85. rocznica śmierci i wspomnienie św. Maksymiliana Kolbe

- Rajmund Kolbe urodził się w Zduńskiej Woli w religijnej rodzinie. Do kapłaństwa przygotowywał się w Rzymie, gdzie przyjął święcenia prezbiteratu;
- Był założycielem Rycerstwa Niepokalanej i wspólnoty Niepokalanów, rozpoczął również wydawanie "Rycerza Niepokalanej";
- 14 sierpnia 1941 roku zmarł bunkrze głodowym KL.Auschwitz;
- Został beatyfikowany 17 października 1971 roku, a kanonizowany 10 października 1982 roku.
Wczesna młodość
Rajmund Kolbe urodził się 8 stycznia 1894 roku w Zduńskiej Woli, w rodzinie o tradycjach katolickich. Jego rodzice byli franciszkańskimi tercjarzami. Z powodu niedostatku rodzina przeprowadziła się najpierw do Łodzi a następnie do Pabianic.
Po latach matka, Marianna Kolbe, wspominała go jako dziecko nieco "łobuzowate", ale pracowite i pobożne. Mówiła nawet, że po odebranej od niej połajance bardzo żarliwie pytał Maryi, co z niego będzie. Maryja miała mu się ukazać dwiema koronami, które oznaczać miały czystość i męczeństwo, i które Rajmund chciał od Niej przyjąć.
Edukacja i święcenia
Wbrew wcześniejszym planom rodziców, Rajmund i jego brat Franciszek wyprosili zgodę na przyszłe wstąpienie do franciszkanów. W wieku 13 lat rozpoczęli edukację we Lwowie, gdzie Rajmund na chwilę porzucił myśl o kapłaństwie, miał bowiem pomysł, by walczyć zbrojnie dla Maryi, co nie licowało mu ze stanem duchownym. Pod wpływem matki zrezygnował jednak z planów o charakterze militarnym i w 1910 roku rozpoczął nowicjat franciszkański.
Po okresie nowicjatu, Rajmund został wysłany na studia do Krakowa a następnie do Rzymu, gdzie obronił doktoraty z filozofii i teologii. Tam rozwijał również swoje zainteresowania matematyką i fizyką oraz konstruował wynalazki.
Święcenia kapłańskie przyjął w Rzymie w wieku 24 lat, a rok później wrócił do Polski, gdzie wykładał historię Kościoła w Krakowie, został także mistrzem nowicjatu, który w tym czasie mieścił się we Lwowie.
Działalność duszpasterska, wydawnicza i misyjna
Jeszcze w Rzymie założył ze współbraćmi związek o charakterze duszpasterskim nazwany Rycerstwem Niepokalanej, z którym związany był od 1922 roku tygodnik "Rycerz Niepokalanej".
W 1927 roku, na podarowanych zakonowi ziemiach utworzył nowy klasztor Niepokalanów. Był jego pierwszym przełożonym i tu przeniósł m.in. wydawanie czasopism ewangelizacyjnych dla dorosłych i dzieci.
W latach 1931-1935 prowadził działalność misyjną. Został wysłany do Azji i ostatecznie utworzył placówkę misyjną w Nagasaki, gdzie powołał do życia filię Niepokalanowa i rozpoczął wydawanie pisma.
W Japonii spotkał się ze stacjami radiowymi o małym zasięgu, co po powrocie do Polski w 1936 roku umożliwiło mu otwarcie stacji radiowej w Niepokalanowie. Działała ona na zasadzie krótkofalowej, była to wówczas jedyna legalna forma nadawania audycji dostępna franciszkaninowi. Na terenie klasztoru otworzył on również elektrownię i dalekopis, a w planach miał również telewizję, studio filmowe i lotnisko.
Za jego rządów Niepokalanów stał się najliczniejszym klasztorem na świecie, na stałe zamieszkiwało go ponad siedmiuset franciszkanów i kleryków.
Okupacja i śmierć
Jesienią 1939 roku klasztor został zamknięty, a o. Maksymiliana i kilkudziesięciu jego braci aresztowano. Po kilku miesiącach zostali uwolnieni, jednak półtora roku później - 28 maja 1941 roku - o. Kolbę trafił do KL Auschwitz. Dwa miesiące później - 29 lipca - zdecydował się oddać życie w miejsce skazanego na śmierć ojca rodziny Franciszka Gajowniczka.
Maksymilian Maria Kolbe - jeden z najbardziej rozpoznawalnych męczenników XX wieku - zmarł 14 sierpnia 1941 roku na bloku 11 KL Auschwitz. Duchowny konał w komorze głodowej, by ostatecznie, siedemnastego dnia głodówki, dla przyspieszenia zgonu, otrzymać zastrzyk z fenolu.
Opowieść ocalonego
Po wojnie ocalony przez duchownego mężczyzna oraz inni świadkowie opisali te zdarzenia bardzo dokładnie.
Przy nadarzającej się sposobności, jeden z więźniów oświęcimskich z mojego bloku zbiegł. Jako represja za to na wieczornym apelu nastąpiło dziesiątkowanie więźniów mojego bloku. Dziesięciu więźniów z mojego bloku wyznaczono na śmierć (...) Nieszczęśliwy los padł również na mnie. Ze słowami: „Ach, jak żal mi żony i dzieci, które osierocam” udałem się na koniec bloku. Miałem iść do celi śmierci głodowej
- opowiadał po wojnie Franciszek Gajowniczek, wspominając, że jego słowa usłyszał stojący nieopodal o. Maksymilian, który zaraz po tym zwrócił się do Niemców o pozwolenie na zamianę skazańców.
Opisał on wrażenia, których doznał po tym, jak esesman - Lagerfuhrer Karl Fritzsch - zgodził się na zastąpienie go przez ojca Maksymiliana:
Za chwilę odprowadzono ich do celi śmierci, a nam kazano rozejść się na bloki. W tej chwili trudno mi było uświadomić sobie ogrom wrażenia, jaki ogarnął mnie; ja, skazaniec mam żyć dalej, a ktoś chętnie i dobrowolnie ofiaruje swoje życie za mnie...
Franciszek Gajowniczek był zawodowym żołnierzem, sierżantem Wojska Polskiego. Stojąc po stronie Józefa Piłsudskiego, brał udział w przewrocie majowym. Walczył w czasie kampanii wrześniowej, ale po upadku twierdzy Modlin trafił do niewoli, skąd udało mu się zbiec. Wkrótce jednak został aresztowany przez Gestapo, a jesienią 1940 roku trafił do KL Auschwitz. W chwili ocalenia Gajowniczek miał niespełna 40 lat.
Obaj jego synowie zginęli trzy i pół roku po śmierci o. Kolbe, na początku 1945 roku, w czasie bombardowania Rawy Mazowieckiej. Starszy z nich, Bogdan, brał udział w powstaniu warszawskim, gdzie wykazał się bohaterstwem i został odznaczony Krzyżem Walecznych.
W 1982 roku Gajowniczek był obecny na uroczystościach kanonizacyjnych Maksymiliana Kolbe w Rzymie. Zmarł w Brzegu w wieku 94 lat i jest pochowany na cmentarzu w Niepokalanowie.
Wspomnienia uczestnika apelu
O. Maksymilian szedł w więziennym pasiaku, z miską u boku, w drewniakach. Nie szedł jak żebrak, ani też jak bohater. Szedł jak człowiek świadomy wielkiej misji. Stanął spokojnie przed oficerami. Cała świta, która dokonywała selekcji, wszyscy stali i patrzyli po sobie, nie wiedzieli, co robić. Wreszcie opamiętał się kierownik obozu i wściekły, zapytał swojego zastępcę:
– Was will dieses polnische Schwein? [Czego chce ta polska świnia?]
- wspominał inny więzień, świadek tego wydarzenia, późniejszy inżynier mechanik, Michał Micherdziński.
– Ich will für ihn sterben [Chcę umrzeć za niego] -
i wskazał lewą ręką na stojącego obok Gajowniczka.Padło kolejne pytanie:
– Wer bist du? [Kim jesteś?]
– Ich bin polnischer katholischer Priester [Jestem polskim księdzem katolickim]
- relacjonował więzień, dodając, że na tę informację wśród zebranych zapadła cisza, ponieważ wiedziano, że niemieccy żołnierze w Auschwitz mają zły stosunek do polskich księży.
Stało się coś, czego do dzisiaj nie mogą zrozumieć ani Niemcy, ani więźniowie. Kapitan SS, który zawsze zwracał się do więźniów przez wulgarne „ty”, zwrócił się do o. Maksymiliana per „pan”:
– Warum wollen Sie für ihn sterben? [Dlaczego chce pan umrzeć za niego?]
O. Maksymilian odpowiedział:
– Er hat eine Frau und Kinder [On ma żonę i dzieci]
Po chwili esesman powiedział:
– Gut [Dobrze]
- mówił Michał Micherdziński.
Relacja świadka konania
Oprócz relacji Gajowniczka i Micherdzińskiego istnieją również wspomnienia innego więźnia, Brunona Borgowca, wyznaczonego na świadka konania dziesięciu skazańców.
Początkowo więźniowie krzyczeli z rozpaczy, bluźniąc przeciw Bogu. Później pod wpływem ojca Kolbego zaczęli się modlić i śpiewać pieśni do Matki Najświętszej. Zakonnik dodawał im otuchy, spowiadał i przygotowywał na śmierć
- opowiadał notariuszowi w 1946 roku.
Zmarł w pozycji siedzącej, oparty o ścianę, z oczami otwartymi i głową przechyloną na bok
- opisywał Borgowiec, przedstawiając sytuację po podaniu zastrzyku z fenolu.
Tagi
Komentarze
14 czerwca. Dziś 85. rocznica pierwszego transportu polskich więźniów do KL Auschwitz

Czy ks. Kontny zostanie uznany za męczennika? Zabity przez Sowietów za ratowanie kobiet przed gwałtem
Ks. Deselaers: Auschwitz pokazuje najgłębsze dno ludzkiego zła, ale w odpowiedzi możemy znaleźć nadzieję

Rekolekcje dla związkowców w Niepokalanowie
Kard. Dziwisz w KL Auschwitz: św. Maksymilian stanąłby dziś w pierwszym szeregu obrońców ludzkiego życia









