Kto upił Kwaśniewskiego w Charkowie? Dziewulski ujawnia kulisy skandalu sprzed lat

- Stoi Jak-40 przygotowany do lotu do Krakowa. Jestem na pokładzie, wchodzi prezydent, siada. Obok mnie stoi oficer BOR. Głódź wchodzi, mija mnie tak, jakby mnie nie było, idzie prosto do oficera i mówi: polewaj - opowiada w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" Dziewulski.
Zamach na Kwaśniewskiego
Były szef ochrony Kwaśniewskiego wyjaśnia, dlaczego ówczesny prezydent chwiał się nad grobami polskich oficerów. - Nie chciał powiedzieć (Kwaśniewski - red.), jak było w rzeczywistości, że to Głódź go upił, tylko zaczęli pływać, wymyślać niestworzone historie. Do dziś nie wiem, po co, przecież nasz naród nie jest przeciwko wódce, zrozumiałby to - przekonuje.
Dziewulski zdradza, że w 1995 roku była próba podjęcia zamachu na Kwaśniewskiego. - To nie są gołe słowa, mam dokumenty policyjne w tej sprawie, są przesłuchania świadków, są tropy. Myślę, że policja stanęła wtedy na wysokości zadania. Nie mieliśmy zaufania do BOR - tłumaczy.
W milicji dla pieniędzy
Były antyterrorysta przyznaje, że do pracy w milicji zgłosił się dla pieniędzy. - (…) Policjant musi być najemnikiem. I to dobrze opłacanym. Ja zarabiałem taką kasę, że nie wiedziałem, co z nią robić. (…) Wówczas brałem 2460 zł. Duże pieniądze - podkreśla.
W latach 60. Jerzy Dziewulski pracował w wydziale kryminalnym, pełniąc m.in. funkcję dowódcy jednostki antyterrorystycznej na lotnisku Okęcie w Warszawie. Brał udział w operacji przerzutu Żydów z ZSRR i Rosji do Izraela (kryptonim "Most"). Był też posłem z ramienia SLD i szefem ochrony Aleksandra Kwaśniewskiego w czasie jego kampanii prezydenckiej. "Jako jedyny policjant w Polsce zostałem odznaczony trzykrotnie medalem Za odwagę. Byłem dwukrotnie ranny w służbie" - pisze Dziewulski na swojej stronie internetowej.
Źródło: DoRzeczy.pl

Ukraina: Siedem osób zginęło, setka rannych po atakach Rosji na Charków

„Walczy od dłuższego czasu”. Niepokojące doniesienia ws. Aleksandra Kwaśniewskiego
„Wynik jest frustrujący”. Gorzkie słowa po wyborach samorządowych

Ekspert TVN grozi: "od czasu do czasu dziennikarz powinien oberwać 'po łbie'"

Ukraina: 200 tys. mieszkańców Charkowa bez prądu po rosyjskich atakach

