Szukaj
Konto

Siostra, czyli też matka

Siostry ze zgromadzenia Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego idą drogą
Źródło: https://samarytankiosb.pl/ | Autor: samarytankiosb.pl | Licencja: https://samarytankiosb.pl/ | Siostry ze zgromadzenia Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego
Poniższy tekst powstał kilkanaście lat temu. Został opublikowany w miesięczniku „List do Pani”. Przez lata nie stracił aktualności. Wręcz przeciwnie, z uwagi na pomysły rządzących godzące dobro osób z niepełnosprawnościami stał się jeszcze bardziej aktualny. W Dniu Matki dedykuję go wszystkim siostrom zakonnym i innym kobietom, które choć nie są matkami biologicznymi z oddaniem realizują się w macierzyństwie duchowym.

 

Być matką

Mama – w wielu językach słowo to brzmi podobnie. I w każdym z nich wyraża ogromny ładunek ciepła, radości i tęsknoty. Intymna bliskość z dzieckiem w okresie prenatalnym i w pierwszych latach życia pozostawia w pamięci każdej matki i każdego dziecka niezatarty ślad. Macierzyństwo i ojcostwo są darem i zadaniem. Uczy się ich człowiek na wiele sposobów. Przekazanie życia fizycznego, zaspokojenie potrzeb materialnych, emocjonalnych i duchowych, to różne sposoby troski o człowieka. W sferze ducha zachodzi tu dwukierunkowe rodzenie. Karol Wojtyła w „Promieniowaniu ojcostwa” pisał, że dzieci stają się dziećmi, dzięki rodzicom, ale także rodzice staje się sobą, dzięki dzieciom. Pełniej osobą stajemy się dzięki drugiemu człowiekowi.

Być matką to otaczać miłością nawet, jeśli nie przekazało się życia fizycznego. Taką formą macierzyństwa, obok adopcji, jest między innymi ofiarowane życie Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego. W Bielawkach koło Pelplina prowadzą one Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci. Sługa Boża Matka Wincenta Jadwiga Jaroszyńska założycielka Zgromadzenia, którego charyzmatem jest opieka nad niepełnosprawnymi dziećmi, mówiła podczas konferencji w 1934 roku: „Wychowując – musimy stać się matkami duchowymi. Ale nie takimi matkami, które umieją tylko morały prawić, a same brzydzą się upośledzonymi dziećmi i kalekami, często stając się niedelikatne jak one. […] Musimy mu zastąpić matkę… Nie tylko dać kawałek chleba, ale wczuć się w jego radości i smutki, musimy poznać jego życie! I dlatego system rodzinkowy musi się rozwijać”.

Pobyt w Bielawkach silnie oddziałuje na emocje. Praca sióstr i osób świeckich wzbudza szacunek. Otwartość dzieci dotkniętych różnymi poziomami niepełnosprawności intelektualnej ośmiela do nawiązywania bardziej spontanicznych relacji. O to jak wygląda codzienność mieszkańców, pytam siostrę Alicję, dyrektor DPS w Bielawkach.

 

"Rodzinka składa się z 12 do 16 osób"

Życie codzienne naszych podopiecznych wygląda bardzo podobnie jak każdego człowieka. Dzieci, które u nas są, żyją w rodzinkach. Rodzinka składa się z 12 do 16 osób. Dzieci w różnym wieku tworzą swoistą rodzinę, mają swój dom. Każda rodzinka ma swoje pokoje mieszkalne, salon do przebywania razem, jadalnię, gdzie jest lodówka, piecyk do pieczenia, kuchenka elektryczna, zmywarka i wszystkie potrzebne rzeczy jak w każdym domu. Rodzinka posiada własne przedmioty, meble, sprzęt. Stanowi autonomię, którą zarządza i w której uczestniczą wszyscy w rodzince. Dzieci nawzajem dobrze się znają i są związane ze sobą emocjonalnie. W rodzince jest stały personel – opiekunowie, wychowawcy i siostra. Dzieci mają zaufanie do opiekunów. Każdego dnia poza zwyczajnymi czynnościami dzieci mają bogaty plan zajęć rehabilitacyjnych, terapeutycznych, edukacyjnych, wspólnotowych, duchowych.

 

Macierzyństwo duchowe

Macierzyństwo duchowe – jak mówiła Matka Założycielka – to udział w radościach i smutkach innych. Jakie są te radości i smutki domowników?

Macierzyństwo duchowe, to wspaniały dar Boży, który trzeba w sobie rozwijać. Przede wszystkim zaczynamy od modlitwy, w której polecamy Bogu nasze dzieci i w której prosimy o potrzebne dla nas łaski, abyśmy mogły jak najlepiej wczuć się i poznać potrzeby każdej osoby nam powierzonej. Radość naszych dzieci jest wspaniała. Gdy są one zadowolone, to widać po ich twarzach, oczach i zachowaniu. Radością jest dla nich bycie razem ze sobą i z opiekunami. Lubią jak są goście. Są otwarte na każde spotkanie. Cieszą się, gdy je się chwali, zauważy, przytuli, obdaruje ulubioną rzeczą np.: pierścionkiem, magnetofonem, kasetą i słodyczami. Radość im sprawiają wycieczki, zakupy, wyjazdy do kina, teatru, na zawody sportowe, występy teatralne. Lubią w naturalny sposób się modlić. Smutki naszych dzieci to cierpienie fizyczne, duchowe i ból, którego nie mogą wypowiedzieć. A także tęsknota i często brak kontaktu z rodziną – za kimś najbliższym. Zasmuca ich śmierć współmieszkańca, którego im brakuje.

Siostry duchowo dzielą macierzyństwo z naturalnymi rodzicami. Na czym polega ta współpraca?

Rodzice, którzy powierzyli nam swoje dzieci, darzą nas zaufaniem. Czasem mówią, że wychowaliśmy im dziecko, bo w domu oni sobie nie radzili, a tu dziecko umie np.: samo jeść, czy się ubrać. Ogarniamy modlitwą naszych wychowanków i ich rodziny, wspólnie świętujemy, dzielimy z nimi ich trud i często cierpienie, a także dzielimy ich radość i podziwiamy za miłość. Dzielimy się także wspólnymi doświadczeniami w wychowaniu i opiece nad dzieckiem.

 

Stereotypy wokół dzieci niepełnosprawnych

Choć w ostatnich latach sporo w Polsce zrobiono dla osób niepełnosprawnych, wciąż to zbyt mało, a niektóre rozwiązania instytucjonalne wymagają zmian. Dochodzi do tego nieuzasadniony wstyd posiadania niepełnosprawnego dziecka i potępienie, z jakim spotykają się rodzice, których dzieci żyją poza domem rodzinnym. Wobec tego, jak należy rozumieć prawdziwe dobro dzieci?

Niestety stereotypy w spojrzeniu na dziecko niepełnosprawne i ich rodziny nadal istnieją. Choć już łatwiej pojawić się w miejscu publicznym z dzieckiem niepełnosprawnym, to jednak zdarzają się sytuacje niezrozumienia i niechęci. Rodzice tak naprawdę doświadczają wielkiego osamotnienia, cierpienia i izolacji, o którym nikt nawet nie pomyśli ani się w nie, nie wczuje. To naprawdę wielkie obciążenie pod wieloma względami, gdy trzeba umieścić swoje dziecko w specjalistycznym domu. Skoro taka potrzeba zaistniała, to nie jest czymś złym. Prawdziwe dobro dziecka, to pomyślenie o jego rozwoju, o bezpieczeństwie, o jego przyszłości – czyli usamodzielnienie dziecka. Dziecko niepełnosprawne ze względu na swoją specyfikę wymaga bardzo dużego wysiłku wychowawczego. Rodzice często sami nie są w stanie sobie z tym poradzić, pomimo szczerego wysiłku i troski. Dlatego, gdy zwracają się o pomoc do odpowiedniego ośrodka, myślą odpowiedzialnie. Pragną świadomie uczestniczyć w rozwoju dziecka, a nie oddać je, jak często może się kojarzyć. Nie mówimy wtedy o oddaniu dziecka, ale o stworzeniu dla niego jak najlepszych warunków życia i przystosowaniu do samodzielności i niezależności.

 

Dojrzewanie do samodzielności

Dojrzewamy jako osoby do opuszczenia rodzinnego domu. Czy zamieszkanie w domu prowadzonym przez siostry można rozumieć jako pewien etap rozwoju ku samodzielności?

Jak najbardziej tak, i nie trzeba się bać, że dziecko niepełnosprawne opuszcza swój dom rodzinny, wchodząc w nową rodzinę, jak to ma miejsce w naszym domu. Dziecko szybko nawiązuje nowe kontakty, łatwiej się przystosowuje, uczy, wychowuje. W nowej rodzinie spotyka swoje środowisko rówieśnicze, ma z kim rozmawiać na swoim poziomie, z tych samych rzeczy się śmieją, to samo ich bawi i nawzajem się sobą opiekują. Szybciej też i lepiej się uspołeczniają. W sposób bardziej naturalny wchodzą w nowe środowisko. O wiele lepiej jest, gdy dziecko przychodzi w wieku jak najmłodszym. W tym czasie kształtuje się osobowość i to jest moment, gdzie można wiele wypracować i osiągnąć. Nie trzeba czekać aż pojawi się w rodzinie jakiś dramat, gdy zabraknie któregoś z rodziców, lub gdy w wieku dojrzewania nasilają się problemy. Wtedy sytuacja znacznie się pogarsza, przychodzi wyczerpanie rodziny i rodzi się poczucie winy, którego można uniknąć, gdy wcześniej i świadomie podejmie się decyzję i zaplanuje życie dziecka. Poza tym trzeba wziąć pod uwagę, że im dziecko niepełnosprawne jest starsze tym trudniej odnajduje się w nowym środowisku, a czasami niektórych postaw nie można już wyprostować. I wtedy takie dziecko nie może się odnaleźć i narażone jest na dodatkowe cierpienie.

 

Męskie wzorce i miłość

W rodzinie dla rozwoju emocjonalnego potrzeba matki i ojca. Oprócz sióstr większość pracowników Domu to kobiety. Czy dzieci mają także męskie wzorce?

W Domu przebywają chłopcy i dziewczęta. Tworzymy naturalne środowisko. Zatrudniamy mężczyzn na tyle, na ile zachodzi potrzeba. Dom jest szeroko otwarty, więc wzorców męskich nie brakuje. Odbywają się częste spotkania z różnymi ludźmi na terenie Domu, a także spotkania z rodziną.

Współczesna krytyka i pytania o potrzebę istnienia zakonów – w Bielawkach traci sens. Macierzyństwo duchowe realizowane przez siostry, nie jest podejmowane z braku miłości małżeńskiej czy naturalnego rodzicielstwa, ale niejako z nadmiaru tej miłości. Rezygnacja z założenia własnej rodziny poszerza serca, aby ogarniały wielu potrzebujących. Dowodzi to, że życie zakonne nie sprzeciwia się kobiecości i macierzyństwu. Macierzyństwo naturalne i duchowe łączy wspólne źródło. Jest nim miłość.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.05.2026 11:40
Źródło: Tysol.pl