rosemann: Bum!

Że przed wyborami musi się jakieś „bum!” po którejś ze stron pojawić, to było i jest pewne. Takie są prawa kampanii, że w którymś jej momencie któryś z graczy musi zagrać tak, żeby pozycje przeciwnika zadrżały w posadach. Obserwowanie wyborczej gry w oczekiwaniu na takie momenty to chyba najciekawsza strona każdej kampanii wyborczej.
Od jakiegoś czasu naprawdę trudno było przewidzieć, co w tej kampanii może być takim "gejmeczendżerem". W pewnym momencie mogło się zdawać, że będzie nim wymiana ciosów wyprowadzanych przy pomocy zdemaskowanych po obu stronach "farm trolli", bo kampania zapowiadała się i zresztą nadal zapowiada na najbardziej wyniszczającą i bezwzględną ze wszystkich, które w wolnej Polsce przeżyłem.
I właśnie w takim momencie pojawiła się rządowa zapowiedź konstruowania budżetu na przyszły rok, w którym wydatki państwa będą zrównoważone dochodami. Budżet bez deficytu jeszcze dzień przed tą zapowiedzią wydawał się kompletną abstrakcją, czymś teoretycznym i w naszych warunkach występującym tylko w ekonomicznych podręcznikach. Jego zaproponowanie to wydarzenie na tyle niezwykłe, że mające propagandową siłę bomby nuklearnej. To opozycji będzie niezwykle trudno przebić. O ile w ogóle się da. Wydarzenia historyczne zawsze mają swoją wagę.
Ale zrównoważony budżet będzie mieć na kampanię znacznie większy wpływ niż tylko aspekt propagandowy. I to, co pewnie wielu zdziwi, w sposób dość kłopotliwy przede wszystkim dla obecnie rządzących. Powinienem napisać, że w takim samym stopniu także dla opozycji ale opozycja po pierwsze nie obiecała nie tylko zrównoważonego, ale w ogóle żadnego budżetu. Mało co zresztą obiecała. Po drugie zaś z opozycją jest tak, że nie przywiązuje się ona ostatnimi czasy zbytnio do tego co głosi. Potrafi tego samego dnia ostro krytykować jakiś program socjalny jako rujnujący finanse publiczne i równocześnie zapowiadać rozszerzenie tegoż programu.
Zjednoczona Prawica, zaczynając kampanię od takiego uderzenia, w mojej ocenie mocno ją sobie utrudniła. Mając tak nieprzewidywalnego przeciwnika, zamknęła sobie możliwość wyborczej licytacji. Nie wiem, co stanie się jeszcze w tej kampanii, ale jeśli obecna władza będzie z jakichś powodów musiała szukać kosztownych z punktu widzenia finansów państwa sposobów jednania sobie odpływającego elektoratu, zrównoważony budżet może pozostać w sferze planów i marzeń, a wyborcza bomba jądrowa okaże się niewypałem. Który wówczas może bardziej zaszkodzić, niż pomóc.
Chyba że kampania, cokolwiek miałoby się w jej trakcie zdarzyć, ma się twardo opierać na przekonywaniu obywateli, jak ważne i doniosłe jest zaprzestanie życia państwa i jego obywateli na koszt przyszłych pokoleń.
To bardzo, bardzo ryzykowna polityczna strategia. Ale z drugiej strony jakiż piękny miraż! Kto by nie chciał dożyć wreszcie czegoś takiego?
rosemann

I właśnie w takim momencie pojawiła się rządowa zapowiedź konstruowania budżetu na przyszły rok, w którym wydatki państwa będą zrównoważone dochodami. Budżet bez deficytu jeszcze dzień przed tą zapowiedzią wydawał się kompletną abstrakcją, czymś teoretycznym i w naszych warunkach występującym tylko w ekonomicznych podręcznikach. Jego zaproponowanie to wydarzenie na tyle niezwykłe, że mające propagandową siłę bomby nuklearnej. To opozycji będzie niezwykle trudno przebić. O ile w ogóle się da. Wydarzenia historyczne zawsze mają swoją wagę.
Ale zrównoważony budżet będzie mieć na kampanię znacznie większy wpływ niż tylko aspekt propagandowy. I to, co pewnie wielu zdziwi, w sposób dość kłopotliwy przede wszystkim dla obecnie rządzących. Powinienem napisać, że w takim samym stopniu także dla opozycji ale opozycja po pierwsze nie obiecała nie tylko zrównoważonego, ale w ogóle żadnego budżetu. Mało co zresztą obiecała. Po drugie zaś z opozycją jest tak, że nie przywiązuje się ona ostatnimi czasy zbytnio do tego co głosi. Potrafi tego samego dnia ostro krytykować jakiś program socjalny jako rujnujący finanse publiczne i równocześnie zapowiadać rozszerzenie tegoż programu.
Zjednoczona Prawica, zaczynając kampanię od takiego uderzenia, w mojej ocenie mocno ją sobie utrudniła. Mając tak nieprzewidywalnego przeciwnika, zamknęła sobie możliwość wyborczej licytacji. Nie wiem, co stanie się jeszcze w tej kampanii, ale jeśli obecna władza będzie z jakichś powodów musiała szukać kosztownych z punktu widzenia finansów państwa sposobów jednania sobie odpływającego elektoratu, zrównoważony budżet może pozostać w sferze planów i marzeń, a wyborcza bomba jądrowa okaże się niewypałem. Który wówczas może bardziej zaszkodzić, niż pomóc.
Chyba że kampania, cokolwiek miałoby się w jej trakcie zdarzyć, ma się twardo opierać na przekonywaniu obywateli, jak ważne i doniosłe jest zaprzestanie życia państwa i jego obywateli na koszt przyszłych pokoleń.
To bardzo, bardzo ryzykowna polityczna strategia. Ale z drugiej strony jakiż piękny miraż! Kto by nie chciał dożyć wreszcie czegoś takiego?
rosemann


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 06.09.2019 01:04
Komentarze
Historia arcypolska. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
27.07.2026 16:28

Komentarzy: 0
W nowym numerze „Tygodnika Solidarność” wracamy do Powstania Warszawskiego – wydarzenia, które po 82 latach wciąż pozostaje jednym z fundamentów polskiej pamięci narodowej. Piszemy o walce o cześć dla bohaterów sierpnia 1944 roku, o młodym pokoleniu, które przejmuje ich dziedzictwo, oraz o tym, jak historia nadal wpływa na współczesne spory. W numerze także najważniejsze tematy polityczne, gospodarcze, społeczne, związkowe i kulturalne.
Czytaj więcej
Dziennikarz vs mediaworker. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
13.07.2026 18:24

Komentarzy: 0
Czy media przestały pełnić swoją podstawową misję, stając się narzędziem politycznej walki? Stronnicze reakcje na kolejne afery władzy każą postawić pytanie o kondycję współczesnego dziennikarstwa i przyszłość tego zawodu. Skąd bierze się narastające społeczne zniechęcenie do mediów? Czy możliwe jest odwrócenie tego trendu? Temu zagadnieniu poświęcamy najnowszy numer „Tygodnika Solidarność”. Oprócz obszernego tematu numeru przygotowaliśmy także analizy dotyczące polityki krajowej i zagranicznej, teksty historyczne i religijne oraz relacje z działalności NSZZ „Solidarność”.
Czytaj więcej
Rafał Woś: Planowanie wakacji to piękny moment
07.07.2026 17:59

Komentarzy: 0
Wakacje są potrzebne. Każdemu. I chyba tylko prowokator albo szaleniec może przekonywać, że jest inaczej. A nawet jak będzie przekonywał, to nie zamierzam dać się przekonać. Sorry, Winnetou, ale taki mamy klimat.
Czytaj więcej
Jakie plany na wakacje? Nowy numer "Tygodnika Solidarnośc"
06.07.2026 17:05

Komentarzy: 0
Wakacje zwykle kojarzą się z oddechem od spraw bieżących, ale rzeczywistość polityczna i społeczna nie zatrzymuje się ani na moment. W najnowszym „Tygodniku Solidarność” prowadzimy Czytelnika przez konflikty polityczne, gorące debaty społeczne i spory o prawa pracownicze.
Czytaj więcej
Dla władzy wszystko. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
29.06.2026 17:29

Komentarzy: 0
Dlaczego coraz częściej wybranych obowiązują inne zasady niż resztę społeczeństwa? W najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność” stawiamy to pytanie w kontekście ostatnich wydarzeń ujawniających łamanie standardów życia publicznego, patologii instytucjonalnych oraz narastającego poczucia nierówności wobec prawa. Pokazujemy mechanizmy władzy i uprzywilejowania – od polityki i administracji, przez świat kultury, po konkretne sprawy, które w ostatnich tygodniach elektryzowały opinię publiczną.
Czytaj więcej