Polska w grze o produkcję rakiet do Patriotów. MON mówi o wielkiej szansie

- Polska chce uczestniczyć w europejskiej produkcji i serwisowaniu pocisków do systemów Patriot.
- Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że obecne zapasy rakiet do Patriotów mogą szybko się wyczerpywać, dlatego konieczne jest zwiększenie produkcji.
- USA zadeklarowały możliwość udzielenia Ukrainie licencji na produkcję pocisków do systemów Patriot.
- Polska, Niemcy, Holandia i Szwecja podpisały porozumienie dotyczące serwisowania pocisków Patriot w Europie.
Polska w grze o produkcję rakiet do Patriotów. MON mówi o wielkiej szansie
Na konferencji prasowej po powrocie ze szczytu NATO w Ankarze szef MON Kosiniak-Kamysz i szef MSZ Radosław Sikorski zostali zapytani o postawę USA wobec partnerów z Europy, w tym deklarację prezydenta USA ws. możliwego udzielenia przez USA Ukrainie licencji na produkcję pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot.
- Muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczony tym, że prezydent Trump ogłosił, że Ukraina otrzyma licencję - jeśli dobrze zrozumiałem - na produkcję rakiet do systemu Patriot. To dobra wiadomość na kilku poziomach, bo Stany Zjednoczone niechętnie dzielą się swoimi technologiami, a jeśli efektory (pociski - PAP) mają być produkowane w Europie, to i Polska może na tym skorzystać
- stwierdził szef MSZ.
Jak ocenił, to pokazuje, jak bardzo USA zależy na tym, by Ukraina miała się czym bronić przed rosyjskimi rakietami. - To wyraz wielkiej solidarności ze strony USA i całego Zachodu wobec bohatersko broniącej się Ukrainy - dodał. Sikorski stwierdził też, że Trump już przed szczytem oceniał, że „Ukraina ma mocniejsze karty niż się wydawało”. - Prezydent Trump lubi zwycięzców - powiedział.
Kosiniak-Kamysz przypomniał natomiast, że na szczycie NATO doszło do podpisania porozumienia między USA a kilkoma europejskimi sojusznikami - Polską, Niemcami, Holandią i Szwecją - ws. serwisowania pocisków do Patriotów w Europie. - Jeżeli będą rakiety do systemów Patriot konstruowane w Europie, a Polska będzie w tym uczestniczyć, bo podpisaliśmy (...) porozumienie na przenoszenie centrów serwisowych, a w konsekwencji produkcyjnych (pocisków - PAP), to tylko się cieszyć - powiedział szef MON.
Nawiązał też do sprawy przekazania części tych rakiet - typu PAC-3 MSE - przez Polskę Ukrainie w ostatnich miesiącach. Jak ocenił, krytykujący ten krok politycy „PiS i Konfederacji chyba nie zdawali sobie do końca sprawy, że przecież tych rakiet nie można użyć czy przekazać bez zgody USA”.
- To się odbywało akurat na wniosek USA. Na wniosek głównodowodzącego armią amerykańską w Europie gen. Alexusa Grynkewicha i sekretarza generalnego NATO Marka Rutte'go. Czy można sobie wyobrazić, że Polska podejmuje działania wbrew swojemu sojusznikowi?
- mówił szef MON.
Kosiniak-Kamysz dodał również, że Polska jest zainteresowana wszelką współpracą, jeśli chodzi o serwisowanie czy produkcję pocisków do Patriotów. - Potrzebujemy zwielokrotnienia produkcji rakiet do systemów Patriot. Wojna na Bliskim Wschodzie pokazała, jak szybko można zużyć zapasy, jak trudno jest wytwarzać je tylko w jednym miejscu w USA - mówił.
Jak dodał, USA „przyjechały na szczyt w Ankarze z jasnym przesłaniem: chcemy więcej transatlantyckich inicjatyw gospodarczych; czyli również przenosić produkcję naszego sprzętu do Europy”. - Polska może być i będzie hubem tego typu, skorzystamy również ze środków europejskich, by to realizować - zadeklarował szef MON.
Zgodził się z nim Sikorski, który ocenił, że Amerykanie już zdają sobie sprawę, że potrzebują przyspieszyć procedury transferu technologii, a w tym celu potrzebują wchodzić w spółki joint venture w Europie, po to, by część amerykańskiego sprzętu była produkowana tu, gdzie jest potrzebna”.
W poniedziałek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, informując o przekazanych Ukrainie środkach, wymienił m.in. pociski do systemu Patriot, podkreślając, że przekazana liczba pocisków to „margines naszych zdolności” i „nie wpływa na zdolności obrony powietrznej Polski”.
Doniesienia o przekazaniu tych pocisków - wykorzystywanych w Patriotach, które obecnie stają się podstawą polskiej obrony powietrznej - spotkały się z kontrowersjami ze strony opozycji, która zarzucała MON decyzję, która mogła obniżyć zdolności obronne Polski. We wtorek w Ankarze Polska, USA i trzy kraje europejskie podpisały porozumienie dot. serwisowania tych pocisków w Europie. Kosiniak-Kamysz tłumaczył, że ma to kluczowe znaczenie, gdyż proces serwisowania pocisków - obejmujący wysyłanie ich do USA i z powrotem - potrafi trwać nawet ok. dwóch lat.
Z kolei w środę Trump podczas konferencji z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim zapowiedział, że Ukraina może otrzymać licencję na produkcję pocisków do Patriotów - które w najnowszej wersji są produkowane jedynie w zakładach USA i w Japonii, a inne państwa - w tym Polska i Niemcy - zabiegają o możliwość produkcji ich na w Europie.
MIM-104 Patriot
MIM-104 Patriot to mobilny system rakietowy ziemia-powietrze zaprojektowany jeszcze pod koniec lat 60., produkowany w zakładach Raytheon Missiles & Defense w Tucson w stanie Arizona wszedł do służby w armii Stanów Zjednoczonych w 1984 r. W skład zestawu wchodzi radar zdolny wykrywać cele oddalone o ponad 150 km, który może śledzić i naprowadzać rakiety jednocześnie na wiele z nich. Maksymalny zasięg systemu jest zależny od wersji wykorzystywanych rakiet. Polska zamówiła łącznie 8 baterii tego systemu, z których pierwsze osiągnęły pełną gotowość operacyjną w grudniu ub.r.
W skład baterii, oprócz radaru, wchodzi też stacja kierowania ogniem, zespół wyrzutni (ich liczba jest zmienna, np. w standardzie amerykańskim jest ich sześć, a w systemach zakupionych m.in. przez Polskę – osiem), centrala łączności umożliwiająca działanie z innymi skoordynowanymi systemami obrony przeciwlotniczej, a także pojazdy transportowe i serwisowe. Systemy Patriot uznawane są za jedne z najskuteczniejszych na świecie, są też jednak niezwykle drogie – wedle szacunków, koszt jednej baterii to ok. 1 miliard dolarów.
