Szukaj
Konto

Rafał Woś: Pożegnanie z socjalistą z Solidarności

06.01.2026 19:30
Rafał Woś
Źródło: Tygodnik Solidarność / rys. Barbara Sadowska
Komentarzy: 0
W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia zmarł Cezary Miżejewski. Akurat dokładnie w dniu swoich 61. urodzin. Odszedł nagle. Wstał rano, wziął prysznic, poszedł na spacer z psem, wrócił do domu. Poczuł się jakiś zmęczony, więc położył się znowu. Na chwilę oczywiście. Bliscy słyszeli jak pochrapywał. Ale już się nie obudził. I takie to życie jest. Czasem twarde jak skała. A czasem szokująco kruche.
Co musisz wiedzieć
  • W czasie świąt Bożego Narodzenia zmarł znany działacz Solidarności Cezary Miżejewski.
  • Reprezentował on nurt lewicy niekomunistycznej i marzył o kontynuacji tradycji PPS-owskiej - nie udało się jednak tego skutecznie wcielić w życie w polskiej polityce.
  • W III RP sporo działał w trzecim sektorze.

 

Socjalista z Solidarności

W życiu Czarek był raczej twardym zawodnikiem. Miał zasady i to się czuło na kilometr. Może dlatego nie musiał epatować jakąś szczególną zasadniczością. Należał do tego pokolenia młodych gniewnych ludzi Solidarności (rocznik 1964), którzy w dorosłość wchodzili tuż po stanie wojennym. Oni w przeciwieństwie do "doradców" od Michnika i Geremka nie chcieli się miziać z Jaruzelem oraz jego ekipą. Toczyli o to ostre boje na łamach solidarnościowej prasy podziemnej. Czarek i jego ekipa po wyjściu z podziemia chcieli Polski nowej, niepodległej, sprawiedliwej i solidarnej.

Dla nich Solidarność to była w linii prostej kontynuacja tradycji Polskiej Partii Socjalistycznej. Klimaty lewicy niepodległościowej spod znaku młodego Piłsudskiego, Daszyńskiego, Ciołkosza i Pużaka, którą po drugiej wojnie komuniści zdekapitowali i siłą wcielili do PZPR. Na symbol Czarek i inni wzięli sobie cieszącego się wówczas wielkim mirem warszawskiej opozycji demokratycznej Jana Józefa Lipskiego. Ale tak naprawdę patent był ich. Chodziło o to, by zajść komunistów z lewej. Pokazać, że ich pretensje do reprezentowania interesów polskiej pracy to pic na wodę i fotomontaż.

Marzenie o niekomunistycznej lewicy

Komuniści ich oczywiście koncertowo rozegrali. Już na pierwszym spotkaniu reaktywującym PPS w roku 1987 - a działo się to na rodzinnych ogródkach działkowych na warszawskim Mokotowie - więcej było szpicli niż owoców na krzaczkach. Esbecja zinfiltrowała PPS, a potem ich w kilka lat wykończyła wojnami frakcyjnymi. Dawni młodzi gniewni rozeszli się potem politycznie w rozmaite miejsca. Jedni na prawo w okolice PiS-u, "Gazety Polskiej" czy wczesnej Republiki. Inni w stronę rozmaitych projektów i marzeń o niekomunistycznej lewicy w Polsce.

Po epizodzie pracy w Regionie Mazowsze Czarek poszedł raczej w tym drugim kierunku. Na własnej skórze doświadczył, jak postkomuniści z SLD stopniowo odcięli tlen wszystkim politycznym próbom robienia czegoś sensownego pod lewicowym sztandarem. W efekcie w III RP zajmował się głównie działalnością w trzecim sektorze (krótko był też wiceministrem pracy u Hausnera). Zakładał spółdzielnie socjalne, lobbował za ekonomią społeczną. W tej branży był do końca absolutnym guru i szczerze wątpię, by prędko ktoś mógł Czarka zastąpić.

Pożegnanie

Dla mnie był oczywiście ważną figurą w najnowszej historii lewicy niepodległościowej. Obserwowałem jego drogę tak, jak badacz patrzy przez mikroskop na pantofelka. Ale bardzo go też lubiłem. Po ludzku pomógł mi w momencie, gdy inni byli odwróceni. Był czas, że regularnie chodziliśmy razem na mielonego albo naleśniki. Bywało, że i na piwo. Szanowałem go i naprawdę bardzo lubiłem. Gadaliśmy o tym, żeby napisał o ekonomii społecznej dla "Tygodnika Solidarność". On chciał, ja chciałem. Ale jakoś nie zdążyliśmy tego sfinalizować. Zamiast tego żegnam go tu, jak umiem najgodniej.

Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie…

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzę od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.01.2026 19:30
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 1/2026