Zaskakujące odkrycie pod Łodzią. Naukowcy prowadzą badania

- Pod Łodzią odnaleziono meteoryt żelazny o masie ok. 2,9 kg, który spadł 17 kwietnia nad Polską.
- Obiekt został zarejestrowany przez sieć kamer bolidowych Skytinel, co pozwoliło wyznaczyć miejsce upadku.
- Meteoryt znaleziono po kilku dniach poszukiwań prowadzonych przez naukowców i pasjonatów.
- Naukowcy potwierdzili, że jest to meteoryt żelazny, najprawdopodobniej oktaedryt.
Sensacyjne odkrycie pod Łodzią
Jak poinformował w piątek PAP prof. Andrzej Udalski z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego (OA UW), w piątek 17 kwietnia o godz. 20:53:59 nad województwami wielkopolskim i łódzkim przeleciał bardzo jasny obiekt, który zarejestrowały kamery ogólnopolskiej sieci bolidowej Skytinel. Jednocześnie zaobserwowało go wiele osób na terenie Polski.
Bolid to bardzo jasny meteor, który powstaje, gdy meteoroid wchodzi w atmosferę. Zjawisko to często kończy się upadkiem meteorytu.
Eksperci szybko ustalili trajektorię atmosferyczną bolidu i wcześniejszą orbitę meteoroidu. Wskazali też obszar, na którym mogło dojść do spadku meteorytu.
Kilkukilogramowy meteoryt żelazny spadł w gminie Zadzim niedaleko Łodzi, co oceniono dzięki danym z 11 kamer i dwóch spektrografów. Odnaleziono go pięć dni po spadku.
W obserwacjach, poszukiwaniach i wstępnej weryfikacji znaleziska brał udział prof. Szymon Kozłowski z OA UW, obsługujący jedną ze stacji o numerze SN20 (należącą do UW, zlokalizowaną w Ostrowiku, która także zarejestrowała ten spadek).
Jak zrelacjonował prof. Udalski, pierwsi poszukiwacze - członkowie sieci Skytinel - zjawili się w wyliczonym obszarze w sobotę, 18 kwietnia, na rekonesans. Dzień później na miejsce dotarło 26 osób związanych z siecią, które przeszukały znaczną część wyznaczonego obszaru w poszukiwaniu dziury po wbitym meteorycie.
Użyto też dronów i wykrywaczy metali. Tego dnia nie udało się jednak natrafić na ślad meteorytu
- relacjonuje prof. Udalski.
Naukowcy prowadzą badania
Po weekendzie koordynator sieci Skytinel, Mateusz Żmija, skonsultował się z zespołem naukowców z Instytutu Astronomii Czeskiej Akademii Nauk, którzy pomogli zawęzić obszar poszukiwań.
Nagrania z dwóch kamer położonych najbliżej trajektorii meteoroidu udostępniono też naukowcom z Czech. W środę Pavel Spurny, Jirzi Boroviczka, Lukasz Shrbeny przekazali informację, że jedyny okaz z tego spadku powinien mieć masę 2,7 kg. Wykorzystując tę informację, przeprowadzono ponowną symulację spadku meteorytu, co pozwoliło zawęzić obszar poszukiwań od fragmentu terenu o wymiarach 300 m na 200 m.
W środę, 22 kwietnia, na miejsce spodziewanego spadku ponownie udało się kilku członków sieci Skytinel. Jedna z par poszukiwaczy, Anna i Paweł Walczakowie, dostrzegli dziurę w ziemi o głębokości ok. 40 cm, z której wydobyli meteoryt żelazny o masie 2,9 kg.
Udokumentowali miejsce spadku, a także zabezpieczyli i oczyścili okaz. Prof. Szymon Kozłowski z OA UW potwierdził, że mają do czynienia z meteorytem żelaznym, najprawdopodobniej oktaedrytem.
„Po otrzymaniu informacji o odnalezieniu meteorytu niezwłocznie udałem się w odwiedziny do znalazców (...) Nie miałem wątpliwości, że w ręce trzymam meteoryt żelazny. W trakcie przejścia przez atmosferę ziemską powierzchnia tej kosmicznej bryły topiła się, a gorąca materia spływała po niej w postaci strużek metalu. (...) W dwóch miejscach dopatrzyłem się wąskich równoległych lub przecinających sią pasków metalu, zapewne kryształów stopu żelazo-niklowego - kamacytu. Według mnie mamy zatem do czynienia z meteorytem żelaznym, oktaedrytem. Takie paski metalu jednoznacznie wskazują na pozaziemskie pochodzenie okazu, gdyż kryształy te rosną przez miliony lat tylko i wyłącznie we wnętrzu planetoid. Oczywiście meteoryt musi być poddany badaniom, aby dokładnie ustalić jego typ i pochodzenie”
- opisał prof. Kozłowski, specjalista meteorytyki, cytowany w informacji.
Pomiary potrwają kilka tygodni
Sieć bolidowa Skytinel rozpoczęła konsultacje w sprawie badań znalezionego meteorytu z zaprzyjaźnionymi jednostkami naukowymi. Eksperci podkreślają, że w przypadku meteorytów znalezionych świeżo po spadku kluczowy jest pomiar krótko żyjących izotopów promieniotwórczych. Rozpoczęcie pomiarów zaplanowano na najbliższą sobotę, 25 kwietnia.
Pomiary potrwają kilka tygodni. Potem ruszy badanie składu meteorytu i jego oficjalna klasyfikacja.
„Obserwacje i znalezienie meteorytu to świetny przykład, jak ogromną rolę odgrywa zaangażowanie pasjonatów - zarówno w obserwacje zjawisk, jak i późniejsze poszukiwania w terenie. Dzięki ich pracy udało się szybko wyznaczyć obszar spadku meteorytu i doprowadzić do odkrycia o dużym znaczeniu dla polskiej i światowej nauki. Cieszy mnie, że w naszej sieci działają także przedstawiciele kilku polskich uczelni, co pozwala od razu prowadzić rzetelną dokumentację i badania znaleziska”
– podkreślił założyciel sieci bolidowej Skytinel, Mateusz Żmija, który wyznaczył obszar spadku.
W 2025 roku na podstawie obserwacji oraz wyliczeń sieci Skytinel odnaleziono dwa nowe spadki meteorytów na terenie Polski - w okolicach miejscowości Drelów oraz Poświętno.
Komentarze
Ingres kard. Konrada Krajewskiego do łódzkiej katedry

"Nie bądźmy bierni". Solidarność organizuje manifestację pod Łódzkim Urzędem Wojewódzkim

Ogromny meteoryt eksplodował nad Ohio. Nagrania obiegły sieć
Ukrainiec znieważył prezydenta RP. Nie odpowie karnie, gdyż prokuratura… umorzyła śledztwo
W Łodzi może dojść do referendum. Chodzi o odwołanie prezydent Hanny Zdanowskiej








