Marcin Bąk: Jak znosić upały i niepogodę?

Trzy trójki
W survivalu istnieje słynna zasada trzech trójek. Bez tlenu umieramy po trzech minutach, bez wody po trzech dniach, bez jedzenia po trzech tygodniach. To rzecz jasna pewien ogólny schemat, tak naprawdę wiele zależy od dodatkowych czynników, takich jak zewnętrzna temperatura, kondycja wyjściowa danej osoby, przygotowanie i tym podobne. W przypadku drugiej trójki, czyli wody, zależność od temperatury i wykonywanego przez nas wysiłku jest wyjątkowo zauważalna. Dlatego jedną z ważnych, survivalowych umiejętności jest pozyskiwanie czystej, nadającej się do picia wody. Mnie zawsze fascynowało to, jak do spraw wody i odpowiedniego nawodnienia podchodziły rzymskie legiony. Warto się im przypatrzyć, już choćby dlatego że było to najlepsze wojsko antycznego świata, które zdołało podbić ogromne krainy, leżące zarówno w strefie umiarkowanej jak i gorącej.
Posca – napój legionistów
Przed założeniem obozu zwiadowcy legionu bardzo uważnie badali teren i starli się znaleźć miejsce posiadające dostęp do odpowiedniej ilości wody nadającej się do picia. Legion liczył kilka tysięcy ludzi, do tego dochodziło drugie tyle w oddziałach posiłkowych i służący, nie zaliczani w szeregi kombatantów ale również potrzebujący wody do picia. Cała logistyka legionu opierała się na zwierzętach – koniach i mułach z których każdy również potrzebował wody. To daje nam łącznie ogromne ilości wody zużywane codziennie przez ludzi i zwierzęta tworzące armię rzymską. Nie dziwi więc, że trasę marszu starano się wybierać wzdłuż rzek a jedną z najważniejszych informacji zbieranych przez zwiadowców było rozmieszczenie studni. Podstawowym sposobem nawadniania się, zarówno w obozie jak i podczas morderczych marszów z ciężkim ekwipunkiem było picie napoju o nazwie posca. Przepis był stosunkowo prosty – do amfory z wodą dodawano kubek octu winnego, czyli de facto skwaśniałego wina i mieszano ze sobą. To była podstawa, którą wzbogacano jeszcze o parę szczypt soli, garść ziół takich jak mięta dla poprawienia smaku, czasem kilka łyżek miodu. Całość ma smak dość specyficzny ale można się do niego przyzwyczaić. Działało wyśmienicie! Rzymianie nie mieli rzecz jasna pojęcia o chorobotwórczych mikroorganizmach jednak posiadali doświadczenie, że ci którzy pili samą wodę chorowali znacznie częściej od ludzi nawadniających się poscą. Kwas octowy zawarty w napoju hamował rozwój bakterii chorobotwórczych a warto pamiętać, że choroby były prawdziwą plagą dawnych armii, powodując często straty większe niż bitewne. Odrobina soli zawarta w posce uzupełniała z kolei elektrolity, jakie żołnierze tracili pocąc się obficie podczas marszu. Maszerowali bowiem długie godziny, w piaskach Libii, nad Eufratem, czy w gorących górach Syrii. Posca, przelewana z amfor do skórzanych bukłaków dawała nawodnienie i umożliwiała funkcjonowanie w suchym, gorącym klimacie.
Zimą też warto się nawadniać
Co jednak z tymi żołnierzami, którym przyszło służyć na obszarach położonych dalej na północ od Rzymu, tam gdzie trzeba było ścierać się z walecznymi Celtami lub Germanami a zimą radzić sobie w mrozie? Wiedza z zakresu survivalu mówi nam, że nawodnienie jest równie ważne zimą jak i latem. Odwodnić można się bowiem bardzo szybko, nawet przy mrozie sięgającym kilkunastu stopni poniżej zera. Sam byłem świadkiem takiej sytuacji, podczas całodniowego ostrego marszu leśnego przy mroźnej pogodzie. Jak to w ogóle jest możliwe? Zimą nasz organizm również potrzebuje wody, podczas intensywnego wysiłku pocimy się i zużywamy wodę tak jak latem. Nasze pragnienie może być jednak oszukane przez temperaturę panującą na zewnątrz. Trzeba się więc stale nawadniać, nawet wtedy gdy nie czujemy pragnienia. Rzymianie wiedzieli to z praktyki i również w dalekich garnizonach, podczas panujących mrozów, legioniści pili swój podstawowy napój czyli poscę. Tym razem często grzaną, z dodatkiem korzeni, miodu i ziół rozgrzewających, jeśli była oczywiście taka możliwość. Warto przyglądać się prostym rozwiązaniom rzymskich legionów, bo dawały im one znaczną przewagę nad przeciwnikiem, kto wie czy nie większą niż rewelacyjny gladius czy metalowa zbroja.
Armaggedon klimatyczny, którym straszą politycy i eksperci, albo się wydarzy albo nie wydarzy. Jeśli wierzyć geologom, to wahnięcia klimatu to w jedną to w drugą stronę miały miejsce na naszej planecie już wielokrotnie. Czy umiemy im się przeciwstawić? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, wiem jednak, ze człowiek potrafi się adaptować do każdych warunków, także pogodowych. Nie czekając na alerty RCB warto rozwijać w sobie umiejętności radzenia w różnych sytuacjach pogodowych, czerpiąc czasem z doświadczeń pokoleń minionych.
Komentarze
Ważny komunikat dla mieszkańców województwa zachodniopomorskiego

Czerwone flagi nad Bałtykiem. GIS zamyka część kąpielisk
Pilny komunikat dla mieszkańców Szczecina
Tragiczne statystyki w Polsce. Tyle osób utonęło od początku roku








