Szukaj
Konto

Sejm: nowelizacja ustawy o "blokowaniu nielegalnych treści w internecie"

Sejm (zdj. ilustracyjne)
Źródło: Wikimedia Commons/Katarzyna Czerwińska/Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Poland
Sejm uchwalił nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, umożliwiającą blokowanie nielegalnych treści w internecie. Projekt przewiduje, że nadzór nad usuwaniem materiałów online będzie sprawować prezes UKE i KRRiT, a nowe przepisy obejmą m.in. groźby karalne, nawoływanie do nienawiści, treści pedofilskie oraz naruszenia praw autorskich. Odrzucono wniosek PiS o całkowite odrzucenie ustawy oraz poprawkę, która przewidywała, że to sąd, a nie UKE czy KRRiT, będzie decydował o blokowaniu treści. Ustawa trafi teraz pod obrady Senatu.
Co musisz wiedzieć
  • Sejm uchwalił nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
  • Ustawa umożliwia blokowanie 27 rodzajów nielegalnych treści w internecie.
  • Nadzór sprawować będą prezes UKE i KRRiT, a w niektórych przypadkach także UOKiK.
  • Osoby fizyczne, prokuratura, Policja, KAS i Straż Graniczna mogą wnioskować o blokadę treści.
  • Autor treści ma dwa dni na przedstawienie stanowiska, a od decyzji urzędników można wnieść sprzeciw do sądu.
  • Ustawa implementuje przepisy unijnego DSA, pierwszego na świecie rozporządzenia cyfrowego regulującego odpowiedzialność platform.

 

Ustawa i głosowanie w Sejmie

W piątek Sejm przyjął nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Za projektem głosowało 237 posłów, 200 było przeciw, a pięciu wstrzymało się od głosu. Podczas obrad poparto ponad 20 poprawek, w tym te rozszerzające możliwość prowadzenia rejestru domen łamiących DSA oraz przyznające Krajowej Administracji Skarbowej uprawnienia procesowe.

Odrzucono wniosek PiS o całkowite odrzucenie ustawy oraz poprawkę, która przewidywała, że to sąd, a nie UKE czy KRRiT, będzie decydował o blokowaniu treści.

Nowe mechanizmy blokowania treści

Ustawa pozwala urzędnikom wydawać decyzje o usunięciu treści dotyczących 27 czynów zabronionych, m.in.:

  • groźby karalne i nawoływanie do samobójstwa,
  • treści pedofilskie,
  • propagowanie ideologii totalitarnych,
  • nawoływanie do nienawiści i znieważanie z powodów narodowości, rasy, wyznania.

Ustawa obejmuje również naruszenia praw autorskich, nielegalny handel towarami i usługami oraz materiały wprowadzające w błąd użytkowników.

Procedura przewiduje, że autor spornej treści otrzymuje zawiadomienie od usługodawcy internetowego i ma dwa dni na przedstawienie swojego stanowiska. Od decyzji UKE i KRRiT nie przysługuje odwołanie, ale możliwe jest wniesienie sprzeciwu do sądu powszechnego.

Przestrogi przed uchwaleniem ustawy

Nowelizacja ma implementować w Polsce przepisy o usługach cyfrowych (DSA), które obowiązują w całej UE od 17 lutego 2024 r. DSA nakłada na firmy cyfrowe odpowiedzialność za treści zamieszczane na platformach i pozwala państwowym organom nakazywać blokowanie nielegalnych materiałów online.

Na początku listopada eurodeputowana z Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik przestrzegała przed uchwaleniem tych zmian, pisząc m.in., że "projekt ten jest implementacją unijnego rozporządzenia DSA, a wersja, jaką zaproponował rząd Tuska, to połączenie elementów prawa karnego, cywilnego i administracyjnego, która tworzy jednego wielkiego cenzorskiego potworka".

Największym zagrożeniem są uprawnienia urzędników do blokowania treści w Internecie - decyzje o tym, co jest zabronione i ma zostać ocenzurowane, mają podejmować organy administracji, a nie sądy. Do tego nie będzie można odwołać się przed usunięciem treści - decyzja administracyjna zapadnie od razu, a zażalenie będzie można złożyć dopiero po fakcie. Mało? Projekt daje rządzącym możliwość blokowania całych stron i usług internetowych! Coś niebywałego. Mamy do czynienia z uderzeniem w konstytucyjną wolność słowa i wprowadzeniem cenzury na niespotykaną dotąd skalę

- pisała europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.11.2025 12:04
Źródło: PAP