Szukaj
Konto

„Po prostu usiadł i trzymał krzyżyk w dłoni”. Ocalona z pożaru mówi o cudzie w Crans-Montana

03.01.2026 09:45
Różaniec na drewnianym stole - zdjęcie ilustracyjne
Źródło: Pixabay
Komentarzy: 0
Kobieta będąca ocaloną z pożaru w Crans-Montana, twierdzi, że w pewnym momencie stał się cud. Świadectwo przytacza francuska telewizja informacyjna C News, która robiła relację z dramatycznych wydarzeń w barze Le Constellation.
Co musisz wiedzieć
  • Do tragedii doszło w sylwestrową noc w barze Le Constellation w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana.
  • Zginęło około 40 osób, wiele innych zostało rannych.
  • Według włoskiej agencji Ansa, w lokalu znajdowały się łatwopalne elementy wystroju, w tym piankowe ścianki i nisko zawieszony sufit.
  • Pożar miał najprawdopodobniej związek z ogniami bengalskimi używanymi podczas toastów.
  • W barze były tylko jedne drzwi ewakuacyjne, mimo że mógł pomieścić nawet 400 osób.
  • Właściciele zaprzeczają nieprawidłowościom i twierdzą, że lokal spełniał wszystkie normy.

 

Cud?

Przyjaciel kobiety, którą cytuje C News, nie mógł wydostać się z płonącego lokalu Le Constellation, więc usiadł z krzyżykiem w dłoni, gdy znalazł się w pułapce. Kobieta twierdzi, że płomienie całkowicie go ominęły i nie wyrządziły mu krzywdy.

Niezwykła relacja

"Mój przyjaciel nie mógł się wydostać, więc po prostu usiadł i trzymał w dłoni swój krzyżyk"

- relacjonowała.

"Ogień po prostu go ominął. Nie dotknął go. Otaczał go ze wszystkich stron, ale nie dosięgnął go"

- mówiła.

"Bardzo się bałam"

Kobieta ze łzami w oczach przyznała, że bardzo się bała o siebie, swoich przyjaciół i wszystkich innych.

Były uchybienia budowlane

Włoska agencja informacyjna Ansa odnotowała, że bar Le Constellation w eleganckim kurorcie reklamował zwyczaj używania ogni bengalskich. To prawdopodobnie od nich, przyczepionych do butelek z alkoholem do toastów, zajął się lokal, przede wszystkim nisko zawieszony sufit.

Wśród wyraźnych uchybień systemu bezpieczeństwa wymienia się także tylko jedne drzwi w lokalu, który mógł pomieścić do 400 osób.

Właściciele zaprzeczają nieprawidłowościom

Szwajcarskie media cytują wypowiedzi właścicieli lokalu, którzy zapewnili, że są w szoku, bo wszystko było tam zgodne z normą. Podkreślili, że bar był trzy razy kontrolowany w ciągu ostatnich 10 lat.

Właściciele hotelu to para z Korsyki i Lazurowego Wybrzeża. Mieszkają w Szwajcarii, gdzie mają jeszcze dwa lokale we włoskojęzycznym kantonie Ticino. Kobieta w chwili pożaru była w barze; jest ranna w rękę.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.01.2026 09:45
Źródło: C News, tysol.pl