Szukaj
Konto

Kirył Dmitriew - tajemniczy następca Putina?

23.11.2025 13:02
Kirył Dimitriew
Źródło: Wikipedia CC BY 4,0 Kremlin.ru
Komentarzy: 0
Kirył Dmitriew – jeden z najbardziej wpływowych rosyjskich finansistów i szef państwowego funduszu RDIF – coraz częściej pojawia się w analizach jako przedstawiciel nowego pokolenia elit Kremla. Urodzony w Kijowie, wykształcony w USA i od lat działający u boku Putina, łączy zachodnią edukację z rolą jednego z kluczowych technokratów współczesnej Rosji. Jego nazwisko powróciło w dyskusjach o przyszłości władzy w Moskwie po zniknięciu Siergieja Ławrowa i pojawieniu się nowych spekulacji na temat możliwej sukcesji.
Co musisz wiedzieć
  • Kirył Dmitriew - 50-letni rosyjski ekonomista, urodzony w Kijowie, wychowany częściowo w USA, od lat związany z rosyjską elitą władzy; kierował państwowym funduszem inwestycyjnym wspierającym projekty Kremla.
  • Potencjalny następca Putina - artykuł przedstawia Dmitriewa jako nową, nieoczywistą postać w nieformalnej rozgrywce o sukcesję, szczególnie po zniknięciu Siergieja Ławrowa z publicznej przestrzeni.
  • Rola w negocjacjach - brał udział w wypracowywaniu tzw. "planu pokojowego" dla Ukrainy wraz ze Stevenem Vitkoffem.
  • Człowiek znający Zachód - Dmitriew spędził część życia w USA, zdobył zachodnie wykształcenie i doświadczenie, co ma według autora ułatwiać mu kontakty z elitami biznesowymi i politycznymi Zachodu.

 

Kirył Dimitriew

Kiedy nie ma gdzie szukać dobrego przywódcy państwa i narodu - pozostają ekonomiści. Któż wie o tym lepiej niż Polacy którzy od czasów Grabskiego aż do Morawieckiego powierzali swoje nadzieje tym politykom którzy znali się na gospodarce. Zwłaszcza gdy zawodzili inni - wierzono tym których uznawano za specjalistów od ekonomii.

To w końcu ona i dobro obywateli i ich kies zawsze jest w końcu najważniejsze. Podobnie jest zresztą nie tylko w Polsce. Jest jednak pewien wyjątek Rosja - tam ekonomiczny reformator nigdy na tronie nie zasiadł. I nigdy się tez ostatecznie nie znalazł w gronie bezpośrednich konkurentów o sukcesję. Teraz po raz pierwszy pojawił się taki ktoś. Pięćdziesięcioletni Kirył Dmitriew. Człowiek odpowiedzialny za wynegocjowanie ze Stevenem Vitkoffem tzw. planu pokojowego dla Ukrainy,

Jak z samym "pokojem" a właściwie amerykańsko-rosyjskim dyktatem dla Ukrainy będzie - zobaczymy. Nie generuje on w nas ani radości ani dobrych prognoz na przyszłość dla tej części Europy. Będziemy zresztą o tym dyskutować jeszcze nie raz. I to niedługo.

Co może wynikać ze zniknięcia Ławrowa?

Niedawne zniknięcie w kluczowym momencie Ławrowa, wzmogło (sygnalizowane w poprzednim felietonie) dyskusje o sukcesji. O tym kto będzie następnym szefem rosyjskiego MSZ a może nawet prezydentem. Wszyscy kolejni, "żelaźni" kandydaci na ważne stanowiska albo dawno się wykruszyli albo zniknęli. Z polskiego punktu widzenia nigdy zresztą przesadnie się tym nie zajmowaliśmy. Pojawiający się w Polsce: Ilja Ponomariow, Aleksiej Nawalny, Garri Kasparow czy wypuszczony z więzienia Michaił Chodorkowski pojawiali się w MSZ nawet za mojej tam bytności ale niewiele z tego wynikało po za kurtuazją. Teraz polska dyplomacja też wszelkie sukcesyjne gierki w Rosji ignoruje.

Dimitriew zna Zachód

Teraz pojawił się kandydat nowy. W pewnym sensie symbol współczesnej Rosji. Kirył Dmitriew ma pięćdziesiąt lat czyli o ćwierć wieku mniej od Putina. Urodził się w Kijowie, w rodzinie typowej sowieckiej inteligencji ale niech nikogo nie zmyli miejsce urodzenia. Dmitrew nie czuje się związany z Ukrainą. Opuścił ją w momencie upadku ZSRR kiedy państwo to kojarzy się coraz bardziej z bieda i brakiem środków do życia. W wyniku wymiany trafia do USA. W Ameryce znaleźli się wtedy inni ludzie z Rosji - choćby Siergiej Brin późniejszy współtwórca Google. Oni wszyscy dostali w Ameryce nowe życie i wspaniałe wykształcenie na amerykańskich uniwersytetach. Niemniej tylko jeden z nich Dmitriew nie został dobrym Amerykaninem. Po dwóch dekadach wrócił do Rosji i dostał od Putina prezent - gigantyczny fundusz zajmujący się wspieraniem rosyjskiej gospodarki i jej wpływów na świecie.

Dmitriew zna Zachód i dlatego rozumie też jego mentalność. Wie z której strony do niego podejść i jak załatwić sprawy. Nie ma kompleksów ludzi pamiętających upadek i biedę Rosji. I właśnie wszedł do gry.

[Łukasz Jasina jest byłym rzecznikiem polskiego MSZ]

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Kim jest Kirył Dmitriew", FAQ, oraz śródtytuły od Redakcji]

Kim jest Kirył Dmitriew?

  • Dyrektor generalny Russian Direct Investment Fund (RDIF) - jednego z kluczowych funduszy państwowych Federacji Rosyjskiej. Źródła: Financial Times, Reuters, RDIF official, US Treasury.
  • Urodzony w 1975 r. w Kijowie, następnie wyjechał z rodzicami do USA, gdzie ukończył Stanford University oraz Harvard Business School. Źródła: FT, Bloomberg, Stanford Alumni Records.
  • Był związany z dużymi instytucjami finansowymi (McKinsey, Goldman Sachs, Delta Private Equity).
  • Źródła: Bloomberg profile, FT.
  • Jego fundusz RDIF został w 2022 objęty sankcjami USA i UE za powiązania z rosyjskim aparatem władzy oraz wspieranie projektów zgodnych z interesami Kremla. Źródła: Departament Skarbu USA (OFAC), Rada UE (EU Sanctions List).

Najczęściej zadawane pytania

Kim jest Kirył Dmitriew? Kirył Dmitriew to rosyjski ekonomista i menedżer finansowy, dyrektor generalny państwowego funduszu RDIF (Russian Direct Investment Fund). Urodził się w 1975 r. w Kijowie, a następnie wykształcił się w USA (Stanford, Harvard).

Dlaczego Dmitriew jest ważną postacią w rosyjskim systemie władzy? Jest szefem kluczowego funduszu inwestycyjnego Kremla, który wspiera strategiczne projekty gospodarcze i międzynarodowe Rosji. Uważany jest za osobę z dostępem do najwyższych kręgów władzy.

Czy Dmitriew był zaangażowany w nieoficjalne kontakty Rosja-USA? Tak — według śledztw Reutersa, New York Timesa i raportu Senate Intelligence Committee, brał udział w nieformalnych kanałach kontaktu z otoczeniem Donalda Trumpa, m.in. podczas spotkania na Seszelach w 2017 r.

Czy istnieją wiarygodne źródła sugerujące, że Dmitriew może zostać następcą Putina? Nie. Taka teza pojawia się w publicystyce, ale żadne poważne ośrodki analityczne (np. Carnegie, Chatham House, CSIS, Atlantic Council) nie wskazują go jako realnego kandydata.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.11.2025 13:02
Źródło: tysol.pl