Tam bezdomni odzyskują poczucie własnej wartości

- W 2015 roku z inicjatywy papieża Franciszka na Placu Świętego Piotra uruchomiono punkt higieny dla osób bezdomnych;
- W tym miejscu można się umyć, ogolić, napić herbaty lub kawy, zjeść;
- Posługująca tam od 11 lat siostra zakonna mówi, że dla wielu osób korzystających z tej pomocy możliwość umycia się oznacza odzyskanie choćby części normalności.
Każdy dzień zaczyna się od listy
Siostra Hanna od 2015 roku niemal każdego ranka rozpoczyna dyżur przy prysznicach uruchomionych z inicjatywy papieża Franciszka. Przychodzi o siódmej rano i zapisuje wszystkich, którzy chcą skorzystać z trzech dostępnych pryszniców.
- Każdy zapisuje się na listę, a później po kolei wywołujemy poszczególne osoby. W tym czasie mogą się ogolić, napić herbaty lub kawy, zjeść rogalika czy owoce. Około godziny jedenastej rozdawane są także kanapki przygotowywane przez Papieski Urząd Dobroczynności – opowiada.
Podkreśla, że dla wielu osób korzystających z tej pomocy możliwość umycia się oznacza odzyskanie choćby części normalności.
Najbardziej potrzebują rozmowy
Pomoc nie kończy się jednak na zapewnieniu posiłku i możliwości zadbania o higienę. - Bardzo często chcą po prostu porozmawiać. Potrzebują zainteresowania i kogoś, kto zapyta, co sprawiło, że znaleźli się na ulicy. Kiedy poznaje się ich historię, dzieciństwo i sytuację rodzinną, zaczyna się rozumieć, jak wiele ran noszą w sobie – mówi siostra.
Jak dodaje, wiele osób zmaga się z uzależnieniami od alkoholu czy narkotyków, ale za każdym razem kryje się za tym konkretna historia cierpienia.
„Nikt wcześniej nie nazwał nas braćmi”
Jednym z najmocniejszych wspomnień z początku posługi pozostaje dla niej spotkanie z grupą młodych bezdomnych.
- Przechodziłam kiedyś pod tunelem i zwróciłam się do nich słowem „bracia”. Wszyscy rozpłakali się. Powiedzieli, że do tej pory nikt nigdy tak ich nie nazwał. Słyszeli jedynie obelgi i pogardliwe określenia. To był moment, który poruszył zarówno ich, jak i mnie – wspomina.
Jak podkreśla, osoby żyjące na ulicy także szukają sensu życia i pragną odzyskać poczucie własnej wartości. - Oni również szukają swojej godności. Wielu z nich jest tak głęboko zranionych, że bardzo trudno jest im wrócić do normalnego życia – dodaje.
Odzyskać godność dziecka Bożego
Siostra Hanna przyznaje, że z biegiem lat zaczęła dostrzegać, jak wielkie znaczenie mają nawet najprostsze gesty. - Kiedy spotykam ich później na ulicy, zawsze się zatrzymają, przywitają, uśmiechną. Widzę też, jak ważne jest dla nich to, że mogą się umyć i zadbać o siebie. To pomaga im odkrywać godność dziecka Bożego – mówi.
Dodaje, że sama dzięki tej posłudze każdego dnia uczy się dostrzegać godność drugiego człowieka: - Jestem wdzięczna Bogu za jedenaście lat służby tym ludziom. To nie jest łatwa praca, ale dzięki niej mogłam lepiej zrozumieć ich życie i dzielić z nimi ich codzienność.
Potrzeba także pokarmu duchowego
Pallotynka zwraca uwagę, że obok pomocy materialnej coraz bardziej dostrzega potrzebę towarzyszenia duchowego osobom żyjącym na ulicy.
- Chciałabym, abyśmy mogli spotykać się z nimi nie tylko przy prysznicach czy przy wydawaniu posiłków, ale także na modlitwie. Brakuje przestrzeni, by zaprosić ich do adoracji Najświętszego Sakramentu, do wspólnego rozważania Słowa Bożego czy uczestnictwa w Eucharystii. Taka formacja duchowa byłaby dla nich ogromnym bogactwem – podkreśla.
Jak dodaje, człowiek potrzebuje nie tylko chleba i dachu nad głową, ale także doświadczenia, że jest kochany przez Boga i pozostaje częścią wspólnoty Kościoła.
Komentarze
Łacina nie jest już preferowanym językiem urzędowym w Watykanie










