Francja w ogniu. Le Pen: „To zamieszki organizowane przez profesjonalistów”

- 1 października działania protestacyjne odnotowano w 1027 francuskich szkołach średnich, z czego 222 były blokowane.
- Doszło do zamieszek i masowych zatrzymań – według francuskich władz 1 października zatrzymano 1949 osób, a setki policjantów, strażaków i uczestników protestów zostały ranne.
- Marine Le Pen zażądała zaostrzenia prawa, oceniając: „To już nie są protesty licealistów. To zamieszki organizowane przez profesjonalistów”. Opowiedziała się za nową ustawą wymierzoną w uczestników zamieszek.
Protesty objęły ponad tysiąc szkół
Punktem zapalnym protestów była sytuacja w szkołach średnich. Uczniowie domagają się m.in. zwiększenia liczby nauczycieli, zmniejszenia liczebności klas, poprawy stanu budynków oraz zmian dotyczących obciążenia nauką i systemu rekrutacji na studia.
Ruch rozpoczął się w rejonie Paryża, ale szybko rozprzestrzenił się na cały kraj. Według francuskiego ministerstwa edukacji w czwartek, 1 października, protesty lub strajki dotknęły ponad 1020 szkół średnich, czyli około jednej czwartej wszystkich liceów we Francji. W 222 placówkach doszło do blokad.
Sytuacja zaczęła jednak wymykać się spod kontroli. W wielu miastach płonęły kosze na śmieci, dochodziło do niszczenia mienia i starć z funkcjonariuszami. W Nantes pożar uszkodził część wejścia do liceum Nelsona-Mandeli, a w niektórych miastach czasowo wstrzymywano komunikację publiczną.
Prawie 2 tys. zatrzymanych jednego dnia
Skala zamieszek skłoniła francuski rząd do zaostrzenia reakcji. Według danych francuskiego MSW tylko w czwartek zatrzymano 1949 osób. „Le Monde” podaje również, że obrażenia odniosło 305 policjantów, żandarmów i strażaków.
Minister edukacji Edouard Geffray informował ponadto, że od początku protestów rannych zostało 170 uczniów i 65 pracowników oświaty.
Premier Sébastien Lecornu zwołał kryzysowe posiedzenie rządu, a około 400 szkół zostało zamkniętych w piątek, 2 października.
W piątek protesty trwały. Przykładowo przed paryskim liceum Montaigne zebrało się rano około stu osób. Minister edukacji miał tego samego dnia spotkać się z organizacjami reprezentującymi uczniów i rodziców.
Marine Le Pen: „To już nie są protesty licealistów”
Do wydarzeń odniosła się Marine Le Pen. Kandydatka Zjednoczenia Narodowego na prezydenta Francji oceniła w rozmowie z LCI, że charakter protestów uległ zasadniczej zmianie.
To już nie są protesty licealistów. To zamieszki organizowane przez profesjonalistów
– powiedziała Le Pen.
Le Pen stwierdziła również, że w organizowanie i podsycanie zamieszek mają być zaangażowani deputowani lewicowej La France insoumise. Jest to jednak zarzut przedstawiony przez liderkę Zjednoczenia Narodowego. Podobne oskarżenia pod adresem LFI formułowali przedstawiciele francuskiego rządu. Sam fakt politycznego zaangażowania przedstawicieli ugrupowania w protesty nie dowodzi jednak, że partia organizowała akty przemocy.
Dostępne informacje nie pozwalają utożsamiać całego ruchu uczniowskiego z uczestnikami zamieszek. Protest obejmuje zarówno działania związane z postulatami edukacyjnymi, jak i przypadki przemocy, starć z policją oraz niszczenia mienia.
Le Pen chce nowej ustawy
Marine Le Pen zażądała również zmian w prawie. Jej zdaniem francuski parlament powinien przyjąć nową ustawę wymierzoną w osoby uczestniczące w zamieszkach.
Musimy uchwalić nową ustawę przeciwko chuliganom
– oświadczyła, dodając, że udział w zamieszkach powinien zostać jasno określony jako odrębne przestępstwo. Le Pen postulowała również, aby osoby pozostające na miejscu zamieszek po wezwaniu do rozejścia się mogły zostać obciążone kosztami powstałych zniszczeń.
Jej stanowisko wpisuje się w narastający we Francji spór polityczny dotyczący odpowiedzi władz na protesty. Rząd również twierdzi, że charakter wydarzeń się zmienił. Minister edukacji mówił, że początkowo protest był uzasadniony, ale później został – według jego oceny – przejęty przez skrajnie lewicowe grupy.
Interwencje policji również wywołują kontrowersje. Pojawiły się zarzuty dotyczące nadmiernego użycia siły wobec części protestujących, a niektóre przypadki są przedmiotem wyjaśnień.
Uczniowie: nie jesteśmy słuchani
Mimo przemocy postulaty części protestujących pozostają związane przede wszystkim z sytuacją francuskiej edukacji. Uczniowie wskazują na brak nauczycieli, przepełnione klasy, zły stan części szkół, przeciążenie zajęciami oraz stres związany z przyszłością i rekrutacją na studia.
Przewodniczący Union syndicale lycéenne Ryad Rani mówił 2 października, że protestujący oczekują m.in. masowego zwiększenia zatrudnienia nauczycieli oraz pilnego programu poprawy infrastruktury szkolnej.
Francuski rząd znajduje się więc między próbą odpowiedzi na postulaty uczniów a koniecznością opanowania przemocy. Władze wycofały już plan wprowadzenia opłat za naukę na niektórych kierunkach dla uczniów nieotrzymujących stypendiów, jednocześnie zwiększając zaangażowanie sił porządkowych.
Komentarze
Islandczycy odrzucili powrót do negocjacji z UE. Le Pen: „Inna Europa jest możliwa”

Rosja grozi Paryżowi i Londynowi. „Konsekwencje mogą być całkowicie nieprzewidywalne”

Dziennikarz podszył się pod migranta. Przeniknął do siatki przemytników

Starcia w ośrodku dla migrantów w Grecji. 35 osób uciekło, trwają poszukiwania

Wielkie protesty rolników w Holandii przeciwko unijnej polityce środowiskowej







