[Tylko w "TS"] Karuzela z blogerami. Rosemann: Gigant
![[Tylko w "TS"] Karuzela z blogerami. Rosemann: Gigant](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/ad2a3941-344c-4ad5-a02a-ec9930a04cf3/29488.jpg?p=article_hero_mobile)
Słuchając dziś wspominających Jana Olszewskiego, można chwilami odnieść wrażenie, że w polityce czy wręcz w historii Polski pojawił się on 5 grudnia 1991 r., by 4 czerwca 1992 r. definitywnie z niej zniknąć. Mało się pamięta, a może i wie, o jego wcześniejszej drodze życiowej obejmującej udział w Powstaniu Warszawskim, ogromną rolę w tworzenie opozycji wobec komunistycznego reżimu. Lepiej znany jest jako obrońca w procesach politycznych czasów PRL-u.
Być może dorobek rządu Jana Olszewskiego, jak chcieliby widzieć jego krytycy, nie należał do imponujących. Po latach rzeczywiście bez solidnej kwerendy trudno przypomnieć sobie nie tylko działania tego gabinetu, ale nawet choćby w przybliżeniu jego skład i koalicję, która go tworzyła.
Ci, którzy mają nieco lepszą pamięć, bez wątpienia najbardziej kojarzą z czasów rządu Jana Olszewskiego jego sprzeciw wobec kuriozalnego pomysłu tworzenia w miejscu dotychczasowego stacjonowania wojsk ZSRR na terenie Polski mieszanych, polsko-sowieckich przedsięwzięć gospodarczych. O pomyśle do dziś niezidentyfikowanego autora specyficznej koncepcji ukształtowania na wzór neokolonialny naszych stosunków z wychodzącą z komunizmu Rosją Jan Olszewski powiedział wprost, że był on zdradą stanu.
Doskonale rozumiem tych, których irytuje postrzeganie Jana Olszewskiego wyłącznie przez pryzmat tzw. lewego czerwcowego, czyli upadku jego rządu w kontekście sejmowej awantury o lustrację. Niemniej takie widzenie jest o tyle uzasadnione, że 4 czerwca 1992 r. Jan Olszewski, być może zupełnie bez jakiegoś szczególnego starania o to, stał się patronem - czy też raczej symbolem - tej Polski, w której dotychczasowy podział na "tych z betonu i tych ze styropianu", czyli na przedstawicieli komunistycznego i postkomunistycznego establishmentu oraz opozycji demokratycznej, zastąpił podział na - jak to się mówi dziś nieco poetycko - "drugie pokolenie UB i drugie pokolenie AK".
Bez tej nocy, w czasie której "liczono głosy", zainicjowano niebywałą karierę "pana Waldka" i zdecydowano "nie wpuścić ich tam", być może nie uświadomilibyśmy sobie, jak wielki wpływ na nasze życie mieli i mają niestety ludzie, którzy kiedyś zderzyli się z machiną totalitarnego państwa i z tego zderzenia nie wyszli bez skazy. Sposób, w jaki próbowano przejść nad tym do porządku, także decydując się wówczas, 4 czerwca 1992 r., na rozwiązanie przez wielu wprost nazywane zamachem stanu, budził i nadal budzi wątpliwości co do tego choćby, czy i kiedy "skończył się w Polsce komunizm".
Trudno powiedzieć, kiedy i czy w ogóle uda nam się ostatecznie wyrwać spod wpływu jawnych i niejawnych podopiecznych Kiszczaka i jego poprzedników. Jeśli tak, w olbrzymiej części będzie to zasługa Pana Jana. I to będzie jego najtrwalszym pomnikiem, choć mam nadzieję, że te klasyczne też się pojawią. I to szybko.
rosemann
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (08/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Ci, którzy mają nieco lepszą pamięć, bez wątpienia najbardziej kojarzą z czasów rządu Jana Olszewskiego jego sprzeciw wobec kuriozalnego pomysłu tworzenia w miejscu dotychczasowego stacjonowania wojsk ZSRR na terenie Polski mieszanych, polsko-sowieckich przedsięwzięć gospodarczych. O pomyśle do dziś niezidentyfikowanego autora specyficznej koncepcji ukształtowania na wzór neokolonialny naszych stosunków z wychodzącą z komunizmu Rosją Jan Olszewski powiedział wprost, że był on zdradą stanu.
Doskonale rozumiem tych, których irytuje postrzeganie Jana Olszewskiego wyłącznie przez pryzmat tzw. lewego czerwcowego, czyli upadku jego rządu w kontekście sejmowej awantury o lustrację. Niemniej takie widzenie jest o tyle uzasadnione, że 4 czerwca 1992 r. Jan Olszewski, być może zupełnie bez jakiegoś szczególnego starania o to, stał się patronem - czy też raczej symbolem - tej Polski, w której dotychczasowy podział na "tych z betonu i tych ze styropianu", czyli na przedstawicieli komunistycznego i postkomunistycznego establishmentu oraz opozycji demokratycznej, zastąpił podział na - jak to się mówi dziś nieco poetycko - "drugie pokolenie UB i drugie pokolenie AK".
Bez tej nocy, w czasie której "liczono głosy", zainicjowano niebywałą karierę "pana Waldka" i zdecydowano "nie wpuścić ich tam", być może nie uświadomilibyśmy sobie, jak wielki wpływ na nasze życie mieli i mają niestety ludzie, którzy kiedyś zderzyli się z machiną totalitarnego państwa i z tego zderzenia nie wyszli bez skazy. Sposób, w jaki próbowano przejść nad tym do porządku, także decydując się wówczas, 4 czerwca 1992 r., na rozwiązanie przez wielu wprost nazywane zamachem stanu, budził i nadal budzi wątpliwości co do tego choćby, czy i kiedy "skończył się w Polsce komunizm".
Trudno powiedzieć, kiedy i czy w ogóle uda nam się ostatecznie wyrwać spod wpływu jawnych i niejawnych podopiecznych Kiszczaka i jego poprzedników. Jeśli tak, w olbrzymiej części będzie to zasługa Pana Jana. I to będzie jego najtrwalszym pomnikiem, choć mam nadzieję, że te klasyczne też się pojawią. I to szybko.
rosemann
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (08/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 20.02.2019 21:49
Komentarze
Co dalej z PiS? Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
03.08.2026 15:35

Komentarzy: 0
Co dalej z PiS? — to główny temat najnowszego numeru „Tygodnika Solidarność”. Analizujemy przyczyny rozłamu w największej partii prawicy, znaczenie odejścia ludzi związanych z Mateuszem Morawieckim oraz pytanie o przyszłość całego obozu konserwatywnego. W numerze także najważniejsze spory krajowe, tematy gospodarcze, społeczne i kulturalne oraz komentarze naszych publicystów.
Czytaj więcej
Historia arcypolska. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
27.07.2026 16:28

Komentarzy: 0
W nowym numerze „Tygodnika Solidarność” wracamy do Powstania Warszawskiego – wydarzenia, które po 82 latach wciąż pozostaje jednym z fundamentów polskiej pamięci narodowej. Piszemy o walce o cześć dla bohaterów sierpnia 1944 roku, o młodym pokoleniu, które przejmuje ich dziedzictwo, oraz o tym, jak historia nadal wpływa na współczesne spory. W numerze także najważniejsze tematy polityczne, gospodarcze, społeczne, związkowe i kulturalne.
Czytaj więcej
Dziennikarz vs mediaworker. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
13.07.2026 18:24

Komentarzy: 0
Czy media przestały pełnić swoją podstawową misję, stając się narzędziem politycznej walki? Stronnicze reakcje na kolejne afery władzy każą postawić pytanie o kondycję współczesnego dziennikarstwa i przyszłość tego zawodu. Skąd bierze się narastające społeczne zniechęcenie do mediów? Czy możliwe jest odwrócenie tego trendu? Temu zagadnieniu poświęcamy najnowszy numer „Tygodnika Solidarność”. Oprócz obszernego tematu numeru przygotowaliśmy także analizy dotyczące polityki krajowej i zagranicznej, teksty historyczne i religijne oraz relacje z działalności NSZZ „Solidarność”.
Czytaj więcej
Rafał Woś: Planowanie wakacji to piękny moment
07.07.2026 17:59

Komentarzy: 0
Wakacje są potrzebne. Każdemu. I chyba tylko prowokator albo szaleniec może przekonywać, że jest inaczej. A nawet jak będzie przekonywał, to nie zamierzam dać się przekonać. Sorry, Winnetou, ale taki mamy klimat.
Czytaj więcej
Jakie plany na wakacje? Nowy numer "Tygodnika Solidarnośc"
06.07.2026 17:05

Komentarzy: 0
Wakacje zwykle kojarzą się z oddechem od spraw bieżących, ale rzeczywistość polityczna i społeczna nie zatrzymuje się ani na moment. W najnowszym „Tygodniku Solidarność” prowadzimy Czytelnika przez konflikty polityczne, gorące debaty społeczne i spory o prawa pracownicze.
Czytaj więcej