liderów tworzących ją ugrupowań.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Kidawa-Błońska weszła w buty Komorowskiego
Polecam Państwu lekturę mojego wywiadu, udzielonego tygodnikowi „Do Rzeczy”. Rozmowę przeprowadził Maciej Pieczyński

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.