Rzońca: Klapa inwestycyjna UE, dług Europejczyków!

- Bogdan Rzońca krytykuje unijny fundusz odbudowy NextGenerationEU. Europoseł PiS ocenia, że program o wartości około 800 mld euro, który miał przyspieszyć transformację ekologiczną, cyfryzację i rozwój gospodarczy po pandemii, nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Zarzuca Komisji Europejskiej niewystarczającą kontrolę wydatkowania środków i brak rzetelnej oceny efektów inwestycji.
- Europoseł alarmuje o nieprawidłowościach w wydawaniu unijnych pieniędzy. Powołując się na raporty Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, Rzońca wskazuje na problemy z przejrzystością finansowania, kontrolą inwestycji i oceną ich rzeczywistych rezultatów. Sugeruje, że nawet 50 mld euro mogło zostać zmarnowanych. To jednak jego interpretacja, a nie potwierdzona przez Trybunał kwota strat.
- Spłata wspólnego zadłużenia UE może obciążyć przyszłe budżety. Rzońca ostrzega, że rosnące koszty odsetek i rozpoczynająca się w 2028 roku spłata kapitału zadłużenia związanego z bezzwrotnym wsparciem NGEU mogą wymusić wprowadzenie nowych źródeł dochodów UE lub ograniczenie innych wydatków. Według przytoczonych przez niego szacunków roczne koszty obsługi i spłaty długu mogą sięgnąć około 30 mld euro w 2030 roku.
Ostrzeżenia
Wtedy środowiska eurosceptyczne przestrzegały liderów UE z Ursulą von der Leyen na czele, że jest to ryzykowny krok. Doszło nawet do tego, że do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe wpłynęły skargi kwestionujące zgodność unijnego mechanizmu wspólnego zadłużenia z niemiecką konstytucją, wskazujące na ryzyko przekształcenia UE w Unię dłużników. 26 marca 2021 roku Trybunał tymczasowo wstrzymał podpisanie przez prezydenta Niemiec ustawy ratyfikującej decyzję o zasobach własnych UE, niezbędną do uruchomienia finansowania tego mechanizmu.
Bardzo ostrożnie do propozycji gigantycznej pożyczki podchodzili Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy oraz grupa Tożsamość i Demokracja w PE. Z góry zaplanowano, że 37% tego budżetu przeznaczone zostanie na Zielony Ład, 20 % na cele cyfryzacji UE, a kilka procent na reformy administracyjne. Komisja Europejska szacowała że cała UE wzrośnie gospodarczo po wdrożeniu tego instrumentu o 1.5% PKB, bo rynki będą zasilane pieniędzmi z rewolucyjnego rozwiązania w myśl którego UE wspólnie będzie, po raz pierwszy w swej historii zaciągać dług.
We wszystkich państwach UE miała miejsce propaganda promująca program, rządy prześcigały się w zapewnieniach o słuszności decyzji, i skuteczności pożyczki, oraz podkreślały ile to pieniędzy uzyskają i wydadzą na projekty które podniosą standardy życia, zwiększą ilość miejsc pracy, i jak kraje dotknięte obsesją pandemii wyjdą po niej na prostą, drogę do kolejnych sukcesów.
„Ogromne pieniądze wyrzucone w błoto”
Jednak teraz gdy na światło dzienne wychodzą koszty podjęcia pomysłu dotyczącego wspólnego zadłużenia UE, i gdy widać, że ogromne pieniądze zostały wrzucone w przysłowiowe błoto, teraz gdy powracamy do kolejnych dokumentów Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, których było kilkanaście możemy złapać się za głowę i powiedzieć: ten dług, ten brak rzetelnych ocen wydatkowanych pieniędzy to gwóźdź do trumny Unii Europejskiej i woda na młyn dla krytyków tego projektu wywodzących się nie tylko z ekstremistycznych środowisk.
Oczywiście Komisja Europejska nie przyzna się do błędów, bo wszystko zrobiła dobrze i pod niemieckie dyktando. Co więcej, chociaż ostatnie kamienie milowe są właśnie opłacane ostatnimi transzami, Komisja i jej urzędnicy wciąż łudzą tych którzy chcą poznać ostateczne efekty zainwestowanych pieniędzy, pożyczonych na drogich warunkach., które trzeba będzie spłacać od 2028 roku przez najbliższe trzydzieści lat, że wszystko jest w porządku i w przyszłości zobaczymy efekty pożyczki. Pytanie kiedy to nastąpi skoro już z raportów Trybunału widać, że zawyżona, w kilku przypadkach wydatki o miliardy euro na zielone cele i zmarnowano pieniądze na cyfryzację, o czym mówi ostatni raport Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (SR 14/2024), na którego podstawie można wyciągnąć wniosek, jak mniemam, sygnalizujący ,,wyrzucenie w błoto” 50 miliardów euro, które miały być przeznaczone na reformy administracyjne (bazy danych, szybszą obsługę petenta w urzędzie, cyfryzację usług, modernizację rejestrów publicznych, poprawę biurokracji w systemie zdrowotnym, cyfryzację archiwów, podniesienie kompetencji cyfrowych nauczycieli).
Zarzuty Trybunału
Zarzuty Trybunału dotyczą też tego, że władza rozdawała w poszczególnych krajach pieniądze beneficjentom, a obywatele nie wiedzieli kto dostaje te pieniądze. Czyli przysłowiowe polskie jachty zakupione przez firmy związane ze ,,szwagrem politykiem”, miały także swoje lustrzane odbicie w innych krajach.
Inna generalna uwaga dotyczy tego, że nie patrzono przy wydawaniu pieniędzy na to, ile czegoś zrobiono i za jaką kwotę, tylko na to, ile trzeba pieniędzy, żeby to coś zrobić, choć nie było to coś aż tak potrzebne. Realne rezultaty były nieistotne. ETO skrytykował też krajowe systemy kontroli inwestycji, które były sprawne w zakresie przesyłania ocen inwestycji w kraju, ale nie wchodziły w zakres jakościowy inwestycji. Z systemu kontrolnego szły więc do UE same dobre opinie o inwestycji a nie o jej jakości. Jeśli do tej pory UE zakontraktowała 537 miliardów z pożyczonych pieniędzy to wychodzi na to, że te zmarnowane 50 miliardów euro to prawie 10% całości wydatków.
Wobec powyższego śmiem zapytać czy obecna ekipa ma legitymację od mieszkańców UE, żeby nadal decydować o wydatkach i pożyczkach oraz rozliczeniach tego co robią poszczególne kraje z pieniędzmi pochodzącymi ze wspólnego długu UE? Trzeba bowiem przyjąć do wiadomości, że to szastanie pieniędzmi wygląda drastycznie w kontekście informacji, które będą rzutować na nowy budżet UE w latach 2028-2034, który jest właśnie w instytucjach unijnych omawiany.
Gigantyczne odsetki
Komisja Europejska, gospodarząc pożyczką przewidywała, że odsetki od pożyczki w wysokości 800 miliardów euro do czasu spłaty kapitału będą wynosić ponad czternaście miliardów euro, a na dziś wynoszą ponad 28 miliardów euro (drugie tyle).
Na odsetki tylko w 2027 roku, czyli jeszcze przed spłatą kapitału trzeba przygotować prawie dziewięć miliardów euro!!!, co zapłacimy oczywiście wszyscy jako podatnicy UE. Kosztownie i koszmarnie zapowiada się również okres rozpoczynający się w 2028 roku, kiedy UE zacznie spłacać kapitał zadłużenia zaciągniętego w ramach NGEU. Według szacunków łączne roczne koszty spłaty kapitału i odsetek mogą sięgnąć około 30 miliardów euro w 2030 roku. Spłata zadłużenia związanego z bezzwrotnym wsparciem ma potrwać do 2058 roku, a jej koszty będą obciążać kolejne budżety UE.
Problem ze znalezieniem funduszy na spłatę długu
Komisarz do spraw budżetu nie kryje, że jest problem, że trzeba szukać pieniędzy na spłatę długu, czyli wprowadzić nowe podatki (podatek od elektrośmieci, tytoniowy, od gier hazardowych, kryptowalut, wielkich firm, zabrania 30% poszczególnym krajom ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2), albo trzeba ciąć ,,koperty krajowe” z pieniędzmi na różne polityki.
Wiele zależy od tego jaki ostatecznie budżet przyjmie UE na lata 2028-2034, bo jeśli będzie to dwa biliony euro do podziału na 27 państw, to Polska rocznie może otrzymać nieco ponad 17 miliardów z kwoty 123 miliardów. Ale jeśli wejdą nowe podatki, to okaże się że nasza wpłata przez siedem lat do budżetu UE może wynieść około 120 miliardów euro.
Generalnie zaś przy dwubilionowym budżecie, trzeba zaplanować na spłatę długu UE (800 mld euro - RRF, 150 mld euro SAGE, 90 mld euro pożyczka dla Ukrainy) - wynoszącego około jednego biliona euro aż 100 miliardów na spłatę kapitału i odsetek.
Ekstremiści będą to pokazywać. Wyborcy zadecydują co dalej będzie z UE.
Dr Bogdan Rzońca, poseł do PE
Komentarze
KE chce ograniczyć jednomyślność i krajowe weta

Walka o budżet UE. Parlament Europejski może zablokować porozumienie

Jarosław Kaczyński o środkach z UE: Ten rząd przegrał rokowania o środki dla Polski

Polska jest gotowa płacić wyższą składkę do budżetu UE. Wiceminister podał warunki

EBC znów podniósł stopy. Rzońca ostrzega: Pożyczka SAFE jest droższa







