Aleksandra Jakubiak OV: "Nie tak jak daje świat, Ja wam daję", czyli święto w cieniu podziału

Dzisiejsza uroczystość kościelna odwołuje nas wszystkich do zmierzenia się z tym, czym owa świętość w istocie jest. Prawdopodobnie w pierwszej chwili przychodzi nam do głowy korowód osób znajdujących się w wiecznej szczęśliwości nieba, który obserwować możemy na licznych przestawieniach z płócien, fresków czy ikon, które oglądaliśmy w kościołach, muzeach lub albumach ze sztuką. Pytanie, czy ten symboliczny obraz uwieczniony w głowie wystarczy, by trwać przy nim w chwilach trudnych?
Wszystkich Świętych i uliczne walki
Wydawać się może czystą ironią, że w chwili poważnego zamętu, w jakiej znalazła się nasza Ojczyzna - i tego zawirowania wewnętrznego i zewnętrznych zagrożeń - raptem w słyszymy w kościele o jednym z najradośniejszych chrześcijańskich świąt. Zestawienie tych dwóch rzeczywistości idzie ze sobą na zderzenie czołowe. Communio sanctorum, czyli rzeczywistość znana nam pod wymienianym co niedzielę hasłem „świętych obcowania” - choć bliżej temu terminowi raczej do „wspólnoty”, a więc formy jedności i bliskości - w kontrze do bardzo niepokojących obrazów z telewizyjnych ekranów i internetowych witryn, napawać może poczuciem bezsilności i odrealnienia.
Z pewnością, gdyby w sztukach audiowizualnych zestawić wydarzenia z warszawskich ulic z liturgią wewnątrz kościołów i obrazem tysięcy płomyków pełgających na pejzażach polskich nekropolii, mielibyśmy gotowy przepis na zburzenie starożytnej zasady decorum, czyli pewnego rodzaju stosowności, odpowiedniości w sztuce. Może jednak w takiej rzeczywistości, to czym jest świętość, tym bardziej staje się widoczne? Może.
Wierni i święci
Gdy obecnie mówimy o Kościele jako wspólnocie, nazywamy członków tejże wspólnoty wiernymi. Tymczasem w starożytności nazywano ich świętymi. Święci z Kościoła w Warszawie, święci z Kościoła Gdańskiego, z Krakowa, Poznania, Łodzi, Wrocławia itd. Dziś odnosimy się w tym określeniu do stanu obecnego, do teraźniejszości, kiedyś mówiono o potencjale, powszechnym powołaniu do świętości, o naszym przeznaczeniu, którym jest symboliczne mieszkanie w domu Ojca.
Smutna wizja świętości
Swoistą tragedią chrześcijaństwa jest to, że większość ludzi myśli dziś o świętości w kategoriach moralnych - trzeba być grzecznym i dobrym, „słuchać się Taty”, wtedy trafi się do nieba i będzie można śpiewać temu Tacie w niebiańskich chórach. Dodatkowo to bycie grzecznym wiąże się z życiem biednym i smutnym, często zakończonym przedwcześnie w bólach, które trzeba znosić mężnie i z uśmiechem na ustach, bo przecież święci nie mogą się smucić. Brzmi zachęcająco? Nie bardzo? Dla większości osób spoza lub z obrzeży Kościoła też nie.
Inny
Słowo „święty” w języku hebrajskim brzmi qodesz i znaczy tyle, co „inny”. W pierwszej kolejności odnosi się to do samego Boga. Kiedy mówimy „święty” mamy więc na myśli kogoś innego niż znany nam świat oraz, idąc za tym tokiem rozumowania, kogoś, kto dokonuje wyborów i działań innych niż te, które znamy. Podobnie greckie słowo ἅγιος oznacza innego, choć już bardziej w kontekście sakralnym. I kiedy słyszę o świętości, pojętej w kategoriach inności, przychodzą mi na myśl słowa Jezusa, a konkretnie zdanie: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!” (J 14, 27).
Po takich słowach upada obraz nieadekwatności dzisiejszego święta i obrazów walki. Świętość bowiem, to wewnętrzna bliskość z Bogiem, która rodzi pokój i pragnienie niesienia pokoju światu. Świętość, jako stan wynikający z duchowego połączenia, niesie jedność. Nie tyle w znaczeniu unifikacji, co wspólnoty. Taki święty pokój, szalom, nie może być zdobyty inną drogą niż za pośrednictwem niezbywalności miłości, która wlewana jest w nasze wnętrze; przekonaniem i doświadczeniem tego, że ja nic nie tracę, rozdając to, co sam/sama otrzymuję. Taki sposób myślenia naprawdę jest inny niż znane nam prawa fizyki.
Jedność i podział
Już u starożytnych Greków czytać możemy o dwojakim oddziaływaniu sił we wszechświecie. Nie to, by Platon był szczególnie zbieżny z filozofią chrześcijańską, dał jednak filozofii w ogólności pewne narzędzia, dzięki którym teologia mogła później łatwiej operować pojęciami potrzebnymi do racjonalnego definiowania prawd wiary. Już zatem owi Grecy mówili o sile jednoczącej i dzielącej, które sterują funkcjonowaniem wszechświata, w tym i człowiekiem.
Bardzo sugestywnym, literackim opisem siły podziału jest obraz zarysowany przez C.S. Lewisa w książce zatytułowanej Rozwód ostateczny (w nowym tłumaczeniu Podział ostateczny). Wizja drogi do piekła polegała na znalezieniu się w mieście, którego granice są nieskończone i w którym, gdy nas ktoś denerwuje, możemy się wyprowadzić daleko od niego. Problem w tym, że aby móc się z tego miasta wydostać, trzeba zdążyć na autobus odchodzący z centrum. Gdy jednak wyprowadzimy się za daleko, nie mamy już szans dostać się do autobusu i wtedy można mówić o piekle, stanie oddzielenia i całkowitego osamotnienia.
Nie bez kozery mówi się o diable, jako ojcu podziału, który najpierw podburza, a potem oddziela i oskarża. Pełni jesteśmy wszyscy frazesów o tym, że potrzeba nam jedności i pojednania, tyle, że bardzo często myślimy o owej jedności w kategoriach egocentrycznych - jedność zapanuje, gdy inni przyjmą prawdę, czyli to, co ja sądzę o świecie. Tymczasem jedność, która przychodzi bez trudu jest na ogół niewiele warta, bo nie sięga głębi naszej istoty.
Przyjęcie w jedność z nami, kogoś, kto tak bardzo się różni, boli. Nie chodzi mi o to, że aby się pojednać, musimy zaprzeczyć swoim przekonaniom lub poglądom, wyznawanym wartościom etc. Chodzi raczej o to, że mówienie o drugim „brat”, przy pełnej świadomości jego odmienności jest zwyczajnie trudne. Siła do tego płynie z serca, które innym uczyniła obecność Boża. To taką inność, taką świętość, taką obecność, taką wewnętrzną komunię, relację z Bogiem, mamy nieść światu, wychodząc z kościołów, jako święci Kościoła w Polsce. Takich posłańców jedni przyjmą, inni odrzucą, ale tak pojęta świętość stanowi zaczyn Królestwa Bożego.
Komentarze
Gorąco wokół Trybunału Konstytucyjnego. Tusk wygłosił orędzie

„Granice zostały przekroczone". Górniak poruszona wydarzeniami w TK

"Do ludzi dobrej woli". Oświadczenia polskich biskupów ws. wydarzeń wokół TK

Świętość radosna i dostępna. Polskie parafie w przeddzień Wszystkich Świętych

Bogdan Święczkowski podjął pilną decyzję ws. TK








