Szukaj
Konto

Maja Ostaszewska chodziła na czarne marsze. A teraz boleje nad losem zabijanych dzików

09.01.2019 17:09
Maja Ostaszewska chodziła na czarne marsze. A teraz boleje nad losem zabijanych dzików
Źródło: Źródło: screen YouTube
Komentarzy: 0
„Do końca lutego odstrzelonych ma być 210 tys. z 229 tys. żyjących w naszym kraju. W tym młode, ciężarne lochy oraz osobniki żyjące w Parkach Narodowych” – pisze na Facebooku zrozpaczona aktorka.
""Jeśli dojdzie do odstrzału tak gigantycznej ilości dzików, oznaczać będzie to koniec tego gatunku w Polsce! Powodem tej haniebnej decyzji ma być rozpowszechniający się wirus ASF, ale naukowcy są zgodni, że odstrzał nie tylko nie zatrzyma wirusa, ale wręcz może go rozprzestrzenić" - tłumaczy aktorka.

Prawda jest taka, że po zmianach w kulturze rolne wprowadzonej po wejściu Polski do UE na znacznych połaciach kraju wprowadzono dodatkowe uprawy kukurydzy, które działają na dziki jak afrodyzjak. Skutek jest taki, że o ile wcześniej tzw. huczka, czyli okres godowy dzików odbywała się raz w roku, teraz odbywa się nawet trzy razy w roku. Populacja dzika przyrasta w Polsce nawet o 300 proc. co rok.

"To nie dzikie zwierzęta, tylko człowiek jest za niego odpowiedzialny. Nie możemy dopuścić do tej rzezi, która ma się zacząć już w najbliższą sobotę! Musimy się zmobilizować! Proszę podpisujcie załączoną petycję przeciwko odstrzałowi. Wejdźcie na strony WWF Polska i dowiedzcie się więcej. Musimy zrobić wszystko, żeby zatrzymać tę straszą decyzję!" - apeluje aktorka na Facebooku aktorka.

Źródło: Facebook

Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.01.2019 17:09