"Wielu ludziom anioł wówczas podniósł głowy". Premiera dokumentu "21.37" Mariusza Pilisa

"Czas, który wymknął się diabłu spod kontroli"
Dokument jest zapisem wspomnień związanych z momentem śmierci św. Jana Pawła II, czasu, kiedy - jak mówią bohaterowie filmu - "świat się zatrzymał". Odejście papieża Polaka do Domu Ojca zastaje ludzi występujących w filmie w różnych chwilach - w pracy, w domu, a nawet… w momencie ich własnego ślubu. Reżyser pokazuje godzinę 21.37 2 kwietnia 2005 roku z perspektywy m.in. ks. kard. Stanisława Dziwisza, ks. prof. Roberta Skrzypczaka, Krzysztofa Ziemca, dzwonników z Katedry Wawelskiej, kibiców Cracovii i innych. "Zarzuca nam się, że z pojednanie kibiców Cracovii i Wisły to była tylko chwila. Ale ona była i dla mnie np. była bardzo ważna" - mówi jeden z bohaterów filmu.
Czas pomiędzy śmiercią św. Jana Pawła II a jego pogrzebem był momentem, który jakby wymknął się diabłu spod kontroli. To był czas wielkiego dobra i cudów. Pełniłem wówczas dyżur w konfesjonale i do spowiedzi przychodzili ludzie po 40., 50. latach bez sakramentów… żołnierze Legii Cudzoziemskiej, płatni mordercy… Spowiadałem całe noce, do 3, 4 rano, kiedy już nie byłem w stanie dłużej pełnić posługi, bo już nie rozumiałbym kierowanych do mnie słów
- wspomina początek kwietnia 2005 roku ks. prof. Robert Skrzypczak. "Wielu ludziom anioł podniósł wówczas głowy…" - dodaje. "Że to trwało krótko? Ale zostało w nas. Możemy wracać do tych chwil pamięcią, to w nas jest, mamy ważny punkt odniesienia, który pokazuje nam, że możemy być lepsi" - ta myśl przewija się w kilku momentach filmu "21.37".
Kiedy Jan Paweł II odszedł do Pana, nie zmówiliśmy tradycyjnej modlitwy za zmarłych, ale spontanicznie odśpiewaliśmy hymn dziękczynienia, Te Deum Laudamus
- dzieli się swoim wspomnieniem z chwili przejścia polskiego papieża do Domu Ojca kard. Stanisław Dziwisz.
Czas żałoby, czas nadziei
Występująca w filmie krakowska tłumaczka wspominając 2 kwietnia 2005 roku opowiedziała o grupie zagranicznych dziennikarzy, którymi opiekowała się wówczas zawodowo podczas ich pobytu w Polsce, a którzy nie mogli zrozumieć fenomenu, że oto tłumy ludzi gromadzą się, żeby wspólnie w ciszy patrzeć godzinami w puste okno.
Dokument Pilisa jest zapisem czasu żałoby, ale i czasu nadziei. Ukazane w nim wspomnienia z 2 kwietnia mają wymiar zarówno bardzo indywidualny, jak i wspólnotowy, uniwersalny. Wiele z nich przywołuje łzy wzruszenia - jak sceny z pogrzebu św. Jana Pawła II i przewracanych przez wiatr kartek Ewangeliarza leżącego na trumnie polskiego papieża, czuwanie na krakowskich Błoniach i przed "papieskim oknem" na Franciszkańskiej 3, główne ulice polskich miast tonące w kwiatach i zniczach, spontaniczne gromadzenie się ludzi w miejscach związanych z Ojcem Świętym, wspólną Mszę kibiców Cracovii i Wisły, modlitwę na warszawskim Placu Piłsudskiego i przed kościołem św. Anny.
Trzeba uważać, o co się modlimy, ja prosiłam Pana Boga o to, żeby wielu ludzi towarzyszyło nam modlitwą podczas zawierania przez nas sakramentu małżeństwa. I w naszym ślubie uczestniczyło kilka tysięcy osób
- śmieje się Agnieszka, jedna z bohaterek dokumentu "21.37", która zawierała sakrament małżeństwa właśnie 2 kwietnia 2005 roku o godz. 21 w warszawskim kościele św. Anny. "Ja z kolei chciałem mieć cichy i skromny ślub" - śmieje się jej mąż.
Film "21.37" to także wspomnienia scen z papieskich pielgrzymek - spotkania Ojca Świętego w Radzyminie z weteranami wojny polsko - bolszewickiej i jego słowa o noszonej wobec nich w sercu wdzięczności za wywalczenie Ojczyźnie wolności, niezwykłej Mszy Świętej na krakowskich Błoniach odprawionej przez Jana Pawła II w czasie stanu wojennego i kultywowanego przez niego przesłania o Bożym Miłosierdziu. Nie brakuje w filmie momentów humorystycznych, takich jak np. opowieść o pocałowaniu z radości telewizora, w którym ogłoszono wiadomość o wyborze polskiego papieża czy odpowiedź przejętego weterana wojny polsko - bolszewickiej na udzielenie przez papieża błogosławieństwa… analogicznym gestem pobłogosławienia Ojca Świętego.

"Byłam wtedy tutaj, w Krakowie. To był moment wielkiego smutku, ale też wielkiego pokoju, takie dziwne połączenie…" - dzieli się z rozmowie z portalem Tysol.pl swoimi wspomnieniami z momentu śmierci św. Jana Pawła II siostra Irena z Krakowa.
Papież często z nami rozmawiał i żartował, bardzo lubiłem w nim to, że umiał stworzyć przyjemną atmosferę, że był ludzki. To jest pokazane w tym filmie i cieszę się z tego, nie chciałbym, żeby to było dzieło pompatyczne czy napuszone
- mówi w rozmowie ze mną jeden z bohaterów dokumentu, Ryszard, dzwonnik z Katedry Wawelskiej.
"Niezwykłość momentu śmierci św. Jana Pawła II i czasu, który nastąpił zaraz potem wynika w moim przekonaniu z faktu, iż ta chwila była dotknięciem Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa i że mieliśmy możliwość to odczuć" - stwierdza w filmie ks. prof. Robert Skrzypczak. Nagrodzony oklaskami reżyser filmu Mariusz Pilis podzielił się po projekcji z publicznością krakowskiego kina "Kijów" ważnym przesłaniem: "To wszystko nadal w nas jest. Nie dajmy się dziś zaszczuć. Pamiętajmy o tym chwilach, czerpmy z nich i nie pozwólmy sobie tego odebrać".
Film "21.37" wchodzi do kin 2 kwietnia 2025 r. Zwiastun można obejrzeć TUTAJ.
Abp Galbas: Jan Paweł II postawił Światło Chrystusa wysoko na świeczniku swego życia

Po bulwersującym zdarzeniu w szkole podstawowej ruszył obywatelski apel „Nie zdejmę Krzyża”

Płonie kościół w Lublinie. Strażacy ściągani z okolicznych miejscowości
„Jemu powierzyłam swą drogę”. Giorgia Meloni odwiedziła muzeum św. Jana Pawła II

Czujne oczekiwanie na Boga - Adwent Jana Pawła II

