Szukaj
Konto

Jest zawiadomienie do prokuratury ws. Rzecznik Praw Dziecka

Monika Horna-Cieślak
Źródło: PAP | Autor: Radek Pietruszka | Licencja: Umowa licencyjna | Monika Horna-Cieślak
Stowarzyszenie Veritas et Ius w Służbie Narodowi złożyło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Rzecznik Praw Dziecka Monikę Hornę-Cieślak. Organizacja chce, by prokuratura zbadała, czy w sprawie dwojga dzieci z warszawskiej Białołęki doszło do przekroczenia uprawnień i nieuzasadnionego wpływania na działania policji. Sama RPD stanowczo broni swojej interwencji i przekonuje, że działała w związku z przemocą wobec dzieci.
Co musisz wiedzieć:
  • Stowarzyszenie Veritas et Ius zawiadomiło prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Monikę Hornę-Cieślak.
  • Chodzi o możliwe przekroczenie uprawnień w związku z działaniami, które doprowadziły do odseparowania dwojga małych dzieci od rodziców.
  • Organizacja chce, by śledczy sprawdzili m.in., czy Rzecznik Praw Dziecka wywierała nacisk na policjantów oraz czy podejmowano pozaprocesowe próby wpływania na sąd rodzinny. 
  • Dzieci ostatecznie trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej, jednak sąd nakazał ich natychmiastowy powrót do rodziców. Według uzasadnienia sądu działania wobec rodziny mogły nosić „wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej”.

Zawiadomienie do prokuratury ws. Moniki Horny-Cieślak

Veritas et Ius poinformowało w czwartek, że zawiadamia Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga o podejrzeniu popełnienia przez Monikę Hornę-Cieślak czynu z art. 231 § 1 Kodeksu karnego. W dokumencie wskazano, że chodzi o działania podejmowane od 14 sierpnia 2026 roku w związku z odseparowaniem dwojga małoletnich dzieci od rodziców i umieszczeniem ich w pieczy instytucjonalnej.

Autorzy zawiadomienia chcą ustalenia, czy RPD przekroczyła granice swoich kompetencji, wywierając nacisk na funkcjonariuszy policji w celu zastosowania środków prowadzących do rozdzielenia rodziny. W dokumencie wskazano, że należy sprawdzić, czy działania podejmowane były mimo braku dostatecznych podstaw faktycznych do tak daleko idącej ingerencji.

Stowarzyszenie chce również ustalenia, czy Monika Horna-Cieślak zlecała, uzgadniała lub współuczestniczyła w pozaprocesowych próbach wpływania na rozstrzygnięcie sądu rodzinnego.

Chcą zabezpieczenia dokumentów i nagrań

W zawiadomieniu znalazł się rozbudowany katalog wniosków dowodowych. Veritas et Ius domaga się m.in. zabezpieczenia dokumentacji policji, materiałów z Biura RPD, korespondencji z sądem oraz zapisów rozmów, interwencji i monitoringu. Organizacja chce także przesłuchania rodziców, funkcjonariuszy, kuratora i osób uczestniczących w spotkaniach dotyczących tej sprawy.

Jednym z elementów ma być również zweryfikowanie dokumentacji dotyczącej procedury „Niebieskie Karty”, na którą powołuje się Rzecznik Praw Dziecka.

Czy próbowano wpływać na sąd?

W zawiadomieniu pojawia się również wątek kontaktów z sądem rodzinnym.

Zawiadomienie obejmuje również potrzebę ustalenia, czy Monika Horna-Cieślak zlecała, uzgadniała lub podejmowała wspólnie z innymi osobami opisywane w publikacji prasowej pozaprocesowe próby wpływania na rozstrzygnięcie sądu rodzinnego

– czytamy w dokumencie.

Autorzy dokumentu podkreślają jednocześnie, że działania pracowników Biura RPD i policjantów powinny być oceniane osobno, zależnie od ich rzeczywistego udziału i zakresu kompetencji.

Rzecznik Praw Dziecka korzysta z immunitetu

Veritas et Ius domaga się podjęcia czynności sprawdzających i zabezpieczenia dowodów. W zawiadomieniu zwrócono też uwagę, że Rzecznik Praw Dziecka korzysta z immunitetu. Jeśli zgromadzony materiał dawałby podstawy do pociągnięcia jej do odpowiedzialności karnej, konieczna byłaby odpowiednia procedura i zgoda Sejmu.

Zdarzenie na Białołęce

Według Zero.pl 14 sierpnia Monika Horna-Cieślak miała zobaczyć na warszawskiej Białołęce kobietę, która szarpnęła dziecko i na nie krzyczała. Rzecznik zwróciła jej uwagę, a kobieta miała odpowiedzieć wulgarnie.

Wówczas RPD zawiadomiła policję. Funkcjonariusze sprawdzili sytuację rodziny, ale – według ustaleń opisanych przez portal Zero.pl – nie znaleźli wtedy podstaw do dalszej interwencji. Sprawa trafiła do sądu rodzinnego.

Sąd i kurator nie widzieli podstaw do odebrania dzieci

Zero.pl opisuje, że pracownik Biura RPD kontaktował się następnie z sędzią, przekonując o konieczności odebrania dzieci rodzicom. Sąd nie zdecydował się jednak na taki krok i zlecił pilny wywiad środowiskowy.

Dzień później rodzinę odwiedził kurator. Także on – według publikacji – nie stwierdził podstaw do natychmiastowego umieszczenia dzieci w pieczy zastępczej.

Dzieci ostatecznie trafiły jednak do placówki

Sytuacja zmieniła się po spotkaniu na posterunku policji, w którym według Zero.pl uczestniczyć mieli m.in. Monika Horna-Cieślak i komendant stołeczny policji. Policjantka wydała rodzicom nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci. 

Ponieważ rodzice nie mogli w krótkim czasie zapewnić im innej opieki, dzieci trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej.

Sąd nakazał natychmiastowy powrót dzieci

Sprawa ponownie trafiła przed sąd. Po jej przeanalizowaniu sąd nakazał natychmiastowe wydanie dzieci rodzicom. Jak opisuje Zero.pl, postanowienie było wykonane od razu, mimo wcześniejszych policyjnych zakazów.

W toku postępowania policjantka miała zeznać, że w chwili wydawania decyzji nie widziała ani dzieci, ani ich rodziców. Miała również przyznać, że po raz pierwszy w swojej kilkuletniej karierze zetknęła się z tak nadzwyczajnymi działaniami wobec jednej rodziny.

Mocne słowa sądu o zachowaniu RPD

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych fragmentów sprawy jest ocena dotycząca zaangażowania samej Rzeczniczki Praw Dziecka. Według przytoczonego przez Zero.pl uzasadnienia sąd miał wskazać, że jej zachowanie może świadczyć o „próbie wykorzystania autorytetu piastowanego urzędu do przeforsowania z góry założonej (…) tezy o konieczności zabrania jej dzieci”. 

Jeszcze mocniej brzmi ocena całokształtu działań wobec rodziny. Sąd stwierdził, że mogą one nosić „wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej”. W uzasadnieniu miało również paść stwierdzenie, że „machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia”.

Sąd zwrócił uwagę, że dzieci miały zaledwie trzy i cztery lata, a nagłe odseparowanie ich od rodziców może wywołać bardzo poważne skutki psychologiczne.

[Działania RPD – red.] mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej (…) machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia. (…) Nagłe, przymusowe odseparowanie tak małych dzieci od matki i ojca może powodować potężną, trudną do wyobrażenia traumę, której skutki psychologiczne mogą rzutować na całe ich przyszłe dorosłe życie. (…) Wielką prośbą, a wręcz gorącym błaganiem sądu jest, aby Rzecznik Praw Dziecka z taką samą żarliwością, determinacją i skutecznością zaangażowała się w realne działania na rzecz systemowej poprawy dramatycznego funkcjonowania pieczy zastępczej w Warszawie, z jaką to żarliwością zaangażowała się w podejmowanie nieformalnych, pozaprocesowych i pospiesznych czynności, które w konsekwencji doprowadziły do niepotrzebnego umieszczenia tych maleńkich dzieci na ten czas w placówce opiekuńczo-wychowawczej

– brzmi uzasadnienie sądu.

RPD zabiera głos

Monika Horna-Cieślak opublikowała własne stanowisko, w którym zdecydowanie broni swoich działań. Jej oświadczenie, opublikowane na platformie X, prezentujemy w całości. 

Byłam świadkiem stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec kilkuletnich dzieci w miejscu publicznym. Poza stosowaniem przemocy fizycznej, Matka wyzywała dziecko w wulgarny sposób w tym m.in. „ty „k****”. 

Jako świadek przemocy zawiadomiłam policję. Nie zgadzam się na marginalizowane przemocy wobec dzieci i każdym takim zachowaniom będę się stanowczo sprzeciwiać. 

Biuro Rzecznika Praw Dziecka jest w posiadaniu pełnej dokumentacji i materiału dowodowego dotyczącego tej rodziny i wcześniejszych form stosowania przemocy wobec dzieci – w szczególności Niebieskich Kart, informacji ze strony sąsiadów.  

Materiał dokumentujący przemoc wobec dzieci pochodzi z 2025 r. Był gromadzony przez różne instytucje. 

Biuro Rzecznika Praw Dziecka, ale również inne właściwe służby, podjęły i nadal niezależnie podejmują działania mające na celu zabezpieczenie dzieci, gdyż ich sytuacja nadal wymaga ochrony

– napisała Monika Horna-Cieślak na platformie X.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 24.09.2026 14:18
Źródło: Tysol.pl