"Naszemu pracodawcy nie podoba się taka działalność". O wykorzystaniu social mediów przy prowadzeniu KZ
21.03.2019 17:12

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Media społecznościowe stały się ważnym elementem życia bardzo wielu osób. Nierzadko pierwszą czynnością, jaką wykonujemy po przyjściu do pracy lub domu, jest przejrzenie aktywności naszych znajomych na Facebooku. O tym, że social media są niezwykle przydatnym narzędziem przy prowadzeniu ogólnopolskiej organizacji zakładowej, opowiedział Wojciech Kasprzyk, przewodniczący NSZZ Solidarność w Castorama Polska, w rozmowie z Robertem Wąsikiem.
Robert Wąsik: Media społecznościowe są dziś tak popularne, że wręcz trudno sobie wyobrazić bez nich komunikację…
Wojciech Kasprzyk: Rozmawiając z młodym pokoleniem, usłyszałem kiedyś: jeśli nie masz Facebooka, nie istniejesz. Ludzie są zaangażowani w funkcjonowanie w cyfrowym świecie i należy to wykorzystać, bo taka komunikacja to najlepszy sposób przekazywania informacji.
- Z czego konkretnie korzystacie?
- Mamy stronę internetową, ale przede wszystkim profil na Facebooku i YouTubie, gdzie wrzucamy nasze filmy. Z racji tego, że jesteśmy organizacją rozproszoną po całym kraju, używamy także bramki SMS-owej - w ten sposób informujemy pracowników o nowych treściach. To skuteczniejsze niż komunikacja mailowa. Jednak Facebook jest lokomotywą, która to wszystko ciągnie. Nasz profil ma już prawie 2 tys. polubień, a w ciągu miesiąca przybywa średnio sto "lajków". Obecnie nasze posty odbiera kilka tysięcy osób.
- Jakie tematy poruszacie w swoich wpisach?
- Tematyka jest bardzo różna. Udostępniamy linki do materiałów pokazujących funkcjonowanie innych zakładów pracy, jak choćby artykuł o wzroście wynagrodzeń w Lidlu. Są teksty, które piszemy sami, dotyczące naszych spraw - jak przebiega komunikacja z pracodawcą, co chcemy robić, co proponujemy, przedstawiamy nasze stanowisko w różnych kwestiach. W ostatnim czasie niestety skupiamy się na dementowaniu nieprawdziwych informacji i obronie naszego dobrego imienia, bo pracodawca próbuje przedstawiać nasze działania w różnych formach.
- Czy prowadzenie takiego fanpage’a może rodzić konflikty z pracodawcą?
- Oczywiście. Naszemu pracodawcy nie podoba się taka działalność. Ostatnio odebrałem pismo, w którym kierownictwo wezwało nas do zaniechania naruszeń. Rzekomo ujawniamy tajemnice przedsiębiorstwa, z czym my oczywiście się nie zgadzamy. Korporacja używa różnych metod, również socjotechnicznych, by budować narrację, jak to w firmie nie jest pozytywnie… a rzeczywistość jest całkiem inna. Ponadto pracodawca ma dużo więcej możliwości komunikacji, jak choćby tablice informujące na sklepach. My takich narzędzi nie mamy, więc musimy działać w inny sposób. Nie jest łatwo, bo pracodawca nas oczernia i próbuje dyskredytować na każdym kroku. Dlatego fanpage wykorzystujemy do tego, by pewne tematy prostować, a mówiąc dosłownie - bronić się.
- A czy dochodziło do próby ocenzurowania profilu?
- Pracodawca nieraz próbował zamknąć nam buzię. Dostawaliśmy kolejne wezwania do zaprzestania naruszeń, mieliśmy także sławetną sprawę w sądzie o zamknięcie naszego fanpage’a. Castorama chciała wszystkie nasze wpisy cenzurować, ale dzięki Bogu wygraliśmy tę sprawę w sądzie, co prawda dopiero w drugiej instancji, ale jednak jakaś wolność słowa w tym kraju obowiązuje. Próbują nam zamknąć ścieżki kontaktu z pracownikami, bo widzą, że komunikacja w mediach społecznościowych przynosi efekty. Treści, jakie tworzymy, pozwalają pracownikom otworzyć oczy, już nie dają się mamić jednostronnym przekazem pracodawcy, czytając nasze posty sami wyciągają wnioski.
- Czy mimo potencjalnych problemów z pracodawcą można powiedzieć, że warto prowadzić taką działalność? Skutkuje to rozwojem organizacji, np. zwiększeniem liczby członków?
- Zdecydowanie tak. Ludzie widzą, co się dzieje, a my w postach zachęcamy, by się do nas przyłączyć. Nasze treści pozwalają pracownikom zobaczyć rzeczywistość z innej strony, dzięki czemu przekonują się do naszej organizacji i zapisują się do związku. Do wszystkich, którzy polubili nasz profil, wysyłamy wiadomość z zaproszeniem do wstąpienia w nasze szeregi. To także przynosi efekt. Zwracają się do nas pracownicy, którzy nie są członkami organizacji: zadają pytania, opisują sytuacje problematyczne, a dzięki uzyskaniu pomocy później dołączają do związku, bo widzą, że organizacja stara się robić coś dobrego dla pracowników.
- Długo trwa zbudowanie tak prężnego kanału komunikacyjnego?
- Nasz profil powstał w 2014 roku, zatem rozkręcenie tego trwało kilka lat. Początki są bardzo trudne, bo trzeba pozyskać konkretną liczbę osób, które nas polubią i udostępnią, dzięki czemu nasz przekaz pójdzie dalej. Profil powinien być otwarty, co z jednej strony boli pracodawcę, bo informacje są dostępne publicznie, ale z drugiej strony stworzenie zamkniętej grupy uniemożliwia dotarcie do szerszego grona odbiorców. Publiczny fanpage to w przypadku organizacji rozproszonej po całej Polsce jedyny dobry sposób, by w miarę szybko tę komunikację rozwinąć.
- Co poradzić osobie, która chciałaby założyć w swojej organizacji zakładowej taki fanpage?
- Profil powinien być publiczny, by nie ograniczać możliwości dotarcia do szerokiej grupy zainteresowanych. Warto prosić znajomych o udostępnianie treści fanpage’a. Posty należy tworzyć systematycznie i z różnorodnością, by zaciekawić pracowników - zaczęliśmy ostatnio nagrywać filmy, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Warto też pisać autorskie treści: niedawno napisałem długi wpis, taki od serca, w którym chciałem zamazać negatywny wizerunek związkowców. Pracodawcy robią wiele rzeczy, by budować nam zły PR. Choć post był długi, wielu osobom się spodobał. Także polecam znaleźć przestrzeń na taki przekaz od serca, bo on także porusza odbiorcę.
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (12/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Wojciech Kasprzyk: Rozmawiając z młodym pokoleniem, usłyszałem kiedyś: jeśli nie masz Facebooka, nie istniejesz. Ludzie są zaangażowani w funkcjonowanie w cyfrowym świecie i należy to wykorzystać, bo taka komunikacja to najlepszy sposób przekazywania informacji.
- Z czego konkretnie korzystacie?
- Mamy stronę internetową, ale przede wszystkim profil na Facebooku i YouTubie, gdzie wrzucamy nasze filmy. Z racji tego, że jesteśmy organizacją rozproszoną po całym kraju, używamy także bramki SMS-owej - w ten sposób informujemy pracowników o nowych treściach. To skuteczniejsze niż komunikacja mailowa. Jednak Facebook jest lokomotywą, która to wszystko ciągnie. Nasz profil ma już prawie 2 tys. polubień, a w ciągu miesiąca przybywa średnio sto "lajków". Obecnie nasze posty odbiera kilka tysięcy osób.
- Jakie tematy poruszacie w swoich wpisach?
- Tematyka jest bardzo różna. Udostępniamy linki do materiałów pokazujących funkcjonowanie innych zakładów pracy, jak choćby artykuł o wzroście wynagrodzeń w Lidlu. Są teksty, które piszemy sami, dotyczące naszych spraw - jak przebiega komunikacja z pracodawcą, co chcemy robić, co proponujemy, przedstawiamy nasze stanowisko w różnych kwestiach. W ostatnim czasie niestety skupiamy się na dementowaniu nieprawdziwych informacji i obronie naszego dobrego imienia, bo pracodawca próbuje przedstawiać nasze działania w różnych formach.
- Czy prowadzenie takiego fanpage’a może rodzić konflikty z pracodawcą?
- Oczywiście. Naszemu pracodawcy nie podoba się taka działalność. Ostatnio odebrałem pismo, w którym kierownictwo wezwało nas do zaniechania naruszeń. Rzekomo ujawniamy tajemnice przedsiębiorstwa, z czym my oczywiście się nie zgadzamy. Korporacja używa różnych metod, również socjotechnicznych, by budować narrację, jak to w firmie nie jest pozytywnie… a rzeczywistość jest całkiem inna. Ponadto pracodawca ma dużo więcej możliwości komunikacji, jak choćby tablice informujące na sklepach. My takich narzędzi nie mamy, więc musimy działać w inny sposób. Nie jest łatwo, bo pracodawca nas oczernia i próbuje dyskredytować na każdym kroku. Dlatego fanpage wykorzystujemy do tego, by pewne tematy prostować, a mówiąc dosłownie - bronić się.
- A czy dochodziło do próby ocenzurowania profilu?
- Pracodawca nieraz próbował zamknąć nam buzię. Dostawaliśmy kolejne wezwania do zaprzestania naruszeń, mieliśmy także sławetną sprawę w sądzie o zamknięcie naszego fanpage’a. Castorama chciała wszystkie nasze wpisy cenzurować, ale dzięki Bogu wygraliśmy tę sprawę w sądzie, co prawda dopiero w drugiej instancji, ale jednak jakaś wolność słowa w tym kraju obowiązuje. Próbują nam zamknąć ścieżki kontaktu z pracownikami, bo widzą, że komunikacja w mediach społecznościowych przynosi efekty. Treści, jakie tworzymy, pozwalają pracownikom otworzyć oczy, już nie dają się mamić jednostronnym przekazem pracodawcy, czytając nasze posty sami wyciągają wnioski.
- Czy mimo potencjalnych problemów z pracodawcą można powiedzieć, że warto prowadzić taką działalność? Skutkuje to rozwojem organizacji, np. zwiększeniem liczby członków?
- Zdecydowanie tak. Ludzie widzą, co się dzieje, a my w postach zachęcamy, by się do nas przyłączyć. Nasze treści pozwalają pracownikom zobaczyć rzeczywistość z innej strony, dzięki czemu przekonują się do naszej organizacji i zapisują się do związku. Do wszystkich, którzy polubili nasz profil, wysyłamy wiadomość z zaproszeniem do wstąpienia w nasze szeregi. To także przynosi efekt. Zwracają się do nas pracownicy, którzy nie są członkami organizacji: zadają pytania, opisują sytuacje problematyczne, a dzięki uzyskaniu pomocy później dołączają do związku, bo widzą, że organizacja stara się robić coś dobrego dla pracowników.
- Długo trwa zbudowanie tak prężnego kanału komunikacyjnego?
- Nasz profil powstał w 2014 roku, zatem rozkręcenie tego trwało kilka lat. Początki są bardzo trudne, bo trzeba pozyskać konkretną liczbę osób, które nas polubią i udostępnią, dzięki czemu nasz przekaz pójdzie dalej. Profil powinien być otwarty, co z jednej strony boli pracodawcę, bo informacje są dostępne publicznie, ale z drugiej strony stworzenie zamkniętej grupy uniemożliwia dotarcie do szerszego grona odbiorców. Publiczny fanpage to w przypadku organizacji rozproszonej po całej Polsce jedyny dobry sposób, by w miarę szybko tę komunikację rozwinąć.
- Co poradzić osobie, która chciałaby założyć w swojej organizacji zakładowej taki fanpage?
- Profil powinien być publiczny, by nie ograniczać możliwości dotarcia do szerokiej grupy zainteresowanych. Warto prosić znajomych o udostępnianie treści fanpage’a. Posty należy tworzyć systematycznie i z różnorodnością, by zaciekawić pracowników - zaczęliśmy ostatnio nagrywać filmy, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Warto też pisać autorskie treści: niedawno napisałem długi wpis, taki od serca, w którym chciałem zamazać negatywny wizerunek związkowców. Pracodawcy robią wiele rzeczy, by budować nam zły PR. Choć post był długi, wielu osobom się spodobał. Także polecam znaleźć przestrzeń na taki przekaz od serca, bo on także porusza odbiorcę.
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (12/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.03.2019 17:12
11. dzień głodówki w Solinie. "Gdyby nas posłuchano, ceny paliw byłyby jak przed wojną na Bliskim Wschodzie"
25.03.2026 11:34

Komentarzy: 0
– Gdyby nas posłuchano, dzisiejsze ceny paliwa nie odbiegałyby od tych sprzed wojny na Bliskim Wschodzie – podkreślił w rozmowie z portalem Tysol.pl Jerzy Gawęda, przewodniczący Solidarności w Inowrocławskich Kopalniach Soli Solino SA, głodujący już jedenasty dzień w obronie kopalni.
Czytaj więcej
Nauczyciele będą pracować po 12 godzin dziennie? Ostry sprzeciw Solidarności
25.03.2026 10:48
"To kompromitacja państwa". Komisja Krajowa NSZZ "S" murem za Adamem Borowskim po decyzji sądu o osadzeniu go w zakładzie karnym
25.03.2026 10:16
Narodziny wolności słowa - fenomen "Tygodnika Solidarność"
24.03.2026 10:53

Komentarzy: 0
3 kwietnia br. mija 45. rocznica ukazania się pierwszego numeru „Tygodnika Solidarność”. Pojawienie się ogólnopolskiego pisma reprezentującego dziesięciomilionowy związek zawodowy i ruch społeczny stanowiło istotny przełom w walce o wolność słowa w PRL. Z tej okazji publikujemy wyjątkowy odcinek podcastu "Przystanek Historia" w którym dr Sebastian Pilarski, dyrektor Biura Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej w rozmowie z red. Pawłem Lekkim, opowiada o narodzinach wolności słowa w czasach PRL-u.
Czytaj więcej
"Sprawa przestała być wyłącznie sporem pracowniczym". Trzeci pracownik prowadzący głodówkę w Solino trafił do szpitala
23.03.2026 22:07

Komentarzy: 0
Trzeci pracownik Inowrocławskich Kopalni Soli „Solino”, spośród pracowników prowadzących od ponad tygodnia protest głodowy, trafił do szpitala z powodu pogorszenia się stanu zdrowia – poinformował w poniedziałek wieczorem szef zakładowej Solidarności Jerzy Gawęda.
Czytaj więcej

