Transseksualista nie będzie miał dostępu do damskiej łazienki na podstawie definicji płci z lat sześćdziesiątych XX wieku

Sprawa zaczęła się latem 2025 roku na bazie wojskowej Fort Riley w stanie Kansas. Pracownik, określany w dokumentach jako Selina S., był cywilnym specjalistą od IT w Armii USA. Przez większość swojej kariery korzystał z męskich łazienek i szatni. Transseksualista jednak w pewnym momencie poinformował przełożonych, że identyfikuje się jako kobieta i chce używać damskich pomieszczeń w ramach swojej tranzycji płciowej. Zarząd bazy odmówił, powołując się na nowe wytyczne prezydenta Donalda Trumpa. Selina S. złożył więc skargę do Armii, która została odrzucona, a następnie odwołał się do EEOC. Również jednak i ta Komisja opowiedziała się przeciwko ideologii gender.
Płeć - niezmienna biologiczna klasyfikacja
Decyzja EEOC oparła się na interpretacji ustawy o prawach obywatelskich z 1964 roku, która zabrania dyskryminacji ze względu na płeć w miejscach pracy. Większość komisarzy - republikańskich nominowanych - uznała, że prawo federalne pozwala agencjom na utrzymywanie łazienek podzielonych według płci i wykluczanie z nich osób, w tym osób trans, jeśli ich "płeć biologiczna nie pasuje do danej przestrzeni". Ustawa pozwala bowiem pracodawcy federalnemu na utrzymywanie łazienek jednopłciowych i podobnych przestrzeni intymnych - orzekła Komisja w swojej interpretacji.
Komisja podkreśliła również, że płeć w sensie prawnym to "niezmienna biologiczna klasyfikacja jako mężczyzna lub kobieta", oparta na definicjach z lat 60. XX wieku, kiedy ustawa była przyjmowana. Nominowani powołali się na słowniki z tamtego okresu, kiedy płeć definiowano przez funkcje reprodukcyjne, a nie przez tożsamość osobistą. Komisja argumentowała dodatkowo, że mężczyźni i kobiety nie są "podobnie sytuowani" w kontekście łazienek ze względu na naturalne różnice fizyczne i potrzeby prywatności. "Pragnienie ochrony swojego nagiego ciała przed wzrokiem obcych, zwłaszcza obcych płci przeciwnej, wynika z elementarnego szacunku dla siebie i osobistej godności" - można było usłyszeć w komisyjnej argumentacji.
Odwrócenie decyzji z czasów Obamy
To orzeczenie odwraca poprzednią decyzję EEOC z 2015 roku wydaną za czasów prezydenta Baracka Obamy. Wtedy Komisja uznała, że zmuszanie "transseksualnej pracownicy" Armii do korzystania z osobnej, pojedynczej łazienki narusza wyżej wymienioną ustawę, bo "utrwala poczucie, że nie zasługuje ona (sic!) na równe traktowanie i szacunek". Teraz EEOC skrytykowała uprzednie orzeczenie za "wątłą" argumentację i brak solidnych dowodów, twierdząc, że odmowa dostępu nie wynikała z "statusu transpłciowego", ale z biologicznej płci.
Kluczową rolę w nowym orzeczeniu odegrał prezydencki dekret wykonawczy ze stycznia 2025 roku, wydany przez Trumpa. Dekret ten definiuje płeć jako "binarną i niezmienną", uznając tylko dwie płcie - męską i żeńską - i nakazuje agencjom federalnym, by "chroniły mężczyzn i kobiety jako biologicznie odrębne płcie". Orzeczenie EEOC zaczyna się właśnie cytatem z tego dekretu.
Jest to więc kolejna zmiana, osłabiająca ideologię gender w Stanach. Można jednak się zastanawiać, czy tak teraz będzie wyglądała legislacja w USA: czy przy każdym nowym prezydencie potrzeba będzie na nowo definiować płeć? Trump przecież nie będzie prezydentem wiecznie, a Demokraci mogą w następnej kadencji odzyskać władzę.
Operacja lądowa w Iranie? Pentagon prowadzi przygotowania

Trump podczas spotkania z japońską premier rzucił żart o Pearl Harbour



