Niemieckie media o „kulturze pamięci”. Piszą o polskim "wstydzie i winie"

- Kontrowersyjna wystawa "Nasi chłopcy" miała pokazywać losy mieszkańców Pomorza Gdańskiego przymusowo wcielonych do armii niemieckiej. Wielu z nich uciekło z Wehrmachtu, wielu odnalazło się w Armii Krajowej czy Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie.
- Wydarzenie wywołało ostrą debatę o pamięci historycznej, zarówno w Polsce, jak i za granicą.
- Tagesspiegel wrócił do niej, sugerując, że Polacy unikają dyskusji o drażliwych momentów swojej przeszłości.
- Większość polskich polityków i historyków ostro skrytykowała wystawę po jej otwarciu.
"Kultura pamięci" według "Tagesspiegla"
Wystawa "Nasi chłopcy", prezentowana w Ratuszu Głównego Miasta w Gdańsku, miała ukazać losy 450 tys. Polaków przymusowo wcielonych po 1939 r. do Wehrmachtu.
W komentarzu opublikowanym w Tagesspiegelu niemiecki publicysta Bernhard Schulz napisał, że "w żadnym innym kraju historia nie jest tak żywa i obecna jak w Polsce". Jego zdaniem polska "kultura pamięci", dzieląca społeczeństwo na bohaterów i zdrajców, nie jest wolna od wstydu i winy.
Autor z "Tagesspiegla", cytowany przez dw.com, odnosi się do wystawy "Nasi chłopcy", która - jak twierdzi - zachwiała "ugruntowanym od dawna wizerunkiem Polaków jako albo bohaterów, albo ofiar".
Według Schulza polska pamięć historyczna wielokrotnie doświadczała "wstrząsów" związanych z okupacją i Holokaustem. Autor pisze o "pogromach dokonywanych przez wspólnoty wiejskie po wejściu wojsk niemieckich", o "licznych denuncjacjach" i o "antysemickich wybrykach z 1968 r.", które doprowadziły do emigracji większości Żydów pozostałych w Polsce po wojnie.
- Tragiczna pomyłka w USA. Nie żyje kobieta
- PKO BP wydał ważny komunikat
- Zatrzymać import ukraińskiej stali
- Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję ws. Marszu Niepodległości
- Polska królikiem doświadczalnym nowego systemu - "rewolucyjnej dyktatury" tworzącej "nową demokrację"
- Komunikat dla mieszkańców woj. małopolskiego
- GIF wycofuje popularny lek na tarczycę. Może być niebezpieczny
Dlaczego "nie dało się zbudować partnerstwa z narodem sowieckim"?
Według Schulza współczesna prawica w Polsce unika rozmowy o złożoności własnej historii, podobnie jak wcześniej komunistyczne władze unikały refleksji nad relacjami z ZSRR. Co zaskakujące, jako dowód przytacza "zamordowania przez NKWD 22 tys. polskich oficerów, a także wywózkę do gułagów 250 tys. Polaków ze wszystkich warstw społecznych".
"Na przemilczaniu przeszłości nie dało się zbudować partnerstwa, szczególnie braterstwa z narodem sowieckim"
- pisze autor.
"Dzisiejsze negowanie przez prawicową politykę PiS własnych uwikłań, też się do tego nie przyczynia"
- uważa Schulz.
Lawina reakcji polityków: "Realizację niemieckiej narracji"
Wystawa otwarta w lipcu tego roku spotkała się z gwałtownymi reakcjami ze strony przedstawicieli różnych środowisk politycznych.
Odchodzący wówczas prezydent Andrzej Duda napisał, że "przedstawianie żołnierzy III Rzeszy jako naszych" to "fałsz historyczny i moralna prowokacja", podkreślając, że "Polacy byli ofiarami niemieckiego terroru, a nie jego sprawcami".
Poseł Mariusz Błaszczak ocenił ekspozycję jako "jawną realizację niemieckiej narracji" i "polityczną prowokację".
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że wystawa "nie służy polskiej polityce pamięci", przypominając, że "nasi chłopcy bronili Ojczyzny do ostatniej kropli krwi".
Poseł Bogdan Rzońca nazwał wystawę "hańbą i wstydem".
Swojego oburzenia nie kryli też eksperci. Dr Magdalena Gawin, historyk, była dyrektor Instytutu Pileckiego mówiła w rozmowie z portalem Tysol.pl:
"Ta wystawa zaszkodziła rodzinom, które miały przodków w niemieckiej armii. To zmarnowana szansa opowiedzenia ważnej i bolesnej historii polskich rodzin Pomorza i Śląska."
Zgodnie z niemiecką narracją
Były też jednak głosy zbieżne z obecną narracją niemieckich mediów. Były polityk i komentator, Waldemar Kuczyński, gorący zwolennik wcześniej Bronisława Komorowskiego w roli prezydenta, potem rządów Donalda Tuska, polemizował z Kosiniakiem-Kamyszem:
"Muzea są w pierwszym rzędzie po to, żeby pokazywać ślady przeszłości, prawdę o niej, także o Polakach w Wehrmachcie, a nie po to, żeby wciskać ludziom bogoojczyźniany kit".
Podobnie europoseł Łukasz Kohut, kiedyś w Ruchu Palikota, teraz z europarlamencie z ramienia KO, ocenił, że wystawa "Nasi chłopcy" sprzyja temu, aby nie zakłamywać historii. Kohut podzielił się z internautami swoją historią rodzinną i przyznał, że jego przodkowie ginęli na wojnie, "często w innym mundurze niż polski".
Komentarze
Hiszpania wstrzymała oddech. Chodzi o Yamala

Prezydent Nawrocki złoży wniosek o referendum ws. Zielonego Ładu

Pociąg wykoleił się do rzeki. Są informacje w sprawie maszynisty

Polacy zabrali głos w sprawie ewentualnej partii Morawieckiego [SONDAŻ]
Pierwsza śmiertelna ofiara legionellozy w Nowym Jorku

