Kolejny obrońca Pana Piotra ofiarą fałszywego zawiadomienia o przestępstwie

- Mecenas Bartosz Malewski alarmuje o możliwej próbie zastraszania adwokatów. Poinformował na platformie X, że adwokat Magdalena Prządka-Leszczyńska, która wraz z nim broni Piotra W., miała paść ofiarą fałszywego zawiadomienia o przestępstwie.
- Dwa dni wcześniej fałszywy alarm doprowadził do interwencji policji w mieszkaniu Malewskiego. 24 października funkcjonariusze sprawdzili zgłoszenie dotyczące rzekomego zabójstwa. Policja potwierdziła, że informacja była nieprawdziwa, i podjęła czynności zmierzające do ustalenia sprawcy.
- Nie potwierdzono związku między obydwoma zdarzeniami. Malewski uważa, że mogą one stanowić próbę wywarcia presji na obrońcach Piotra W., zatrzymanego w związku z wydarzeniami w pobliżu Trybunału Konstytucyjnego. Informacje dotyczące Magdaleny Prządki-Leszczyńskiej nie zostały dotąd niezależnie potwierdzone.
Pilne! Właśnie ofiarą fałszywego zawiadomienia o przestępstwie padła mec. @przadka_magda – również obrońca Pana Piotra!! To zastraszanie adwokatów. To jest niebywałe!
– napisał Bartosz Malewski na platformie X.
Wpis dotyczy adwokat Magdaleny Prządki-Leszczyńskiej, która wspólnie z Malewskim uczestniczy w obronie Piotra W., zatrzymanego 16 października w Warszawie w związku z wydarzeniami w pobliżu Trybunału Konstytucyjnego.
Malewski nie podał w przytoczonym wpisie szczegółów dotyczących zgłoszenia wymierzonego w prawniczkę. Nie wiadomo zatem, czego dokładnie miało ono dotyczyć, czy doszło do interwencji służb ani czy policja potwierdziła jego fałszywy charakter.
Dwa dni wcześniej policja interweniowała w mieszkaniu Malewskiego
Nowe doniesienia pojawiły się w dniu, w którym media szeroko opisywały podobne zdarzenie dotyczące samego Bartosza Malewskiego, prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.
W sobotę 24 października do jego warszawskiego mieszkania przyjechali policjanci. Powodem był alarmujący wpis zamieszczony na jednej z internetowych platform komunikacyjnych. Jego autor twierdził, że doszło do zabójstwa, a sprawca zamierza odebrać sobie życie.
Podany adres prowadził do mieszkania Malewskiego.
Jak relacjonował adwokat, na miejscu pojawiło się siedmiu funkcjonariuszy, w tym policjanci wyposażeni w broń palną. Prawnik został poproszony o wyjście na klatkę schodową, a funkcjonariusze sprawdzili mieszkanie.
Po wykluczeniu zagrożenia interwencję zakończono. Całość trwała około pół godziny.
Policja potwierdziła, że alarm był fałszywy
Komenda Stołeczna Policji wyjaśniła, że funkcjonariusze mieli obowiązek sprawdzić zgłoszenie wskazujące na możliwość bezpośredniego zagrożenia życia.
Policjanci zostali uprzedzeni, że informacja może stanowić próbę wywołania fałszywego alarmu. Ze względu na charakter zgłoszenia nie mogli jednak odstąpić od interwencji.
Na miejscu nie potwierdzono informacji o popełnieniu zabójstwa.
Policja poinformowała również o przyjęciu zawiadomienia dotyczącego fałszywego zgłoszenia oraz możliwego nielegalnego przetwarzania danych osobowych. Podjęto czynności zmierzające do ustalenia sprawcy.
Malewski wiąże sprawę z działalnością zawodową
Po sobotniej interwencji Bartosz Malewski publicznie zastanawiał się, czy fałszywy alarm mógł mieć związek z jego działalnością społeczną lub zawodową.
Prawnik zwrócił uwagę na przygotowania do Marszu Niepodległości, a także na swoje zaangażowanie w obronę Piotra W.
Przypomniał, że dzień przed interwencją do opinii publicznej trafiła informacja o złożeniu zażalenia na zatrzymanie jego klienta.
Malewski zaznaczył jednak, że nie wie, kto odpowiadał za fałszywe zgłoszenie ani jakie były motywy tej osoby.
O zdarzeniu poinformował Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie, zwracając się o interwencję i monitorowanie sprawy. Złożył także zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Kim jest „pan Piotr”, którego bronią oboje adwokaci?
Sprawa dotyczy Piotra W., zatrzymanego 16 października 2026 roku w Warszawie w związku z wydarzeniami w pobliżu Trybunału Konstytucyjnego.
Zatrzymanie wywołało kontrowersje, a jego obrońcy kwestionowali sposób przeprowadzenia interwencji oraz zgłaszali zastrzeżenia dotyczące możliwości kontaktu z klientem.
Magdalena Prządka-Leszczyńska informowała wcześniej o złożeniu zawiadomienia dotyczącego podejrzenia popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy uczestniczących w zatrzymaniu.
Bartosz Malewski również publicznie krytykował przebieg czynności i wskazywał na znaczenie zapewnienia zatrzymanemu skutecznego prawa do obrony.
Zarzuty formułowane przez prawników wobec funkcjonariuszy pozostają przedmiotem sporu i wymagają wyjaśnienia przez właściwe organy.
Czy ktoś próbuje zastraszyć obrońców?
W najnowszym wpisie Bartosz Malewski jednoznacznie ocenił doniesienia dotyczące Magdaleny Prządki-Leszczyńskiej jako próbę zastraszania adwokatów.
W podobnym tonie wypowiedziała się inna prawnik Instytutu Ordo Iuris.
Najpierw mec. @BartoszMalewski, teraz mec. @przadka_magda z @OrdoIuris. Kilka dni i już drugi obrońca Pana Piotra pada ofiarą fałszywego zawiadomienia o przestępstwie. Przypadek? Nie wierzę. Ktoś chce wystraszyć obrońców
- skomentowała na platformie X mec. Magdalena Majkowska.
Na obecnym etapie nie ma jednak publicznie potwierdzonych informacji pozwalających stwierdzić, że oba zgłoszenia były ze sobą powiązane, pochodziły od tej samej osoby lub zostały zorganizowane w celu wywarcia presji na obrońcach Piotra W.
Potwierdzony przez policję jest fałszywy alarm dotyczący mieszkania Malewskiego. Informacja o analogicznym zdarzeniu dotyczącym Prządki-Leszczyńskiej pochodzi na razie z relacji adwokata.
Wyjaśnienia wymaga przede wszystkim to, czy służby otrzymały kolejne nieprawdziwe zawiadomienie, jakie były jego okoliczności oraz czy istnieje jakikolwiek związek między obydwoma zdarzeniami.
Komentarze
Dantejskie sceny w Mediolanie. Rząd wysyła wojsko

Jacek Wrona o interwencji przed TK: Policja jest wykorzystywana politycznie

KGP odpiera zarzuty w sprawie Rubcowa. Wyjaśnia powody zwrócenia wniosku

Dziennikarka TVP skarży się na hejt i pisze o „nieprecyzyjnej” informacji. Internauci bezlitośni

Wydarzenia przed TK. Komendant Główny Policji staje w obronie funkcjonariuszy







