Szukaj
Konto

Sobkowiak-Czarnecka w TVP Info. Padło pytanie: „Czy pani jest Larą Croft?”

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka przemawia
Źródło: PAP | Autor: Radek Pietruszka | Licencja: umowa licencyjna | Magdalena Sobkowiak-Czarnecka
Wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka została zapytana, czy obawia się wojny. Jej odpowiedź była jednoznaczna. Jak podkreśliła, Polska wzmacnia swoją siłę przede wszystkim po to, by odstraszać potencjalnego przeciwnika. Padła też deklaracja dotycząca przygotowania polskiej armii.
Co musisz wiedzieć:
  • Magdalena Sobkowiak-Czarnecka mówiła o przygotowaniu Polski na ewentualną wojnę.
  • Wiceszefowa MON zapewniła, że pod względem uzbrojenia Polska jest „absolutnie gotowa”.
  • W programie pojawił się również temat przydomka „Rambo” nadanego Cezaremu Tomczykowi.

„Trzeba robić wszystko, żeby tej wojny uniknąć”

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka była gościem TVP Info. Jednym z pytań, które usłyszała w programie, było to dotyczące jej osobistych obaw związanych z wojną.

„Myślę, że każdy boi się wojny i trzeba robić wszystko, żeby tej wojny uniknąć. Budowanie odporności państwa właśnie na tym polega, żeby przeciwnika odstraszyć i żeby nigdy nie doszło do realnego zagrożenia” - odpowiedziała wiceminister obrony narodowej. Jak wynika z jej wypowiedzi, kluczowe znaczenie ma wzmacnianie potencjału obronnego państwa. Chodzi o to, aby odpowiednia siła militarna działała przede wszystkim jako środek odstraszający.

 

Wiceminister MON: Polska jest „absolutnie gotowa”

Chwilę później padło pytanie o przygotowanie Polski do ewentualnego konfliktu zbrojnego. Sobkowiak-Czarnecka złożyła w tej kwestii zdecydowaną deklarację.

„Dzisiaj to, co robimy, to tylko wzmacniamy naszą siłę, żeby - wrócę do tego - odstraszać. To jest cel numer jeden”, podkreśliła. Wiceszefowa MON stwierdziła również, że jeśli chodzi o uzbrojenie, Polska jest „absolutnie gotowa” na ewentualną wojnę.

 

Pytanie o Larę Croft

W programie pojawił się także zdecydowanie luźniejszy wątek. Prowadząca Aleksandra Pawlicka nawiązała do przydomka, którym ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Thomas Rose określił wiceministra obrony Cezarego Tomczyka.

„Skoro wiceminister obrony Cezary Tomczyk jest nazywany przez ambasadora amerykańskiego „Rambo”, to czy pani jest Larą Croft?” - zapytała Pawlicka.

„Nie no, w życiu, absolutnie”, odparła Sobkowiak-Czarnecka.

 

Ambasador USA nazwał Tomczyka „Rambo”

Określenie to nawiązuje do wcześniejszej wypowiedzi ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce. Thomas Rose, dziękując polskim władzom za współpracę przy realizacji kontraktów wojskowych, zwrócił się do Cezarego Tomczyka właśnie jako do „Rambo”.

„Możemy podziękować premierowi, wicepremierowi i panu Cezaremu „Rambo” Tomczykowi. Myślę, że dalej będziemy go tak nazywać” - stwierdził amerykański dyplomata. „Ciężko pracujemy z panem ministrem Rambo, żeby zapewnić szansę na współprodukcję sprzętu militarnego w Polsce”, dodał Rose.

 

Skąd wziął się przydomek „Rambo”?

Wszystko zaczęło się od wypowiedzi Cezarego Tomczyka podczas uroczystości podpisania umowy między Wojskowymi Zakładami Lotniczymi nr 1 a Boeingiem. Porozumienie dotyczyło powstania autoryzowanego centrum serwisowego śmigłowców Apache. „Obok nas jest jeszcze śmigłowiec Mi-24. Śmigłowiec produkowany w latach 70. Jak państwo pamiętają, nawet śmigłowiec stylizowany na Mi-24 występował w bardzo znanym amerykańskim filmie >>Rambo<<. I widać w tym pewną zmianę generacyjną”, mówił wówczas Tomczyk.

„Ja jestem zresztą przekonany, że gdyby dzisiaj Rambo mógł latać śmigłowcem, a nie z nim walczyć, to latałby oczywiście Apache” - mówił wiceminister obrony

Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.09.2026 07:27
Źródło: tvp info