rosemann: Lekcja wychowania obywatelskiego

Wracam do tematu nauczycielskiego strajku, bo to wydarzenie od tygodni zdominowało nasze publiczne życie. Kiedy piszę, doszło właśnie do poważnego przesilenia, a być może strajki powoli zaczną wygasać.
Dla wszystkich tych, których zgodnie z ich wolą lub wbrew niej dotknęły perturbacje związane z zawieszeniem szkolnych zajęć, jest to niewątpliwie bardzo ważna, choć też bardzo dotkliwie odczuwana lekcja.
Uczniowie i ich rodzice uczą się, jak poważnym błędem obarczone było ich przekonanie, że w procesie edukacji są podmiotem, że funkcjonuje on przede wszystkim dla nich. Zobaczyli, ile warta jest ta wmawiana im przez lata więź między nimi i reprezentowaną przez nauczycieli szkołą. Aż mnie boli, gdy piszę, że około tysiąca złotych. Muszą też poddawać weryfikacji swoje wyobrażenia odnoszące się do powagi bycia nauczycielem i wychowawcą. Muszą, bo w wielu przypadkach długo nie będzie dało się zapomnieć pozbawionych wrażliwości wypowiedzi nastawionych roszczeniowo belfrów albo ich wokalnych popisów. Nie zapomną też strachu o swoją przyszłość.
Nauczyciele uzupełniają braki w wychowaniu obywatelskim, poznając dokładniej panujący u nas system polityczny, reguły rządzące polityką. W praktyce dowiadują się jak prawdziwe są bon-moty o politykach, którzy jak mówią, że dadzą, to mówią. Aż dziw bierze, że ta tak ponoć mocna intelektualnie grupa zawodowa dotąd tej wiedzy nie posiadła. I choćby przez to bolesne dla nich musiało być przebudzenie ze świadomością bycia "mięsem armatnim" w wojnie polityków. To przebudzenie nastąpić musiało pomiędzy mocno reklamowanym koncertem poparcia a konferencją prasową z następnego dnia, gdy przywódcy opozycji zasugerowali rozważenie przerwania protestu. Sugerując, jak lata wstecz, że tylko za ich rządów "w szkołach uczyć będą dobrze opłacani nauczyciele". Niewątpliwie już teraz dobrze opłacany jest prezes Broniarz, który jednak dzieci uczył tak dawno, że mało kto to pamięta.
Część samorządowców chyba potrzebuje lekcji czytania ze zrozumieniem ustaw, na podstawie których działają. Jest to albo wynikiem wyjątkowej niewiedzy, albo jeszcze bardziej wyjątkowej hipokryzji, gdy ludzie odpowiedzialni za faktyczne funkcjonowanie oświaty (która jest zadaniem własnym samorządów), czyli na przykład za wysokość dodatków do płac i liczebność klas, teraz "solidaryzują się" i fotografują z tymi, których "motywowali" średnio dwoma, trzema procentami ich pensji.
A politycy ćwiczą rachunek prawdopodobieństwa. Z różną skutecznością. Ci, którzy mieli wielkie oczekiwania związane z protestem nauczycieli, przekonali się, że najpewniej mocno je przeszacowali. I podejmują próby wycofania się z pierwszego szeregu wsparcia odmowy przeprowadzenia egzaminów i promocji. Widząc, że na tym raczej nie zyskają. A tym, co rządzą, całkiem nieźle wychodzi kombinatoryka.
rosemann
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (19/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Uczniowie i ich rodzice uczą się, jak poważnym błędem obarczone było ich przekonanie, że w procesie edukacji są podmiotem, że funkcjonuje on przede wszystkim dla nich. Zobaczyli, ile warta jest ta wmawiana im przez lata więź między nimi i reprezentowaną przez nauczycieli szkołą. Aż mnie boli, gdy piszę, że około tysiąca złotych. Muszą też poddawać weryfikacji swoje wyobrażenia odnoszące się do powagi bycia nauczycielem i wychowawcą. Muszą, bo w wielu przypadkach długo nie będzie dało się zapomnieć pozbawionych wrażliwości wypowiedzi nastawionych roszczeniowo belfrów albo ich wokalnych popisów. Nie zapomną też strachu o swoją przyszłość.
Nauczyciele uzupełniają braki w wychowaniu obywatelskim, poznając dokładniej panujący u nas system polityczny, reguły rządzące polityką. W praktyce dowiadują się jak prawdziwe są bon-moty o politykach, którzy jak mówią, że dadzą, to mówią. Aż dziw bierze, że ta tak ponoć mocna intelektualnie grupa zawodowa dotąd tej wiedzy nie posiadła. I choćby przez to bolesne dla nich musiało być przebudzenie ze świadomością bycia "mięsem armatnim" w wojnie polityków. To przebudzenie nastąpić musiało pomiędzy mocno reklamowanym koncertem poparcia a konferencją prasową z następnego dnia, gdy przywódcy opozycji zasugerowali rozważenie przerwania protestu. Sugerując, jak lata wstecz, że tylko za ich rządów "w szkołach uczyć będą dobrze opłacani nauczyciele". Niewątpliwie już teraz dobrze opłacany jest prezes Broniarz, który jednak dzieci uczył tak dawno, że mało kto to pamięta.
Część samorządowców chyba potrzebuje lekcji czytania ze zrozumieniem ustaw, na podstawie których działają. Jest to albo wynikiem wyjątkowej niewiedzy, albo jeszcze bardziej wyjątkowej hipokryzji, gdy ludzie odpowiedzialni za faktyczne funkcjonowanie oświaty (która jest zadaniem własnym samorządów), czyli na przykład za wysokość dodatków do płac i liczebność klas, teraz "solidaryzują się" i fotografują z tymi, których "motywowali" średnio dwoma, trzema procentami ich pensji.
A politycy ćwiczą rachunek prawdopodobieństwa. Z różną skutecznością. Ci, którzy mieli wielkie oczekiwania związane z protestem nauczycieli, przekonali się, że najpewniej mocno je przeszacowali. I podejmują próby wycofania się z pierwszego szeregu wsparcia odmowy przeprowadzenia egzaminów i promocji. Widząc, że na tym raczej nie zyskają. A tym, co rządzą, całkiem nieźle wychodzi kombinatoryka.
rosemann
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (19/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 10.05.2019 00:14
Komentarze
Dziennikarz vs mediaworker. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
13.07.2026 18:24

Komentarzy: 0
Czy media przestały pełnić swoją podstawową misję, stając się narzędziem politycznej walki? Stronnicze reakcje na kolejne afery władzy każą postawić pytanie o kondycję współczesnego dziennikarstwa i przyszłość tego zawodu. Skąd bierze się narastające społeczne zniechęcenie do mediów? Czy możliwe jest odwrócenie tego trendu? Temu zagadnieniu poświęcamy najnowszy numer „Tygodnika Solidarność”. Oprócz obszernego tematu numeru przygotowaliśmy także analizy dotyczące polityki krajowej i zagranicznej, teksty historyczne i religijne oraz relacje z działalności NSZZ „Solidarność”.
Czytaj więcej
Rafał Woś: Planowanie wakacji to piękny moment
07.07.2026 17:59

Komentarzy: 0
Wakacje są potrzebne. Każdemu. I chyba tylko prowokator albo szaleniec może przekonywać, że jest inaczej. A nawet jak będzie przekonywał, to nie zamierzam dać się przekonać. Sorry, Winnetou, ale taki mamy klimat.
Czytaj więcej
Jakie plany na wakacje? Nowy numer "Tygodnika Solidarnośc"
06.07.2026 17:05

Komentarzy: 0
Wakacje zwykle kojarzą się z oddechem od spraw bieżących, ale rzeczywistość polityczna i społeczna nie zatrzymuje się ani na moment. W najnowszym „Tygodniku Solidarność” prowadzimy Czytelnika przez konflikty polityczne, gorące debaty społeczne i spory o prawa pracownicze.
Czytaj więcej
Dla władzy wszystko. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
29.06.2026 17:29

Komentarzy: 0
Dlaczego coraz częściej wybranych obowiązują inne zasady niż resztę społeczeństwa? W najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność” stawiamy to pytanie w kontekście ostatnich wydarzeń ujawniających łamanie standardów życia publicznego, patologii instytucjonalnych oraz narastającego poczucia nierówności wobec prawa. Pokazujemy mechanizmy władzy i uprzywilejowania – od polityki i administracji, przez świat kultury, po konkretne sprawy, które w ostatnich tygodniach elektryzowały opinię publiczną.
Czytaj więcej
Polski gen wolności. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
22.06.2026 21:37

Komentarzy: 0
Nowy numer „Tygodnika Solidarność” podejmuje temat polskiej tradycji wolności, pokazując jej historyczne korzenie w robotniczych zrywach oraz współczesne odbicia w sporach o pracę, godność i demokrację. W numerze analizowane są także skutki polityki klimatycznej UE dla polskiej gospodarki, kulisy sporów na prawicy oraz napięcia wokół relacji polsko-ukraińskich.
Czytaj więcej