Szukaj
Konto

Robert Bąkiewicz usłyszał zarzuty. "Nawoływanie do zabójstwa"

09.02.2026 12:55
Robert Bąkiewicz usłyszał zarzuty
Źródło: fot. PAP/Marcin Bielecki
Komentarzy: 0
Warszawska prokuratura regionalna ogłosiła w poniedziałek Robertowi Bąkiewiczowi zarzuty dotyczycące popełnienia trzech przestępstw, w tym m.in. "publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni pozbawienia życia" premiera Donalda Tuska. Bąkiewicz nie przyznał się, odmówił wyjaśnień, złożył tylko oświadczenie.
Co musisz wiedzieć
  • Robert Bąkiewicz usłyszał trzy zarzuty, w tym dwa zagrożone karą do 3 lat więzienia.
  • Sprawa dotyczy jego publicznego wystąpienia na wiecu PiS 11 października 2025 r. na placu Zamkowym w Warszawie.
  • Prokuratura wskazuje m.in. na nawoływanie do przemocy wobec premiera oraz wypowiedzi, które ma kwalifikować jako znieważenie i szerzenie nienawiści.
  • Bąkiewicz nie przyznał się, odmówił wyjaśnień i po wyjściu z prokuratury nazwał zarzuty absurdem oraz atakiem na wolność słowa.

 

Robert Bąkiewicz usłyszał zarzuty

O przedstawieniu Bąkiewiczowi - liderowi nieformalnej inicjatywy Ruch Obrony Granic - zarzutów poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie prok. Mateusz Martyniuk. Bąkiewicz usłyszał zarzuty popełnienia łącznie trzech przestępstw, z których dwa zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat trzech.

Zarzuty są związane z wystąpieniem Bąkiewicza na wiecu Prawa i Sprawiedliwości z 11 października 2025 r. na placu Zamkowym w Warszawie. Było to wystąpienie publiczne i transmitowane w mediach.

Bąkiewicz usłyszał m.in. zarzut "publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni pozbawienia życia" premiera Tuska lub "spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu", a także nawoływania do tego samego względem "bliżej nieokreślonych osób współpracujących" z premierem, które obwiniał - jak podała prokuratura - o niewłaściwą politykę migracyjną, służbę na rzecz Niemiec oraz przybyłych do Polski imigrantów.

Tym samym w ocenie prokuratury Bąkiewicz nawoływał do "usunięcia przemocą" konstytucyjnego organu RP - szefa rządu. Prokurator Martyniuk wskazał, że przemoc ta została wyrażona poprzez użycie przez Roberta Bąkiewicza sformułowania "wyrwanie chwastu połączonego z użyciem napalmu - w sposób jednoznaczny z masową eksterminacją" oraz odwoływanie się do symbolu powstańczej kosy i mieczy, a także do wypowiedzi: "wroga trzeba dobić, jak się kołysze w ringu, to się go tak tłucze, aż leży na deskach" oraz "nie czekajcie tylko na polityków, sami musicie podjąć tę kosę".

Wypowiedzi te zostały przez prokuraturę zakwalifikowane jako przestępstwo z art. 255 par. 2 Kodeksu karnego, który dotyczy publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni, co zagrożone jest karą do trzech lat pozbawienia wolności.

Drugi przedstawiony Bąkiewiczowi zarzut dotyczy publicznego poniżenia konstytucyjnego organu - prezesa Rady Ministrów, poprzez nazywanie go "zdrajcą", "niemieckim podnóżkiem", "niemieckim pachołkiem", "tchórzem" oraz "chwastem" oraz pomówienia o postępowanie, które "mogło poniżyć go w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla zajmowanego stanowiska".

Czyny te, jak wskazał prok. Martyniuk, zagrożone są karą grzywny ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności - do lat dwóch w odniesieniu do publicznego znieważenia lub poniżenia konstytucyjnego organu oraz do roku w przypadku pomówienia za pomocą środków masowego przekazu.

Prokuratura zarzuciła też Bąkiewiczowi nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych. Prokurator Martyniuk wskazał, że Bąkiewicz formułował podczas przemówienia "wypowiedzi wzbudzające i nasilające u ich odbiorców uczucia silnej niechęci i wrogości wobec osób narodowości niemieckiej oraz imigrantów". Czyn ten został przez prokuraturę zakwalifikowany jako przestępstwo z art. 256 par. 1 Kodeksu karnego, który również zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat trzech.

Rzecznik prokuratury poinformował, że Robert Bąkiewicz nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił złożenia wyjaśnień. Złożył natomiast oświadczenie.

Bąkiewicz zabrał głos po wyjściu z prokuratury

Przed siedzibą prokuratury Bąkiewicz mówił w poniedziałek do grupy swych zwolenników m.in., że postawione mu zarzuty są absurdalne i uderzają w konstytucyjne prawo do wolności wypowiedzi

- Postawiono mi zarzuty i chyba na tym powinienem skończyć swoją konferencję, bo dzisiaj wszystko, co powiedzą politycy w przestrzeni publicznej, może się okazać powodem do tego, żeby wsadzić nas do więzienia. Nawet jak u pana Rymanowskiego wycięłoby się kawałki z rozmowy, to dzisiaj można stawiać gigantyczne zarzuty - stwierdził po wyjściu z prokuratury Robert Bąkiewicz.

Jego zdaniem przedstawione mu zarzuty są absurdalne i "takie, że nawet TVN na to nie wpadł". - Według prokuratury (…) podżegałem publicznie do mordu na Donaldzie Tusku. To jest abstrakcja, my żyjemy w świecie ludzi, którzy powinni być leczeni psychiatrycznie, którym powinno być odebrane prawo do prowadzenia tego typu postępowań, bo to nie tylko uderza w moje konstytucyjne prawa i każdego z nas do wolności wypowiedzi, ale to po prostu odrzuca również rozum i odczytanie kontekstu wypowiedzi, które miały miejsce 11 października na wiecu w Warszawie - powiedział lider Ruchu Obrony Granic.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.02.2026 12:55
Źródło: wpolityce.pl / tvn24.pl / PAP