Ryszard Czarnecki: Maybach pięknej Eleny i spadająca frekwencja w ojczyźnie Timmermansa
09.11.2019 18:00

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Zewsząd dziennikarze pytają mnie: „A jak w Strasburgu (Brukseli) odbiera się wyniki wyborów w Polsce?”. Grzecznie i zgodnie z prawdą odpowiadam, że nie wszystkim się to może podoba, ale Zachód to pragmatycy, realiści i godzą się z faktami. Władza PiS nie okazała się efemerydą, przejściówką, chwilówką, kaprysem Polaków. I z taką właśnie władzą będą rozmawiać.
Alzacka noc. Sznur samochodów, który tworzy chwilowy korek w okolicach Strasburga. Noc rozświetlona czerwonymi pojazdów. Uśmiecham się. Jest bowiem, jak Stendhala: "Czerwone i Czarne". Za chwilę jeden europarlamentarny samochód zamienię na drugi i pojadę w kierunku pobliskiej Szwajcarii. Bo ta noc jest tylko za oknem. Na zegarku jest już po siódmej rano. Kierunek - Basel czyli Bazylea. Stąd samolotem do Monachium, a potem do Warszawy. Trochę skomplikowane, zwłaszcza, że w stolicy Bawarii trzeba poczekać cztery godziny. Wszystko to przez brak połączeń bezpośrednich między Warszawą a Strasburgiem, gdzie mieści się nie tylko jedna z trzech siedzib Parlamentu Europejskiego (o drugiej - Brukseli - wiedzą wszyscy, o trzeciej - w Luksemburgu - mało kto), ale także Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Ciekawe, że inne stolice z naszego regionu takie połączenia lotnicze mają. Sam kiedyś ze dwa razy leciałem przez Pragę - ale to trochę ryzykowne, bo samolot z Warszawy ląduje niedługo przed wylotem tego do Strasburga. No i raz nie zdążyłem, dopiero na następny dzień docierając na sesję plenarną PE . I to był ostatni mój raz , gdy chodzi o destynację Strasburg via czeska Praga. Również Bukareszt uruchomił połączenie ze Strasburgiem. Nie przypadkiem wtedy, gdy eurodeputowaną została córka prezydenta Rumunii Traiana Basescu - piękna Elena. Lubiłem tą przewodniczącą młodzieżówki partii prezydenckiej (chyba z wzajemnością ). Gdy nie latała bezpośrednim samolotem ze stolicy Rumunii, czasem do Strasburga przyjeżdżała "Maybachem". Duży samochód nie zawsze mieścił się na wyznaczonych miejscach w europarlamentarnych garażach. Kiedyś wyjeżdżając potrącił auto stojące po sąsiedzku. Zatrzymała wóz, wyszła obejrzeć, co się stało jej "Maybachowi"- cóż, trzeba z tym żyć, wzruszyła ramionami i wróciła do samochodu zostawiając samemu sobie uszkodzony wóz sąsiada.
Zewsząd dziennikarze pytają mnie: "A jak w Strasburgu (Brukseli) odbiera się wyniki wyborów w Polsce?". Grzecznie i zgodnie z prawdą odpowiadam, że nie wszystkim się to może podoba, ale Zachód to pragmatycy, realiści i godzą się z faktami. Władza PiS nie okazała się efemerydą, przejściówką, chwilówką, kaprysem Polaków. I z taką właśnie władzą będą rozmawiać. Skądinąd ciekawa rzecz: w Polsce frekwencja wyraźnie wzrasta, zapewne wraz z zaostrzaniem się sporu politycznego między dwoma największymi ugrupowaniami. Tak było w wyborach europejskich, gdzie frekwencja przy urnach była dwukrotnie (sic!) wyższa niż pięć lat wcześniej, tak było i w wyborach do Sejmu RP - wzrost z 51% w 2015 do 62% teraz. A tymczasem w Europie Zachodniej ta frekwencja wyraźnie spada. Może pouczający Polskę natrętny Timmermans zastanowi się, dlaczego w jego ojczyźnie po raz pierwszy w historii frekwencja w wyborach do europarlamentu była niższa niż w krytykowanej przez niego Rzeczypospolitej? Co się dzieje z tą demokracją w Niderlandach?
*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej" (30.10.2019)
Zewsząd dziennikarze pytają mnie: "A jak w Strasburgu (Brukseli) odbiera się wyniki wyborów w Polsce?". Grzecznie i zgodnie z prawdą odpowiadam, że nie wszystkim się to może podoba, ale Zachód to pragmatycy, realiści i godzą się z faktami. Władza PiS nie okazała się efemerydą, przejściówką, chwilówką, kaprysem Polaków. I z taką właśnie władzą będą rozmawiać. Skądinąd ciekawa rzecz: w Polsce frekwencja wyraźnie wzrasta, zapewne wraz z zaostrzaniem się sporu politycznego między dwoma największymi ugrupowaniami. Tak było w wyborach europejskich, gdzie frekwencja przy urnach była dwukrotnie (sic!) wyższa niż pięć lat wcześniej, tak było i w wyborach do Sejmu RP - wzrost z 51% w 2015 do 62% teraz. A tymczasem w Europie Zachodniej ta frekwencja wyraźnie spada. Może pouczający Polskę natrętny Timmermans zastanowi się, dlaczego w jego ojczyźnie po raz pierwszy w historii frekwencja w wyborach do europarlamentu była niższa niż w krytykowanej przez niego Rzeczypospolitej? Co się dzieje z tą demokracją w Niderlandach?
*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej" (30.10.2019)

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.11.2019 18:00
"Nie odpuszczę". Następczyni Timmermansa zapowiada "konsekwencje ekonomiczne" łamania praworządności
27.11.2019 16:05
Saryusz-Wolski o Timmermansie i TSUE: Różne standardy. Inne dla krajów, które mają gorszą demokrację
19.11.2019 09:16
Jacek Saryusz-Wolski: Timmermans nie odpuszcza i znów atakuje Polskę
10.10.2019 13:17
Prof. Grabowska o Timmermansie: "Skandal! Urzędnik KE grozi państwom członkowskim UE! Wnet odda tekę..."
18.09.2019 10:51

Komentarzy: 0
"Timmermans rozwiał także inne złudzenie krajów, które tak jak Polska czy Węgry są ”na cenzurowanym” w kwestii praworządności i mogą sądzić, że jeżeli zostanie wprowadzony mechanizm monitoringu praworządności we wszystkich krajach Unii, to przestaną być wytykane palcem, bo sprawa się wówczas rozmyje" - poinformowało RMF24.
Czytaj więcej
Nowe rozdanie w KE. Timmermans nie będzie się już zajmował praworządnością, ale... klimatem
10.09.2019 19:17



