Szukaj
Konto

Przyszły kanclerz Niemiec mówi Rumunom jak mają głosować

08.12.2024 15:49
Friedrich Merz
Źródło: Wikipedia CC BY-SA 3,0 de Olaf Kosinsky
Komentarzy: 0
Narasta chaos polityczny w Rumuni po wyroku rumuńskiego Sądu Konstytucyjnego, który unieważnił wybory prezydenckie. Prawdopodobnie wybory zostaną powtórzone. Uznawany za możliwego przyszłego kanclerza Niemiec szef CDU Friedrich Merz przyznał sobie prawo do wskazywania Rumunom na kogo mają głosować.

- Drodzy Rumuni, w niedzielę zostajecie wezwani do wybrania nowego prezydenta w drugiej turze wyborów. Wiemy, że Rosja masowo próbuje wpłynąć na te wybory, aby zdestabilizować swój kraj i naszą wspólną Europę, aby stworzyć system manipulacji, podziałów, nienawiści, przemocy i ucisku także tutaj, w Europie.

Rumunia należy do Europy, jest ważną częścią Europy. Dlatego te wybory są wyborami kierunkowymi: głosujcie na Europę, na wolność, swobodę przemieszczania się, wolny handel i wzajemne wsparcie. Głosuj za praworządnością, demokracją, wolnością słowa i naszym "europejskim stylem życia". Głosuj na kandydata proeuropejskiego Elenę Lasconi.

- napisał Friedrich Merz.

Oburzenie komentatorów

Wypowiedź Merza wywołała powszechne oburzenie pośród internautów różnych narodowości.

- Łapy precz od Rumunii, klaunie, nie wtrącaj się w ich życie i politykę. Wiedzą na kogo głosować, nie potrzebują instrukcji z Berlina i Brukseli.

- Moment, ty, jako potencjalny przyszły Kanclerz Niemiec, bierzesz udział w kampanii wyborczej w Rumunii?

Może Polsce też wyznaczysz prezydenta?

- Krytykowanie tego, że ktoś próbuje wpłynąć na wybory, podczas gdy ty próbujesz wpłynąć na wybory, również nie jest zbyt dobrze przemyślane.

- Nadkanclerz Europy poucza Rumunów i informuje, że mają dobrze wybrać, bo ile razy Niemcy w Rumuni będą powtarzać wybory.

Demokracja jest wtedy, gdy wyniki wyborów są zgodne z oczekiwaniami Niemców.

- Friedrich Merz próbuje masowo wpłynąć na wybory w Rumunii

- Dokładnie moje poczucie humoru: wybory zostały cofnięte, ponieważ Rosja rzekomo promowała kandydata na TikToku… a teraz przybywa oportunista Merz i otwarcie interweniuje z Niemiec w rumuńskiej kampanii wyborczej!

- piszą oburzeni komentatorzy.

Unieważnienie I tury wyborów prezydenckich w Rumunii

Sąd konstytucyjny Rumunii zdecydował o unieważnieniu procesu wyborów prezydenckich. Pierwszą turę wyborów wygrał Călin Georgescu, który wystartował jako polityk niezależny jednak o skrajnie prawicowych konotacjach, nie ukrywając też swoich prorosyjskich sympatii. Tysol.pl otrzymał oświadczenie George Simione, szefa prawicowej partii AUR (Związek Jedności Rumunów), który uzyskał czwarty wynik i nie dostał się do drugiej tury.

"Zamach stanu"

W przesłanym redakcji Tysol.pl oświadczeniu, szef prawicowej partii AUR, która współpracuje z PiS w ramach Europejskiej Partii Konserwatystów i Reformatorów George Simion określa tę sytuację jako zamach stanu:

Zamach stanu z pełną mocą!

Dziewięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego (CCR) wybranych politycznie zdecydowało się na unieważnienie woli Rumunów w obawie, że konkretny kandydat spoza systemu miał szanse zostać prezydentem Rumunii!

To, co się teraz dzieje, jest wydarzeniem bez precedensu.

Ten sam Trybunał Konstytucyjny zaledwie kilka dni temu zatwierdził ten proces wyborczy!

Wzywamy do spokoju!

Nie powinniśmy zachowywać się gwałtownie. To nadużycie musi zostać demokratycznie ukarane przez obywateli!

Czekamy na uzasadnienie od CCR (Constitutional Court Romania), ale już w tej chwili nie możemy mówić o demokracji w Rumunii, a o państwie opanowanym przez interesy jakichś innych grup.

Nie poddajemy się! Będziemy walczyć do samego końca!

I tura wyborów

Calin Georgescu, prawicowy, oskarżany o prorosyjskość, kandydat niezależny zdobył najwięcej głosów w I turze rumuńskich wyborów prezydenckich; na drugim miejscu znalazła się liderka centroprawicowego Związku Ocalenia Rumunii (USR) - to dane po zliczeniu głosów ze 100 proc. komisji.

Georgescu uzyskał 22,94 proc. głosów, a Elena Lasconi - 19,18 proc. i to oni mieli przejść do drugiej tury wyborów prezydenckich, która miała odbyć się 8 grudnia. Premier Marcel Ciolacu, lider socjaldemokratycznej partii PSD wylądował na trzeciej pozycji z wynikiem 19,15 proc. Na czwartym miejscu jest lider radykalnie prawicowej formacji AUR (Związek Jedności Rumunów), George Simion, który zdobył 13,86 proc. głosów. Nicolae Ciuca, lider Partii Narodowo-Liberalnej, obecnej koalicjantki PSD, uzyskał zaledwie 8,79 proc. poparcia.

1 grudnia w Rumunii odbyły się wybory parlamentarne. Postkomunistyczna PSD zdobyła w wyborach pierwsze miejsce z wynikiem 22,3 proc. w Senacie i 21,96 w Izbie Reprezentantów. Na drugim miejscu jest prawicowy Związek Jedności Rumunów (AUR), który zdobył on 18,3 proc. głosów w wyborach do Senatu i 18,01 proc. do Izby Deputowanych. Na trzeciej pozycji uplasowała się Partia Narodowo-Liberalna. Wynik tej formacji to 14,28 proc. w Senacie i 13,2 proc. w Izbie Deputowanych.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 08.12.2024 15:49
Źródło: tysol.pl