ArcelorMittal Poland rezygnuje z usług firm zewnętrznych

Lech Majchrzak, przewodniczący "S" w dąbrowskim oddziale AMP przypomina, że w Polsce tego typu firmy zewnętrzne pojawiły się przeszło 20 lat temu. Z ich usług zaczęły korzystać duże zakłady przemysłowe, wśród których znalazł się także hutniczy koncern. Samo słowo "interim" pochodzi z języka angielskiego i znaczy "tymczasowy". Jednak statusu osób pracujących za pośrednictwem tego typu firm nie uregulowała Ustawa o zatrudnianiu pracowników tymczasowych, która weszła w życie w lipcu 2003 roku. Wręcz przeciwnie, w ocenie związkowców firmy pośredniczące stały się sposobem na obchodzenie przepisów tejże ustawy.
- Ustawa zakazuje zatrudniania pracowników tymczasowych w warunkach szkodliwych i niebezpiecznych, a większość osób pracujących za pośrednictwem spółek zewnętrznych właśnie z takimi warunkami miała do czynienia. To po pierwsze. Po drugie pracownik tymczasowy musi być tak samo wynagradzany i otrzymywać takie same świadczenia socjalne, co osoba zatrudniona u danego pracodawcy, a pracownicy tych firm byli przyjmowani na gorszych warunkach. Dodatkowo, pracowali w tych spółkach przez kilka, a czasami nawet przez kilkanaście lat - mówi przewodniczący "S" w dąbrowskim oddziale AMP.
Zaznacza, że problem zatrudniania poprzez spółki zewnętrzne dotyczy wszystkich oddziałów koncernu, ale najwięcej pracowników tych firm pojawiło się w Hucie Katowice. - Przez te wszystkie lata przez "interimy" mogły się przewinąć tysiące osób. W pewnym momencie tylko jedna ze spółek zatrudniała ponad 1000 pracowników - mówi przewodniczący "S". Przyznaje, że w efekcie związkowych działań prowadzonych przez te wszystkie lata, części osób udawało się przejść do AMP. - Ten proces trwał, ale bywał blokowany przez pracodawcę lub ograniczano liczbę osób, która miała zostać przejęta - wyjaśnia.
W wystąpieniach do pracodawcy dotyczących rezygnacji z usług firm zewnętrznych związkowcy wskazywali, że taka forma zatrudnienia jest nieefektywna. - Część osób przychodziła, szukała innej pracy i odchodziła. Jedna z firm pośredniczących w pewnym momencie policzyła straty z tym związane i okazało się, że na zatrudnianie nowych i szybko rezygnujących pracowników, szkolenia i odzież roboczą wydaje kilkaset tysięcy złotych rocznie. W tej chwili AMP ma ogromny problem z zatrudnianiem nowych osób. Gdyby pracownicy spółek zewnętrznych od razu byli przyjmowani do AMP, to pewnie w większości zostaliby do dzisiaj. W ten sposób straciliśmy wiele młodych, dobrze rokujących osób - mówi Lech Majchrzak. Jak zaznacza, dopiero po 18 latach pracodawca przyznał rację stronie społecznej i zapowiedział definitywną rezygnację z "interimów". - Dzisiaj przytacza te same argumenty, na które my wskazywaliśmy już w 2004 roku - mówi związkowiec.
Jednak przejęcie osób z Sanpro Synergy nie kończy sprawy. O pełnym sukcesie będzie można mówić wówczas, gdy do AMP przejdą ostatni pracownicy innej spółki zewnętrznej Ananke Business Communication z Grupy Leasing Team. Chodzi o ponad 40 osób pracujących na stanowiskach produkcyjnych i technologicznych, m.in. przy wielkim piecu. - To doświadczeni pracownicy. Bez nich mogłoby dojść nawet do zatrzymania produkcji - wyjaśnia Lech Majchrzak. Jak podkreśla, cały czas trwają rozmowy z ABC dotyczące przejęcia tej grupy, ale są one bardzo trudne.
Komentarze
46 lat temu w WSK PZL Mielec wybuchł strajk, który zmienił historię

Dziennikarze Tysol.pl laureatami nagród SDP

Wywiad z Donaldem Tuskiem. „Jako odpowiedzialny patriota…”

50 rocznica obchodów Czerwca 76 w Ursusie. Zapowiedź

Pracownicy holenderskiego Lidla nadmiernie obciążeni pracą

