[Tylko u nas] Marcin Bąk: "Sama praca, bez zabawy, z nudów zdechnie Jack niebawem"
![[Tylko u nas] Marcin Bąk: "Sama praca, bez zabawy, z nudów zdechnie Jack niebawem"](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/4215c063-f534-4668-a82d-378c4175a42b/51804.jpg?p=article_hero_mobile)
„Sama praca, bez zabawy, z nudów zdechnie Jack niebawem”. Kto oglądał film Stanleya Kubricka „Lśnienie” i czytał książkę Stephena Kinga o tym samym tytule , doskonale zna ten cytat. Oraz wie, jak się to wszystko skończyło…
Czas letnich wakacji to dobra chwila na refleksję nad naszym odpoczynkiem. Jak wykorzystujemy czas wolny, czy o niego walczymy dla siebie i czy jest on dla nas tylko "przerwą w pracy"? Jakimi w ogóle jesteśmy pracownikami? W tych rozważaniach mamy do czynienia z dwoma skrajnościami. Z jednej strony człowiek, jako istota biologiczna, kieruje się w działaniach instynktami i stara jak może ograniczać rozchód energii na zbędną aktywność. Ta nieco przeintelektualizowana definicja oznacza w języku potocznym zwyczajne lenistwo. Tak, lenistwo jest, patrząc czysto biologicznie, zwyczajną i zdrową reakcją na stan, w którym nie musimy ani zdobywać pożywienia ani uciekać przed niebezpieczeństwem. Ani wykonywać tańców w okresie godowym. Jeśli zwierzęta są najedzone i nic im nie grozi, to nic nie robią, oddają się lenistwu. Ludzie są jednak czymś więcej niż zwierzętami, wykształcili wciągu tysiącleci zdolność do uczenia się i do wykonywania męczącej, celowej pracy, która efekty przynosi dopiero w jakiejś przyszłości. Od małego uczymy się zwalczać naturalną chęć leniuchowania i podejmować pracę - wysiłek, który jest nieprzyjemny, co tu kryć. Bez pracy nie ma jednak kołaczy, jak mówi ludowa mądrość i jest to prawda. Praca daje nam środki do życia i pozwala się realizować jako jednostkom ludzkim.
Jest też drugi biegun, druga skrajność. To pracoholizm, zatracenie się w pracy, wykonywanie pracy dla niej samej i traktowanie jako celu samego w sobie. Jest to problem i zdaje się, że bywał już problemem w czasach zamierzchłych. Dostrzegali to dawni Egipcjanie czy Babilończycy, ustanawiając różne święta, podczas których nie pracowano, za to można się było oddawać zabawie. Naród żydowski w swoim prawie religijnym, które było zresztą tożsame z państwowym, wprowadził jako pierwszy chyba, nie tylko przywilej ale wręcz obowiązek świętowania w określonych cyklach. Sześć dni pracy i siódmy dzień, przeznaczony na odpoczynek, sprawy boże i świętowanie z rodziną. To prawo wyróżniało Żydów z innych, współczesnych im narodów. Było obligatoryjne dla wszystkich synów Izraela, bez wyjątków. Nie mógł pracować w dzień święty król, minister, bogaty właściciel winnicy ale nie można też było zmusić nikogo z biednych do pracy. Nawet niewolnicy, najniżej stojąca w hierarchii grupa zawodowa, byli tym prawem chronieni przed zmuszaniem do pracy bez końca. Tradycja święcenia szabatu, powstrzymywania się od ciężkiej pracy, była dla Żydów nieraz trudna - komplikowała bardzo chociażby działania wojenne. Nie można było przecież w sobotę ani walczyć ani wykonywać długich marszów. Pomogła jednak utrzymać tożsamość narodową, szczególnie podczas trwającego dwadzieścia wieków rozproszenia w diasporze. Kultura chrześcijańska przejęła z tradycji Starego Testamentu między innymi poszanowanie dla jednego dnia w tygodniu, podczas którego należy powstrzymać się od pracy, z tym, że dla chrześcijan stał się to dzień pierwszy, na pamiątkę Dnia w którym zmartwychwstał Chrystus. W Polsce jeszcze niedawno bardzo skrupulatnie przestrzegano zakazu pracy w niedziele i dni święta.
Dużo zmieniło się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Znowu posłużę się przykładem miejskiej tym razem anegdoty.
Pracownicy w dużym korpo widzą, że ich kolega tuż przed 16.00 szybkim ruchem zbiera swoje rzeczy i punktualnie o 16.00 wychodzi z pracy. Po jakimś czasie biorą go na stronę i w konfidencji mówią mu:
- słuchaj stary, nie rób tak, jak tak będziesz robił i szefostwo zobaczy, to wywalą cię z firmy a i nam może się dostać.
- Spokojnie, jestem teraz na urlopie - odpowiada pracownik…
Tak to często w tej chwili wygląda. Najbardziej skrajną sytuację, jeśli chodzi o zatracenie się w pracy, mamy w Japonii. Rok po roku smutne statystyki podają ile osób zmarło w pracy z przepracowania na jednostkę zwana karoshi. Taka jest specyfika Japonii, która przeskoczyła jednym susem z feudalizmu do gospodarki kapitalistycznej. Wzorce postępowania typowe dla kodeksu samurajów zostały przeniesione do stosunków panujących w kapitalistycznych firmach. Co jest ideałem japońskiego wojownika? Wierna służba swemu daimyo, najlepiej - aż do śmierci na polu bitwy. Bitwy zamieniły się w rywalizację kapitalistyczną ale kodeks bushido działa dalej. W japońskich korporacjach pracuje się całe życie, czasem synowie podejmują pracę w tej samej firmie, w której pracował ojciec i dziadek. Nie jest też rzadka śmierć z przepracowania w miejscu pracy. Jak na wiernego samuraja przystało…
Myślę, że przy całym szacunku dla japońskiej tradycji bushido, to jest akurat coś, czego nie musimy i nawet nie powinniśmy kopiować. Bliższe nam jest chyba starotestamentowe, wsparte Ewangelią podejście do pracy, jako części życia. Ważnej, lecz nie najważniejszej. W życiu człowieka powinien być czas na pracę, czas na odpoczynek, czas na duchowość i życie rodzinne. Dopiero gdy uda się nam zapewnić równowagę między tymi czterema sferami życia możemy mówić o harmonijnym rozwoju. Patrząc z perspektywy pracodawcy umożliwienie takiego harmonijnego rozwoju swoim pracownikom jest również korzystne, jak mówi inne ludowe przysłowie -" z niewolnika nie ma pracownika".
O tym wszystkim warto pamiętać teraz podczas wakacji, gdy bierzemy lub planujemy urlopy. Róbmy to z głową, tak, by wykorzystać maksymalnie ten czas.
Jest też drugi biegun, druga skrajność. To pracoholizm, zatracenie się w pracy, wykonywanie pracy dla niej samej i traktowanie jako celu samego w sobie. Jest to problem i zdaje się, że bywał już problemem w czasach zamierzchłych. Dostrzegali to dawni Egipcjanie czy Babilończycy, ustanawiając różne święta, podczas których nie pracowano, za to można się było oddawać zabawie. Naród żydowski w swoim prawie religijnym, które było zresztą tożsame z państwowym, wprowadził jako pierwszy chyba, nie tylko przywilej ale wręcz obowiązek świętowania w określonych cyklach. Sześć dni pracy i siódmy dzień, przeznaczony na odpoczynek, sprawy boże i świętowanie z rodziną. To prawo wyróżniało Żydów z innych, współczesnych im narodów. Było obligatoryjne dla wszystkich synów Izraela, bez wyjątków. Nie mógł pracować w dzień święty król, minister, bogaty właściciel winnicy ale nie można też było zmusić nikogo z biednych do pracy. Nawet niewolnicy, najniżej stojąca w hierarchii grupa zawodowa, byli tym prawem chronieni przed zmuszaniem do pracy bez końca. Tradycja święcenia szabatu, powstrzymywania się od ciężkiej pracy, była dla Żydów nieraz trudna - komplikowała bardzo chociażby działania wojenne. Nie można było przecież w sobotę ani walczyć ani wykonywać długich marszów. Pomogła jednak utrzymać tożsamość narodową, szczególnie podczas trwającego dwadzieścia wieków rozproszenia w diasporze. Kultura chrześcijańska przejęła z tradycji Starego Testamentu między innymi poszanowanie dla jednego dnia w tygodniu, podczas którego należy powstrzymać się od pracy, z tym, że dla chrześcijan stał się to dzień pierwszy, na pamiątkę Dnia w którym zmartwychwstał Chrystus. W Polsce jeszcze niedawno bardzo skrupulatnie przestrzegano zakazu pracy w niedziele i dni święta.
Dużo zmieniło się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Znowu posłużę się przykładem miejskiej tym razem anegdoty.
Pracownicy w dużym korpo widzą, że ich kolega tuż przed 16.00 szybkim ruchem zbiera swoje rzeczy i punktualnie o 16.00 wychodzi z pracy. Po jakimś czasie biorą go na stronę i w konfidencji mówią mu:
- słuchaj stary, nie rób tak, jak tak będziesz robił i szefostwo zobaczy, to wywalą cię z firmy a i nam może się dostać.
- Spokojnie, jestem teraz na urlopie - odpowiada pracownik…
Tak to często w tej chwili wygląda. Najbardziej skrajną sytuację, jeśli chodzi o zatracenie się w pracy, mamy w Japonii. Rok po roku smutne statystyki podają ile osób zmarło w pracy z przepracowania na jednostkę zwana karoshi. Taka jest specyfika Japonii, która przeskoczyła jednym susem z feudalizmu do gospodarki kapitalistycznej. Wzorce postępowania typowe dla kodeksu samurajów zostały przeniesione do stosunków panujących w kapitalistycznych firmach. Co jest ideałem japońskiego wojownika? Wierna służba swemu daimyo, najlepiej - aż do śmierci na polu bitwy. Bitwy zamieniły się w rywalizację kapitalistyczną ale kodeks bushido działa dalej. W japońskich korporacjach pracuje się całe życie, czasem synowie podejmują pracę w tej samej firmie, w której pracował ojciec i dziadek. Nie jest też rzadka śmierć z przepracowania w miejscu pracy. Jak na wiernego samuraja przystało…
Myślę, że przy całym szacunku dla japońskiej tradycji bushido, to jest akurat coś, czego nie musimy i nawet nie powinniśmy kopiować. Bliższe nam jest chyba starotestamentowe, wsparte Ewangelią podejście do pracy, jako części życia. Ważnej, lecz nie najważniejszej. W życiu człowieka powinien być czas na pracę, czas na odpoczynek, czas na duchowość i życie rodzinne. Dopiero gdy uda się nam zapewnić równowagę między tymi czterema sferami życia możemy mówić o harmonijnym rozwoju. Patrząc z perspektywy pracodawcy umożliwienie takiego harmonijnego rozwoju swoim pracownikom jest również korzystne, jak mówi inne ludowe przysłowie -" z niewolnika nie ma pracownika".
O tym wszystkim warto pamiętać teraz podczas wakacji, gdy bierzemy lub planujemy urlopy. Róbmy to z głową, tak, by wykorzystać maksymalnie ten czas.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 08.08.2020 23:54
Komentarze
Kryzys energetyczny na Węgrzech. Rząd zamknął elektrownię atomową
02.08.2026 20:27

Komentarzy: 0
Węgry przygotowują się na możliwy kryzys energetyczny po decyzji o wyłączeniu elektrowni jądrowej Paks z powodu rekordowo niskiego poziomu Dunaju. Obiekt odpowiada za około 40 proc. krajowej produkcji energii elektrycznej.
Czytaj więcej
Abascal: „Mamy do czynienia z inwazją ze strony Maroka tolerowaną przez Sáncheza”
02.08.2026 19:54

Komentarzy: 0
Lider partii VOX Santiago Abascal pojawił się w tę niedzielę w Ceucie wraz z szefem delegacji VOX do Parlamentu Europejskiego Jorge Buxadém oraz przewodniczącym i rzecznikiem VOX w Ceucie Juanem Sergio Redondo, aby potępić sytuację autonomicznego miasta po inwazji nielegalnych imigrantów z Maroka.
Czytaj więcej
Makabryczne znalezisko w Ciechanowie. Trwa śledztwo
02.08.2026 19:13

Komentarzy: 0
Fragment dłoni znaleźli mieszkańcy Ciechanowa spacerujący ulicą na peryferiach miasta. Policja przeszukuje okolice z wykorzystaniem psów tropiących - poinformowała w niedzielę ciechanowska policja. W sprawie zostało wszczęte postępowanie prowadzone pod nadzorem prokuratury.
Czytaj więcej
Hiszpański wywiad alarmował rząd o planowanej akcji migracyjnej na kilka dni wcześniej
02.08.2026 18:33

Komentarzy: 0
Portal „The Objective”, powołując się na źródła w hiszpańskim wywiadzie wojskowym i cywilnym, twierdzi, że rząd został ostrzeżony o ryzyku masowego napływu migrantów do Ceuty na kilka dni przed kryzysem. Hiszpańskie władze zaprzeczają tym doniesieniom.
Czytaj więcej
Pożar promu w Indonezji. Pasażerowie skakali do morza, są ofiary i zaginieni
02.08.2026 18:08

Komentarzy: 0
Co najmniej pięć osób zginęło, a 41 uznano za zaginione po pożarze promu pasażerskiego KMP Mutiara Sentosa 2 u wybrzeży indonezyjskiej wyspy Madura. Podczas ewakuacji część pasażerów skakała do morza, uciekając przed ogniem.
Czytaj więcej