Wicepremier Gliński odpowiada na tekst GW "Pan kłamie, Panie Premierze": Szanowni Panowie...
20.09.2017 13:22

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Publikujemy w całości odpowiedź wicepremiera, ministra kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotra Glińskiego na skierowany do niego list otwarty prof. dr. hab. Pawła Machcewicza, dr. hab. Piotra M. Majewskiego, dr. Janusza Marszalca, dr. hab. Rafała Wnuka, opublikowany na łamach „Gazety Wyborczej” pt. „Pan kłamie, Panie Premierze” 13 września 2017 r.
Szanowni Panowie,
po lekturze listu skierowanego do mnie, rozesłanego do mediów, muszę z przykrością stwierdzić, że po raz kolejny dopuszczają się Panowie dezinformowania opinii publicznej w kwestii wystawy Muzeum II Wojny Światowej. List swój oparli Panowie na tyleż błędnym, co mającym dezawuować adwersarza w oczach czytelnika założeniu, że nie zwiedziłem rzeczonej wystawy. Skąd i po co taka teza, do której odwołujecie się aż trzykrotnie w krótkim liście? Mam nadzieję, że raczej z zacietrzewienia niźli ze złej woli. W Muzeum oczywiście byłem i wystawę obejrzałem. I - uprzedzam zarzuty - nie po kryjomu, a w zwykły dzień pracy; wiele postronnych osób do mnie podchodziło i z wieloma wymieniałem uwagi. I w pełni podtrzymuję to, co napisałem.
W jaki sposób prezentowana jest na wystawie Irena Sendlerowa czy rotmistrz Pilecki, każdy może naocznie sprawdzić. Nie dyskutujmy o oczywistych faktach. Rola polskiego Kościoła w czasie II wojny światowej jest na wystawie ewidentnie "schowana" (o czym niżej), podobnie jak brak jest zdecydowanego podkreślenia "wyjątkowości polskiego doświadczenia II wojny światowej", co w polskim muzeum, wydaje się, powinno być oczywiste.
Piszą Panowie, że jako przykład tego "doświadczenia" podaję Polskie Państwo Podziemne, a ono na wystawie jest prezentowane (nigdy nie twierdziłem, że nie jest), ale nie odnoszą się Panowie do innych aspektów i wymiarów owej "wyjątkowości", które nie znalazły należytego miejsca na wystawie. Dlaczego? Tego do końca nie wiem. Wiem jednak, bo dla każdego uważnego obserwatora staje się to jasne po obejrzeniu wystawy, w jaki sposób "udało się" Panom - świadomie bądź nie, ale najprawdopodobniej w konsekwencji przyjęcia określonych założeń ideologicznych - wykrzywić obraz polskiego doświadczenia wojennego.
Odpowiedź jest banalna i leży w dwuwarstwowej strukturze prezentacji. Ekspozycja została zaprezentowana poprzez to, co uderza widza na pierwszy rzut oka, co jest najbardziej widoczne, co buduje podstawowe skojarzenia i kształtuje pamięć o wizycie w muzeum, ale także - dodatkowo niejako - poprzez treści dopowiadane, prezentowane gdzieś z boku, na mniejszych planszach, mniejszym drukiem, "za hydrantem", a przede wszystkim schowane w zasobie elektronicznym, który widz musi uruchomić odpowiednim przyciskiem czy dotykiem. Problem w tym, że w 99 proc. przypadków zwiedzający wynoszą z muzeum treści z pierwszej warstwy wrażeń, a tylko nieliczni wgłębiają się bardziej w nieznane fakty i zagadnienia historyczne, których poznanie wymaga większej ilości czasu i pogłębionej analizy.
Dobrym przykładem zadziwiających konsekwencji przyjęcia tej "techniki przekazu" jest np. zestawienie ponurej sali faszyzmu z nieomal wesołą, propagandową salą komunizmu. Inny zadziwiający przekaz to liczebne zrównanie polskiego ruchu oporu z francuskim (według Panów liczyły one 35-40 tys. żołnierzy, gdy sowiecki - aż 500 tys.), czy zestawienie Powstania Warszawskiego z paryskim i słowackim. Dopiero wnikając głębiej, można ewentualnie doszukać się jakichś różnic…
Zarzucają mi Panowie "ideologizację historii". Cóż mogę powiedzieć - złodziej krzyczy: "łapać złodzieja!". Ja nie sprzedaję żadnej ideologii, ja mówię o elementarnej prawdzie historycznej: który ruch oporu w czasie II wojny światowej był silniejszy: polski czy francuski?! Kto stawił opór Hitlerowi, a kto się poddał Niemcom po dwóch tygodniach? To Panowie zrealizowali muzealny projekt ideologiczny tzw. "europejskiej wersji historii". W Polsce. Za prawie pół miliarda złotych. W sytuacji, gdy jednocześnie Wasi mocodawcy zrezygnowali z budowy Muzeum Historii Polski i Muzeum Westerplatte. Dlaczego? Panowie z tytułami naukowymi nie potrafią połączyć tych prostych faktów?
I jeszcze jedno: znowu straszą Panowie sądami. Tym razem za zmianę wystawy. Litości! Jak starzy pieniacze - przegrali już Panowie wszystkie możliwe sądowe potyczki, a wciąż nie potrafią Panowie zaakceptować rzeczywistości. Minister kultury i dziedzictwa narodowego nie tylko może, ale przede wszystkim ma obowiązek bronić prawdy historycznej i dlatego, według informacji dyrekcji Muzeum, wystawa będzie zmieniona w tych miejscach, gdzie jej przekaz odchodzi od prawdy. Nie chcemy w Polsce drugiego Domu Historii Europejskiej.
Z poważaniem,
Piotr Gliński
Warszawa, 19 września 2017 r.
po lekturze listu skierowanego do mnie, rozesłanego do mediów, muszę z przykrością stwierdzić, że po raz kolejny dopuszczają się Panowie dezinformowania opinii publicznej w kwestii wystawy Muzeum II Wojny Światowej. List swój oparli Panowie na tyleż błędnym, co mającym dezawuować adwersarza w oczach czytelnika założeniu, że nie zwiedziłem rzeczonej wystawy. Skąd i po co taka teza, do której odwołujecie się aż trzykrotnie w krótkim liście? Mam nadzieję, że raczej z zacietrzewienia niźli ze złej woli. W Muzeum oczywiście byłem i wystawę obejrzałem. I - uprzedzam zarzuty - nie po kryjomu, a w zwykły dzień pracy; wiele postronnych osób do mnie podchodziło i z wieloma wymieniałem uwagi. I w pełni podtrzymuję to, co napisałem.
W jaki sposób prezentowana jest na wystawie Irena Sendlerowa czy rotmistrz Pilecki, każdy może naocznie sprawdzić. Nie dyskutujmy o oczywistych faktach. Rola polskiego Kościoła w czasie II wojny światowej jest na wystawie ewidentnie "schowana" (o czym niżej), podobnie jak brak jest zdecydowanego podkreślenia "wyjątkowości polskiego doświadczenia II wojny światowej", co w polskim muzeum, wydaje się, powinno być oczywiste.
Piszą Panowie, że jako przykład tego "doświadczenia" podaję Polskie Państwo Podziemne, a ono na wystawie jest prezentowane (nigdy nie twierdziłem, że nie jest), ale nie odnoszą się Panowie do innych aspektów i wymiarów owej "wyjątkowości", które nie znalazły należytego miejsca na wystawie. Dlaczego? Tego do końca nie wiem. Wiem jednak, bo dla każdego uważnego obserwatora staje się to jasne po obejrzeniu wystawy, w jaki sposób "udało się" Panom - świadomie bądź nie, ale najprawdopodobniej w konsekwencji przyjęcia określonych założeń ideologicznych - wykrzywić obraz polskiego doświadczenia wojennego.
Odpowiedź jest banalna i leży w dwuwarstwowej strukturze prezentacji. Ekspozycja została zaprezentowana poprzez to, co uderza widza na pierwszy rzut oka, co jest najbardziej widoczne, co buduje podstawowe skojarzenia i kształtuje pamięć o wizycie w muzeum, ale także - dodatkowo niejako - poprzez treści dopowiadane, prezentowane gdzieś z boku, na mniejszych planszach, mniejszym drukiem, "za hydrantem", a przede wszystkim schowane w zasobie elektronicznym, który widz musi uruchomić odpowiednim przyciskiem czy dotykiem. Problem w tym, że w 99 proc. przypadków zwiedzający wynoszą z muzeum treści z pierwszej warstwy wrażeń, a tylko nieliczni wgłębiają się bardziej w nieznane fakty i zagadnienia historyczne, których poznanie wymaga większej ilości czasu i pogłębionej analizy.
Dobrym przykładem zadziwiających konsekwencji przyjęcia tej "techniki przekazu" jest np. zestawienie ponurej sali faszyzmu z nieomal wesołą, propagandową salą komunizmu. Inny zadziwiający przekaz to liczebne zrównanie polskiego ruchu oporu z francuskim (według Panów liczyły one 35-40 tys. żołnierzy, gdy sowiecki - aż 500 tys.), czy zestawienie Powstania Warszawskiego z paryskim i słowackim. Dopiero wnikając głębiej, można ewentualnie doszukać się jakichś różnic…
Zarzucają mi Panowie "ideologizację historii". Cóż mogę powiedzieć - złodziej krzyczy: "łapać złodzieja!". Ja nie sprzedaję żadnej ideologii, ja mówię o elementarnej prawdzie historycznej: który ruch oporu w czasie II wojny światowej był silniejszy: polski czy francuski?! Kto stawił opór Hitlerowi, a kto się poddał Niemcom po dwóch tygodniach? To Panowie zrealizowali muzealny projekt ideologiczny tzw. "europejskiej wersji historii". W Polsce. Za prawie pół miliarda złotych. W sytuacji, gdy jednocześnie Wasi mocodawcy zrezygnowali z budowy Muzeum Historii Polski i Muzeum Westerplatte. Dlaczego? Panowie z tytułami naukowymi nie potrafią połączyć tych prostych faktów?
I jeszcze jedno: znowu straszą Panowie sądami. Tym razem za zmianę wystawy. Litości! Jak starzy pieniacze - przegrali już Panowie wszystkie możliwe sądowe potyczki, a wciąż nie potrafią Panowie zaakceptować rzeczywistości. Minister kultury i dziedzictwa narodowego nie tylko może, ale przede wszystkim ma obowiązek bronić prawdy historycznej i dlatego, według informacji dyrekcji Muzeum, wystawa będzie zmieniona w tych miejscach, gdzie jej przekaz odchodzi od prawdy. Nie chcemy w Polsce drugiego Domu Historii Europejskiej.
Z poważaniem,
Piotr Gliński
Warszawa, 19 września 2017 r.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 20.09.2017 13:22
Komentarze
PiS ustala program do 2027 roku. Piotr Gliński ujawnia kluczowe założenia
25.10.2025 09:43

Komentarzy: 0
Kwestie tożsamościowe, związane ze zmianami cywilizacyjnymi na świecie, są podstawą do przygotowania programu politycznego – powiedział PAP prof. Piotr Glińsk, poseł PiS, były wicepremier i minister kultury, który odpowiadał za przygotowanie konwencji programowej ugrupowania, która odbywa się w Katowicach.
Czytaj więcej
Śledczy ws. nabycia działek przez Morawieckich: Brak podstaw do zarzutów
25.09.2025 13:14

Komentarzy: 0
Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu zakończyła postępowanie w sprawie sprzedaży przez wrocławską parafię działek rolnych rodzinie byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Śledczy uznali, że zebrany materiał dowodowy nie pozwala na stwierdzenie popełnienia przestępstwa.
Czytaj więcej
Piotr Skwieciński: Poniżanie się za nic
14.09.2025 12:18

Komentarzy: 0
Czy pamiętają Państwo sprawę Pabla Gonzáleza, czyli Pawła Aleksiejewicza Rubcowa, rosyjskiego agenta, który z sukcesem penetrował Ukrainę, środowiska rosyjskiej emigracji i polskich antypisowskich dziennikarzy (łącząc skutecznie przyjemne z pożytecznym, tj. – jak to się kiedyś mówiło – taśmowo kosząc rozmaite zaangażowane politycznie damy) i który został aresztowany w Polsce, a potem wypuszczony w ramach wielkiej wymiany aresztowanych w USA i Niemczech rosyjskich szpiegów na więzionych w łagrach rosyjskich demokratów?
Czytaj więcej
Prezydent Nawrocki w Muzeum II Wojny Światowej: „Dzień poświęcony bohaterom”
10.08.2025 17:24

Komentarzy: 0
Podczas wizyty w rodzinnym Gdańsku prezydent Karol Nawrocki odwiedził Muzeum II Wojny Światowej, gdzie złożył hołd polskim bohaterom i podziękował wszystkim, którzy przez lata domagali się ich obecności na ekspozycji. Przypomnijmy, że przed objęciem stanowiska prezesa IPN Nawrocki kierował tym muzeum w latach 2017–2021.
Czytaj więcej
Decyzja zapadła. Agora zwolni niemal 50 pracowników
16.07.2025 19:57

Komentarzy: 0
Wyborcza sp. z o.o, zależna od Agory, zawarła porozumienie ze związkiem zawodowym o przeprowadzeniu zwolnienia grupowego, które obejmie do 49 pracowników w obszarze druku - poinformowała w środę w komunikacie giełdowym Agora.
Czytaj więcej