Szukaj
Konto

Niezwykła historia Grobu Nieznanego Żołnierza

warta przy grobie
Źródło: KAI | Autor: Krzysztof Stępkowski/Ordynariat Polowy | Licencja: KAI | Żołnierze Pułku Reprezentacyjnego przy Grobie Nieznanego Żołnierza
101 lat temu, 2 listopada 1925 r., w arkadach Pałacu Saskiego w Warszawie złożono szczątki bezimiennego obrońcy Lwowa. W ten sposób powstał Grób Nieznanego Żołnierza, symbol pamięci o wszystkich polskich żołnierzach poległych w walkach o niepodległość i granice ojczyzny, zwłaszcza tych, których tożsamości nigdy nie udało się ustalić.
Co musisz wiedzieć:
  • 101 lat temu, we wspomnienie wszystkich wiernych świętych, w arkadach Pałacu Saskiego spoczął nieznany z imienia obrońca Lwowa;
  • Wydarzenie stanowiło początek Grobu Nieznanego Żołnierza, który stanowi formę hołdu wobec zmarłych walczącym w obronie ojczyzny;
  • Grób ten stanowi miejsce szczególnego szacunku, przetrwał zniszczenie Warszawy, modlił się przy nim św. Jan Paweł II.

 

Kim jesteś ty? Nie wiem. Gdzie dom twój rodzinny? Nie wiem. Kto twoi rodzice? Nie wiem i wiedzieć nie chcę i wiedzieć nie będę aż do dnia sądnego. Wielkość twoja w tem, żeś nieznany 

– mówił 2 listopada 1925 roku ks. prałat Antoni Szlagowski, późniejszy biskup pomocniczy warszawski. 

Aby zrozumieć genezę Grobu Nieznanego Żołnierza, trzeba cofnąć się do czasów I wojny światowej. Konflikt, który pochłonął miliony istnień ludzkich, pozostawił po sobie tysiące mogił niezidentyfikowanych żołnierzy. Wielu poległych spoczęło z dala od rodzinnych stron, bez możliwości ustalenia ich nazwisk i powiadomienia najbliższych.

 

Groby wrogów i sojuszników

Świadectwem tamtych wydarzeń są rozsiane po Europie cmentarze wojenne. Także na ziemiach polskich, zwłaszcza w Małopolsce, zachowały się liczne nekropolie, na których obok siebie spoczywają żołnierze walczących ze sobą armii. Groby dawnych przeciwników różnią się często jedynie ornamentyką nagrobków i krzyży.

Po zakończeniu Wielkiej Wojny pojawiła się idea utworzenia jednego, symbolicznego miejsca pochówku, które upamiętniałoby wszystkich bezimiennych poległych. Grób pojedynczego, nieznanego z nazwiska żołnierza miał stać się miejscem, w którym całe społeczeństwo mogłoby oddać hołd swoim obrońcom.

Jako jedni z pierwszych ideę tę zrealizowali Francuzi. Już w listopadzie 1918 r. podjęto działania, zmierzające do sprowadzenia szczątków nieznanego żołnierza i urządzenia jego grobu w stolicy. Ostatecznie miejscem upamiętnienia wybrano Łuk Triumfalny w Paryżu. Spośród ośmiu trumien ze szczątkami niezidentyfikowanych żołnierzy jedną wskazał Auguste Thin, żołnierz francuskiego 132. Pułku Piechoty. Uroczystości odbyły się 11 listopada 1920 r., w drugą rocznicę zakończenia wojny.

Tego samego dnia Brytyjczycy pochowali swojego Nieznanego Żołnierza w Opactwie Westminsterskim w Londynie. W kolejnych latach podobne miejsca pamięci powstały m.in. w Stanach Zjednoczonych i Belgii.

 

Piętnaście pól bitewnych 

W odrodzonej Rzeczypospolitej idea budowy Grobu Nieznanego Żołnierza zaczęła być szerzej rozważana już w 1921 r. Dwa lata później podjęto działania organizacyjne, powołując komitet budowy pomnika. W jego pracach uczestniczył m.in. pierwszy biskup polowy Wojska Polskiego Stanisław Gall.

Istotnym krokiem była decyzja ministra spraw wojskowych gen. dyw. Władysława Sikorskiego, który 24 stycznia 1925 r. przedstawił Radzie Ministrów wniosek dotyczący utworzenia Grobu Nieznanego Żołnierza. Zaproponował umieszczenie go w centralnej części kolumnady Pałacu Saskiego przy placu Saskim, dzisiejszym placu Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Wystrój grobu powierzono rzeźbiarzowi Stanisławowi Ostrowskiemu. Ustalono, że w Warszawie spoczną szczątki jednego z niezidentyfikowanych żołnierzy poległych w walkach o niepodległość i granice Polski.

Do wyboru miejsca, z którego miały pochodzić szczątki, wskazano piętnaście pól bitewnych z lat 1918–1920. Ostateczne rozstrzygnięcie pozostawiono losowi. Kartkę z nazwą Lwowa wyciągnął Józef Buczkowski, kawaler Orderu Virtuti Militari.

Wybór miał szczególną wymowę. Lwów, nazywany „Miastem zawsze wiernym”, stał się symbolem walk o granice odrodzonego państwa. W jego obronie w listopadzie 1918 r. uczestniczyli nie tylko żołnierze, lecz także młodzież szkolna, studenci i ochotnicy, którzy przeszli do historii jako Orlęta Lwowskie.

 

Matka wybrała Nieznanego Żołnierza

29 października 1925 r. na Cmentarzu Obrońców Lwowa przeprowadzono ekshumację szczątków niezidentyfikowanych żołnierzy. Wybrano trzy trumny, w których spoczywali sierżant, kapral oraz ochotnik. Przy szczątkach ostatniego znaleziono maciejówkę z orzełkiem.

Ostateczny wybór powierzono Jadwidze Zarugiewiczowej z domu Karczewskiej, pochodzącej z rodziny polskich Ormian. Była matką Konstantego Zarugiewicza, ochotnika uczestniczącego w obronie Lwowa, który 17 sierpnia 1920 r. poległ w bitwie z bolszewikami pod Zadwórzem, nazywanej polskimi Termopilami. Miał 19 lat.

Mimo podejmowanych poszukiwań rodzinie nigdy nie udało się odnaleźć jego ciała. Przypuszczano, że został pochowany w jednej ze zbiorowych mogił.

Jadwiga Zarugiewiczowa wskazała trumnę ze szczątkami bezimiennego ochotnika. W ten sposób matka, która nie mogła odnaleźć grobu własnego syna, dokonała symbolicznego wyboru w imieniu wszystkich rodzin bezskutecznie poszukujących swoich poległych bliskich.

Żołnierz miał odtąd reprezentować nie tylko obrońców Lwowa, lecz wszystkich, którzy oddali życie za Polskę, niezależnie od pochodzenia, stopnia wojskowego czy miejsca śmierci.

 

Ostatnia droga 

Szczątki Nieznanego Żołnierza przewieziono koleją ze Lwowa przez Lublin do Warszawy. Trumnę umieszczono w specjalnym wagonie-kaplicy, którym rok wcześniej sprowadzono do Polski prochy Henryka Sienkiewicza.

We Lwowie poległego żołnierza żegnał gen. Julian Malczewski. W swoim przemówieniu podkreślił, że nieznany bohater uosabia ofiarność wszystkich polskich żołnierzy:

Nieznany Żołnierzu! Nie wiemy, czy wyszedłeś z chaty, warsztatu, biura czy pałacu; nie wiemy, jak w pocie czoła, w znoju i trudzie wyrastałeś, gotowałeś się na Żołnierza Rzeczypospolitej; lecz w kornym hołdzie chylimy dziś wszyscy czoła nasze, pełni czci dla bohaterstwa.

Przejazd pociągu stał się wielką manifestacją patriotyczną. Na stacjach gromadzili się mieszkańcy, przedstawiciele władz, żołnierze, kombatanci i rodziny poległych. Dla wielu osób trumna była symbolicznym grobem ich własnych bliskich.

Jeden z reporterów „Polski Zbrojnej” opisał szczególnie poruszającą scenę na dworcu w Lublinie. Do wagonu usiłowała dostać się starsza kobieta z córką. Płacząc, trzymała się drzwi i nie chciała odejść. Zapytana o powód swojego zachowania wyjaśniła, że jej syn poległ pod Lwowem, a ona nigdy nie odnalazła jego grobu. Wierzyła, że być może to właśnie jego szczątki znajdują się w przewożonej trumnie.

Wzruszony dowódca transportu gen. Marjański oderwał fragment liścia z wieńca spoczywającego na trumnie i wręczył go matce. Kobieta ucałowała go i schowała niczym relikwię.

 

Pogrzeb, w którym uczestniczyła cała Polska

2 listopada 1925 r., w Dzień Zaduszny, trumna ze szczątkami Nieznanego Żołnierza dotarła do Warszawy. Na dworcu powitała ją delegacja władz wojskowych z ministrem spraw wojskowych gen. Władysławem Sikorskim na czele. Wiceprezydent Lwowa Leonard Stahl przekazał trumnę przedstawicielom państwa.

Kondukt żałobny, w wojskowej asyście, przeszedł Alejami Jerozolimskimi, Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem do archikatedry św. Jana Chrzciciela.

Uroczystej Mszy św. przewodniczył metropolita warszawski kard. Aleksander Kakowski. Kazanie wygłosił ks. prałat Antoni Szlagowski, późniejszy biskup pomocniczy warszawski. Zwracając się do Nieznanego Żołnierza, mówił: „Kim jesteś ty? Nie wiem. Gdzie dom twój rodzinny? Nie wiem. Kto twoi rodzice? Nie wiem i wiedzieć nie chcę i wiedzieć nie będę aż do dnia sądnego. Wielkość twoja w tem, żeś nieznany”.

Kaznodzieja wskazywał także na wychowawczy wymiar powstającego miejsca pamięci. Przekonywał, że grób bezimiennego bohatera będzie przemawiał do kolejnych pokoleń Polaków i przypominał im o obowiązku służby Ojczyźnie.

Po zakończeniu liturgii kondukt, przy dźwiękach marsza żałobnego Fryderyka Chopina, wyruszył w kierunku placu Saskiego. W uroczystościach uczestniczyli prezydent Stanisław Wojciechowski, przedstawiciele rządu, generalicja, delegacje miast, kombatanci, inwalidzi wojenni, duchowieństwo z biskupem polowym Stanisławem Gallem oraz tłumy mieszkańców stolicy.

Wzdłuż trasy przemarszu szpaler utworzyli podchorążowie szkół wojskowych. Trumna spoczywała na lawecie artyleryjskiej, a nad konduktem przelatywały samoloty wojskowe.

Po dotarciu na plac Saski szczątki Nieznanego Żołnierza złożono w przygotowanej krypcie pod arkadami Pałacu Saskiego. Obok trumny umieszczono czternaście urn z ziemią pochodzącą z innych pól bitewnych. Minister Sikorski złożył w grobie akt erekcyjny pomnika.

Ceremonii towarzyszyły salwy armatnie. Dziennikarz „Polski Zbrojnej” odnotował, że w chwili składania trumny do grobu na placu zamarł ruch, a mieszkańcy Warszawy zatrzymywali się na ulicach i zdejmowali nakrycia głowy.

Na płycie nagrobnej umieszczono napis:

Tu leży żołnierz polski poległy za Ojczyznę.

Prezydent Stanisław Wojciechowski zapalił znicz, który miał odtąd nieprzerwanie płonąć przy grobie. Hołd poległemu oddały delegacje dyplomatyczne wielu państw, a przed mauzoleum przedefilowały oddziały wojskowe i poczty sztandarowe.

 

Miejsce szczególnego szacunku

W okresie II Rzeczypospolitej Grób Nieznanego Żołnierza stał się jednym z najważniejszych miejsc pamięci narodowej. Odbywały się przy nim uroczystości państwowe i wojskowe, obchody świąt narodowych, rocznice bitew oraz ceremonie z udziałem przedstawicieli najwyższych władz.

Przed Grobem pełniono wartę honorową, a w jego otoczeniu obowiązywały szczególne zasady zachowania. Utrwalił się zwyczaj zdejmowania nakrycia głowy i pochylania jej na znak szacunku. Unikano głośnych rozmów i palenia papierosów. Żołnierze przechodzący obok oddawali honory wojskowe.

Grób szybko stał się czymś więcej niż miejscem oficjalnych uroczystości. Był symboliczną mogiłą wszystkich żołnierzy, których groby pozostały nieznane, zniszczone lub znajdowały się daleko od rodzinnych stron.

 

Grób, który przetrwał zniszczenie Warszawy

Podczas II wojny światowej Grób Nieznanego Żołnierza pozostawał dla mieszkańców okupowanej Warszawy miejscem pamięci i cichego oporu. Pomimo niemieckiej okupacji warszawiacy nie przestali składać przy nim kwiatów.

W grudniu 1944 r., po upadku Powstania Warszawskiego, Niemcy wysadzili Pałac Saski. Z monumentalnej budowli ocalały jedynie fragmenty trzech środkowych arkad, w których znajdował się Grób Nieznanego Żołnierza.

Po wojnie zdecydowano o zachowaniu i odbudowie mauzoleum w jego dotychczasowym miejscu. Nową aranżację zaprojektował Henryk Grunwald. Ponowne odsłonięcie Grobu odbyło się 8 maja 1946 r. Od tego dnia wprowadzono przy nim całodobową wartę honorową.

Władze komunistyczne podporządkowały jednak treść upamiętnienia własnej polityce historycznej. Usunięto część przedwojennych nazw bitew, zwłaszcza tych, które przypominały o walkach z Rosją sowiecką. Na kratach umieszczono odznaczenia wojskowe, w tym Order Virtuti Militari, Krzyż Grunwaldu i Krzyż Walecznych, a także orła pozbawionego korony.

Szczególnym paradoksem pozostawał fakt, że w centrum państwowych uroczystości PRL znajdował się grób obrońcy Lwowa, miasta, które w wyniku traktatów po II wojnie światowej znalazło się poza granicami Polski.

 

Modlitwa Jana Pawła II 

Jednym z najważniejszych wydarzeń w powojennej historii tego miejsca była pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski.

2 czerwca 1979 r., podczas Mszy św. odprawianej na placu Zwycięstwa (taką nazwę nosił w PRL), papież odniósł się bezpośrednio do Grobu Nieznanego Żołnierza, przypominając o ofierze kolejnych pokoleń Polaków.

W dziejach Polski – dawnych i współczesnych – grób ten znajduje szczególne pokrycie. Szczególne uzasadnienie. Na ilu to miejscach ziemi ojczystej padał ten żołnierz. Na ilu to miejscach Europy i świata przemawiał swoją śmiercią, że nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie?

– mówił Jan Paweł II.

Papież, który modlił się przy Grobie wraz z prymasem Polski kard. Stefanem Wyszyńskim, podkreślił, że miejsce to przypomina nie tylko ofiarę żołnierzy, lecz także trud wszystkich pokoleń budujących ojczyznę.

Przyklęknąłem przy tym grobie, wspólnie z księdzem prymasem, aby oddać cześć każdemu ziarnu, które – padając w ziemię i obumierając w niej, przynosi owoc

– powiedział.

Wymienił zarówno krew przelaną na polach bitew, męczeństwo w obozach i więzieniach, jak i codzienną pracę oraz poświęcenie rodzin. Wskazał, że historia Polski tworzona jest przez wszystkich jej synów i córki, również tych, których imiona i nazwiska pozostają nieznane.

 

Ważne miejsce w wolnej Polsce

Po 1989 r. rozpoczęto przywracanie historycznego charakteru mauzoleum. Odtworzono przedwojenne tablice i rozszerzono katalog miejsc związanych z polskim wysiłkiem zbrojnym, przywracając pamięć o wydarzeniach pomijanych lub przemilczanych w okresie komunistycznym.

Na tablicach znalazły się nazwy pól bitewnych i miejsc walk polskich żołnierzy na różnych frontach II wojny światowej, m.in. Narwiku, Tobruku, Monte Cassino, Arnhem oraz Powstania Warszawskiego.

W latach 2016–2017 dodano kolejne upamiętnienia związane m.in. z powojennym podziemiem niepodległościowym, ofiarami Obławy Augustowskiej oraz zbrodni wołyńskiej.

Dziś Grób Nieznanego Żołnierza jest miejscem centralnych uroczystości państwowych i wojskowych. Całodobową wartę pełnią przy nim żołnierze Pułku Reprezentacyjnego Wojska Polskiego. Przed Grobem składane są wieńce, odczytywane apele pamięci i oddawane honory poległym.

Tutaj swoje zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi RP przyjmują ceremonialnie kolejni prezydenci, żegnają i witają z wojskiem ministrowie obrony narodowej a biskupi polowi, zgodnie z wieloletnią tradycją, oddają hołd poległym żołnierzom u progu posługi duszpasterskiej w wojsku.

Mimo upływu 101 lat Grób Nieznanego Żołnierza nie utracił swojego pierwotnego znaczenia. Pozostaje symbolicznym miejscem pochówku wszystkich, którzy polegli w obronie Polski, a których nazwisk nigdy nie poznamy. Każdy, kto stracił bliskich w wojnach i konfliktach, może odnaleźć w tym grobie cząstkę własnej historii.

Krzysztof Stępkowski
Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.11.2026 19:26
Źródło: KAI