loading
Proszę czekać...
Drugi wyborczy wynik PiS w UE ułatwia Polsce rozmowy w Brukseli
Opublikowano dnia 30.06.2019 09:20
Polecam lekturę obszernych fragmentów wywiadu, jakiego ostatnio udzieliłem dla TVP 3 Warszawa i Radia dla Ciebie. Rozmowę przeprowadził red. Michał Kolanko („Rzeczpospolita”). Została ona spisana, a jej tekst jest autoryzowany.

Dzień dobry, Michał Kolanko, audycja „Polityka w Południe”, dziś moim i państwa gościem jest europoseł Ryszard Czarnecki z Warszawy, witam serdecznie. 

 - Witam Pana, witam Państwa. 

 Chciałbym zapytać na początek o temat, który grzeje opinię publiczną, Polska zablokowała ustalenia ostatniego szczytu unijnego w sprawie klimatu i dojścia do tzw. neutralnej emisji CO2 w 2050 roku. Dlaczego? 

 - Warto podkreślić, że aż 1/4 krajów członkowskich Unii, według mojej wiedzy, była temu przeciwna. Z krajów Grupy Wyszehradzkiej także Czechy i Węgry, z krajów bałtyckich Litwa i Estonia, z krajów bałkańskich Rumunia, a także Chorwacja. Dlaczego? Z prostego powodu. Nie widzimy żadnego powodu, by podwyższać podatki polskim obywatelom, a uzyskane z tego środki przeznaczać na walkę o lepszą ekologię. Nie będziemy podwyższać podatków, ale oczekujemy od Unii jasnych programów rekompensacyjnych. Chciałem też podkreślić, że średnia emisja CO2 w Unii jest uwaga wyższa, niż emisja CO2 w Polsce. Polska ma niższą emisję CO2 niż Niemcy. Ponadto myśmy jako kraj wywiązali się z zobowiązań z protokołu z Kyoto : mieliśmy zmniejszyć redukcję CO2 o 6%, zrobiliśmy 5 razy więcej, bo prawie 30% redukcji, a tymczasem kraje Unii Europejskiej z dawnej „Piętnastki”, które rozliczają się wspólnie, one nie dokonały zaplanowanego zmniejszenia emisji. Ich redukcja nie została osiągnięta na poziomie takim, jaki obiecywały . Nie widzę żadnego powodu, aby polskie społeczeństwo płaciło za te unijne wymysły. I zamiast docenić to, co zrobiła Polska – która de facto osiągnęła gigantyczne postępy przez ostatnie 30 lat – również dzięki wsparciu obywateli, bo to dzięki ich podatkom, to teraz zamiast to docenić, to każą nam jeszcze więcej płacić. A Niemcy i inne kraje miały dziesięciolecia, żeby dostosować się do unijnych standardów. 

 A nie martwi Pana to, że na polskim podwórku ta decyzja może być wykorzystywana przez opozycję, że PiS nie chce walczyć ze zmianami klimatycznymi i tak dalej? 

 - Proszę nie żartować, przecież smog nie wziął się za czasów rządów PiS, przeciwnie, za czasów rządów PO-PSL byliśmy karani przez instytucje unijne za brak skutecznej walki ze smogiem. Co do emisji i CO2, my to czynimy i to podkreślam, w większym stopniu niż inni, ale musimy apelować o pewne proporcje. Europy dotyczy wyłącznie 11% emisji, a na przykład Rosji z Ameryką aż 40% całkowitej emisji. Rosja to po pierwsze nasz sąsiad , a po drugie, według protokołu z Kyoto nie musiała robić żadnej redukcji CO2. A mamy jeszcze dalej Chiny, które na potęgę kopcą. Unia Europejska nie usiłuje wpłynąć na te potęgi jak Rosja, Chiny czy Ameryka, które nie podpisały protokołu z Kyoto i nie zaistniały w Paryżu w 2015 roku – a mówię o tej nowej wersji Kioto, gdzie polski rząd odniósł bardzo duży sukces, przypominam, osiągnięcia ministra Jana Szyszko. Nie widzimy więc żadnego powodu, dlaczego Unia to nas ma stawiać pod pręgierzem czy cały region Europy Środkowo-Wschodniej, a nie naciskała na Rosję czy Chiny żeby redukcji emisji dokonały. 

 Czy ta decyzja może mieć wpływ dla Polski w kwestii obsady stanowiska w Komisji Europejskiej, że może być teraz rodzaj reakcji ze strony brukselskich elit? 

 - Nie można wykluczyć żadnego z 7 państw, w tym mającej unijna prezydencję Rumunii, więc to są dwie różne planety. 

Ostatni szczyt unijny przyniósł impas, z tych informacji które są wynika, że kandydatura Manfreda Webera została zablokowana. A jeśli nie Weber, to kto, kto na tej najważniejszej posadzie unijnej byłby? 

 - Jako Polak bardzo się cieszę, że odpadli kandydaci, którzy Polskę atakowali, tego im nie można wybaczyć, zwłaszcza Frans Timmermans, który prezentował spory antypolonizm, również Manfred Weber, który przyjeżdżał do Polski w kampanii wyborczej, wtrącając się w nasze wewnętrzne sprawy i wspierając koalicję PO-PSL, a pamiętam też jego wypowiedź, że nikt z PiS nie będzie mógł mieć żadnego przedstawiciela w unijnych strukturach, a tymczasem wybory do prezydium Parlamentu Europejskiego za pare dni i okaże się, że PiS będzie miał tam dwóch przedstawicieli, a PO tylko jedną osobę. 

 A kto to będzie? 

 - Gdy chodzi o prezydium Parlamentu Europejskiego, jednogłośne poparcie naszej frakcji politycznej EKR – Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, uzyskali prof. Krasnodębski na wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego i prof. Karski na kwestora. Ze strony PO, z tego co słyszymy, pani europoseł Ewa Kopacz. Pan pytał o to, kto może być szefem Komisji Europejskiej: w tej chwili na giełdzie są 3 nazwiska, w tym dwie kobiety, przy czym jedna z nich chyba ma mniejsze szanse, bo mówimy tu o duńskiej komisarz Margrethe Vestager, ona reprezentuje frakcję liberałów, czyli trzecią siłę w Parlamencie Europejskim, więc raczej szans tych może nie mieć. Mówi się od dłuższego czasu o „czarnym koniu” czyli o Michelu Barnier – Francuz, z innej opcji niż prezydent Macron, ale może uzyskać poparcie prezydenta Republiki Francuskiej , były komisarz, były minister francuskiego rządu, obecnie oficjalny koordynator wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i człowiek, który nigdy Polski nie atakował. Myślę, że byłby akceptowalny dla Polski. A drugą kandydaturą, o której się mało mówi w obiegu publicznym, która również jest rozważana przynajmniej na dzisiaj, to jest kobieta z naszego regionu – prezydent Chorwacji, pani Kolinda Grabar-Kitarović- gdyby ona została to byłoby to bardzo dobre dla naszego regionu, bo ona rozumie „nową Unię”, a przypominam, że Chorwacja weszła do Unii 1 stycznia 2013 roku, więc 6 lat temu. Oprócz tego ma też przyjazne relacje z prezydentem RP Andrzejem Dudą. 

 Myśli Pan, że ta decyzja zapadnie już 30 czerwca, podczas kolejnego szczytu? Bo jak Pan wspomniał, 2 lipca czy 1 lipca będą decyzje w sprawie prezydium Parlamentu Europejskiego, więc dobrze byłoby mieć elementy układanki, które stworzyłyby pewien pakiet, a w tym pakiecie jest szef Parlamentu też. 

 - Donald Tusk powiedział, że jest optymistą i przed szczytem, który zakończył się w ostatni czwartek mówił, że tego kandydata na szefa Komisji Europejskiej państwa członkowskie znajdą. Pomylił się. To po raz kolejny była taka PO – Pusta Obietnica. (....) Agenda jest następująca: 1 lipca zakończenie kadencji 2014-2019 i 2 lipca prezentacja kandydatów na szefa PE oraz 3 lipca wybór nowego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, zaraz potem wybór 14 wiceprzewodniczących i 5 kwestorów europarlamentu, a potem pytanie:  co dalej ? Teoretycznie wybór szefa Komisji Europejskiej jest wpisany na druga dekadę lipca – wybór przewodniczącego  Komisji Europejskiej może się odbyć 17 lipca, ale na pewno nie będzie wtedy wybrana cała Komisja z jej 7 wiceprzewodniczącymi, bo tylu ich było dotychczas - chyba że nowy szef podejmie decyzję o zmniejszeniu tej liczby z 7 do 4, bo tak było na przykład w kadencji 2004-2009. Uważam , że to się opóźni i będzie jesienią- to może być wrzesień lub październik. 

 Pytanie też co z polskim kandydatem na komisarza, czy też w takim razie będzie to nazwisko znane jesienią oficjalnie? 

 - Niekoniecznie, ale niewykluczone. Myślę, że tu mamy doborowe grono potencjalnych kandydatów. Jest taka zasada niepisana, która generalnie jest przestrzegana, a mówię o niej po raz pierwszy publicznie, że jeżeli jakieś państwo ma w danej kadencji komisarza - mężczyznę, to przyjęło się, żeby w kolejnej komisarzem z tego kraju była kobieta, ale też i odwrotnie, choć w drugą stronę ten wymóg nie jest aż tak respektowany i wymagany. A to oznacza, że po pani komisarz Bieńkowskiej może być mężczyzna, ale nie musi. Są oczywiście wyjątki, takimi wyjątkami były Niemcy czy Francja, gdzie ostatnio cały czas mężczyźni są komisarzami. Jednak jeszcze żadne państwo nie przedstawiło swojego kandydata na komisarza, nie widzę więc powodu, żeby Polska miała to teraz czynić.

A jaka teka polski rząd najbardziej teraz interesuje? 

 - Tak na zdrowy rozum, to te obszary, które z punktu widzenia polskiej gospodarki są kluczowe, a więc polityka energetyczna, klimatyczna, rynek wewnętrzny, wszelkie resorty gospodarcze. Na pewno o to będzie toczony dyplomatyczny bój. 

 A czy po wyborach i po zwycięstwie PiS myśli Pan, że łatwiej będzie to starcie dyplomatyczne toczyć, czy pozycja Polski przez to wzrosła? Chyba nawet o tym premier Morawiecki wspominał, że po wyborach europejskich w Brukseli na Polskę spogląda się teraz inaczej. Pytanie, czy to sprawia, że będziemy mieli silniejszą tekę, bardziej znaczącą? 

 - Jest faktem, że obecny rząd uzyskał potwierdzenie bardzo silnego mandatu demokratycznego, PiS uzyskał w sensie procentowym drugi wynik w całej Europie po węgierskim Fideszu, skądinąd najwyższy wynik procentowy , gdy chodzi o wszystkie polskie wybory pomijając komunę. PiS pobił nawet wynik Narodowej Demokracji sprzed wieku, gdy chodzi o procent głosów, bo tam Oboz Narodowy miał ok. 42%. Natomiast na pewno w tej chwili mamy mocniejszą pozycję, ale i mądrze gramy układem regionalnym. To wzmacnia polskie aspiracje, postulaty, a także postulaty innych krajów „nowej Unii”. 

 (...) V4 czyli Grupa Wyszehradzka działa, ale również Polacy starają się mocno współpracować szerzej:  Polska jest łącznikiem trzech modułów - bałkańskiego, bałtyckiego i wyszehradzkiego. 

 Pytanie też o, na przykład, zmiany w Unii Europejskiej, bo ta Komisja będzie inna niż Komisja Junckera i Timmermansa i to może sprawić, że dyskusje, które będzie odbywał polski rząd, będą łatwiejsze. Czy transformacja brukselskiej elity się odbywa? 

 - Na pewno te rozmowy i dyskusje będą bardziej merytoryczne i mocniej ukierunkowane na polską gospodarkę właśnie, ale też przestrzegam przed wyobrażeniem ,ze będzie idylla. To nie jest tak, że Unia się całkowicie zmieniła, w wielu krajach rządzą te same ekipy, które już rządziły, choć np. w Grecji będzie zmiana i postkomunistów zmienią konserwatyści, zapewne w Danii liberałów zastąpi lewica, ale generalnie to nie będzie gwałtowna zmiana, choć Parlament Europejski powinien być bardziej merytoryczny i bardziej pluralistyczny niż dotychczas. 

Czyli mniej będzie, gdy rząd PiS zdobędzie drugą kadencję, mniej wniosków o rezolucje i tak dalej? Bo też wielu posłów PO, którzy te wnioski popierali, już teraz w Parlamencie Europejskim się nie znaleźli. 

 - Tak, ale zapewne trochę małych Timmermansów, którzy będą chcieli budować swoją pozycję na atakowaniu Polski się znajdzie. Trochę radykałów liberalnych czy lewicowych pewnie uświadczymy, takich,którzy będą Polskę jako kraj przywiązujący dużą wagę do wartości konserwatywnych i chrześcijańskich atakować. Myślę natomiast, że natężenie tego ataku będzie mniejsze lub znacznie mniejsze niż dotychczas. 

 A jak będzie teraz wyglądała kwestia budżetu, bo wielokrotnie rozmawialiśmy o nim na antenie radia RDC, też przewidywał Pan, że dyskusja budżetowa nie zakończy się przed zakończeniem starej kadencji i tak się stało, w związku z tym pytanie czy teraz będzie nadal wiązanie funduszy unijnych z praworządnością, czy to jest nadal cały czas jeszcze na stole, czy już w ogóle ze stołu zniknęło? 

 - Ja w tej kwestii mam inne zdanie niż premier Mateusz Morawiecki, który zapowiedział zakończenie dyskusji na temat nowego budżetu siedmioletniego na lata 2021-2027 wiosną przyszłego roku. Uważam, że to nastąpi jesienią przyszłego roku. 

 A ta praworządność będzie? 

 - Nie ma w wymiarze formalnoprawnym żadnych takich regulacji unijnych, które mogłyby na to pozwolić. Ja przypomnę, że w debacie unijnej tylko jeden kraj był wymieniany w kontekście zabrania pieniędzy w kontekście praworządności i to były Węgry, a nie Polska. 

Bardzo dziękuję za rozmowę. Dziś moim i państwa gościem był europoseł Ryszard Czarnecki z PiS. 

 - Dziękuję bardzo. 

 







 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo gen. Komornicki: Rosjanie przygotowują się do wojny na dużą skalę
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Pijany pod Giewontem
Chojrakujący w górach głupole ryzykują swoim zdrowiem i życiem, a także narażają ratowników na konieczność sprowadzania ich w dół.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Grzegorzowi w żłoby dano...
W tym tygodniu Grzegorz Schetyna ma ogłosić, z kim Platforma Obywatelska zawiąże koalicję na jesienne wybory parlamentarne.
avatar
Chłodny
Żółw

Mazurek, czyli... ludzie listy piszą!
Robert Mazurek - dziennikarz, którego dawno temu wpisałem na osobistą czarną listę.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.