Szukaj
Konto

[Tylko u nas] Waldemar Krysiak: Z każdym dniem ukaranie transaktywistów z Discorda, wydaje mi się mniej realne

28.05.2021 21:51
grafika okładkowa Tygodnika Solidarność
Źródło: Cezary Krysztopa
Komentarzy: 0
Nie wiem, czy myślałem dawniej, że będę zeznawać kiedyś jako świadek. Dzisiaj nie muszę już się zastanawiać, bo wczoraj miałem okazję zrobić to pierwszy raz w życiu. Bo byłem w Warszawie opowiedzieć o tajnym, nielegalnym serwerze transaktywistów. Serwerze, dzięki któremu sprzedawano nieletnim hormony. Serwerze, na którym można było znaleźć porady samokastracji dla nastolatków, serwerze, którego admin przyznawał, że krzywdzenie najmłodszych to jego fetysz.

Czytaj również: [TYLKO U NAS] Pełen tekst reportażu o tajnych czatach trans-aktywistów. "Zmień sobie płeć, dzieciaku" + screeny

[Tylko u nas] Waldemar Krysiak: Tajne czaty transaktywistów. Najczęściej zadawane pytania + nowe screeny

Kiedy rok temu odkryłem na Discordzie serwer, na którym transseksualiści zachęcali dzieci do okaleczania swoich ciał, czułem oburzenie, ale nie byłem zszokowany. Słyszałem o takich rzeczach. Wiedziałem, że dzieją się w innych krajach. Wtedy, latem 2020r. zrozumiałem jedynie, że ten horror dotarł już do Polski.

Liczyłem na rychłe śledztwo - w przypadku przestępstw popełnionych on-line szybka reakcja może być decydująca. Ostatecznie, do prokuratury wpłynęły dwa zawiadomienia i mimo że wszystkie lewicowe gazety temat przemilczały, to sprawa była na tyle głośna, że spodziewałem się jej sprawnego przebiegu. Nie miałem racji.

Pierwszy termin zeznawania w październiku nigdy nie nadszedł. Nie wiem dlaczego. Miałem oczekiwać kontaktu w celu ustalenia terminu. Kontaktu nigdy nie było. Potem było kilka rozmów telefonicznych, zagubiony list z prokuratury, który nigdy do mnie nie dotarł i lockdown.

Dopiero kilka tygodni temu udało się ustalić nowy termin. I wczoraj były zeznania, dla których przyjechałem do Warszawy, do Polski.

Czuje się dobrze, że mam to za sobą. Dziwię się, jak bardzo wszystko pozostało w mojej pamięci. Nawet po wielu miesiącach od odkrycia obrzydłego gniazda ideologi gender, pamiętałem wiele szczegółów od razu. Zeznania trwały prawie trzy godziny. Powiedziałem wszystko, co wiedziałem. I czekam na ciąg dalszy.

I tak czekając, przeglądam screeny, które przekazaliśmy wtedy prokuraturze. W artykule pokazaliśmy ich tylko mały ułamek, w rzeczywistości było ich wiele więcej.

Rozmowy o seksie z dziećmi.

Duma z nielegalnie zdobytych leków.

Fałszowanie recept.

"Im młodsze dziecko, tym bardziej podatne na hormony!"

"Pot mi cieknie po cyckach!"

Wzmianka o zamianie: "hormony za zdjęcia dzieci"

"Namawianie na to ludzi bardzo mnie rajcuje"

… czytam screen za screenem, wypowiedź transseksualisty jedna za drugą. Kilka takich wypowiedzi na każdym screenie. Setki screenów...

Nie wiem, co będzie dalej. Ale mam nadzieję, że tak to się nie skończy. Że odpowiedzialni za serwer zostaną ukarani.

Z każdym dniem zwłoki jednak staje się to mniej realne.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 28.05.2021 21:51
Źródło: Tysol.pl