Szukaj
Konto

Zaskakujące odkrycie pod Łodzią. Naukowcy prowadzą badania

Zaskakujące odkrycie pod Łodzią. Naukowcy prowadzą badania
Źródło: pixabay | Licencja: pixabay | Meteoryt zdjęcie ilustracyjne
Komentarzy: 0
Niemal 3 kg ma meteoryt żelazny - pozostałość po bolidzie, który przeleciał 17 kwietnia nad Polską. Kilka dni później znaleźli go pod Łodzią naukowcy i poszukiwacze z sieci bolidowej. W ustaleniu miejsca pomogły dane z kamer sieci bolidowej Skytinel. W sobotę ruszą pomiary krótko żyjących izotopów promieniotwórczych w meteorycie.
Co musisz wiedzieć:
  • Pod Łodzią odnaleziono meteoryt żelazny o masie ok. 2,9 kg, który spadł 17 kwietnia nad Polską.
  • Obiekt został zarejestrowany przez sieć kamer bolidowych Skytinel, co pozwoliło wyznaczyć miejsce upadku.
  • Meteoryt znaleziono po kilku dniach poszukiwań prowadzonych przez naukowców i pasjonatów.
  • Naukowcy potwierdzili, że jest to meteoryt żelazny, najprawdopodobniej oktaedryt.

Sensacyjne odkrycie pod Łodzią

Jak poinformował w piątek PAP prof. Andrzej Udalski z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego (OA UW), w piątek 17 kwietnia o godz. 20:53:59 nad województwami wielkopolskim i łódzkim przeleciał bardzo jasny obiekt, który zarejestrowały kamery ogólnopolskiej sieci bolidowej Skytinel. Jednocześnie zaobserwowało go wiele osób na terenie Polski.

Bolid to bardzo jasny meteor, który powstaje, gdy meteoroid wchodzi w atmosferę. Zjawisko to często kończy się upadkiem meteorytu.

Eksperci szybko ustalili trajektorię atmosferyczną bolidu i wcześniejszą orbitę meteoroidu. Wskazali też obszar, na którym mogło dojść do spadku meteorytu.

Kilkukilogramowy meteoryt żelazny spadł w gminie Zadzim niedaleko Łodzi, co oceniono dzięki danym z 11 kamer i dwóch spektrografów. Odnaleziono go pięć dni po spadku.

W obserwacjach, poszukiwaniach i wstępnej weryfikacji znaleziska brał udział prof. Szymon Kozłowski z OA UW, obsługujący jedną ze stacji o numerze SN20 (należącą do UW, zlokalizowaną w Ostrowiku, która także zarejestrowała ten spadek).

Jak zrelacjonował prof. Udalski, pierwsi poszukiwacze - członkowie sieci Skytinel - zjawili się w wyliczonym obszarze w sobotę, 18 kwietnia, na rekonesans. Dzień później na miejsce dotarło 26 osób związanych z siecią, które przeszukały znaczną część wyznaczonego obszaru w poszukiwaniu dziury po wbitym meteorycie.

Użyto też dronów i wykrywaczy metali. Tego dnia nie udało się jednak natrafić na ślad meteorytu

- relacjonuje prof. Udalski.

Naukowcy prowadzą badania

Po weekendzie koordynator sieci Skytinel, Mateusz Żmija, skonsultował się z zespołem naukowców z Instytutu Astronomii Czeskiej Akademii Nauk, którzy pomogli zawęzić obszar poszukiwań.

Nagrania z dwóch kamer położonych najbliżej trajektorii meteoroidu udostępniono też naukowcom z Czech. W środę Pavel Spurny, Jirzi Boroviczka, Lukasz Shrbeny przekazali informację, że jedyny okaz z tego spadku powinien mieć masę 2,7 kg. Wykorzystując tę informację, przeprowadzono ponowną symulację spadku meteorytu, co pozwoliło zawęzić obszar poszukiwań od fragmentu terenu o wymiarach 300 m na 200 m.

W środę, 22 kwietnia, na miejsce spodziewanego spadku ponownie udało się kilku członków sieci Skytinel. Jedna z par poszukiwaczy, Anna i Paweł Walczakowie, dostrzegli dziurę w ziemi o głębokości ok. 40 cm, z której wydobyli meteoryt żelazny o masie 2,9 kg.

Udokumentowali miejsce spadku, a także zabezpieczyli i oczyścili okaz. Prof. Szymon Kozłowski z OA UW potwierdził, że mają do czynienia z meteorytem żelaznym, najprawdopodobniej oktaedrytem.

„Po otrzymaniu informacji o odnalezieniu meteorytu niezwłocznie udałem się w odwiedziny do znalazców (...) Nie miałem wątpliwości, że w ręce trzymam meteoryt żelazny. W trakcie przejścia przez atmosferę ziemską powierzchnia tej kosmicznej bryły topiła się, a gorąca materia spływała po niej w postaci strużek metalu. (...) W dwóch miejscach dopatrzyłem się wąskich równoległych lub przecinających sią pasków metalu, zapewne kryształów stopu żelazo-niklowego - kamacytu. Według mnie mamy zatem do czynienia z meteorytem żelaznym, oktaedrytem. Takie paski metalu jednoznacznie wskazują na pozaziemskie pochodzenie okazu, gdyż kryształy te rosną przez miliony lat tylko i wyłącznie we wnętrzu planetoid. Oczywiście meteoryt musi być poddany badaniom, aby dokładnie ustalić jego typ i pochodzenie”

- opisał prof. Kozłowski, specjalista meteorytyki, cytowany w informacji.

 

Pomiary potrwają kilka tygodni

Sieć bolidowa Skytinel rozpoczęła konsultacje w sprawie badań znalezionego meteorytu z zaprzyjaźnionymi jednostkami naukowymi. Eksperci podkreślają, że w przypadku meteorytów znalezionych świeżo po spadku kluczowy jest pomiar krótko żyjących izotopów promieniotwórczych. Rozpoczęcie pomiarów zaplanowano na najbliższą sobotę, 25 kwietnia.

Pomiary potrwają kilka tygodni. Potem ruszy badanie składu meteorytu i jego oficjalna klasyfikacja.

„Obserwacje i znalezienie meteorytu to świetny przykład, jak ogromną rolę odgrywa zaangażowanie pasjonatów - zarówno w obserwacje zjawisk, jak i późniejsze poszukiwania w terenie. Dzięki ich pracy udało się szybko wyznaczyć obszar spadku meteorytu i doprowadzić do odkrycia o dużym znaczeniu dla polskiej i światowej nauki. Cieszy mnie, że w naszej sieci działają także przedstawiciele kilku polskich uczelni, co pozwala od razu prowadzić rzetelną dokumentację i badania znaleziska”

– podkreślił założyciel sieci bolidowej Skytinel, Mateusz Żmija, który wyznaczył obszar spadku.

W 2025 roku na podstawie obserwacji oraz wyliczeń sieci Skytinel odnaleziono dwa nowe spadki meteorytów na terenie Polski - w okolicach miejscowości Drelów oraz Poświętno.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 24.04.2026 17:37
Źródło: PAP