Maurycy Zawilski: Czytajmy Sienkiewicza!

Czy można czytać wielokrotnie te same książki? Można, a nawet trzeba, ale tylko te genialne. Takie jak "Trylogia" Sienkiewicza.
"Ogniem i mieczem" czytam już po raz n-ty, może czwarty, może piąty i za każdym razem odnajduję coś nowego, coś co wcześniej mi umknęło. Dzieło jest znane i nie będę tu go streszczał, pragnę rzucić tylko kilka refleksji jakie nasunęły mi się podczas lektury powieści.
Pierwsze spostrzeżenie: Jan Skrzetuski - jeden z głównych bohaterów, jest ukazany jako wzór chrześcijańskiego rycerza, dumnego Sarmaty i Rzymianina. Z jego postacią, a także z kilkoma innymi, jak ksiądz Muchowiecki, czy umierający na początku powieści pan Zakrzewski, wiąże się tak miła mojemu sercu wizja rycerskiego, walczącego chrześcijaństwa. Wizja, która dziś zupełnie odeszła do lamusa, wraz z religią dialogu, kultem ekologii i politycznej poprawności. Jakże ożywcze są słowa umierającego Zakrzewskiego: Miserere mei, mości poruczniku, już ja sobie idę po swoją lafę niebieską. Ciało na mnie takie od ran dziurawe, że o to się tylko boję, czy święty Piotr, który jest marszałkiem bożym i ochędóstwa w niebie doglądać musi, puści mnie do raju w tak podziurawionej sukni. Ale mu powiem: "Święty Pietruńku! zaklinam cię na ucho Malchusowe, nie czyńże mi wstrętu, boć to poganie tak mi popsowali szatki cielesne… Miserere mei! a będzie jaka wyprawa św. Michała na potencję piekielną, to się stary Zakrzewski przyda jeszcze." Wzruszają te fragmenty powieści, w której wojska Rzeczpospolitej przed bitwą śpiewają pieśni religijne, a na murach oblężonego Zbaraża ksiądz Muchowiecki prowadzi procesję z Najświętszym Sakramentem, krzepiącą dusze żołnierskie do walki. Obrona Zbaraża urasta u Sienkiewicza do obrony szańców cywilizacji zachodniej przed dziką rewolucją ze wschodu. Walka z wrogiem ma być jednak szlachetna i pozbawiona nienawiści - co mocno wykłada Skrzetuskiemu ksiądz Muchowiecki.
"Ogniem i mieczem" zachwyca ogromem zarysowanej przestrzeni, egzotyką najdalszych Kresów. Teatr na którym dzieje się akcja wprost zapiera dech w piersiach. Zadnieprze, Sicz Zaporoska, Dzikie Pola. Wspaniałe obrazy wielobarwnych stepów i kwitnących wiśniowych sadów. Jakby Sienkiewicz starał się zakreślić najdalszy krąg polskiego horyzontu, który obejmowali swoim wzrokiem nasi sarmaccy przodkowie. Gdy wojska Wiśniowieckiego ruszają poza najdalsze granice Rzeczpospolitej, jest to wyprawa, w odczuciu jej uczestników niemal na krańce świata: Potem puścili się na wschód, na spalone stepy, gdzie od niedogarków jazda postępować nie mogła, i aż musieli koniom nogi skórami obwijać. Spotkali tam mnóstwo gadzin, padalców i olbrzymie węże połozy, na dziesięć łokci długie, a grube jak ramię męża. Po drodze na samotnych dębach ryli pro aeterna rei memoria herby książęce, na koniec zaszli w tak głuche stepy, gdzie już i śladów człowieka nie było można dopatrzyć. — Myślałem — mówił uczony pan Maszkiewicz — że nam w końcu na wzór Ulissesa i do Hadu zstąpić przyjdzie. Na to pan Wołodyjowski: — Przysięgali też ludzie spod chorągwi pana strażnika Zamojskiego, która szła na przodku, jako już widzieli owe fines, na których orbis terrarum się kończy. Jest to opowieść o wielkości Rzeczpospolitej i przypomnienie, że do wielkich celów zostaliśmy powołani.
Sienkiewicz nie szczędzi nam krwawych i brutalnych opisów mordów i rzezi dokonywanych przez oszalałe kozactwo i czerń, choć pod jego piórem nie rażą one makabrą. Te momentami wstrząsające obrazy bardzo przypominały mi "Pożogę" Zofii Kossak z jej opisami krwawej rewolucji bolszewickiej na wschodnim Wołyniu. Sienkiewicz opisując realia powstania Chmielnickiego obrazuje jednocześnie uniwersalny obraz piekła rewolucji socjalnej, właściwej dla tych obszarów przez wieki.
Wiele by można napisać o wspaniałych opisach bitew, które pod piórem Sienkiewicza urastają do rangi eposowo-heroicznej. Dla mnie wprost genialne są fragmenty opisujące szarżę husarii pod Zbarażem, jedne z najlepszych w polskiej literaturze.
Z twórczością Sienkiewicza, wiąże się jednak pewien mankament. Otóż Trylogia powstała w czasach zaborczych, w realiach rosyjskiej cenzury. W rezultacie bohaterowie Trylogii biją wszystkich: Szwedów, Turków, Tatarów, Kozaków, tylko nie Moskali. Ukrywają się oni gdzieś za nazwami Hiberborejczyków, Septentorionów, Chowańskich i innych. Słowem nie mamy wielkich dzieł o naszych walkach i przewagach nad Moskwą (gdzie te dzieła o wojnach Batorego, o wojnie smoleńskiej 1632-1634?). Jest "Złota wolność" Zofii Kossak, są dzieła Jacka Komudy o Dymitriadach, i jeszcze kilka innych, nie zapełniają one jednak naszej wyobraźni tak jak dzieła Sienkiewicza. To wyzwanie dla polskiej kultury, tej wielkiej, narodowej, która się może kiedyś wreszcie narodzi…
Maurycy Zawilski
Pierwsze spostrzeżenie: Jan Skrzetuski - jeden z głównych bohaterów, jest ukazany jako wzór chrześcijańskiego rycerza, dumnego Sarmaty i Rzymianina. Z jego postacią, a także z kilkoma innymi, jak ksiądz Muchowiecki, czy umierający na początku powieści pan Zakrzewski, wiąże się tak miła mojemu sercu wizja rycerskiego, walczącego chrześcijaństwa. Wizja, która dziś zupełnie odeszła do lamusa, wraz z religią dialogu, kultem ekologii i politycznej poprawności. Jakże ożywcze są słowa umierającego Zakrzewskiego: Miserere mei, mości poruczniku, już ja sobie idę po swoją lafę niebieską. Ciało na mnie takie od ran dziurawe, że o to się tylko boję, czy święty Piotr, który jest marszałkiem bożym i ochędóstwa w niebie doglądać musi, puści mnie do raju w tak podziurawionej sukni. Ale mu powiem: "Święty Pietruńku! zaklinam cię na ucho Malchusowe, nie czyńże mi wstrętu, boć to poganie tak mi popsowali szatki cielesne… Miserere mei! a będzie jaka wyprawa św. Michała na potencję piekielną, to się stary Zakrzewski przyda jeszcze." Wzruszają te fragmenty powieści, w której wojska Rzeczpospolitej przed bitwą śpiewają pieśni religijne, a na murach oblężonego Zbaraża ksiądz Muchowiecki prowadzi procesję z Najświętszym Sakramentem, krzepiącą dusze żołnierskie do walki. Obrona Zbaraża urasta u Sienkiewicza do obrony szańców cywilizacji zachodniej przed dziką rewolucją ze wschodu. Walka z wrogiem ma być jednak szlachetna i pozbawiona nienawiści - co mocno wykłada Skrzetuskiemu ksiądz Muchowiecki.
"Ogniem i mieczem" zachwyca ogromem zarysowanej przestrzeni, egzotyką najdalszych Kresów. Teatr na którym dzieje się akcja wprost zapiera dech w piersiach. Zadnieprze, Sicz Zaporoska, Dzikie Pola. Wspaniałe obrazy wielobarwnych stepów i kwitnących wiśniowych sadów. Jakby Sienkiewicz starał się zakreślić najdalszy krąg polskiego horyzontu, który obejmowali swoim wzrokiem nasi sarmaccy przodkowie. Gdy wojska Wiśniowieckiego ruszają poza najdalsze granice Rzeczpospolitej, jest to wyprawa, w odczuciu jej uczestników niemal na krańce świata: Potem puścili się na wschód, na spalone stepy, gdzie od niedogarków jazda postępować nie mogła, i aż musieli koniom nogi skórami obwijać. Spotkali tam mnóstwo gadzin, padalców i olbrzymie węże połozy, na dziesięć łokci długie, a grube jak ramię męża. Po drodze na samotnych dębach ryli pro aeterna rei memoria herby książęce, na koniec zaszli w tak głuche stepy, gdzie już i śladów człowieka nie było można dopatrzyć. — Myślałem — mówił uczony pan Maszkiewicz — że nam w końcu na wzór Ulissesa i do Hadu zstąpić przyjdzie. Na to pan Wołodyjowski: — Przysięgali też ludzie spod chorągwi pana strażnika Zamojskiego, która szła na przodku, jako już widzieli owe fines, na których orbis terrarum się kończy. Jest to opowieść o wielkości Rzeczpospolitej i przypomnienie, że do wielkich celów zostaliśmy powołani.
Sienkiewicz nie szczędzi nam krwawych i brutalnych opisów mordów i rzezi dokonywanych przez oszalałe kozactwo i czerń, choć pod jego piórem nie rażą one makabrą. Te momentami wstrząsające obrazy bardzo przypominały mi "Pożogę" Zofii Kossak z jej opisami krwawej rewolucji bolszewickiej na wschodnim Wołyniu. Sienkiewicz opisując realia powstania Chmielnickiego obrazuje jednocześnie uniwersalny obraz piekła rewolucji socjalnej, właściwej dla tych obszarów przez wieki.
Wiele by można napisać o wspaniałych opisach bitew, które pod piórem Sienkiewicza urastają do rangi eposowo-heroicznej. Dla mnie wprost genialne są fragmenty opisujące szarżę husarii pod Zbarażem, jedne z najlepszych w polskiej literaturze.
Z twórczością Sienkiewicza, wiąże się jednak pewien mankament. Otóż Trylogia powstała w czasach zaborczych, w realiach rosyjskiej cenzury. W rezultacie bohaterowie Trylogii biją wszystkich: Szwedów, Turków, Tatarów, Kozaków, tylko nie Moskali. Ukrywają się oni gdzieś za nazwami Hiberborejczyków, Septentorionów, Chowańskich i innych. Słowem nie mamy wielkich dzieł o naszych walkach i przewagach nad Moskwą (gdzie te dzieła o wojnach Batorego, o wojnie smoleńskiej 1632-1634?). Jest "Złota wolność" Zofii Kossak, są dzieła Jacka Komudy o Dymitriadach, i jeszcze kilka innych, nie zapełniają one jednak naszej wyobraźni tak jak dzieła Sienkiewicza. To wyzwanie dla polskiej kultury, tej wielkiej, narodowej, która się może kiedyś wreszcie narodzi…
Maurycy Zawilski

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 14.11.2019 23:42
Komentarze
Rok prezydentury Karola Nawrockiego. Polacy wystawili mu ocenę
05.08.2026 19:49
Trzaskowski przedstawił wyniki audytu w Szpitalu Południowym. Szokujące dane
05.08.2026 19:02

Komentarzy: 0
Dyżur trwający niemal pięć dób, prawie 400 godzin pracy miesięcznie i rozliczenia w dwóch miejscach jednocześnie. Ratusz ujawnił wyniki audytu Szpitala Południowego.
Czytaj więcej
Spotify nie działa? Internauci zgłaszają problemy
05.08.2026 18:11
Dramat nad Jeziorem Durowskim. Nie żyje dwóch nastolatków
05.08.2026 17:42
Potężny pożar w Świętokrzyskiem
05.08.2026 16:24



