"Tu nie będzie żadnych związków"

„Tu nie będzie żadnych związków” - miał powiedzieć prezes Miejskiego Centrum Sportu w Ząbkach, gdy dowiedział się, że w placówce powstaje organizacja zakładowa „S”. Po trzech miesiącach działania związku, odeszła z pracy przewodnicząca organizacji zakładowej, sekretarz i kilku pracowników. Solidarność domaga się przywrócenia ich do pracy.
Gdy pracodawca dowiedział się o istnieniu organizacji zakładowej rozpoczął wobec członków związku szykany, miał nawet powiedzieć pracownikom, że w zasadzie nie ma nic przeciwko związkom ale z doświadczenia wie, że pracodawcy wcześniej czy później pozbywają się związkowców. - mówi "TS" Waldemar Dubiński, zastępca przewodniczącego Regionu Mazowsze "S". - 31 Solidarność zorganizowała pikietę pod siedzibą Miejskiego Centrum Sportu w Ząbkach i pod siedzibą właściciela centrum, burmistrza Ząbek. Protestowaliśmy przeciwko bezprawnej likwidacji komórki zakładowej związku - dodaje.
W lutym tego roku w Miejskim Centrum Sportu w Ząbkach, z woli pracowników powstała zakładowa organizacja "S". Do związku zapisało się 16 pracowników ( w centrum pracuje ok 50. osób). Związkowcy wybrali trzyosobową Tymczasową Komisję Zakładową. 9 listopada 2017 roku do pracodawcy został skierowane pisma informujące o powstaniu organizacji związkowej oraz wskazujące, że przewodnicząca, sekretarz i skarbnik podlegają ochronie trwałości stosunku pracy opisanej w art 32 Ustawy o związkach zawodowych. Prezes odmówił przyjęcia tych pism. Dokumenty przyjęła kasjerka, która przyszła do pracy na drugą zmianę i nie wiedziała o zaleceniach prezesa.
Anna Osiak, była przewodnicząca komisji zakładowej, w rozmowie z TS wskazuje, że powodem powstania związku była chęć walczenia o prawa pracownicze. - NSZZ Solidarność powstał w MCS, ponieważ pracownicy poczuli się oszukani przez zarząd. Gdy ośrodek ruszył, zgodzili się, że będą zarabiać najniższą krajową. A zarząd obiecywał, że jak tylko pływalnia zacznie dobrze funkcjonować, to będą podwyżki. Już po roku funkcjonowania basen zaczął wypracowywać zyski, ale podwyżek nie było. Po trzech latach pracownicy zaczęli się domagać wzrostu wynagrodzenia. Wówczas usłyszeli od prezesa: "nie ma pieniędzy na podwyżki". Gdy argumentowali, że nawet w dyskoncie ludzie mają wyższe pensje, prezes odpowiadał: "idźcie sobie do dyskontów" . Wynikiem tegoż braku porozumienia z pracodawcą było powstanie organizacji zakładowej NSZZ Solidarność - mówi.

Z prezesem spółki, pomimo wielokrotnych prób, nie udało mi się porozmawiać. Prezes przedstawił za to oświadczenie, w którym informuje: "Zaangażowanie pani Osiak w utworzenie w MCS Ząbki Tymczasowej Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność to ostatnie tygodnie jej pracy na stanowisku pływalni. Paradoksalnie, powołanie Tymczasowej Komisji Zakładowej było kolejnym etapem destrukcyjnych działań pani kierownik, która instrumentalnie posłużyła się tą ważną dla obrony praw pracowniczych organizacją." Prezes w piśmie nie tłumaczy, na czym polega instrumentalne posłużenie się "S".
MCS Ząbki jest podległe burmistrzowi miasta Robertowi Perkowskiemu, który dystansuje się od całej sprawy: "Trudno mi całą sprawę komentować, skoro dla pracowników basenu nie jestem pracodawcą i nie mam z nimi stałego kontaktu. Moim zdaniem genezą całego zamieszania jest typowy konflikt pracowniczy z jedną osobą. Z czasem w spór zaangażowano prezesa oraz resztę osób, a ostatecznie nawet związki zawodowe. Przy takich emocjach nie dziwię się, że przedstawiana wersja zdarzeń może różnić się od rzeczywistości. Obie strony, zarówno Pan Prezes oraz Związki wydaje się, że opisują to samo zdarzenie jednocześnie podając całkowicie inny przebieg i inne fakty" - pisze w oświadczeniu przesłanym Tygodnikowi Solidarność.
Ale burmistrz Perkowski był informowany o całej sprawie przez "S". - Sprawą próbowaliśmy zainteresować burmistrza Ząbek, któremu podlega ośrodek i posłów PiS: Piotra Uścińskiego i Jacka Sasina, ale nie przyniosło to rezultatu - mówi Waldemar Dubiński.
Szykany
Związkowcy są przekonani, że wraz z powstaniem zakładowej organizacji rozpoczęły się szykany wobec jej członków. Tym zatrudnionym na umowy czasowe dawano zaś ultimatum: albo wypiszesz się ze związku, albo umowa nie zostanie przedłużona. - U ratownik, która została sekretarzem związku, prezes dopatrzył się, że nie ma ona uprawnień do prowadzenia łodzi. Takie uprawnienia w żaden sposób nie są potrzebne do pracy na basenie. Z ośmiu pracowników pracujących na basenie tylko kilu posiadało uprawnienia. Dlaczego za tym zwolnił tylko sekretarza związku a nie wszystkich nie posiadających badań, dlaczego wcześniej dopuścił ją do pracy, dlaczego nie wyznaczył okresu, w którym pracownik mógłby uzupełnić ten brak? - pyta Waldemar Dubiński.

Przewodnicząca komisji, która do tej pory (przeszło 3 lata), zdaniem pracodawcy, wzorowo wypełniała swoje obowiązki, nagle stała się złym pracownikiem i w przeciągu 2 miesięcy od utworzenia organizacji otrzymała trzy kary porządkowe: dwie nagany i upomnienie.
W kwietniu 2017 roku zmianie uległa struktura organizacyjna MCS. Przewodnicząca, która do tej pory podlegała bezpośrednio zarządowi, znalazła się w nowej strukturze niżej niż koordynator ds. promocji. - Pracodawca dyskredytował mnie też w oczach pracowników pomniejszając rolę jako kierownika pływalni - mówi. Wkrótce po tym została też zmuszona do odejścia z pracy. - Kulminacja nastąpiła w dniu 8 maja. Zostałam niespodziewanie wezwana do prezesa, który zagroził mi wypowiedzeniem na podstawie paragrafu 52 lub odejście z pracy za porozumieniem stron Zapytałam, dlaczego i za co to dyscyplinarne zwolnienie. Prezes odpowiedział, że wszystko jest zapisane. Poprosiłam o 15 minut na spokojne zastanowienie się, ale prezes odmówił. Zapytałam, co jest powodem zwolnienia. Prezes nie odpowiedział na to pytanie. Powtórzył, że wszystko jest zapisane. Po krótkiej dyskusji oświadczył, że pracownicy skarżą się na moje działania, ale nie powiedział dokładnie o co chodzi, ani nie pokazał żadnych pism. Wskazał również, że działam na niekorzyść firmy. Ponaglał mnie. Zapytałam o konsultacje tej decyzji ze związkami zawodowymi. Powiedział że nie ma z kim rozmawiać. Nie ma TKZ pozostałam tylko ja. Zapytałam o sekretarza organizacji. Odpowiedział, że ta Pani już nie pracuje a od kiedy i jak to się stało pozostało bez odpowiedzi prezesa. Czułam psychiczną presję wywieraną na mnie przez pracodawcę, co ostatecznie spowodowało że zdecydowałam się podpisać porozumienie stron. Bałam się, że z paragrafem 52 nie znajdę nigdzie pracy. Poza tym byłam wówczas bardzo zmęczona tymi ciągłymi szykanami, nie spałam po nocach, cierpiała na tym moja rodzina- mówi Anna Osiak.
Zupełnie inaczej widzi rzecz prezes spółki. W wydanym oświadczeniu pisze, że Osiak podjęła działania, które kwalifikują się do wypowiedzenia umowę o pracę w trybie dyscyplinarnym. "Ponieważ dezaprobata dla jej działań stała się powszechna (…), pani Anna Osiak własnoręcznie napisała prośbę o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Prośba ta została zaakceptowana, a samo zakończenie współpracy można określić jako polubowne".
Prawo do obrony
Zdaniem Waldemara Dubińskiego Osiak pod przymusem podpisała podanie o zwolnienie z pracy, a taka sytuacja jest nie do zaakceptowania przez "S": -W tej sprawie zaproponowałem burmistrzowi kompromisowe rozwiązanie: należy przyjąć Annę Osiak z powrotem do pracy na trzy miesiące, aby miała możliwość obronić się przed zarzutami. Jeśli zarzuty się potwierdzą, to Osiak będzie musiała odejść, ale jeśli nie, a dużo na to wskazuje, wtedy powinna z pracy odejść osoba, która nie potrafi zarządzać firmą. Naszym zdaniem prezes dążył do zniszczenia organizacji zakładowej. W tej sprawie skierowaliśmy wniosek do prokuratury.
Pikieta
W dwóch pikietach, które odbyły się przed Miejskim Centrum Sportu w Ząbkach i urzędem miasta wzięło udział przeszło 200 osób. Związkowcy z całego Mazowsza protestowali przeciwko działaniom prezesa MCS w stosunku do nowo powstałej organizacji w tym zakładzie. Żądali umożliwienia powrotu do pracy przewodniczącej i sekretarza Tymczasowej Komisji Zakładowej w Centrum oraz umożliwienia pracownikom swobodnego zrzeszania się w NSZZ "Solidarność". W odpowiedzi na pikietę przed budynek Miejskiego Centrum Sportu wyszli zwolennicy pracodawcy. Grupa była nieliczna. Jeden z nich miał transparent "Osiak, odejdź z honorem". Lecz drugi nie potrafił powiedzieć, dlaczego wyszedł i po co.
"Dzisiejszy protest przed siedzibą MCS Ząbki odbieramy jako koleiny etap w działalności pani Anny Osiak, którego motywacją nie jest działanie w interesie społecznym, pracowniczym, ani tym bardziej zakładu pracy" - napisał prezes ośrodka. - Ale przed centrum przyjechali członkowie "S" z całego Mazowsza. - Dziś wróciła mi wiara, że sprawę uda się zakończyć z powodzeniem - mówi Anny Osiak.
Andrzej Berezowski
Artykuł ukazał się w Tygodniku Solidarność
W lutym tego roku w Miejskim Centrum Sportu w Ząbkach, z woli pracowników powstała zakładowa organizacja "S". Do związku zapisało się 16 pracowników ( w centrum pracuje ok 50. osób). Związkowcy wybrali trzyosobową Tymczasową Komisję Zakładową. 9 listopada 2017 roku do pracodawcy został skierowane pisma informujące o powstaniu organizacji związkowej oraz wskazujące, że przewodnicząca, sekretarz i skarbnik podlegają ochronie trwałości stosunku pracy opisanej w art 32 Ustawy o związkach zawodowych. Prezes odmówił przyjęcia tych pism. Dokumenty przyjęła kasjerka, która przyszła do pracy na drugą zmianę i nie wiedziała o zaleceniach prezesa.
Anna Osiak, była przewodnicząca komisji zakładowej, w rozmowie z TS wskazuje, że powodem powstania związku była chęć walczenia o prawa pracownicze. - NSZZ Solidarność powstał w MCS, ponieważ pracownicy poczuli się oszukani przez zarząd. Gdy ośrodek ruszył, zgodzili się, że będą zarabiać najniższą krajową. A zarząd obiecywał, że jak tylko pływalnia zacznie dobrze funkcjonować, to będą podwyżki. Już po roku funkcjonowania basen zaczął wypracowywać zyski, ale podwyżek nie było. Po trzech latach pracownicy zaczęli się domagać wzrostu wynagrodzenia. Wówczas usłyszeli od prezesa: "nie ma pieniędzy na podwyżki". Gdy argumentowali, że nawet w dyskoncie ludzie mają wyższe pensje, prezes odpowiadał: "idźcie sobie do dyskontów" . Wynikiem tegoż braku porozumienia z pracodawcą było powstanie organizacji zakładowej NSZZ Solidarność - mówi.
Z prezesem spółki, pomimo wielokrotnych prób, nie udało mi się porozmawiać. Prezes przedstawił za to oświadczenie, w którym informuje: "Zaangażowanie pani Osiak w utworzenie w MCS Ząbki Tymczasowej Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność to ostatnie tygodnie jej pracy na stanowisku pływalni. Paradoksalnie, powołanie Tymczasowej Komisji Zakładowej było kolejnym etapem destrukcyjnych działań pani kierownik, która instrumentalnie posłużyła się tą ważną dla obrony praw pracowniczych organizacją." Prezes w piśmie nie tłumaczy, na czym polega instrumentalne posłużenie się "S".
MCS Ząbki jest podległe burmistrzowi miasta Robertowi Perkowskiemu, który dystansuje się od całej sprawy: "Trudno mi całą sprawę komentować, skoro dla pracowników basenu nie jestem pracodawcą i nie mam z nimi stałego kontaktu. Moim zdaniem genezą całego zamieszania jest typowy konflikt pracowniczy z jedną osobą. Z czasem w spór zaangażowano prezesa oraz resztę osób, a ostatecznie nawet związki zawodowe. Przy takich emocjach nie dziwię się, że przedstawiana wersja zdarzeń może różnić się od rzeczywistości. Obie strony, zarówno Pan Prezes oraz Związki wydaje się, że opisują to samo zdarzenie jednocześnie podając całkowicie inny przebieg i inne fakty" - pisze w oświadczeniu przesłanym Tygodnikowi Solidarność.
Ale burmistrz Perkowski był informowany o całej sprawie przez "S". - Sprawą próbowaliśmy zainteresować burmistrza Ząbek, któremu podlega ośrodek i posłów PiS: Piotra Uścińskiego i Jacka Sasina, ale nie przyniosło to rezultatu - mówi Waldemar Dubiński.
Szykany
Związkowcy są przekonani, że wraz z powstaniem zakładowej organizacji rozpoczęły się szykany wobec jej członków. Tym zatrudnionym na umowy czasowe dawano zaś ultimatum: albo wypiszesz się ze związku, albo umowa nie zostanie przedłużona. - U ratownik, która została sekretarzem związku, prezes dopatrzył się, że nie ma ona uprawnień do prowadzenia łodzi. Takie uprawnienia w żaden sposób nie są potrzebne do pracy na basenie. Z ośmiu pracowników pracujących na basenie tylko kilu posiadało uprawnienia. Dlaczego za tym zwolnił tylko sekretarza związku a nie wszystkich nie posiadających badań, dlaczego wcześniej dopuścił ją do pracy, dlaczego nie wyznaczył okresu, w którym pracownik mógłby uzupełnić ten brak? - pyta Waldemar Dubiński.
Przewodnicząca komisji, która do tej pory (przeszło 3 lata), zdaniem pracodawcy, wzorowo wypełniała swoje obowiązki, nagle stała się złym pracownikiem i w przeciągu 2 miesięcy od utworzenia organizacji otrzymała trzy kary porządkowe: dwie nagany i upomnienie.
W kwietniu 2017 roku zmianie uległa struktura organizacyjna MCS. Przewodnicząca, która do tej pory podlegała bezpośrednio zarządowi, znalazła się w nowej strukturze niżej niż koordynator ds. promocji. - Pracodawca dyskredytował mnie też w oczach pracowników pomniejszając rolę jako kierownika pływalni - mówi. Wkrótce po tym została też zmuszona do odejścia z pracy. - Kulminacja nastąpiła w dniu 8 maja. Zostałam niespodziewanie wezwana do prezesa, który zagroził mi wypowiedzeniem na podstawie paragrafu 52 lub odejście z pracy za porozumieniem stron Zapytałam, dlaczego i za co to dyscyplinarne zwolnienie. Prezes odpowiedział, że wszystko jest zapisane. Poprosiłam o 15 minut na spokojne zastanowienie się, ale prezes odmówił. Zapytałam, co jest powodem zwolnienia. Prezes nie odpowiedział na to pytanie. Powtórzył, że wszystko jest zapisane. Po krótkiej dyskusji oświadczył, że pracownicy skarżą się na moje działania, ale nie powiedział dokładnie o co chodzi, ani nie pokazał żadnych pism. Wskazał również, że działam na niekorzyść firmy. Ponaglał mnie. Zapytałam o konsultacje tej decyzji ze związkami zawodowymi. Powiedział że nie ma z kim rozmawiać. Nie ma TKZ pozostałam tylko ja. Zapytałam o sekretarza organizacji. Odpowiedział, że ta Pani już nie pracuje a od kiedy i jak to się stało pozostało bez odpowiedzi prezesa. Czułam psychiczną presję wywieraną na mnie przez pracodawcę, co ostatecznie spowodowało że zdecydowałam się podpisać porozumienie stron. Bałam się, że z paragrafem 52 nie znajdę nigdzie pracy. Poza tym byłam wówczas bardzo zmęczona tymi ciągłymi szykanami, nie spałam po nocach, cierpiała na tym moja rodzina- mówi Anna Osiak.
Zupełnie inaczej widzi rzecz prezes spółki. W wydanym oświadczeniu pisze, że Osiak podjęła działania, które kwalifikują się do wypowiedzenia umowę o pracę w trybie dyscyplinarnym. "Ponieważ dezaprobata dla jej działań stała się powszechna (…), pani Anna Osiak własnoręcznie napisała prośbę o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Prośba ta została zaakceptowana, a samo zakończenie współpracy można określić jako polubowne".
Prawo do obrony
Zdaniem Waldemara Dubińskiego Osiak pod przymusem podpisała podanie o zwolnienie z pracy, a taka sytuacja jest nie do zaakceptowania przez "S": -W tej sprawie zaproponowałem burmistrzowi kompromisowe rozwiązanie: należy przyjąć Annę Osiak z powrotem do pracy na trzy miesiące, aby miała możliwość obronić się przed zarzutami. Jeśli zarzuty się potwierdzą, to Osiak będzie musiała odejść, ale jeśli nie, a dużo na to wskazuje, wtedy powinna z pracy odejść osoba, która nie potrafi zarządzać firmą. Naszym zdaniem prezes dążył do zniszczenia organizacji zakładowej. W tej sprawie skierowaliśmy wniosek do prokuratury.
Pikieta
W dwóch pikietach, które odbyły się przed Miejskim Centrum Sportu w Ząbkach i urzędem miasta wzięło udział przeszło 200 osób. Związkowcy z całego Mazowsza protestowali przeciwko działaniom prezesa MCS w stosunku do nowo powstałej organizacji w tym zakładzie. Żądali umożliwienia powrotu do pracy przewodniczącej i sekretarza Tymczasowej Komisji Zakładowej w Centrum oraz umożliwienia pracownikom swobodnego zrzeszania się w NSZZ "Solidarność". W odpowiedzi na pikietę przed budynek Miejskiego Centrum Sportu wyszli zwolennicy pracodawcy. Grupa była nieliczna. Jeden z nich miał transparent "Osiak, odejdź z honorem". Lecz drugi nie potrafił powiedzieć, dlaczego wyszedł i po co.
"Dzisiejszy protest przed siedzibą MCS Ząbki odbieramy jako koleiny etap w działalności pani Anny Osiak, którego motywacją nie jest działanie w interesie społecznym, pracowniczym, ani tym bardziej zakładu pracy" - napisał prezes ośrodka. - Ale przed centrum przyjechali członkowie "S" z całego Mazowsza. - Dziś wróciła mi wiara, że sprawę uda się zakończyć z powodzeniem - mówi Anny Osiak.
Andrzej Berezowski
Artykuł ukazał się w Tygodniku Solidarność

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 15.06.2017 20:00
Komentarze
„Twoja krew ratuje życie”. Solidarność z ZG „Sobieski” zachęca do oddania krwi
29.06.2026 08:32
Dziś 70. rocznica Poznańskiego Czerwca 1956
28.06.2026 09:47

Komentarzy: 0
W czwartek 28 czerwca 1956 roku o godz. 6.30 uruchomiono główną syrenę w Zakładach im. Józefa Stalina Poznań (ZISPO – ówczesna nazwa Zakładów Przemysłu Metalowego Hipolita Cegielskiego). Dla zgromadzonych w nich robotników – niezadowolonych ze swojej sytuacji bytowej, rozczarowanych pogarszającymi się warunkami pracy i ignorowaniem ich żądań przez władze – był to sygnał do rozpoczęcia manifestacji.
Czytaj więcej
"Warunki pracy nie do wytrzymania!". Interwencja szefa handlowej Solidarności w namiocie Biedronki
27.06.2026 21:30

Komentarzy: 0
Alfred Bujara, przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Pracowników Handlu NSZZ "Solidarność" przeprowadził dziś interwencję w namiocie jednego ze sklepów sieci Biedronka. Okazało się, że w środku panuje upał sięgający 40 stopni Celsjusza. Po interwencji policji pawilon zamknięto.
Czytaj więcej
Piotr Duda: Ustawa o ochronie sygnalistów nie działa. Prawdziwe wsparcie dają tylko związki zawodowe
27.06.2026 12:06

Komentarzy: 0
- Widzimy, jak bardzo ten system i ta ustawa [o ochronie sygnalistów - przyp. BM] nie spełniają swojej funkcji. Ustawa o związkach zawodowych też nie jest idealna, ale dzięki dodatkowym środkom ochrony, a także wypracowanym przez Solidarność rozwiązaniom, udaje się skutecznie chronić działaczy związkowych, nawet w sytuacjach kryzysowych. (...) Sygnalista w takiej sytuacji zostaje całkiem sam - mówi nam Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".
Czytaj więcej
Fala upałów w Polsce. Solidarność apeluje do sieci handlowych o skrócenie pracy w weekend
26.06.2026 09:46

Komentarzy: 0
- Apelujemy do pracodawców z branży handlowej o odpowiedzialne podejście i podjęcie decyzji o skrócenie godzin pracy placówek handlowych w najbliższą sobotę i niedzielę (27-28 czerwca), szczególnie w sklepach, w których nie działa klimatyzacja lub nie zapewnia ona warunków pozwalających na bezpieczną pracę - napisali związkowcy.
Czytaj więcej
