Szukaj
Konto

Aleksandra Jakubiak OV: Notes ojca, czyli o „Mocy Ewangelii” Leona XIV

Papież na balkonie Pałacu Apostolskiego
Źródło: wikimedia.commons | Autor: Vida Católica Mundial - YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=XnDYvFrg0UM – View/save archived versions on archive.org | Licencja: CC BY-SA 3.0 | Leon XIV. Pierwsze wystąpienie
„Wiara jest przede wszystkim odpowiedzią na spojrzenie miłości” - Leon XIV do uczestników seminarium „Głosić Ewangelię wraz z rodzinami dzisiaj i jutra”.

 

Jutro przypada pierwsza rocznica inauguracji trwającego właśnie pontyfikatu. Sądzę, że z tej okazji warto sięgnąć do pewnego rodzaju kompendium z tego ostatniego roku w życiu Kościoła katolickiego - roku papy Leona.

Niedawno, nakładem Wydawnictwa AA, ukazała się polska edycja pierwszej książki papieża, zatytułowanej „Moc Ewangelii. Wiara chrześcijańska w dziesięciu słowach”. Miałam okazję się z nią zaznajomić i w związku z tą lekturą nasunęło mi się kilka refleksji.

 

"Moja osoba"

Pewnie każdy z nas ma doświadczenie spotykania ludzi, którzy od początku wydają się nam bliscy, których moglibyśmy określić „swoimi osobami”. To wewnętrzne rozpoznanie nie jest zależne od fizycznego piękna, wielkiej mądrości ani wybitnych sukcesów, choć z pewnością rysy ich twarzy, wypowiadane słowa, wartości, którymi się kierują, typy ich osobowości, usposobienie etc. to wszystko czynniki, które mają wpływ na to rozpoznanie ich, jako „naszych”. Dla mnie jedną z takich osób jest obecny papież - człowiek, od którego ojcostwo bije na kilometr; którego postawa budzi we mnie poczucie bezpieczeństwa; który kieruje się prawdziwą wyobraźnią miłosierdzia i znajduje potrzebujących w nieoczekiwanych „miejscach”; którego cechuje odwaga mówienia prawdy, ale który nie wdaje się w nic nie wnoszące spory; który rozumie powagę urzędu, jaki przyszło mu pełnić, ale zachowuje też skromność „zwykłego obywatela”, który dzwoni osobiście do banku w Stanach i przed pół godziny cierpliwie próbuje dogadać się z biurokratycznie nastawioną urzędniczką, bez powoływania się na swoje stanowisko.

Na marginesie, ta ostatnia sytuacja opowiedziana została przez amerykańskiego kaznodzieję w czasie rekolekcji. Duchowny ujawnił, że po upływie długiego czasu, gdy pani w banku nie potrafiła zrozumieć, że Robert Prevost nie da rady stawić się osobiście w placówce bankowej w Chicago, papież w końcu nie wytrzymał i powiedział, dlaczego jej żądanie nie jest możliwe do zrealizowana, no co owa pani z wrażenia się rozłączyła.

Wracając do tematu, nie jest to z mojej strony żadna laurka dla Leona, po prostu wymieniam tego powody, dla których moja opinia o ww. książce nie jest obiektywną recenzją, autor to bowiem "mój człowiek”.

 

Dla zmysłów

Książka wydana jest bardzo ładnie, okładka, papier i szata graficzna zachęcają do lektury. Jednak jedną z jej największych zalet są zdjęcia papieża w najrozmaitszych sytuacjach: w czasie liturgii, w czasie spotkań, w chwilach modlitwy, jest również osobna spora grupa zdjęć, gdy migawka aparata łapała interakcje Leona z dziećmi. Od momentu, gdy rozpakowywałam paczkę z książką angażowała ona wiele zmysłów: dotyk (faktury powlekanego papieru), wzrok, powonienie.

 

Struktura tekstu

Wstęp napisał sam autor i jest to zarazem najdłuższy tekst zawarty w całej książce. Pozostałe rozdziały, to posegregowane tematycznie fragmenty słów z wystąpień, listów, kazań, które wychodziły spod pióra lub padały z ust Leona w ciągu pierwszych miesięcy jego pontyfikatu. Książkę można czytać tzw. ciągiem, ale co najmniej równie owocna byłaby lektura poszczególnych fragmentów, po to, by móc nosić je w sercu przez jakiś dłuższy lub krótszy czas. Z tekstów papieża bije jego erudycja, ale nie jest to wiedza przytłaczająca, wręcz przeciwnie, liczne cytaty wnoszą swego rodzaju powiew do poruszanych przez Leona treści. 

Gdy przystępujemy do tej lektury, ważne byśmy wiedzieli, że teksty te są pogrupowane tematycznie, jednak stanowią oderwane od siebie cząstki wypowiedzi, służy to bardziej zatrzymaniu się nad danym zagadnieniem, niż szukaniu w tych rozdziałach ciągu przyczynowo-skutkowego. 

 

Tematy

Nie będę spoilerować, ani zamieszczać spisu treści tej pozycji, ale tematem, który najbardziej przykuł moją uwagę jest przede wszystkim osoba Chrystusa i jej centralne oraz jednoczące miejsce w życiu Kościoła i każdego chrześcijanina - papież przyrównuje Go do Gwiazdy Polarnej naszej wiary; oprócz tego Leon akcentuje takie pojęcia, jak: jedność, pokój, wspólnota godność, miłosierdzie wobec najsłabszych, kontemplacja, nadzieja. Papież przywołuje tu także swoje doświadczenie misji, a o wspólnocie mówi jako o ogrodzie, w którym rosną różne rodzaje kwiatów. 

 

Notes ojca

Czytając, miałam wrażenie, że to rodzaj notesu lub dziennika, który ojciec daje dziecku wyprowadzającemu się z domu. I rodzic i dziecko wiedzą, że przed nimi jeszcze lata spotkań, ale zdają sobie sprawę, że od tej pory ich relacja będzie już inna, w związku z tym ojciec spisuje najważniejsze spostrzeżenia, reflekcje i rady, by syn lub córka mogli do nich powracać. Notes ten pełni podwójną funkcję - praktyczną, jako zapis umożliwiający powrót do dziedzictwa zamkniętego w przemyśleniach i życiowej filozofii ojca, oraz symboliczną, jako serce ojca, które podarowało wszystko to, co samo odziedziczyło i to czego doświadczyło. 

 

To nie podręcznik 

To nie jest katechizm, żadne sztywne nauczanie, ani podręcznik moralności. Leon wskazuje już na początku, że wiele z tych słów kieruje w pierwszej kolejności do siebie. To zbiór myśli duszpasterza dla chrześcijan, które w subtelny sposób rysują obraz pryncypiów w codziennej wierze Leona XIV, kształtowanej przez kilka dekad doświadczeń. Na pewno nie każdy wpis poruszy nas tak samo, niektóre przemówią głębiej, inne nie, bo nie każde słowo jest nam dane na ten właśnie czas.

 

"Wiara odpowiedzią na miłość"

Słowem zakończenia zamieszczę może jeden krótki fragment książki, który urzekł moje serce:

„Wiara jest przede wszystkim odpowiedzią na spojrzenie miłości. Największym błędem, jaki możemy popełnić jako chrześcijanie jest, zgodnie ze słowami św. Augustyna, „twierdzenie, że łaska Chrystusa polega na Jego przykładzie, a nie na darze Jego osoby”. Ileż to razy, być może nie tak dawno temu, zapominaliśmy o tej prawdzie i przedstawialiśmy życie chrześcijańskie głównie jako zbiór zasad do przestrzegania, zastępując cudowne doświadczenie spotkania z Jezusem – Bogiem, który daje się nam – moralistyczną religią, ciężką, mało atrakcyjną i pod pewnymi względami niemożliwą do zrealizowania w codzienności”.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 17.05.2026 19:46
Źródło: Aleksandra Jakubiak OV