Fundacja PZU sponsorem podcastu przypisującego Polakom winę za Holokaust

- Podcast „Fakt, nie opinia” finansowany przez Fundację PZU wywołał spór po wypowiedziach dotyczących udziału Polaków w prześladowaniach Żydów podczas okupacji niemieckiej.
- Gościem programu był historyk Grzegorz Rossoliński-Liebe, którego książka o polskich burmistrzach i Holokauście spotkała się z ostrą krytyką części historyków oraz IPN.
- Kontrowersje budzi również udział instytucji publicznych i akademickich w projekcie realizowanym przy wsparciu Fundacji PZU i Uniwersytetu Warszawskiego.
Dr Michał Bilewicz, kontrowersyjny twórca pojęcia "antysemityzmu wtórnego" zainaugurował na YouTube serię podcastów „Fakt, nie opinia”, realizowaną przez Instytut Narutowicza oraz Katedrę UNESCO ds. Interdyscyplinarnych Badań nad Antysemityzmem i Innymi Formami Nienawiści Grupowej Uniwersytetu Warszawskiego. Projekt został, jak czytamy w informacji nt. podcastu, sfinansowany ze środków Fundacji PZU, co wywołuje kontrowersje ze względu na pojawiające się w programie tezy dotyczące współudziału Polaków w Holokauście oraz odpowiedzialności za prześladowania Żydów.
Gościem pierwszego odcinka programu został kontrowersyjny niemiecki historyk Grzegorz Rossoliński-Liebe, autor książki „Polscy burmistrzowie i Holokaust. Okupacja, administracja i kolaboracja”. Publikacja już wcześniej wywołała burzę zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Autor przedstawia w niej polskich burmistrzów jako element administracyjnego mechanizmu Zagłady i opisuje ich jako osoby współodpowiedzialne za prześladowania Żydów. Publikacja doczekała się miażdżącej recenzji IPN zarzucającej jej szokujące manipulacje.
„Sprawcy Holokaustu”, „współudział w zagładzie”
W rozmowie z Michałem Bilewiczem Rossoliński-Liebe stwierdza między innymi, że polscy burmistrzowie, policjanci, strażacy i przedstawiciele administracji „w jakimś stopniu byli zaangażowani w prześladowanie i też mordowanie Żydów”, a następnie dodaje, że należy pokazywać ich „nie tylko jako ofiary okupacji, ale też sprawców Holokaustu”:
Wszystkie te grupy w jakimś stopniu były zaangażowane w prześladowanie i też mordowanie Żydów. (...) trzeba by się zastanowić nad tym, jak możemy odtworzyć historię Polski (...) nie przedstawienie tylko tego, jak oni się angażowali w ruchu oporu (...) tylko też w jakim stopniu oni byli sprawcami, nie tylko ofiarami okupacji, ale też sprawcami Holokaustu.
Rossoliński-Liebe krytykuje również polską politykę pamięci, sugerując, że eksponuje wyłącznie bohaterstwo Polaków:
Tak chodziłem po Warszawie dzisiaj i tutaj w tym dyskursie publicznym przypominane jest co 110-120 metrów: Żołnierze AK, którzy drukowali w podziemiu jakieś broszury albo zostali rozstrzelani. To wszystko widać na każdym rogu, na każdej ulicy. Natomiast nieprzypominane jest to, że na przykład jakiś polski policjant pomagał przy deportacji, że kogoś rozstrzelał na tej ulicy, że burmistrz wykluczył tę ulicę z getta i przyczynił się tym do losów Żydów w getcie.”
Rossoliński nie wspomina o tym, że odmowa wykonania rozkazu w przypadku tzw. "granatowych policjantów" była karana przez Niemców śmiercią.
Z kolei Michał Bilewicz formułuje tezy, jakoby po kontrowersyjnej książce Grossa "Sąsiedzi" powinno zostać redefiniowane rozumienie polskości. Przypomnijmy, ale w Jedwabnem nie zostały nawet, po sprzeciwie środowisk żydowskich, dokończone ekshumacje ofiar.
Krytyka książki Rossolińskiego-Liebe
Recenzja książki dr. autorstwa Damiana Sitkiewicza z Instytutu Pamięci Narodowej, która ukazała się w 6. tomie czasopisma IPN "Polish-Jewish Studies", rozkłada konstrukcję Rossolińskiego na czynniki pierwsze, nasuwając wniosek, że autor buduje swoją narrację na licznych przemilczeniach, manipulacjach, półprawdach czy nieprawdach.
Krytyczne głosy wobec książki, o której rozmawiają podczas podcastu Bilewicz i Rossoliński-Liebe, pojawiły się również w niemieckich mediach. Historyk Christhardt Henschel na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zarzucił Rossolińskiemu-Liebe stosowanie „przesadzonych pojęć” i budowanie „jednostronnych związków przyczynowo-skutkowych”.
Do książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebe odniosła się także Małgorzata Bochwic-Ivanovska w programie Anity Gargas. Dyrektor Polsko - Niemieckiej Współpracy Młodzieży oceniła, że autor przedstawia polskich urzędników jako współsprawców Holokaustu, m.in. na podstawie treści źródeł podawanych niezgodnie z prawdą i pomijając realia niemieckiego terroru i funkcjonowania administracji pod okupacją.
Krytycy książki podkreślają, że publikacja Rossolińskiego-Liebe wpisuje się w niebezpieczny trend relatywizowania odpowiedzialności Niemiec za Holokaust i przenoszenia jej na okupowane narody, w tym przede wszystkim na Polaków.
Komentarze
TSUE odmówił sędziwemu żołnierzowi AK ws. niemieckiego serialu "Nasze matki, nasi ojcowie"

Jest wniosek do RPO o podjęcie czynności ws. ataku niemieckiej policji na Polaków w Berlinie
Wspólne oświadczenie Polski i Niemiec

Nazistowska mentalność „przyjaciół” zza Odry

Kosiniak-Kamysz i Pistorius podpisali umowę o współpracy obronnej


