Komunikat DORSZ ws. ptaków. Żaryn: Ułatwiamy robotę wrogom

- Wojsko podejrzewało naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez niezidentyfikowany obiekt nadlatujący z kierunku Białorusi. W celu weryfikacji wskazań radarowych skierowano w rejon wojskowy śmigłowiec.
- Po około godzinie DORSZ poinformowało, że nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej. Systemy miały zarejestrować duże stado ptaków.
- Stanisław Żaryn skrytykował szczegółowość komunikatu. Jego zdaniem informacja o tym, co zarejestrowały polskie systemy, może dostarczać wiedzy potencjalnym przeciwnikom.
Komunikat DORSZ
Czynności sprawdzające dotyczące podejrzenia naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej zostały zakończone
- napisało DORSZ.
DORSZ poinformowało po zakończeniu weryfikacji, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Według wojska wskazania zarejestrowane przez systemy radiolokacyjne wywołało „duże stado ptaków”. Dowództwo zapewniło, że nie odnotowano zagrożenia.
Żaryn krytykuje komunikat DORSZ. Polko wskazuje na inny problem
Szanowne Dowództwo Operacyjne RSZ takie komunikaty należy ograniczyć do minimum. Pisanie, że nasze systemy wychwyciły duże stado ptaków, co uruchomiło procedury weryfikacji czy doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej nad Polską - było niepotrzebne!
- zauważył.
To sygnał mówiący zbyt wiele naszym przeciwnikom. Dobrze, że weryfikacja została dokonana i wykluczyła kolejną prowokację. Ale apeluję o roztropność w komunikacji. Nie pokazujmy za dużo, bo ułatwiamy robotę wrogom
- apelował.
Cytowany przez „Fakt” gen. Roman Polko ocenił sam fakt błędnego rozpoznania jako porażkę systemu. Zastrzegł jednak, że przy niejednoznacznym wskazaniu lepiej przyjąć możliwość wystąpienia zagrożenia i przeprowadzić weryfikację, niż zignorować potencjalnie niebezpieczny obiekt.
Dlaczego wojsko szukało obiektu?
6 września DORSZ najpierw poinformowało o podejrzeniu naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez niezidentyfikowany obiekt nadlatujący z kierunku Białorusi. W rejon na wschód od Lublina skierowano dyżurny śmigłowiec Mi-24, który miał pomóc w identyfikacji źródła wskazań radarowych. Na czas weryfikacji ograniczono również ruch lotniczy w części przestrzeni na wschód od Lublina, a gotowość myśliwców Sił Powietrznych została podwyższona na wypadek potwierdzenia zagrożenia. Dopiero około godzinę później DORSZ poinformowało, że wskazania wywołało stado ptaków.
Jak radar mógł wykryć stado ptaków?
System radiolokacyjny nie musi od razu jednoznacznie identyfikować wykrytego obiektu. Rzecznik DORSZ ppłk Jacek Goryszewski tłumaczył, że operatorzy obserwują wskazania radarowe, które następnie wymagają analizy i identyfikacji. Właśnie dlatego wojsko skierowało w rejon śmigłowiec, aby zweryfikować charakter wykrytego obiektu.
Jak tłumaczył Goryszewski, obraz z systemu radiolokacyjnego nie przypomina filmu ani zdjęcia obiektu. Operator widzi wskazania przedstawiające m.in. poruszające się punkty, które następnie trzeba zinterpretować i zidentyfikować.
Czy komunikat rzeczywiście ujawnił możliwości polskich radarów?
Żaryn nie wskazał publicznie, jakie konkretnie parametry lub zdolności systemów obserwacji przestrzeni powietrznej mogły zostać ujawnione przez komunikat DORSZ. Dowództwo również nie podało technicznych parametrów radarów, takich jak ich zasięg, częstotliwości pracy czy dokładne możliwości wykrywania i klasyfikowania celów. Z publicznej wypowiedzi Żaryna wynika więc, że jego krytyka dotyczy przede wszystkim samego ujawnienia, że wskazania systemów zostały ostatecznie powiązane z dużym stadem ptaków.








