Szukaj
Konto

[Tylko u nas] Adrian Łabanowski [No Logo] dla Tysol.pl: "Chcemy trafić do normalnych ludzi"

06.11.2019 13:43
[Tylko u nas] Adrian Łabanowski [No Logo] dla Tysol.pl: "Chcemy trafić do normalnych ludzi"
Źródło: Materiały prasowe
Komentarzy: 0
Nigdy o tym nie myślałem w takich kategoriach. Bierzemy instrumenty i gramy. Nie chcemy iść z modą. Zawsze robiliśmy swoje i będziemy tak robić. To jest najpiękniejsze – mówi Adrian Łabanowski, lider zespołu No Logo, wokalista, autor tekstów w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem.
- Chcecie narzucić jakąś stylistykę muzyczną waszym słuchaczom?

- Nie chcemy niczego narzucić naszym słuchaczom. Łączymy różne style i ciężko jest nas zaszufladkować. Słuchałeś naszej płyty?

- Tak. I mam problem, żeby ją zaszufladkować (śmiech).

- Dużo ludzi tak jak ty ma z tym problem i cieszę się z tego. O to nam chodziło.

- Gratuluję. Określacie się jako WRRR! (Witalny Rock Reggae Rap). Nie obawiasz się, że żadne środowisko was nie zaakceptuje?

- Nie obawiam się. Nasz zespół lubi różne rzeczy. Robimy, to co kochamy. Jak przyjmą to ludzie, to wszystko zależy od ludzi. Chciałbym, żeby jak najwięcej ludzi usłyszało o naszej muzyce.

- Chcecie przywrócić witalność wymienionym przeze mnie gatunkom muzycznym?

- Tak. Dobrze to wymyśliłeś (śmiech).

- Jak chcecie przyciągnąć młodego słuchacza?

- Jeszcze nie wiem, ale mam nadzieję, że dotrzemy. W tych szybkich czasach, chcemy dotrzeć do nich powoli (śmiech).

- Poza muzyką czym się zajmujesz?

- Piszę teksty dla innych artystów. Piszę dużo tekstów swojej żonie Marii Sadowskiej. Pisałem również dla Sylwii Grzeszczak.

- Jaka aktywność zawodowa sprawia ci największą przyjemność?

- Zrobiłem ostatnio film, który miał premierę na Festiwalu w Cieszynie. Jest to film dokumentalny o naszym zespole, który pojechał w trasę na Ukrainę. To jest muzyczny film drogi.

- Było coś takiego tylko w prześmiewczym tonie… "Polskie gówno".

- Jak Grzegorz Halama to zobaczył, to powiedział, że to jest dokumentalne "Polskie gówno", w którym sam zagrał.

- Nie obawiasz się, że muzyka którą gracie, była modna jakiś czas temu?

- Robimy, to co kochamy i na tym bazujemy.

- To jak chcecie się wpisać w realia polskiego przemysłu muzycznego?

- Nigdy o tym nie myślałem w takich kategoriach. Bierzemy instrumenty i gramy. Nie chcemy iść z modą. Zawsze robiliśmy swoje i będziemy tak robić. To jest najpiękniejsze.

- Jacy są wasi słuchacze?

- To są inteligentni ludzie.

- A jak ktoś głupi przyjdzie na wasz koncert, to co wtedy?

- Nie spotkałem takich osób (śmiech). Ci ludzie lubią się bawić. Dajemy dużo energii na koncertach, gdyż mamy jej mnóstwo. Pochodzimy z Sejn w woj. podlaskim. Wychowaliśmy się nad jeziorami i w lasach. Nasza banda 7 chłopaków pochodzi stamtąd. W skład grupy wchodzą: mój brat Tomasz "Mały" Łabanowski Tomasz "Rogaty" Szymański Robert " Konik" Grygucis Marcin "Bumcol" Karłowicz Kamil " Burza" Burzyński i ja Adrian "Adi" Łabanowski

- Miejsce z którego pochodzicie ma wpływ na waszą muzykę, czy to jest tylko zabieg marketingowy, żeby zbliżyć się do słuchaczy z małych miast?

- Ma duży wpływ. Kocham te tereny. Staram się być jak najczęściej w Sejnach. To nie jest żaden chwyt marketingowy. Chcemy trafić do normalnych ludzi.

- Nikt nie odezwał się do was z ofertą, żeby promować województwo podlaskie?

- Jeszcze nie.

- "Wilki kochają kwiaty". Wasza wataha z Sejn chce zmieć oblicze polskiej muzyki?

- Tak. Właśnie wydaliśmy płytę.


Rozmawiał: Bartosz Boruciak
/k



Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.11.2019 13:43