Szukaj
Konto

Wysłuchanie tzw. projektu Gawkowskiego. "Nie ma większych zamordystów niż tzw. demokraci"

04.11.2025 14:42
Zdjęcie ilustracyjne
Źródło: fot. Michał Kubalczyk / Pexels
Komentarzy: 0
We wtorek w Sejmie rozpoczęło się wysłuchanie dot. rządowego projektu ustawy ws. blokowania nielegalnych treści w internecie. – Fundamentem państwa prawa jest to, że winę się dowodzi, a nie dowodzi się niewinności. Sytuacja, w której tworzy się takie rozwiązania, w których trzeba dowodzić niewinności, to jest wstęp do totalitaryzmu – powiedział Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina.
Co musisz wiedzieć
  • 4 listopada 2025 r. Komisja Cyfryzacji rozpoczęła debatę dot. rządowego projektu ustawy ws. blokowania nielegalnych treści w internecie.
  • Projekt zakłada m.in., że prezes UKE będzie mógł wydawać nakazy usunięcia lub zablokowania treści bez udziału sądu.
  • Regulacje obejmują treści dotyczące 27 czynów zabronionych. Decyzje będą wydawane w trybie administracyjnym bez odwołania.
  • - Fundamentem państwa prawa jest to, że winę się dowodzi, a nie dowodzi się niewinności. Sytuacja, w której tworzy się takie rozwiązania, w których trzeba dowodzić niewinności, to jest wstęp do totalitaryzmu - powiedział Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina.

 

Debata w Sejmie dot. aktu o usługach cyfrowych (DSA)

We wtorek 4 listopada 2025 r. o godz. 12 rozpoczęła się debata na sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii dot. rządowego projektu ustawy ws. blokowania nielegalnych treści w internecie. Chodzi o stosowanie w Polsce unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA).

CZYTAJ WIĘCEJ: %3Cmeta%20charset%3D%22UTF-8%22%20%2F%3ECenzura internetu w Polsce? W Sejmie trwa wysłuchanie ws. projektu blokowania treści

Prezes UKE będzie wydawał nakazy blokowania niektórych treści w internecie

Eksperci zwracają uwagę, że nowe regulacje mogą w praktyce wprowadzić możliwość stosowania cenzury politycznej poprzez zablokowanie niewygodnych treści. "Dziennik Gazeta Prawna" informował w styczniu, że resort chce, by prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej bez udziału sądu wydawał nakazy blokowania niektórych treści w internecie.

Projekt uprawnia osoby fizyczne i m.in. prokuraturę, Policję, Krajową Administrację Skarbową, Straż Graniczną (w sprawach dot. handlu ludźmi) do złożenia wniosku o wydanie nakazu zablokowania nielegalnej treści.

O jakie treści chodzi?

Chodzi o treści dotyczące 27 czynów zabronionych Kodeksem karnym, zawierające m.in.: groźby karalne, namowę do popełnienia samobójstwa, pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim, propagowanie ideologii totalitarnych, a także nawoływanie do nienawiści i znieważanie na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych (w tym treści zawierające mowę nienawiści, rozpowszechniane w mediach społecznościowych).

Mocne słowa członka Fundacji Życie i Rodzina

Podczas wysłuchania w Sejmie głos zabrał Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina. Jego zdaniem ustawa, nad którą toczy się debata, zagraża wolności słowa w Polsce.

- Co się stało z wolnymi sądami? Co takiego się wydarzyło w ostatnich miesiącach, że strona, która dochodziła do władzy na hasłach wolnych sądów, przestała tym wolnym sądom ufać i potrzeba załatwiać pewne sprawy decyzją administracyjną? - zapytał podczas debaty Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina.

Zdaniem Kasprzaka "po raz kolejny okazuje się, że nie ma większych zamordystów niż tak zwani demokraci, którzy dochodzą do władzy na różnych takich hasłach, a potem jak tę władzę mają, no to robią, co chcą".

- Mnie osobiście i środowisko, które je reprezentuje, mało interesuje dyrektywa. Mnie interesuje polska konstytucja, bo pod nią podlegamy. (…) Fundamentem państwa prawa jest to, że winę się dowodzi, a nie dowodzi się niewinności. Sytuacja, w której tworzy się takie rozwiązania, w których trzeba dowodzić niewinności, to jest wstęp do totalitaryzmu - podkreślił w swoim przemówieniu.

Kasprzak zaznaczył, że idea ochrony wartości praw autorskich "jest jak najbardziej słuszna, ale nie można przy tej okazji wylewać dziecka z kąpielą i wprowadzać cenzury". Jego zdaniem obecność na sali m.in. osób reprezentujących środowiska LGBT "każe wątpić, czy rzeczywiście chodzi o te prawa autorskie, czy jednak pod tym płaszczykiem jest szykowane coś innego".

Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.11.2025 14:42
Źródło: tysol.pl