Tȟašúŋke Witkó: Europo drżyj, nadchodzi AfD

Brutalne słowa Teutonki nie były absolutnie przypadkowe, bowiem już następnego dnia, 22 marca 2026 roku, w niedzielę, odbyły się wybory do landtagu w kraju związkowym Nadrenia-Palatynat. Tam AfD zdobyła aż 19,5 proc. poparcia, co dało ugrupowaniu trzecie miejsce w wyścigu do lokalnego parlamentu z siedzibą w Moguncji. Dla zobrazowania wyniku Alternatywy dodam, że w roku 2021 partia zdobyła 9 mandatów, a teraz jej przedstawiciele będą zasiadać na 24 miejscach, w sejmiku liczącym 105 foteli. To najlepiej pokazuje progres, jakiego dokonuje AfD.
Koniec mitu nieudaczników z Niemieckiej Republiki Demokratycznej
Odrealnieni chadecy z Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej i Unii Chrześcijańsko-Społecznej w Bawarii, na poziomie krajowym wzmocnieni skompromitowaną po rządach Olafa Scholza Socjaldemokratyczną Partią Niemiec (SPD), suflowali treści, że wyborcy AfD to sfrustrowani mieszkańcy dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, niepotrafiący odnaleźć się w nowej, kapitalistycznej rzeczywistości. Po elekcji w Nadrenii-Palatynacie ową narrację należy zmiąć w kulkę, niczym starą gazetę i posłać do kosza na śmieci, bowiem land ten sąsiaduje z Luksemburgiem i Francją, więc jest najprawdziwszą ziemią powojennej Republiki Federalnej Niemiec. Budowany latami mit o niezaradnych Ossi wspierających populistów, czyli Alternatywę, i biernie oczekujących aż ta zapewni im poprawę warunków życia, stał się dziś bajaniem bez pokrycia. Badania pokazują, że szeregi wyborców AfD zasilają robotnicy, którzy są rozczarowani polityką gospodarczą SPD; trzy i pół roku kanclerstwa socjaldemokraty Scholza skutecznie odstraszyły „niebieskie kołnierzyki” od dalszego głosowania na tę partię, a ich naturalnym wyborem stała się właśnie Alternatywa, która mówi im dokładnie to, co oni chcą usłyszeć.
Alice Elisabeth Weidel – blondynka z niebieskimi oczami
Alice Weidel stała się wielką nadzieją „prawdziwych” Niemców, czyli tych tęskniących za dobrobytem gospodarczym początkowych kadencji Angeli Merkel. Współprzewodnicząca Alternatywy dociera z przekazem do zwykłego Helmuta i przeciętnej Helgi, serwując im opowieść miłą dla ucha człeka pragnącego powrotu do „starych dobrych czasów”. Od niej ludzie dowiadują się, że śniadolicy imigranci są źli, współpraca z Rosją jest koniecznością, a opowieści o światowym kryzysie klimatycznym ocierają się o jakiś makabryczny żart, który doprowadził przemysł nad skraj przepaści i spowodował zubożenie społeczeństwa. Dama owa – także dzięki swej aparycji, czyli blond włosom i niebieskim oczom – stała się trybunem ludowym. Jej występ w Budapeszcie, na niecałą dobę przed elekcją w Nadrenii-Palatynacie, był także próbą – zdaje się, skuteczną – przełamania medialnego kordonu sanitarnego, jakim AfD jest otoczona nad Sprewą. Znakomity wynik na zachodzie Niemiec, racjonalny dialog z umęczonym społeczeństwem, a także antyamerykańska postawa Tino Chrupalli – drugiego współprzewodniczącego ugrupowania – powodują, że Alternatywa rośnie w siłę.
Jeśli sytuacja będzie rozwijała się tak dalej, wówczas w 2030 roku – albo i wcześniej – wezmą oni Bundestag i kanclerstwo. Wtedy między Berlinem a Moskwą, ponad Warszawą, powstanie most porozumienia, który będzie dla nas katastrofą. Naszą powinnością jest wspieranie SPD, tak, aby niemiecka scena polityczna pozostała maksymalnie rozdrobniona, bowiem tylko wówczas mamy szansę na niepodległe przetrwanie w tym dzisiejszym, niebezpiecznym świecie.
Howgh!
Tȟašúŋke Witkó, 3 kwietnia 2026 r.
[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]