rosemann: Lekcja wychowania obywatelskiego
09.05.2019 22:14

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Wracam do tematu nauczycielskiego strajku, bo to wydarzenie od tygodni zdominowało nasze publiczne życie. Kiedy piszę, doszło właśnie do poważnego przesilenia, a być może strajki powoli zaczną wygasać.
Dla wszystkich tych, których zgodnie z ich wolą lub wbrew niej dotknęły perturbacje związane z zawieszeniem szkolnych zajęć, jest to niewątpliwie bardzo ważna, choć też bardzo dotkliwie odczuwana lekcja.
Uczniowie i ich rodzice uczą się, jak poważnym błędem obarczone było ich przekonanie, że w procesie edukacji są podmiotem, że funkcjonuje on przede wszystkim dla nich. Zobaczyli, ile warta jest ta wmawiana im przez lata więź między nimi i reprezentowaną przez nauczycieli szkołą. Aż mnie boli, gdy piszę, że około tysiąca złotych. Muszą też poddawać weryfikacji swoje wyobrażenia odnoszące się do powagi bycia nauczycielem i wychowawcą. Muszą, bo w wielu przypadkach długo nie będzie dało się zapomnieć pozbawionych wrażliwości wypowiedzi nastawionych roszczeniowo belfrów albo ich wokalnych popisów. Nie zapomną też strachu o swoją przyszłość.
Nauczyciele uzupełniają braki w wychowaniu obywatelskim, poznając dokładniej panujący u nas system polityczny, reguły rządzące polityką. W praktyce dowiadują się jak prawdziwe są bon-moty o politykach, którzy jak mówią, że dadzą, to mówią. Aż dziw bierze, że ta tak ponoć mocna intelektualnie grupa zawodowa dotąd tej wiedzy nie posiadła. I choćby przez to bolesne dla nich musiało być przebudzenie ze świadomością bycia "mięsem armatnim" w wojnie polityków. To przebudzenie nastąpić musiało pomiędzy mocno reklamowanym koncertem poparcia a konferencją prasową z następnego dnia, gdy przywódcy opozycji zasugerowali rozważenie przerwania protestu. Sugerując, jak lata wstecz, że tylko za ich rządów "w szkołach uczyć będą dobrze opłacani nauczyciele". Niewątpliwie już teraz dobrze opłacany jest prezes Broniarz, który jednak dzieci uczył tak dawno, że mało kto to pamięta.
Część samorządowców chyba potrzebuje lekcji czytania ze zrozumieniem ustaw, na podstawie których działają. Jest to albo wynikiem wyjątkowej niewiedzy, albo jeszcze bardziej wyjątkowej hipokryzji, gdy ludzie odpowiedzialni za faktyczne funkcjonowanie oświaty (która jest zadaniem własnym samorządów), czyli na przykład za wysokość dodatków do płac i liczebność klas, teraz "solidaryzują się" i fotografują z tymi, których "motywowali" średnio dwoma, trzema procentami ich pensji.
A politycy ćwiczą rachunek prawdopodobieństwa. Z różną skutecznością. Ci, którzy mieli wielkie oczekiwania związane z protestem nauczycieli, przekonali się, że najpewniej mocno je przeszacowali. I podejmują próby wycofania się z pierwszego szeregu wsparcia odmowy przeprowadzenia egzaminów i promocji. Widząc, że na tym raczej nie zyskają. A tym, co rządzą, całkiem nieźle wychodzi kombinatoryka.
rosemann
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (19/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Uczniowie i ich rodzice uczą się, jak poważnym błędem obarczone było ich przekonanie, że w procesie edukacji są podmiotem, że funkcjonuje on przede wszystkim dla nich. Zobaczyli, ile warta jest ta wmawiana im przez lata więź między nimi i reprezentowaną przez nauczycieli szkołą. Aż mnie boli, gdy piszę, że około tysiąca złotych. Muszą też poddawać weryfikacji swoje wyobrażenia odnoszące się do powagi bycia nauczycielem i wychowawcą. Muszą, bo w wielu przypadkach długo nie będzie dało się zapomnieć pozbawionych wrażliwości wypowiedzi nastawionych roszczeniowo belfrów albo ich wokalnych popisów. Nie zapomną też strachu o swoją przyszłość.
Nauczyciele uzupełniają braki w wychowaniu obywatelskim, poznając dokładniej panujący u nas system polityczny, reguły rządzące polityką. W praktyce dowiadują się jak prawdziwe są bon-moty o politykach, którzy jak mówią, że dadzą, to mówią. Aż dziw bierze, że ta tak ponoć mocna intelektualnie grupa zawodowa dotąd tej wiedzy nie posiadła. I choćby przez to bolesne dla nich musiało być przebudzenie ze świadomością bycia "mięsem armatnim" w wojnie polityków. To przebudzenie nastąpić musiało pomiędzy mocno reklamowanym koncertem poparcia a konferencją prasową z następnego dnia, gdy przywódcy opozycji zasugerowali rozważenie przerwania protestu. Sugerując, jak lata wstecz, że tylko za ich rządów "w szkołach uczyć będą dobrze opłacani nauczyciele". Niewątpliwie już teraz dobrze opłacany jest prezes Broniarz, który jednak dzieci uczył tak dawno, że mało kto to pamięta.
Część samorządowców chyba potrzebuje lekcji czytania ze zrozumieniem ustaw, na podstawie których działają. Jest to albo wynikiem wyjątkowej niewiedzy, albo jeszcze bardziej wyjątkowej hipokryzji, gdy ludzie odpowiedzialni za faktyczne funkcjonowanie oświaty (która jest zadaniem własnym samorządów), czyli na przykład za wysokość dodatków do płac i liczebność klas, teraz "solidaryzują się" i fotografują z tymi, których "motywowali" średnio dwoma, trzema procentami ich pensji.
A politycy ćwiczą rachunek prawdopodobieństwa. Z różną skutecznością. Ci, którzy mieli wielkie oczekiwania związane z protestem nauczycieli, przekonali się, że najpewniej mocno je przeszacowali. I podejmują próby wycofania się z pierwszego szeregu wsparcia odmowy przeprowadzenia egzaminów i promocji. Widząc, że na tym raczej nie zyskają. A tym, co rządzą, całkiem nieźle wychodzi kombinatoryka.
rosemann
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (19/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.05.2019 22:14
Narodziny wolności słowa - fenomen "Tygodnika Solidarność"
24.03.2026 10:53

Komentarzy: 0
3 kwietnia br. mija 45. rocznica ukazania się pierwszego numeru „Tygodnika Solidarność”. Pojawienie się ogólnopolskiego pisma reprezentującego dziesięciomilionowy związek zawodowy i ruch społeczny stanowiło istotny przełom w walce o wolność słowa w PRL. Z tej okazji publikujemy wyjątkowy odcinek podcastu "Przystanek Historia" w którym dr Sebastian Pilarski, dyrektor Biura Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej w rozmowie z red. Pawłem Lekkim, opowiada o narodzinach wolności słowa w czasach PRL-u.
Czytaj więcej
O Solidarności w sektorze kreatywnym. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
23.03.2026 19:00

Komentarzy: 0
Nowe wydanie Tygodnika Solidarność koncentruje się na jednym z najciekawszych, a zarazem najbardziej niedocenianych obszarów współczesnej gospodarki – sektorze kreatywnym. Temat numeru „Solidarni i kreatywni” to opowieść o pracownikach kultury, artystach i twórcach, którzy zamiast obiecywanej stabilizacji coraz częściej mierzą się z prekaryzacją, niskimi zarobkami i brakiem systemowego wsparcia.
Czytaj więcej
SAFE czy polski SEJF? Nowy "Tygodnik Solidarność"
16.03.2026 19:00

Komentarzy: 0
Czy Polska powinna finansować modernizację armii dzięki unijnej pożyczce SAFE, czy raczej oprzeć się na krajowym rozwiązaniu – tzw. polskim SEJF-ie? Spór o setki miliardów złotych na obronność stał się tematem numeru najnowszego wydania „Tygodnika Solidarność” (nr 11/2026). Publicyści i eksperci analizują konsekwencje obu rozwiązań – od bezpieczeństwa militarnego po przyszłość finansów publicznych.
Czytaj więcej
Idziemy PO was oszuści! - nowy numer "Tygodnika Solidarność"
09.03.2026 19:00

Komentarzy: 0
Mobilizacja środowisk społecznych i patriotycznych wokół Solidarności, spór o przyszłość Polski oraz konsekwencje decyzji obecnej władzy – to główne tematy najnowszego numeru „Tygodnika Solidarność” nr 10/2026. Wydanie koncentruje się na spotkaniu w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej, gdzie przedstawiciele wielu organizacji społecznych dyskutowali o wyzwaniach stojących dziś przed państwem i społeczeństwem.
Czytaj więcej
Dobry ETS to martwy ETS. Najnowszy numer "Tygodnika Solidarność"
02.03.2026 19:00
